Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 102
Перейти на страницу:

– No dobrze – westchnęła Pen. – Nie mam pojęcia, o czym mówisz, ale jestem pod ręką, wiesz? Wystarczy podnieść słuchawkę.

– Wiem, kochanie, i doceniam to.

– Jeszcze raz przepraszam za ten Nowy Rok, ale cieszę się, że będziesz robiła coś tak wspaniałego. Przeczytam o tym we wszystkich gazetach…

– Coś mi się przypomniało! Nie mówiłam ci… jak mogłam zapomnieć? Wiesz, że „Nowojorska Bomba” wypisuje o mnie wszystkie te paskudztwa?

– Tak, ostatnio trudno je przegapić.

– Masz jakieś pojęcie, kto to pisze?

– Zaraz, chyba pamiętam jej imię. Czy nie jakaś Ellie?

– Tak. Wiesz, kto to jest?

– Nie, a powinnam?

– To, moja droga Pen, Abby. Wir. Ta kurwa mnie śledzi i drukuje to wszystko pod pseudonimem.

Gwałtowne zaczerpnięcie powietrza.

– Za tym wszystkim stoi Abby? Jesteś pewna? Co chcesz z tym zrobić? Musisz ją uciszyć.

Prychnęłam.

– Nie mów! Kelly powiedziała mi o tym całe tygodnie temu, ale przysięgłam, że zachowam wszystko w tajemnicy! Rozważam to obsesyjnie, ale zawsze tak się spieszymy, że zapomniałam ci powiedzieć. Czy to nie wariactwo? Nie przypuszczałam, że aż tak mnie nienawidzi.

– To faktycznie dziwne. Wiem, że nie jest twoją wielką fanką-moją zresztą też nie – ale to wydaje mi się szczególnie podłe, nawet jak na nią.

– Chcę konfrontacji i nie mogę tego zrobić. To niesamowicie irytujące. – Zerknęłam na zegarek na dekoderze do kablówki i zeskoczyłam z sofy. – Omójboże, Pen, już ósma. Strasznie mi przykro, ale muszę lecieć. Prowadzę dzisiaj klub książki i muszę wszystko przygotować.

– Nie rozumiem dlaczego, ale jestem zachwycona, że wciąż to czytasz. Jesteś taką romantyczką, Bette.

Pomyślałam o Sammym i o mało czegoś nie powiedziałam, ale w ostatniej sekundzie postanowiłam sprawę przemilczeć.

– No tak, znasz mnie. Bette, nieodmiennie pełna nadziei – stwierdziłam lekko.

Kiedy się rozłączyłyśmy, czułam się nieco lepiej. Powinnam spędzić wieczór, wyszukując w Google'u informacje i czytając o ludziach, których mieliśmy zabrać do Turcji, ale nie mogłam się zmusić, żeby odwołać klub książki, jeśli nie było to absolutnie konieczne. Pełną godzinę zajęło mi przygotowanie mieszkania na przyjście dziewczyn, ale kiedy po raz pierwszy zabrzęczał domofon, wiedziałam, że było warto.

– Postanowiłam uczcić dzisiaj temat latynoski – oznajmiłam, kiedy wszystkie się usadowiły. Czytałyśmy Kupioną przez latynoskiego kochanka * i okładka przedstawiała wysokiego mężczyzną w czarnym krawacie (prawdopodobnie owego latynoskiego kochanka), obejmującego elegancką kobietę w wieczorowej sukni na pokładzie czegoś, co wyglądało na jacht. – Mamy tu dzbanek sangrii i drugi margarity.

Urządziły mi owację i napełniły szklanki.

– Oprócz tego miniaturowe quesadillas, miniburrito i trochę zabójczych czipsów z dipem guacamole. A na deser babeczki „Magnolia”.

– Co babeczki z różowym lukrem mają wspólnego z naszym latynoskim tematem? – zapytała Courtney, biorąc jedną z tacy.

– Przyznaję, że nic, ale nie umiałam wymyślić latynoskiego deseru, który wolałabym od babeczek – stwierdziłam. W tym momencie Millington cienko szczeknęła ze swojej kryjówki pod zlewem. – Maleńka, chodź tu. No, chodź, grzeczna dziewczynka – zawołałam. Posłuchała mnie i podeszła powoli, prezentując zebranym maleńkie sombrero, które miała na głowie stosownie do okazji.

– Niemożliwe – zaśmiała się Jill, biorąc ją na ręce i podziwiając kapelusik.

– Owszem. Dostałam go w sklepie z kostiumami dla dzieci w centrum. Zobacz, ma gumkę, żeby nie spadł. Wspaniały, prawda?

Janie sięgnęła po kolejną quesadillę i z roztargnieniem podrapała Millington.

– Bette, od roli niechętnej członkini, która nie chciała organizować spotkań u siebie, przeszłaś do roli klubowej Marthy Stuart… Cóż, muszę przyznać, że to robi wrażenie.

Zaśmiałam się.

– Chyba praca przesącza się w inne dziedziny mojego życia, co? W tym momencie potrafię zorganizować imprezę z zamkniętymi oczami.

Najpierw zjadłyśmy i wypiłyśmy, pracując nad uzyskaniem stosownego szumu po sangrii, żeby móc dyskutować zupełnie szczerze o tym, jak bardzo jesteśmy zachwycone wyborem dzisiejszej lektury. Kiedy Vika wyciągnęła mocno podniszczony egzemplarz ze swojej superwielkomiejskiej torby konduktorki, byłyśmy nieźle wstawione.

– Okej, przeczytam streszczenie ze strony w necie – oznajmiła, rozwijając wydruk. – Wszystkie gotowe?

Kiwnęłyśmy głowami.

– Dobra, zaczynam. „Hiszpański milioner Cesar Montarez pragnie Rosalind od chwili, gdy ją zobaczył. To elektryzujące pożądanie jest odmienne od wszystkiego, czego doświadczył do tej pory. Ale Cesar nie ma szacunku dla kobiet pragnących pieniędzy – kochanek czy żon w małżeństwach z rozsądku. Rosalind jest zdecydowana, że nigdy nie będzie ani jedną, ani drugą, przynajmniej do czasu, gdy Cesar odkrywa, że dziewczyna ma tajemnicze długi. Teraz może kupić ją na kochankę… a Rosalind nie ma wyboru i musi zapłacić żądaną przez niego cenę…”. O rany. Brzmi seksownie. Przemyślenia?

– To takie romantyczne, kiedy on widzi ją w tej nadmorskiej restauracji. Po prostu wie, że to ta jedyna. Czemu normalni faceci tacy nie są? – jęknęła Courtney.

Sammy na pewno taki jest, pomyślałam, gubiąc wątek.

Każda z nas dorzuciła coś od siebie o ulubionej postaci, zwrocie akcji i scenach miłosnych, co nieuchronnie sprowadziło rozmowę na nasze życie – opowieści o pracy i narzekanie na rodzinę, ale głównie mężczyzn.

Była prawie północ, kiedy zabrzęczał domofon.

– Tak? – zapytałam, naciskając guzik interkomu.

– Mam tu Philipa Westona, który chce się z tobą zobaczyć, Bette. Przysłać go na górę?

– Philip? Jest tutaj? Teraz? -Nie zdawałam sobie sprawy, że powiedziałam to głośno, dopóki Seamus nie odpowiedział radośnie: – Jasne, że jest, Bette.

– Mam towarzystwo – stwierdziłam, ogarnięta paniką. – Możesz poprosić Philipa, żeby zadzwonił, kiedy wróci do domu?

– Bettie, kotku, wpuść mnie. Mój kumpel z dołu… jak ci na imię? Seamus? Poczciwiec! Popijamy piwko i rozmawiamy, jaka z ciebie dobra dziewczyna. A teraz bądź grzeczną dziewczynką i mnie wpuść…

Spojrzałam na swoje podarte dżinsy i znoszony T-shirt i zaczęłam się zastanawiać, czego, u licha, Philip może chcieć o północy? Z normalnym facetem rzecz byłaby oczywista, ale Philip nigdy wcześniej nie dzwonił do mnie po pijaku – że już nie wspomnę o pijackich odwiedzinach – i autentycznie poczułam mdłości.

– A, raz się żyje – westchnęłam. – Wchodź.

– Omójboże, Philip Weston tu jest? Teraz? – zapytała Janie bez tchu. – Ale wszystkie wyglądamy okropnie. Ty wyglądasz okropnie.

Miała oczywiście rację, ale nie było czasu, żeby coś na to poradzić.

– Bette, nie myśl, że tak łatwo się wymigasz. Wychodzimy, ale lepiej, żebyś była przygotowana do złożenia wyjaśnień na następnym spotkaniu – groźnie ostrzegła Vika.

Courtney kiwnęła głową.

– Zaprzeczałaś, że „Nowojorska Bomba” pisze prawdę, a teraz Philip Weston zjawia się w twoim mieszkaniu w środku nocy? Zasługujemy na każdy smakowity detal!

Rozległo się pukanie, a potem głuchy łomot w korytarzu. Otworzyłam drzwi i Philip wtoczył się do środka.

– Bettie, kotku, jestem troszkę wcięty – wybełkotał, ciężko opierając się o ścianę.

– Tak, właśnie widzę. Wchodź – powiedziałam, na wpół go ciągnąc, na wpół podpierając, kiedy wszedł, powłócząc nogami, a dziewczyny stanęły po bokach, żeby zrobić przejście do futonu.

вернуться

* Julia James, Bought by Her Latin Lover.

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)