Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe

Электронная книга - «Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe». Краткое содержание книги:

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 123
Перейти на страницу:

– Yatech, schowaj broń, proszę.

Zdziwił się, że mówi to tak spokojnie.

Issarskie miecze płynnym ruchem powędrowały na plecy wojownika.

Aerin wślizgnął się między nich, złapał za rękę Hergena. Na wpół wyciągnięty miecz znieruchomiał.

Potem spokojnie uniósł drugą dłoń i wymierzył mu potężny policzek. Poprawił z drugiej strony, na odlew.

Wciąż wszystko w nim wrzało. Ledwo poczuł rozcięcie grzbietu dłoni, zranionej o zapinkę hełmu.

Pchnął bratanka i oficer znów wylądował na ziemi.

– Ty gówniarzu! Smrodzie! Szczylu! Wiesz, co próbowałeś zrobić? Mówiłem ci, że ten człowiek jest tu gościem, łachudro! O mało nie zhańbiłeś mojego domu!

O mało nie zabiłeś nas wszystkich, pomyślał.

Żołnierz poderwał się na nogi, wymachując mieczem.

– Hańbą jest jego obecność tutaj! – wysyczał, po brodzie ciekła mu krew. – Ośmieliliście się zaatakować cesarskiego oficera! Prawo przewiduje za to surową karę.

Aerin stanął przed chłopakiem, założył ręce na piersi. Jak zwykle złość przechodziła mu szybko.

– Znam prawo lepiej niż ty, synu. Sam powiedziałeś, że przyszedłeś tu jako krewny odwiedzający rodzinę. Była to zatem zwykła rodzinna sprzeczka, sprowokowana twoim zachowaniem.

– Doprawdy, wuju? – Oficer wciąż wymachiwał mieczem.

– Uważaj z tym żelazem, chłopcze. Yatech jest nie tylko moim gościem, ale też strażnikiem. Jeśli uzna, że zamierzasz mi zrobić krzywdę, on zrobi krzywdę tobie. A ja przysięgnę na łzy Wielkiej Matki, że oszalałeś i trzeba było cię powstrzymać siłą.

Miecz żołnierza zamarł, po chwili powędrował do pochwy. Hergen wyprostował się dumnie, otrzepał płaszcz.

– Generał nal-Jearsek dowie się o tym, co tu zaszło.

– Nie trudź się pisaniem raportu. Sam mu opowiem tę historię. Pojutrze spotykamy się na dorocznym balu u gubernatora.

Zdumiewające, jak szybko może z człowieka ujść pewność siebie. Młody oficer jakby się skurczył.

– Erath? – Kupiec obrócił się, szukając syna. – Wyłaź z tych krzaków i powiedz matce, że Hergen nie zostanie na kolacji. Pilnie wezwano go do garnizonu, prawda?

Żołnierska buta Hergena postanowiła udawać, że jej nie ma.

– T... tak. Muszę już jechać.

– Tak właśnie myślałem. Trafisz sam do wyjścia, czy posłać z tobą służącego?

– Trafię.

– Doskonale. Idź już proszę, Imperium czeka.

Hergen odwrócił się sztywno, jak na defiladzie, i pomaszerował do wyjścia. Gdy tylko zniknął za ścianą żywopłotu, Aerin odetchnął. Spojrzał ze zdumieniem na lewą dłoń, zakrwawioną od grzbietu po czubki palców. Bolało. Wziął jeszcze raz głęboki oddech i znów zaczął się trząść. Cholerny głupiec!

Spojrzał w bok.

– Erath! Jeszcze tu jesteś? Zmykaj do matki.

Chłopak zniknął.

– Yatech, dziękuję.

– Za co?

– Że go nie zabiłeś. Mimo wszystko należy do rodziny.

– Nie było potrzeby. Zresztą od początku wiedziałem, że będzie próbował mnie sprowokować. Słyszałem, jak rozmawialiście, idąc tutaj.

– To dobry chłopak. Po prostu znalazł się w złym towarzystwie.

– Wiem, kapitan Reegfod, słyszałem. Nie zdziwiłbym się, gdyby to on maczał w tym palce.

Aerin też już o tym pomyślał.

– Ale po co?

– Gdyby zdarł mi ekchaar, musiałbym zabić wszystkich, którzy ujrzeli moją twarz, lub sam zginąć. Pewnie liczył na to, że mnie pokona i zyska sławę wybawcy rodziny od śmierci z rąk szalonego mordercy, albo coś takiego.

– Raczej nie mógł liczyć na to, że cię zabije.

– Tylko głupiec chwali się, że jest nie do zwyciężenia. Może by mu się udało, chociaż po tym, co pokazał, wątpię.

Nagle Aerin poczuł, jakby dostał kijem w głowę. Zrobiło mu się zimno.

– A ja myślę, że ten jego dowódca, Reegfod, liczył przede wszystkim na to, że mu się nie uda. Że zmusi cię do... – Reszta podejrzenia nie chciała mu przejść przez gardło. Yatech też wyglądał na wstrząśniętego.

– Ten twój bratanek, on chyba nie jest aż tak głupi?

Kupiec milczał.

– Nie jest, prawda?

– To podrzutek. – Aerin z kamienną twarzą wpatrywał się ponad głową wojownika. – Znaleziono go na stepie, a mój brat nie miał serca zostawić dziecka w jakiejś świątyni. Kiedy podrósł, posłali go do wojska, bo tylko do tego się nadawał.

Issar skinął głową.

– Rozumiem. A co z kapitanem Reegfodem?

Aerin pozwolił sobie na paskudny uśmieszek.

– Generał nal-Jearsek jest mi winien przysługę. Za miesiąc Reegfod będzie liczył aherskie łby w którymś z północnych fortów.

– To miłe. – Issar odwrócił się do wyjścia.

– Jeszcze jedno, Yatech.

Wojownik zatrzymał się.

– Tak?

– Gdyby... gdyby udało mu się zerwać ci zasłonę, to czy byłbyś... mógłbyś...

Yatech powoli odwrócił się w stronę mężczyzny. Potem nagłym ruchem zerwał zawój. Pod pierwszą zasłoną znajdowała się druga.

– Człowiek przezorny żyje dłużej i dłużej cieszy się towarzystwem przyjaciół. – Zewnętrzny zawój powędrował na swoje miejsce. – Mogę już iść? Chciałbym obejrzeć to nowe siodło.

– Oczywiście. – Aerin otarł pot z czoła. – Kolację przyślemy ci jak zwykle do pokoju.

Dopiero gdy wojownik zniknął za drzwiami, kupiec uświadomił sobie, że nie uzyskał odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Czy człowiek, którego uważał niemal za drugiego syna, poderżnąłby mu gardło?

Mówią, że Issar zawsze nosi w sercu prawo gór.

—— • ——

– Przez ciebie o mało nie zerwaliśmy kontaktów z rodziną. Wuj Verdon ledwo dał się przeprosić.

– Przeprosić? A za co?

– Nie wiem, co mu Hergen naopowiadał, ale przez następny rok wuj udawał, że nas nie zna. Nie pojechaliśmy na dwa winobrania.

– Żałujesz?

– Nie. – Przytuliła się mocniej. – I nie będę żałować nigdy w życiu.

—— • ——

Tego wieczoru wrócił do swojej komnaty później i bardziej zmęczony niż zwykle. To był ciężki dzień. Na równinach kończyła się zima, to znaczy okres burz, deszczy i ulew, które zmieniały zielone stepy w grząskie bagno. W ostatnim miesiącu kilkakrotnie padał tam nawet śnieg, co w tych okolicach zdarzało się naprawdę rzadko. W taką pogodę koczownicy przenosili swoje obozowiska w pobliże gór, na wyższe tereny. Ciężkie wozy czekały w stajniach, aż rozmokły step stanie się znów przejezdny, i tylko z rzadka wyruszały z miasta do miasta, przejeżdżając po utwardzonych imperialnych drogach. Interesy w tym okresie załatwiano najczęściej przy pomocy banków i posłańców, kupowano i sprzedawano towar, który nie opuszczał magazynów. Także bandyci na ogół znikali wtedy z widnokręgu, zimując po wsiach i obozowiskach koczowników. Wojsko rzadko wychodziło ze stanic i garnizonów. Ogólnie biorąc, była to najpaskudniejsza i zarazem najnudniejsza pora roku.

Nuda. W gruncie rzeczy nawet nie o to chodziło. Yatech nudził się, ale przede wszystkim był zmęczony. Bogaci miejscy kupcy i arystokracja jeśli nie załatwiali interesów, to spędzali czas na zabawach, przyjęciach, ucztach i bankietach, usiłując w ten sposób zabijać czas. Z mizernym zresztą skutkiem. Często towarzyszył Aerinowi i jego rodzinie w tych przyjęciach, zarówno proszonych, jak i tych, które wydawali u siebie.

Jak dziś.

Miał już od dawna wyrobiony pogląd na temat większości tych ludzi. Te bankiety, będące orgiami próżności i pychy, były dla jego cierpliwości ciężką próbą. Z początku musiał znosić zdumione, przestraszone, a czasem pełne otwartej niechęci spojrzenia. Niekiedy kryła się w nich zaciekła nienawiść. Ignorował głupie zaczepki lub wręcz prostackie prowokacje ze strony podchmielonych mężczyzn. Zazwyczaj kończyły się one w chwili, gdy proponował najbardziej zadziornemu wyjście na zewnątrz.

1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 123
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)