Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 102
Перейти на страницу:

– Hej – rzucił, kiedy zobaczył mnie na ławce, gdzie udawałam, że przeglądam gazetę. – Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczny.

– Nie żartuj – mruknęłam, stając na palcach, żeby na powitanie pocałować go w policzek. – To ty wyświadczasz mi przysługę. Zaczekaj chwilkę, poproszę wujka, żeby zniósł mi kluczyki.

Will zgodził się pożyczyć mi na weekend swojego lexusa dopiero wtedy, gdy przysięgłam, że będę obstawała przy historyjce, którą wymyślił na usprawiedliwienie swojej nieobecności. Mimo że Sammy miał być tylko podwieziony do domu swoich rodziców, Will nalegał, żeby on również zapoznał się z wymówką.

– Obiecujesz, że nie zapomnisz o wszystkich szczegółach, kochanie? – pytał nerwowo, przekazując mi kluczyki, kiedy staliśmy we troje na podziemnym parkingu.

– Will, przestań naciskać. Obiecuję, że cię nie wydam. Będę znosiła katusze w samotności. To mój prezent dla ciebie.

– Zrób mi tę przyjemność. Powtórzmy wszystko jeszcze raz. Kiedy ona spyta, gdzie jestem, co wtedy mówisz?

– Po prostu wyjaśniam, że ty i Simon nie mogliście znieść myśli o spędzeniu całego weekendu w domu zasilanym energią słoneczną, gdzie nigdy nie ma dość ciepłej wody, pościel z naturalnej bawełny gryzie i nic nie jest naprawdę czyste, ponieważ nie stosuje się chemikaliów, więc zamiast tego postanowiliście podziwiać tegoroczne plony z udostępnionego gratisowo apartamentu w Ocean Key Resort na Key West. Aha, i jeszcze że twoim zdaniem to straszne nudy, kiedy rozmowa przy stole dotyczy wyłącznie polityki ekologicznej. Dobrze zapamiętałam? – Uśmiechnęłam się słodko.

Zerknął bezradnie na Sammy'ego i kaszlnął parę razy.

– Proszę się nie martwić, Bette wszystko zapamiętała – zapewnił go Sammy, sadowiąc się na miejscu pasażera. – Simon został w ostatniej chwili poproszony o zastąpienie jednego z muzyków, a pan uznał, że nie byłoby w porządku zostawić go samego na święta, chociaż bardzo chciał się pan ze wszystkimi spotkać. Zadzwoniłby pan do nich osobiście, ale ma pan bardzo napięte terminy, bo ten sukinsyn, pański wydawca, będzie dzwonił w przyszłym tygodniu. Doszlifuję to z nią w drodze.

Will puścił kluczyki, które spadły prosto na moją otwartą dłoń.

– Sammy, dziękuję. Bette, chciałbym, żebyś uważnie wysłuchała wykładów o niezależności, o tym, jak to kobiety wszystko potrafią. I staraj się nie żałować zbytnio mnie starego, kiedy będę sobie leżał przy basenie z daiquiri i książką.

Chciałam go nienawidzieć, ale wyglądał na tak uszczęśliwionego swoim alibi i chytrymi planami, że nie mogłam zrobić nic innego, jak tylko go uściskać i uruchomić silnik.

– Jesteś mi za to coś winien. Jak zwykle.

Położyłam torbę z Millington na tylnym siedzeniu i wrzuciłam do środka psi smakołyk „Greenie”, żeby nie skomlała i nie piszczała w czasie jazdy.

– Oczywiście, kochanie. Przywiozę ci taki kiczowaty T-shirt z frędzlami albo może świecę z kokosa czy dwie. Umowa stoi? Jedź ostrożnie. Albo nie jedź ostrożnie. Tylko nie dzwoń do mnie, jeżeli coś się stanie, w każdym razie nie przez najbliższe trzy dni. Baw się dobrze! – zawołał, widoczny we wstecznym lusterku, kiedy posyłał całusy.

– Jest świetny – stwierdził Sammy, kiedy przebijaliśmy się z wolna przez korki na West Side Highway. – Jak mały chłopiec, który wymigał się od szkoły, udając, że jest chory.

Wetknęłam Monster Ballads (zamówioną przez telefon w ramach ataku bezsenności o trzeciej nad ranem) do odtwarzacza CD na sześć płyt i omijałam kolejne utwory, aż doszłam do To Be With You Mr. Bigga. – Jest wspaniały, prawda? Naprawdę nie wiem, jak dałabym sobie radę bez niego. Jeżeli jestem teraz normalna, tylko jemu to zawdzięczam.

– A twoi rodzice? W końcu jak dziwni mogą być rodzice?

– Są pozostałością po latach sześćdziesiątych – wyjaśniłam. I traktują to bardzo poważnie. Moja matka płakała, kiedy pierwszy raz ogoliłam nogi w wieku lat trzynastu, bo bała się, że dałam się podporządkować zdominowanym przez mężczyzn oczekiwaniom kulturowym dotyczącym kobiecej urody.

Zaśmiał się i zaczął się wygodnie sadowić, wyciągnął nogi i założył ręce pod głowę.

– Proszą cię, powiedz, że nie odwiodła cię od tego konkretnego zwyczaju.

– Nie, w każdym razie jak dotąd nie… Chociaż następnym razem zrobiłam to dopiero na studiach. Upierali się też na przykład, że jestem osobiście odpowiedzialna za naruszenie równowagi całego ekosystemu, bo raz kupiłam kamizelkę wykończoną futrem. Aha, a potem nie pozwolili mi iść na przyjęcie z noclegiem u koleżanki, bo jej rodzice nie oddawali gazet na makulaturę. Ich zdaniem przebywanie w takim środowisku przez dwadzieścia godzin mogłoby mieć na dziecko niekorzystny wpływ.

– Żartujesz.

– Nie żartuję. To nie znaczy, że nie są naprawdę dobrymi ludźmi, bo są. Po prostu są autentycznie zaangażowani. Czasem chciałabym być taka jak oni.

– Co prawda nie znalem cię dobrze w liceum, ale pamiętam, że byłaś wtedy bardziej w tym stylu niż eee, taka nowojorska jak teraz.

Nie za bardzo wiedziałam, co odpowiedzieć.

– No nie, nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało – powiedział pospiesznie. – Wiesz, po prostu zawsze robiłaś wrażenie osoby autentycznie zaangażowanej ideowo. Pamiętam, jak napisałaś do szkolnej gazetki artykuł o prawie kobiet do samodzielnych decyzji. Usłyszałem któregoś dnia, jak nauczyciele rozmawiali o nim w czytelni – nie mogli uwierzyć, że jesteś pierwszoklasistką. Kiedy to usłyszałem, przeczytałem artykuł i też nie mogłem uwierzyć.

Poczułam przyjemny dreszcz na myśl, że przeczytał i zapamiętał mój artykuł. Miałam dzięki temu wrażenie, że jest między nami intymna bliskość.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)