Pan Lodowego Ogrodu. Tom I
- Автор: Гжендович Ярослав
- Серия: Pan Lodowego Ogrodu #1
- Год: 2005
- Язык: польский
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Pan Lodowego Ogrodu. Tom I». Краткое содержание книги:
Oprócz tego pracuje jako dziennikarz „wolny strzelec”, prowadzi stałą rubrykę naukowo-cywilizacyjną w Gazecie Polskiej i tłumaczy komiksy, głównie z serii Usagi Yojimbo i Batman.
W Fabryce Słów ukazała się Księga jesiennych demonów, jego pierwszy autorski zbiór opowiadań grozy.
Pan Lodowego Ogrodu to pierwsza powieść Jarosława Grzędowicza, w mistrzowski sposób łącząca elementy science fiction i fantasy.
Ujął mnie za ramiona i spojrzał w moją kamienną, bladą twarz. Drżałem.
— Nieś w sobie nasz świat, tohimonie. Nie wolno ci teraz umrzeć w walce, tak jak nie wolno było umrzeć twemu pradziadowi po bitwie w Dolinie Czarnych Łez. Odejdź na wygnanie i przeżyj. A potem wróć i odzyskaj Tygrysi Tron. Wróć, kiedy twoi poddani poznają, czym jest władza Podziemnej Matki i Czerwonych Wież. Zbierz Kirenenów ze wszystkich klanów. Zbierz wszystkich wolnych ludzi wśród Amitrajów. A potem zwal Czerwone Wieże w pył i połóż głowę Nahel Ifriji na moim grobie. Tak powiedział twój ojciec.
— Nie skalam honoru mojego klanu! — krzyknąłem. — Jesteśmy Kirenenami! Jesteśmy klanem Żurawia! Pamiętasz?! „Nikt nie zostanie sam, na pastwę wrogów. Nie oddamy ani jego ciała, ani duszy. Gdzie walczy jeden, tam przyjdą wszyscy! Nikt nie zostanie porzucony, nikt nie zostanie zapomniany!”. Pamiętasz, Rzemieniu? Tam walczą nasi bracia, a ty chcesz, żebym uciekał?!
— Tak samo krzyczał twój pradziad. Ale usłuchał i to dzięki niemu zyskaliśmy Tygrysi Tron i odrodziliśmy się z popiołu. Teraz odejdź, tohimonie. Pamiętaj, czego cię uczyłem. Brus cię poprowadzi. On wie, gdzie iść i co robić. Nieś w sobie wszystko, co piękne, a co zabiją dzisiejszej nocy. Pamiętaj o mnie, o Aiinie, o Irissie, o twoim bracie. Pamiętaj o wszystkich. Pamiętaj o Maranaharze, który teraz umiera. Pamiętaj. Jesteś teraz jedyną żywą pamięcią. Jeżeli zginiesz albo zapomnisz, my wszyscy też zginiemy naprawdę. Idź, Młody Tygrysie. Idź Drogą Pod Górę. A potem wróć tu i odbuduj Kirenen.
Rzemień ułożył na stole dwie wąskie tarcze rękawicowe. Wsunął dłoń aż po łokieć do pierwszej i uniósł ją potrójnym ostrzem do góry, a potem przycisnął nim drugą tarczę i wsunął w nią drugie ramię.
Wrzaski i łomot na korytarzach słychać było już coraz bliżej.
Brus ujął mnie za ramię. Delikatnie, ale stanowczo.
— Już nadchodzą, panie.
— Nie! — krzyknąłem. — Jeszcze nie! Wszyscy zginęli! Pozwól mi się pożegnać przynajmniej z nim. Nie mogę stracić jeszcze Rzemienia! Jestem imperatorem! — Wyprostowałem się nagle. — Synu Siodlarza z klanu Żurawia, nie złamię rozkazu mojego ojca, ale ty pójdziesz ze mną.
— Nie tylko ty dostałeś ostatni rozkaz, tohimonie. Mój brzmiał: dopilnuj, żeby uciekli.
Rozległ się huk wyłamywanych drzwi do komnaty. Deski poleciały aż na środek pomiędzy zwoje i dywany. Przez szczelinę już było widać czarne, lśniące od deszczu i krwi pancerze, jakby kłębiły się tam robaki.
Rzemień machnął rękami i zderzył ze zgrzytem ostrza, krzesząc pęk iskier. A potem odwrócił się i nagle objął mnie ostrożnie, żeby nie poderżnąć mi gardła sterczącym z tarczy ostrym jak brzytwa trójzębem, i pocałował w czoło.
— Odejdź, Romassu — powiedział.
„Odejdź, moje życie”.
Brus pociągnął mnie za ramię.
Rozdział 7
Tańczące Węże
Daleka jest podróż, długie są drogi jezdne,
Długa jest tęsknota ludzka,
Wątpliwe czy do upragnionego celu dojdziesz,
Los to rozstrzygnie.