Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:

Najnowszy almanach fantastyki Kroki w nieznane prezentuje szesnaście różnorodnych opowiadań autorów z Australii, Argentyny, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Wśród nich nowa krew, niedawne debiutantki (McCarron, Swirsky) oraz autorzy rozwijający skrzydła (Bacigalupi, Kosmatka, Ostapenko). Są też stare wygi, z niemałym dorobkiem, których tekstów nie było nam dane posmakować dotychczas (Brown, Kaługin) lub spotykaliśmy się z ich twórczością okazjonalnie (Kessel, szczególnie Waldrop). Oczywiście są także wielkie nazwiska (Egan, Kress, Silverberg, czy Willis), a oprócz tego pisarze wyjątkowi, za sprawą wyobraźni (Ballantyne), poetyckiego stylu (McDonald), czy prozy o niesamowitym klimacie (Nielsen)…
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 146
Перейти на страницу:

Głos programu reporterskiego SpanLink, który robił dokładnie to, co mu polecono, donosił spokojnie:

— Most Shih-Yu został zniszczony. Tłum został rozpędzony za pomocą gazu paraliżującego przez odrzutowce korporacji Wei Wu Wei, na polecenie prezydenta Leonga Ka-tai. W Waszyngtonie, D.C… Przerywamy. Powtarzam, przerywamy relację z…

— Cicho! Posłuchajcie tego! — wrzasnął ktoś w pomieszczeniu i wszystkie holowyświetlacze z wyjątkiem tego, na którym pracował Braley, pokazały twarz jakiegoś Amerykanina, nieskazitelną i profesjonalnie zatroskaną.

— W północnej Minnesocie po raz pierwszy wykazał aktywność obiekt, który pojawił się na Ziemi 288 lat temu i od tego czasu milczał.

Obraz kosmicznego obiektu. Braley przeniósł wzrok na wyświetlacz T’ien hsia. Były identyczne.

— Światowa sieć śledząca wykryła strumień promieniowania całkowicie nieznanego rodzaju, wysłanego przez kosmiczny obiekt. Dziesięć minut temu strumień danych został wysłany w kierunku gwiazdozbioru Kasjopei. Strumień promieniowania był emitowany zaledwie przez ułamek sekundy i nie powtórzył się. Naukowcy są zbici z tropu, ale to niezwykłe zdarzenie miało miejsce w tym samym czasie, co zniknięcie sztucznej inteligencji korporacji Wei Wu Wei, która miała być dziś zainicjowana, co sugeruje, że między tymi zdarzeniami istnieje jakiś związek.

Obraz zamieszek na moście Shih-Yu.

— Naukowcy Wei Wu Wei nadal próbują uratować SI…

Za późno, pomyślał Braley. Ruszył, oddalając się od słuchających lub spierających się grup naukowców, minął holowyświetlacze, które wyrosły w powietrzu jak grzyby po deszczu, i podszedł do wielkiego okna.

Most Shih-Yu, ten piękny i autentyczny symbol, leżał w gruzach. Napastnicy użyli krótkotrwałych nanobotów demontujących i brutalnej siły. Po obu stronach mostu dewastowano ogrody, niszczono fontanny, zaatakowano budynki. Przełączając ogniskową swoich genomodyfikowanych oczu Braley był w stanie nawet dostrzec poszczególnych napastników, chwilowo sparaliżowanych gazem, a zrobotyzowana policja zgarniała ich do aresztu.

W ciągu tygodnia potęgi rządzące Chinami odbudują most za pomocą nanobotów, naprawią ogrody, posprzątają miasto. Niezadowoleni z Szanghaju, jak niezadowoleni wszystkich miast świata, zostaną znów wypchnięci na ich miejsce na przedmieściach. Aż do następnego razu. Miasta były stabilne. Ludzkość była stabilna. Odkąd wylądował kosmiczny obiekt, ludzkość przeżyła już i wykaraskała się z… z ilu katastrof? Braley nie wiedział.

T’ien hsia by wiedziała.

Dwieście pięćdziesiąt cząstek w stanie superpozycji nie było stabilne. Tak stanowiły prawa fizyki. I dlatego właśnie SI zamknięto w polu Kim-Lomana. Wszelkie oddziaływania z cząstką kwantową, wszelkie interakcje z cząstką jakiegokolwiek typu, także ze światłem, powodowały kolaps jej stanu mieszanego. Zasada nieoznaczoności Heisenberga tak stanowiła. W przypadku zwykłych danych szyfratory znajdowały metody kompensacji interferencji kwantowej. Ale w przypadku bytu samoświadomego taka interferencja byłaby udarem mózgu, ciosem w głowę, małą śmiercią. T”ien hsia była bytem wrażliwym. Gdyby spotkał ją taki los, jak most Shih-Yu, SI nie byłaby w stanie się uratować.

Braley patrzył na ruiny najpiękniejszego mostu świata, który za tydzień znów miał być najpiękniejszym mostem świata.

— Naukowcy Wei Wu Wei nadal próbują uratować SI…

Tak, było już za późno. Kosmiczne jajo, świadek upadku i podniesienia się ludzkości, już uratowało SI. I pewnie zrobi to jeszcze raz, tak często, jak to tylko będzie konieczne. Zbawi swoich.

Ale nie zbawi ludzkości, która wielokrotnie zademonstrowała niejasną, nieoszczędną, niewydajną, upartą, stabilną umiejętność ratowania samej siebie.

Braley zastanawiał się, z której planety w konstelacji Kasjopei pochodził kosmiczny obiekt. I jak wyglądała ta planeta, wypełniona maszynowymi inteligencjami, które ratowały podobnych do siebie. Braley oczywiście nigdy się nie dowie. Ale miał nadzieję, że inteligencje te są równie interesujące, co przepełnione współczuciem, tak tryskające inteligencją, jak cierpliwe (288 lat!). Miał nadzieję, że T’ien hsia spodoba się tam.

Żegnaj, Stworzona Pod Niebem. Powodzenia.

Transmisja: W drodze.

Aktualne prawdopodobieństwo ponownego wystąpienia: 100%

Czekamy w gotowości.

Przełożyła Jolanta Pers

Ted Kosmatka

PROROK Z WYSPY FLORES

Jeżeli to jest najlepszy ze światów, to jakie są inne?

Voltaire

Kiedy Paul był małych chłopcem, na stryszku nad garażem rodziców bawił się w Boga. Tak nazwał to jego ojciec, zabawa w Boga, kiedy to odkrył. Tak, jak to nazwał w dniu, w którym wszystko się rozpadło.

Z długich, dwucalowych desek, które znalazł za garażem i z siatki o drobnych oczkach, kupionej w miejscowym sklepie żelaznym, Paul zbudował klatki. Kiedy jego ojciec wyjechał na konferencję naukową, mówić o filogenetyce, na podstawie planów, które narysował ostatniego dnia w szkole, Paul zaczął budować swoje laboratorium.

Ponieważ nie był wystarczająco duży, żeby skorzystać z narzędzi ojca, do cięcia desek użył ręcznej piły. Wziął mocne, czarne nożyczki matki, żeby pociąć drut. Ze starej szafki pożyczył zawiasy, a gwoździe zabrał z zardzewiałej puszki po kawie, która wisiała nad nieużywanym warsztatem ojca.

Któregoś wieczoru jego matka usłyszała z garażu stukanie młotka i przyszła zobaczyć, co się dzieje.

— Co ty tu robisz? — spytała swoim starannym angielskim, spoglądając w prostokąt światła padający z sufitu garażu.

Paul wystawił głowę przez właz. Sterczące czarne włosy miał pokryte trocinami.

— Po prostu bawię się narzędziami — odparł. Co w pewnym sensie było prawdą. Ponieważ nie mógł okłamać matki. Nie bezpośrednio.

— Jakimi narzędziami?

— Młotkiem i gwoździami.

Patrzyła na niego. Twarz miała delikatną, jak popękana lalka z porcelany — kawałki porcelany posklejane razem.

— Uważaj — powiedziała, i zrozumiał, że mówiła zarówno o narzędziach, jak o jego ojcu.

— Będę.

Podczas, gdy Paul pracował nad klatkami, dni zmieniły się w tygodnie. Ponieważ deski były duże, zbudował duże klatki — w ten sposób było mniej cięcia. W rzeczywistości klatki były ogromnymi, przekombinowanymi konstrukcjami, idiotycznie dużymi w stosunku do zwierząt, które miały się w nich znaleźć. To nie tyle były klatki dla myszy, ale mysie miasta — zagrody wielkości stołu, w których mogłyby mieszkać owczarki niemieckie. Na ten projekt wydał większość pieniędzy zarobionych na roznoszeniu gazet. Kupował rzeczy, które były mu potrzebne: arkusze pleksi, plastikowe butelki na wodę i małe drewniane kołki, których użył na zasuwy. Kiedy inne dzieci z sąsiedztwa grały w koszykówkę, Paul pracował.

Kupił młynki do biegania i zbudował przejścia; powiesił pętle, po których myszy mogły wspinać się na różne platformy. Same myszy kupił w sklepie zoologicznym w pobliżu. W większości były to białe myszy, używane jako pokarm dla węży, ale kilka było bardziej kolorowych, fantazyjnych odmian. I było tam nawet kilka myszy angielskich — gładkich, o wydłużonych ciałkach, z dużymi tulipanowymi uszami i błyszczącym futerkiem. Chciał mieć zróżnicowaną populację, więc zadbał, by kupić różne rodzaje.

Kiedy pracował nad ich stałymi domami trzymał je w małych akwariach, złożonych na stole pośrodku pomieszczenia. W dniu, w którym skończył ostatnią dużą klatkę, jedną po drugiej wpuszczał myszy do ich nowych habitatów — pierwsi badacze nowego kontynentu. Żeby podkreślić uroczystość chwili pokazał je swojemu przyjacielowi, Johnowi Longowi, któremu na widok tego, co zrobił Paul, powiększyły się oczy.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)