Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 102
Перейти на страницу:

– Philip Weston – westchnęła Janie.

– We własnej osobie – wyszczerzył zęby i rozejrzał się po pokoju, po czym padł na futon. – Laleczko, skąd się wzięły te wszystkie zabójcze dziewczyny?

Courtney wpatrywała się w niego przez pełnych dziesięć sekund, po czym odwróciła się do mnie i stwierdziła dość znacząco:

– Bette, teraz zmykamy. Dziewczyny, chodźmy i zostawmy Bette i Philipa, eee, sam na sam. Jestem pewna, że wszystko nam opowie przy następnym spotkaniu. A skoro o tym mowa, za co się bierzemy?

Alex uniosła egzemplarz Poskromić mrocznego władcę odchylony w taki sposób, że tylko my go widziałyśmy.

– Proponuję to.

– Załatwione – powiedziałam. – Czytamy to na następny raz. Dzięki za wizytę, dziewczyny.

– Och nie, to my dziękujemy – odparła Janie, kiedy ściskałam je na pożegnanie.

– Nie mogę się doczekać, kiedy o tym usłyszę – wyszeptała Jill.

Gdy poszły, skupiłam uwagę na pijanym Angliku na mojej sofie.

– Kawa czy herbata?

– Gin z tonikiem brzmi absolutnie fantastycznie, kotku. Z przyjemnością wypiję szklaneczkę na dobranoc.

Nastawiłam wodę i usiadłam na krześle naprzeciwko niego. Nie mogłam podejść bliżej, ponieważ odór alkoholu był wszechogarniający. Sączył się przez pory jego skóry w ten szczególny sposób, który przytrafia się facetom, kiedy piją całą noc. W promieniu pięciu stóp unosił się charakterystyczny zaduch męskiego akademika z pierwszego roku studiów. A jednak Philip nadal wyglądał uroczo. Opalenizna maskowała zielony odcień, który z pewnością musiała mieć jego skóra, a postrzępione włosy były rozburzone niemal perfekcyjnie.

– No i gdzie dzisiaj byłeś? – zagadnęłam.

– Och, tu i tam, kotku, tu i tam. Cholerna reporterka łaziła za mną przez całą noc ze swoim cholernym fotografem. Kazałem im się odpieprzyć, ale chyba przyjechali za mną tutaj – wybełkotał, wyciągając rękę w stronę Millington, która na niego zerknęła, zawyła i uciekła. – Chodź tu, piesku. Chodź i przywitaj się z Philipem. Co się stało twojemu psu, kotku?

– Och, zawsze jest wyjątkowo ostrożna wobec wysokich pijanych Brytyjczyków w mokasynach od Gucciego noszonych na bose stopy. Poważnie, to nic osobistego.

Z jakiegoś powodu uznał, że to straszliwie zabawne i o mało nie spadł z kanapy w ataku śmiechu.

– Cóż, jeśli nie ona, może ty przyjdziesz i należycie mnie powitasz?

Zagwizdał czajnik i kątem oka zobaczyłam Millington ukrywającą się w ciemnej łazience. Lekko drżała. Podeszłam do kuchenki, żeby nalać nam herbaty.

– Kotku, naprawdę nie powinnaś była robić sobie tyle kłopotu! – zawołał, jakby nieco bardziej trzeźwy.

– To herbata, Philipie. Gotowana woda.

– Nie, kochanie, mam na myśli wybór stroju. Poważnie, pocałowałbym cię bez wzglądu na to, co masz na sobie. – Dostał kolejnego ataku śmiechu i zaczęłam się zastanawiać, jak ktoś może mieć tak pokrętne poczucie humoru.

Umieściłam przed nim kubek, a on w rewanżu uszczypnął mnie w tyłek.

– Philipie – westchnęłam.

Położył mi ręce na biodrach z zaskakującą siłą i pociągnął do siebie na kolana.

– Wszyscy myślą, że jesteś moją dziewczyną, kotku – za-bełkotał.

– Tak, dziwne, prawda? Szczególnie że nigdy przecież nie byliśmy ze sobą, eee, intymnie.

– Nie rozpowiadasz o tym, prawda? – zapytał szybko. Pierwszy raz, odkąd wszedł, wyglądał na zaniepokojonego.

– Rozpowiadam o czym?

– Chodź bliżej, laleczko. Pocałuj mnie.

– Jestem tuż obok, Philipie – stwierdziłam, oddychając przez usta.

Wsunął mi rękę pod koszulkę i zaczął gładzić po plecach. Było tak miło, że na ułamek sekundy udało mi się zapomnieć, że to sfatygowany Philip, a nie, powiedzmy, Sammy. Bez namysłu zarzuciłam mu ramiona na szyję i przycisnęłam wargi do jego warg. Nie od razu się zorientowałam, że otworzył usta, żeby zaprotestować, a nie odpowiedzieć pocałunkiem.

– Ooo, kotku, spróbuj nie wyskakiwać z majtek. – Odsunął się i spojrzał na mnie, jakbym zerwała z siebie całe ubranie i się na niego rzuciła.

– Na czym polega problem, co? – spytałam. Tym razem nie zamierzałam popuścić, musiałam się wreszcie upewnić, że to nie moja wyobraźnia czy jakaś gówniana wymówka. Potrzebowałam potwierdzenia, że z jakiegoś powodu wolałby umrzeć, niż mnie dotknąć.

– Oczywiście, że mi się podobasz, kotku. Gdzie ten gin z tonikiem? Łyknę sobie troszkę, a potem możemy porozmawiać.

Zeszłam z niego i wyciągnęłam z lodówki butelkę artois. Kupiłam ją rok temu, kiedy przeczytałam w „Glamour”, że zawsze należy trzymać w lodówce schłodzone piwo na wypadek, gdyby w mieszkaniu zmaterializował się prawdziwy facet, i w duchu złożyłam podziękowanie dobrym duszom u nich w redakcji. Kiedy wróciłam, Philip sprawiał wrażenie nieprzytomnego.

– Philipie! Hej, spójrz, mam dla ciebie piwo.

– Ahrr – mruknął. Powieki mu drgały, wyraźny znak, że udawał.

– Proszę, wstań. Może i jesteś pijany, ale nie śpisz. Może wsadzę cię w taksówkę do domu?

– Mmm. Tylko troszkę się prześpię, kotku. Ahrr. – Zaskakująco zgrabnie przerzucił stopy w mokasynach na futon i przytulił do piersi ozdobną poduszkę.

Było tuż po drugiej, kiedy narzuciłam na chrapiącego Philipa koc, wydobyłam Millington z kąta między umywalką a wanną i otuliłam nas obie kołdrą, nie zawracając sobie głowy rozbieraniem czy gaszeniem świateł.

23

W końcu nadszedł ten dzień: wieczorem mieliśmy wyjechać do Turcji. Zjawiłam się w biurze tylko po to, żeby zabrać parą potrzebnych rzeczy, i od razu znalazłam faks od Willa. Na stronie tytułowej było napisane po prostu „Fuj”, a dołączony do niej został wycinek z „Nowojorskiej Bomby”. Nagłówek brzmiał: CZY ULUBIONY IMPREZOWY CHŁOPAK MANHATTANU TO GEJ, CZY TYLKO ZAGUBIONA DUSZA? Autor: Wtajemniczona Ellie, oczywiście. Wiedząc, kim jest ta suka, czułam się jeszcze gorzej. Tekst rozwijał temat w całkowicie niedwuznaczny sposób:

Philip Weston, dziedzic fortuny Westonów i członek Paczki Brytyjskich Bachorów w Nowym Jorku, wywołał w zeszłym tygodniu konsternacją podczas wizyty w Roxy, znanym ekstrawaganckim klubie nocnym w Chelsea. Jak podają źródła, Westona, którego prasa łączy z różnymi redaktorkami mody z magazynu „ Vogue „, brazylijskimi modelkami i hollywoodzkimi gwiazdkami, widziano w uścisku z bliżej niezidentyfikowanym mężczyzną w klubowej sali dla VIP-ów. Kiedy Weston zorientował się, że był widziany, w pośpiechu odjechał na swojej vespie do mieszkania aktualnej przyjaciółki, Bettiny Robinson, związanej zawodowo z firmą Kelly & Company (więcej - s. 2). Rzecznik prasowy Westona odmówił komentarza.

Więcej – s. 2. Więcej – s. 2. Więcej – s. 2. Przeczytałam te słowa kilkanaście razy, zanim zdobyłam się, żeby spojrzeć na drugą stronę. Faktycznie, było tam moje zdjęcie zrobione w Bungalowie pierwszej nocy, kiedy poznałam Philipa. Tuliłam się do niego sugestywnie, z głową odrzuconą do tyłu w niewątpliwym upojeniu, a w dodatku miało się wrażenie, że dosłownie wlewam sobie szampana do gardła, wyraźnie nieświadoma obecności aparatu fotograficznego oraz faktu, że obie ręce Phillipa spoczywają na moim tyłku. Gdybym oprócz tego, że urwał mi się film, potrzebowała dowodu na to, jak bardzo byłam wtedy pijana, miałam go właśnie przed sobą. Nagłówek: KIM JEST BETTINA ROBINSON? Autor artykułu: Wtajemniczona Ellie. Dalej kolumna na całą długość strony z wypunktowanymi faktami biograficznymi, w tym także datą i miejscem urodzenia (na szczęście napisano tylko „Nowy Meksyk”), szkoły, dyplomy, stanowisko w UBS oraz fakt pokrewieństwa z Wiliam, scharakteryzowanym jako „znany w całym kraju kontrowersyjny publicysta, wśród którego czytelników dominują biali, bogaci i po pięćdziesiątce”. Koszmar, oczywiście, ale do tego miejsca prawda. Dopiero kiedy zmusiłam się do przeczytania drugiej części tekstu, poczułam, że mogłabym zwymiotować. Abby znalazła kogoś, kto stwierdził publicznie, że,jako studentka Emory z pewnością dobrze poznałam łóżka wielu mężczyzn” oraz że „wysuwano oskarżenia co do mojej uczciwości jako studentki, ale nikt niczego nie wiedział na pewno”. Zacytowano też kogoś, kto opisał, jak „snułam intrygi, aby przejąć firmę Kelly & Company”, chociaż nie miałam wcześniej doświadczenia w dziedzinie PR. Kiedy Abby poprosiła o rozwinięcie tematu, „źródło” wyznało tylko, jakoby „wszyscy wiedzieli, że tak naprawdę żadnej ze swoich prac nie napisała sama i znana była z przymilania się do nauczycieli akademickich – mężczyzn – na zajęciach, które sprawiały jej szczególną trudność, co, jeśli mam ocenić, dotyczyło większości przedmiotów”. Ostatnie zdanie tego krótkiego akapitu sugerowało, że agresywnie starałam się zdobyć Philipa od chwili, kiedy go poznałam, chcąc trafić na pierwsze strony gazet i tym samym przyspieszyć karierą.

1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)