Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 102
Перейти на страницу:

– Kochana, LAX do JFK nigdy nie ląduje o czasie. – Skurczyłam się ze strachu. – Ale zwykle nie jest bardzo spóźniony. Zobaczmy… mam lot, który startuje z Los Angeles o dziesiątej rano i ląduje w Newark o czwartej. Pasuje?

– Tak, tak, będzie świetny. I masz dwanaście wolnych miejsc? – zapytałam z nadzieją, zastanawiając się, czy ta kobieta nie jest aby zesłanym na ziemię aniołem.

Roześmiała się. A raczej – zachichotała. Stanowczo zły znak.

– Jasne, mam dwanaście wolnych miejsc, ale nie wszystkie w biznesowej. Najlepsze, co mogę załatwić, to cztery w biznesowej, sześć w pierwszej klasie i dwa w turystycznej. Oczywiście będziesz musiała dopłacić różnicę między pierwszą klasą, co daje w sumie, och, zaraz… siedemnaście tysięcy dolarów. Pasuje?

Teraz przyszła moja kolej na chichot. Nie żeby cokolwiek było rzeczywiście zabawne, ale jedyną alternatywę stanowił szloch.

– A mam jakiś wybór? – zapytałam łagodnie.

– Z całą pewnością nie – odparła głosem, który podejrzanie sugerował, że świetnie się bawi. – I powinnaś chyba niedługo podjąć decyzję, bo właśnie zniknęło następne miejsce w klasie biznes.

– Biorę! – praktycznie krzyknęłam. – Rób tę zamianę.

Podałam jej numer mojej służbowej karty płatniczej, uznając, że to łatwiejsze, niż powiedzieć mamie Jaya-Z, że nie było późniejszych lotów, ryzykując odwołanie przez nich przyjazdu. A potem padłam z powrotem na łóżko.

Kiedy kilka godzin później zadzwonił budzik, czułam się, jakbym spędziła noc skulona na twardej betonowej podłodze. Na szczęście spakowałam strój na wieczorne przyjęcie do oddzielnej torby już wczoraj, więc jedyne, co musiałam zrobić, to starać się zachować pozycję pionową i pełną przytomność pod prysznicem.

Uznając, że jeśli kiedyś jest pora, żeby zaszaleć i pojechać taksówką, to teraz, upolowałam wolną w połowie swojej ulicy i zanurkowałam do środka. Korzystając, że nie jestem uwięziona pod ziemią w metrze, do którego nie dociera sygnał, pozwoliłam sobie również na sprawdzenie porannej wersji kilku stron internetowych na moim nowiutkim BlackBerry, prezencie od firmy, żebym mogła „zapoznać się z produktem”. Przejrzałam klipy z premiery Shreka 3, wprowadzenia na rynek wódki Vox i naturalnie kolumnę „Nowojorska Bomba”, przedstawiającą Philipa, mnie i moją garsonkę.

Taksówka oczywiście utknęła w korku zaledwie trzy przecznice od mojego domu i oczywiście postanowiłam – wbrew radzie taksiarza – za wszelką cenę pozostać we wnętrzu zachowującego stałą temperaturę pojazdu, bez względu na kwotę na taksometrze i liczbę minut potrzebnych, żeby przejechać trzy kilometry w miejskim ruchu. Musiałam sprawdzić listę zadań przed imprezą BlackBerry. Z paczką cukierków cynamonowych Red Hots i papierosem w dłoni (taksówkarz dał mi błogosławieństwo), sprawdziłam komórkę, chcąc się upewnić, że mama Jaya-Z nie dzwoniła w czasie tych czterech godzin, które upłynęły od naszej rozmowy. Ku mojej wielkiej uldze nie dzwoniła, ale nie dzwoniła też Penelope, co było frustrujące. Próby wyjaśnienia, że nie było tak, jak to wyglądało, że Philip po prostu się zjawił i nie wymyślałam bajek, żeby uciec z jej imprezy, dla mnie samej brzmiały niewiarygodnie i żałośnie, a wyobrażam siebie, że w uszach Penelope wypadały jeszcze mniej wiarygodnie. A co najgorsze, zamienili z Averym bilety i lecieli dziś wieczorem. Nie mogłam zrozumieć, skąd ten pośpiech – Avery nie miał przecież zajęć jeszcze przez ponad miesiąc – ale mogło to mieć coś wspólnego z faktem, że Avery aż się palił, by włączyć się w zupełnie nowy ciąg imprez na Zachodnim Wybrzeżu. No i Penelope zrobiłaby wszystko, żeby uniknąć spędzania Święta Dziękczynienia z rodzicami, i swoimi, i Avery'ego. Matka Penelope posłała swoją własną służbę, żeby zabrała ich pakunki i walizki, podczas gdy Avery i Pen mieli wylecieć z lotniska JFK tylko z bagażem podręcznym. Michael zamierzał ich odprowadzić, ale ja oczywiście nie mogłam nawet o tym myśleć.

Jedyną wiadomość zostawiła Kelly. Był to SMS przypominający o przygotowaniu listy spraw do załatwienia i podrzuceniu na jej biurko z samego rana, żebyśmy mogły razem przejrzeć kwestie do rozważenia w ostatniej chwili. Rozwinęłam pogniecione już strony i zębami zdjęłam zakrętkę z pióra. Wczytywanie się w listę przez kilka minut, które miałam jeszcze spędzić w taksówce, wydawało się dobrym pomysłem; poza tym będę miała masę czasu, zanim Kelly się zjawi, a teraz najważniejsze to upewnić się, że Jay-Z i jego świta nie tylko wiedzą o zmianie lotu, ale dostaną się na pokład bez najmniej-szych problemów.

Szybki rzut oka na „Pranie Brudów” choć raz przyniósł dobre wieści. Page Six dotrzymała umowy i napisała o mojej imprezie, że zapowiada się na ekskluzywną, ekscytującą i w ogóle bardzo zachęcająco:

Doszło do nas, że Jay-Z pojawi się niezapowiedziany na dzisiejszej imprezie w Bungalowie 8, żeby uczcić wejście na rynek nowej wersji palmtopów BlackBerry. Chociaż Bette Robinson z Kelly & Company odmówiła nam potwierdzenia, obserwatorzy twierdzą, że przyjaźń jej chłopaka Philipa Westona z raperem gwarantuje, że to on jest tym tajemniczym gościem. A przy okazji: plotka głosi, że pan Weston i jego przyjaciele byli widziani podczas sobotniej imprezy z okazji Halloween, gdy obściskiwali się z brazylijskimi modelkami, z których najmłodsza miała zaledwie czternaście lat.

Nie byłabym szczęśliwsza, nawet gdyby podali stronę w sieci, na której można zamawiać nowe BlackBerry: umieścili wszystko, co ważne, od nazwy firmy po wzmiankę o BlackBerry i napomknienie o tym, kto wystąpi na imprezie, dokładnie tak, jak poleciłam, i wiedziałam, że Kelly będzie zachwycona, kiedy to zobaczy. W duchu poklepałam się po plecach, i wróciłam myślą do jednego z miniwykładów wygłoszonych przez Elisę.

– Pamiętaj, jest wielka różnica między sensacją a wzmianką – powiedziała, siedząc przy stole obłożonym wydrukami z plotkarskich stron.

– Co? Co masz na myśli?

– Spójrz tutaj. – Wskazała na kilka zdań początkującej stylistki, która jako pierwsza zauważyła, że Julia Roberts popuszcza szwy w kostiumach ponieważ, jak założyła ta dziewczyna, Julia jest we wczesnej ciąży. Page 5ix jako pierwsza rozmawiała ze stylistką, która jako pierwsza zauważyła poszerzanie. – Co to jest, sensacja czy wzmianka?

– Mnie pytasz?

– Bette, musisz to rozróżniać. Jak inaczej, do cholery, masz zamiar zapewnić naszym klientom prasę, za którą płacą?

– No nie wiem… sensacja – stwierdziłam, wybierając jedno z określeń na chybił trafił.

– Dobrze. Dlaczego?

– Eliso, zdaję sobie sprawę, że jest tu coś ważnego, ale nie wiem co. Jeżeli jednak mi to powiesz, zamiast urządzać zgadywankę, prawdopodobnie zaoszczędzimy sporo czasu. – Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.

Dramatycznie przewróciła oczami i wyjaśniła:

– Jeżeli uważnie się przyjrzysz, istnieje różnica między „sensacją” a „wzmianką”. Coś pieprznego, odkrywczego i lekko skandalicznego to „sensacja”. Sławna osoba widziana na imprezie, w miejscu publicznym czy wspomnienie o innym miejscu, które odwiedziła, to „wzmianka”. Nie możesz prosić publicysty o same wzmianki, nie dając mu żadnej sensacji. Informacja to waluta, im więcej jej masz, tym więcej dostaniesz wzmianek.

– Więc twierdzisz, że jakiś rzecznik prasowy chciał mieć nazwisko swojego klienta wspomniane na tej stronie i w zamian podsunął plotkę o Julii Roberts? – Brzmiało wstrętnie, ale z pewnością miało sens.

– Dokładnie. Podetkał im pod nos tę stylistkę, a potem wysunął żądania co do informacji na temat swojego klienta.

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)