Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 102
Перейти на страницу:

Moją pierwszą reakcją było oczywiście dopaść Abby i poddać ją wymyślnym torturom prowadzącym do śmierci, ale miałam kłopot z wymyślaniem jakichś szczególnie kreatywnych sposobów przeprowadzenia całej akcji, ponieważ z trudem oddychałam. Przez kilka chwil dość dramatycznie łapałam powietrze. W jakiś dziwaczny sposób doceniłam samoświadomość Abby – gdyby te wszystkie cechy przypisała sobie, przyklasnęłabym jej dokładności i uczciwości. Ale moje rozmyślania trwały krótko i ustały wraz z pojawieniem się w drzwiach pokoju Kelly, która ściskała w ręku egzemplarz gazety, uśmiechając się tak maniakalnie, że odruchowo cofnęłam się na swoim krześle na kółkach.

– Bette! Widziałaś to, prawda? Czytałaś to, tak? – pytała gorączkowo, ruszając w moją stronę z gracją i entuzjazmem futbolisty.

Moją zwolnioną reakcję odczytała jako przeczenie i dosłownie rzuciła mi gazetę na biurko.

– Nie czytałaś nawet „Prania Brudów”?! – wykrzyknęła. – Dziewczyny dziś rano zadzwoniły do mnie do domu, żeby mi o tym powiedzieć.

– Kelly, eee jest mi po prostu niedobrze, kiedy to…

– Ty kokietko! Cały czas myślałam, że jesteś grzeczną pracowitą pszczółką, która haruje w banku, wiodącą nieatrakcyjne życie, a tu się dowiaduję, że skrywasz w sobie imprezowego ducha? Bette, teraz poważnie, nawet nie umiem ci powiedzieć, jaki to szok. Wszyscy już zaszufladkowaliśmy cię jako, no cóż, osobę nieco powściągliwą, powiedzmy – bez obrazy, oczywiście. Po prostu nie sądziłam, że masz w sobie to coś. Bóg jeden wie, gdzieś ty się ukrywała przez parę ostatnich lat. Czy zdajesz sobie sprawę, że zajęłaś całą drugą stronę? Masz, przeczytaj.

– Już czytałam – powiedziałam tępo, otrząsnąwszy się z szoku, że Kelly jest tymi rewelacjami zachwycona, a nie przerażona. – Zdajesz sobie sprawę, że nic z tego nie jest prawdą? Rzecz w tym, że dziewczyna, która to napisała, naprawdę chodziła ze mną do szkoły i…

– Bette, trafiłaś na drugą stronę! Powtarzaj to za mną. Druga strona. W „Nowojorskiej Bombie”! Dali twoje wielkie zdjęcie, wyglądasz jak gwiazda rocka. Sama jesteś gwiazdą, Bette. Gratulacje! Mamy okazję do świętowania!

Kelly wybiegła drobnym kroczkiem, prawdopodobnie po to, by zorganizować poranny toast szampanem, a ja zostałam sam na sam z myślami na temat wyjazdu do Stambułu i pozostania tam na zawsze. W kilka minut rozdzwonił się mój telefon i przeprowadziłam najrozmaitsze nieprzyjemne rozmowy, z których każda była odrażająca na swój własny, szczególny sposób. Ojciec zadzwonił natychmiast, by dać mi znać, że wprawdzie był w domu z uwagi na zimową przerwę semestralną, ale jeden ze studentów przesłał mu Bombę e-mailem. Potem zadzwoniła mama i powiedziała, że słyszała, jak wolontariuszki w jej centrum kryzysowym zastanawiały się, czy kiedykolwiek przyznam, że najwyraźniej chodzę z nienawidzącym Żydów poganiaczem niewolników i czy chciałabym z kimś porozmawiać o gnębiących mnie najwyraźniej problemach „promiskuityzmu powiązanego z niskim poczuciem własnej wartości”? Jakaś kobieta zostawiła wiadomość, oferując swoje usługi jako rzecznika prasowego, uprzejmie nadmieniając, że wszystko to nie miałoby miejsca, gdybym pozostawała pod jej opieką. Kilku dziennikarzy, prowadzących plotkarskie rubryki w prowincjonalnych gazetach w różnych częściach kraju, chciało się dowiedzieć, czy zgodzę się udzielić wywiadu przez telefon, by przedyskutować tak istotne kwestie, jak moja opinia na temat rozpadu małżeństwa Brada i Jen, moje ulubione miejsce na imprezy w Nowym Jorku, moja ocena orientacji seksualnej Philipa. Megu zadzwoniła w imieniu Micheala, mówiąc, że jeśli chciałabym o czymkolwiek porozmawiać, to chcieliby, żebym wiedziała, że mogę na nich liczyć. Elisa zadzwoniła z taksówki w drodze do biura, żeby mi pogratulować statusu „strony drugiej”. Podobnie asystentka Philipa, Marta. Simon zadzwonił, kiedy jechałam samochodem Town Car na lotnisko. Oświadczył, rozkosznie naiwnie w świetle naszych wcześniejszych rozmów, że żaden szanowany człowiek nie czyta „Nowojorskiej Bomby” i że mam się nie martwić, bo na pewno nikt tego nigdy nie zauważy.

Postanowiłam wszystkich zignorować, ale wtedy przypomniałam sobie, że wyjeżdżam z kraju i naprawdę nie mogę uniknąć telefonu do rodziców. Zdecydowałam się na komórkę ojca, licząc, że dzwonek będzie wyłączony i zostawię wiadomość dla nich obojga, życząc im udanego weekendu i obiecując, że zadzwonię po powrocie. Nic z tego.

– Patrzcie, kto dzwoni! Anne, podejdź tu, dzwoni nasza sławna córka. Bettino, twoja matka chce z tobą pomówić.

Usłyszałam jakieś szuranie, kilka piknięć, kiedy przypadkowo naciskali numery na klawiaturze, a potem głos mamy, głośny i wyraźny.

– Bettina? Dlaczego wypisują o tobie takie bzdury? Czy to prawda? Powiedz mi, w czym rzecz, bo nawet nie wiem, co mówić ludziom, kiedy mnie pytają. Z pewnością nigdy w życiu nie uwierzyłabym w ani jedno słowo, ale odkąd usłyszałam o tym Westonie…

– Mamo, nie mogę teraz tego roztrząsać. Właśnie jadę na lotnisko. Oczywiście wszystko to kłamstwa, jak mogłaś pomyśleć inaczej?

Westchnęła i nie wiedziałam, z ulgą czy ze złością.

– Bettino, kochanie, potrafisz chyba zrozumieć, że matka może się zastanawiać, szczególnie kiedy się dowiaduje, że jej córka prowadzi życie dziwne i tajemnicze.

– Może jest dziwne, mamo, ale na pewno nie tajemnicze. Obiecuję. Wytłumaczę wszystko po powrocie, ale teraz muszę się pospieszyć, bo spóźnię się na samolot. Pożegnaj ode mnie tatę. Zadzwonię do was, kiedy wrócę w niedzielę, dobrze? Kocham cię.

Nastąpił moment wahania, kiedy decydowała, czy powinna drążyć temat, po czym znowu westchnęła.

– Dobrze, wtedy porozmawiamy. Zobacz jak najwięcej, kochanie, i uważaj na siebie. I spróbuj trzymać swoje życie prywatne z dala od mediów, dobrze?

W sumie był to naprawdę gówniany poranek, ale na szczęście miałam nowy problem, który odwrócił moją uwagę od „strony drugiej”: Louis Vuitton. W wielkiej ilości. Całe fury Louisa Vuittona, więcej kufrów, waliz na kółkach, neseserów i pokrowców na ubrania oraz toreb i kopertówek z przeplatającymi się literami LV, niż mogłoby się znajdować w głównym sklepie w Mediolanie albo w gigantycznym butiku na Piątej Alei. Wyglądało na to, że wszyscy na pokładzie dostali okólnik informujący, że preferowanym rodzajem bagażu jest ten od Louisa Vuittona. Trzej bagażowi w bordowych uniformach z trudem przenosili walizy z subtelnie nazwanego „Milion Air” terminalu do wnętrza gulfstreama, ale szło im to wolno i z wysiłkiem. Elisa, Davide, Leo i ja przyjechaliśmy limuzyną z miasta do Teterboro z kilkugodzinnym wyprzedzeniem, aby wszystkiego dopilnować i być gotowym na przylot helikoptera, który miał przywieźć na lotnisko Philipa i jego grupę z lądowiska helikopterów na Wall Street.

1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)