Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
- Автор: Браун Эрик, Иган Грег
- Год: 2009
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo „Solaris”
- Переводчик: Jolanta Pers
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:
— Wyciszeniem?
— Tak.
— Gdzie jest Margaret? Pan McMaster?
— Dziś rano zostali odesłani samolotami do Australii.
— Nie wierzę panu.
— To, czy pan mi wierzy, czy nie, jest dla mnie bez znaczenia. Ja tylko odpowiadam na pańskie pytania.
— Co z kośćmi?
— Oczywiście skonfiskowane i zabezpieczone. Indonezyjczycy zamknęli wykopaliska. Mimo wszystko, to ich jaskinia.
— Co z moimi próbkami DNA, które były w hotelu?
— Zostały skonfiskowane i zniszczone.
Paul usiadł bez słowa.
— Jak trafił pan na ulicę? — zapytał garnitur.
— Na nogach.
— Jak to się stało, że był pan nagi?
— Uznałem, że to jedyny sposób, żeby pozwolili mi żyć. Jedyny sposób, żeby udowodnić, że nie mam próbek. Wykrwawiałem się. Wiedziałem, że będą następni.
— Jest pan inteligentnym człowiekiem, panie Carlson. Więc uznał pan, że zostawi im próbki?
— Tak — odparł Paul.
Mężczyzna w garniturze wstał i wyszedł z pokoju.
— Zasadniczo — dopowiedział Paul.
Po drodze na lotnisko Paul poprosił taksówkarza, żeby się zatrzymał. Zapłacił i wysiadł. Złapał autobus do Bengali, a stamtąd wziął taksówkę do Rea.
W Rea wsiadł do busa, a kiedy ten wytoczył się na drogę, wrzasnął: — Stop!
Kierowca uderzył w barierki.
— Przepraszam — powiedział Paul. — Zapomniałem czegoś.
Wysiadł z busa i na piechotę wrócił do miasta. Nie jechał za nim żaden samochód.
W mieście wszedł w jedną z bocznych uliczek i znalazł doniczkę z dziwną, różową rośliną. Zaczął kopać w ziemi.
Stara kobieta krzyczała coś na niego. Wyciągnął pieniądze.
— Za roślinę — powiedział. — Jestem miłośnikiem kwiatów.
Mogła nie rozumieć angielskiego, ale rozumiała pieniądze.
Szedł z rośliną pod pachą. James miał rację co do pewnych rzeczy. Mylił się co do innych. Nie setki Adamów, nie. Tylko dwóch. Całe australoidalne stworzenie jak jakiś świat równoległy. Poznasz Boga przez Jego stworzenia. Ale dlaczego Bóg miałby stworzyć dwóch Adamów? To nad tym Paul się głowił. Odpowiedź brzmiała — nie stworzył.
Dwóch Adamów. Dwóch bogów. Jeden po każdej stronie Linii Wallacea.
Paul wyobrażał sobie, że to zaczęło się jak zawody. Linia narysowana na piasku, żeby zobaczyć, czyje stworzenia zdobędą przewagę.
Paul rozumiał brzemię dźwigane przez Abrahama, bycie świadkiem narodzin religii.
Kiedy szedł uliczkami zanurzył palce w ziemi. Wyczuł pojemniczek i wyciągnął go. Pojemniczek, którego na oczy nie zobaczy żaden zespół oceniający. Już on o to zadba.
Minął kobietę siedzącą w drzwiach, starą kobietę z pięknymi, pełnymi ustami. Pomyślał o kościach w jaskini i o dziwnych ludziach, którzy kiedyś pojawili się na tej wyspie.
Podał jej kwiat.
— Dla ciebie — powiedział.
Złapał taksówkę.
— Na lotnisko.
Kiedy stary samochód tłukł się po zakurzonych drogach Paul zdjął opaskę z oka. Zobaczył, że taksówkarz spojrzał na niego w lusterku wstecznym i zaraz odwrócił wzrok.
— Widzisz, kłamali — powiedział do niego. — O niewiarygodnej złożoności oka. Och, są sposoby.
Kierowca ustawił głośniej radio i wbił wzrok w drogę przed sobą. Paul skrzywił się zdejmując opatrunek z oka, ściągając długie pasma gazy — w czaszce eksplodował mu ból.
— Prorok to człowiek, który potężnie czuje — powiedział, po czym wsunął pojemnik z próbką w pusty oczodół.
Przełożyła Martyna Plisenko
Aleksiej Kaługin
SYNDROM ŁAZARZA
Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.