Portier Nosi Garnitur Od Gabbany
- Автор: Weisberger Lauren
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:
– Nie, nie ma problemu. Chciałam się tylko przywitać.
– Tak, cóż, jutro znowu tu będzie.
Wyżebrałam papierosa od faceta w szmaragdowozielonej sukni jak z balu maturalnego i zmusiłam się, żeby wejść do środka. W zasadzie nie musiałam, bo impreza przyszła do mnie.
– Bette! Miałam nadzieję, że cię tu spotkam! – zaskrzeczała Abby, a kolosalne piersi o mało nie zasłoniły jej całej twarzy. – Powinnaś być w środku i pilnować swojego chłopaka, nie uważasz?
– Hej, Abby. Chętnie bym pogadała, ale właśnie wychodzę.
– Teraz używam formy Abigail. Wejdź do środka i wypal ze mną papieroska, co? W imię starych czasów.
Chciałam jej powiedzieć, że nie było żadnych starych czasów, ale zaczęłam się już poddawać stworzonemu przez mój umysł obrazowi Sammy'ego, który wtula się w swoją dziewczynę.
– Jasne – potwierdziłam apatycznie. – Nie ma sprawy.
– Więc powiedz, jak się wam układa z Philipem? To niesamowite, że wy dwoje jesteście ze sobą! – powiedziała, pochylając się do mnie konspiracyjnie.
– Niesamowite? Nie powiedziałabym. – Szukałam jakiegoś dobrego sposobu na zakończenie tej rozmowy.
– Bette! Oczywiście, że tak! Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, że zadam ci osobiste pytanie, ale po prostu umieram z ciekawości: jaki on jest w łóżku? Bo, jak sama wiesz, krążą pogłoski, że…
– Abby, nie chcę być niegrzeczna, rozumiesz, ale naprawdę muszę już iść. Nie mogę teraz o tym rozmawiać.
Wydawała się zupełnie niezrażona.
– Jasne, nie ma problemu. Wiem, jak bardzo musisz być zmęczona nową pracą. W każdym razie na pewno niedługo się spotkamy, prawda? Och! I to cudowne, co zrobiłaś z tym kostiumem. Tylko ty potrafiłabyś sprawić, że coś tak przeciętnego może wyglądać aż tak dobrze!
Wycofałam się, jakby była psem chorym na wściekliznę, i zaczęłam brnąć z powrotem do stolika Elisy, żeby się pozbierać. Zamiast tego dotarłam do baru i wypiłam martini, zmieszane tak, jak lubił Will. Nie było to wcale takie złe, siedzieć i upijać się w samotności, ale kiedy cała horda wspaniałych i niemal nagich dziewczyn wtargnęła w moją osobistą przestrzeń, pokusa, aby wyjść, okazała się zbyt wielka. Niezależnie od zdjęć, których pragnęła Kelly, nie miałam już siły znosić fascynujących rozważań Philipa na temat cyklu rozwojowego południowoamerykańskich modelek czy sugestii Marco dotyczących najlepszych technik głodzenia się, więc wysłałam Philipowi i Elisie tego samego jednolinijkowego SMS-a, informując ich o nagłej chorobie, i opadłam na tylne siedzenie taksówki. Spojrzałam na zegarek – pierwsza trzydzieści nad ranem. Czy zastanę ich jeszcze w Black Door? Odpowiedź uzyskałam, kiedy Michael mruknął niewyraźnie „halo” po piątym dzwonku.
– Przepraszam – wybąkałam.
– Właśnie dotarłem do domu – odpowiedział. – Ominął cię udany wieczór. Ale Black Door z Pen i Averym to zupełnie coś innego niż Black Door z Pen i Bette!
Zaczęłam dzwonić do Penelope w chwili, kiedy zaczął stukać licznik, i ponawiałam próby, aż w końcu zasnęłam nieco po trzeciej nad ranem. Za każdym razem włączała się poczta głosowa.
16
Wznowiłam poszukiwania siedem godzin później, chcąc jej wytłumaczyć, że nie było tak, jak wyglądało, ale nikt nie odbierał. Avery podniósł w końcu słuchawką parą minut po południu, głos miał słaby i lekko skacowany.
– Hej, Bette, co słychać?
– Cześć, Avery. Jest Penelope? – Nie miałam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, ani słowa ponad to, co niezbędne.
Dał się słyszeć szmer i coś, co podejrzanie przypominało szeptanie, po czym Avery powiedział:
– Wiesz, właśnie jest u rodziców na późnym śniadaniu. Chcesz zostawić wiadomość?
– Avery, proszę, poproś ją do telefonu. Wiem, że tam jest i wiem, że jest na mnie zła i chciałabym wszystko wyjaśnić. Naprawdę nie było tak, jak wyglądało – błagałam.
Jego głos przycichł i nabrał konspiracyjnego tonu. Starał się mówić tak, żeby Penelope nie słyszała.
– Bette? Nie martw się. Też bym wolał być wczoraj na imprezie u Caleba. Uwierz mi, gdyby istniał jakiś sposób na wydostanie się z tej żałosnej kolacji, byłbym tam razem z tobą. Pen po prostu reaguje przesadnie.
Oczywiście Avery wiedział o imprezie. Poczułam się chora.
– Wcale tak nie było, Avery. Wolałabym być… – zdałam sobie sprawę, że usprawiedliwiam swoje poczynania przed niewłaściwą osobą. – Czy możesz mi ją dać?
Dały się słyszeć dalsze szmery i przytłumione wołanie, po czym Penelope powiedziała „słucham”, jakby nie wiedziała, że to ja dzwonię.
– Hej, Pen, to ja. Jak się masz?
– O, Bette. Cześć. W porządku, a ty?
Rozmowa bardzo wyraźnie przypominała tych kilkanaście pogawędek, które odbyłam z moją nad wyraz uprzejmą, ale nieco otępiałą cioteczną babką. Bez wątpienia Penelope była na mnie dokładnie tak wściekła, jak się obawiałam.
– Pen, wiem, że nie chcesz teraz ze mną rozmawiać. Przepraszam, jeśli Avery podstępem skłonił cię do odebrania telefonu, ale naprawdę chciałam przeprosić. Wczoraj wieczorem nie było tak, jak to wyglądało.
Cisza.
– Miałam telefon z pracy, że ludzie od BlackBerry nieoczekiwanie przyjechali do miasta i muszę się z nimi spotkać. Jestem odpowiedzialna za ich imprezę w tym tygodniu i w żaden sposób nie mogłam odmówić spotkania i przywitania się z nimi.
– Tak, to właśnie powiedziałaś. – Głos miała zimny jak lód.
– I to właśnie się stało. Planowałam, że wpadnę tam na godzinę, załatwię co trzeba i może jeszcze zdążę wrócić przed deserem. Kiedy czekałam na samochód, który miała wysłać Elisa, nagle pojawił się Philip. Najwyraźniej Elisa wysłała go zamiast samochodu, bo ludzie z BlackBerry jego też chcieli poznać. Nie wiedziałam, że tak będzie. Naprawdę.
Nastąpiła pauza i potem powiedziała bardzo cicho:
– Avery twierdzi, że wszyscy widzieli cię na imprezie urodzinowej jakiegoś faceta w centrum. Dla mnie to nie brzmi jak praca.
Na słowa „wszyscy cię widzieli” ścierpła mi skóra, ale natychmiast zaczęłam tłumaczyć, co się naprawdę stało.
– Wiem, Pen, wiem. Philip powiedział, że Elisa powiedziała, że najpierw mamy tam jechać i czekać na dalsze instrukcje. Mieli przyjechać do nas albo my do nich.
– Więc na czym stanęło? Spotkanie było udane? – Wydawało się, że trochę jakby odtajała, ale dalsza część opowieści raczej nie mogła w tym pomóc.
– Nie, nawet ich nie spotkałam. Podobno zmęczyli się i pojechali do hotelu po drinku z Kelly. W tym momencie była już pierwsza w nocy! Nie mogłam już do was wrócić. Tak mi przykro, Pen. Wyszłam z twojej kolacji, bo myślałam, że nie mam wyboru, a w końcu okazało się, że nie było żadnego powodu. – Fatalnie to brzmiało, ale przynajmniej było prawdą.
– Dlaczego nie przyszłaś do Black Door? – zapytała. Ale potem jej glos zmiękł. – Wiedziałam, że nie wyszłabyś tak po prostu, na jakąś imprezę. Avery cały czas się upierał, że wymyśliłaś całą tę historię z pracą, bo to miała być najbardziej niesamowita impreza urodzinowa na świecie, ale ja naprawdę uważałam, że nie zrobiłabyś czegoś takiego. Było mi tylko trudniej przekonać samą siebie, kiedy zobaczyłam, jak odjeżdżasz z Philipem.
Miałam ochotę udusić Avery'ego kablem telefonicznym, ale nareszcie zaczęłam robić postępy w rozmowie z Penelope i na tym musiałam się skupić.
– Wiesz, że nigdy bym się tak nie zachowała, Pen. Wczoraj wieczorem nie chciałabym być nigdzie indziej. Jeżeli cię to pocieszy, ta impreza to był horror. Absolutnie, bezwzględnie, bezsprzecznie nic zabawnego.