Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:

Najnowszy almanach fantastyki Kroki w nieznane prezentuje szesnaście różnorodnych opowiadań autorów z Australii, Argentyny, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Wśród nich nowa krew, niedawne debiutantki (McCarron, Swirsky) oraz autorzy rozwijający skrzydła (Bacigalupi, Kosmatka, Ostapenko). Są też stare wygi, z niemałym dorobkiem, których tekstów nie było nam dane posmakować dotychczas (Brown, Kaługin) lub spotykaliśmy się z ich twórczością okazjonalnie (Kessel, szczególnie Waldrop). Oczywiście są także wielkie nazwiska (Egan, Kress, Silverberg, czy Willis), a oprócz tego pisarze wyjątkowi, za sprawą wyobraźni (Ballantyne), poetyckiego stylu (McDonald), czy prozy o niesamowitym klimacie (Nielsen)…
1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 146
Перейти на страницу:

— Proszę nie podchodzić!

Oczywiście nawet inżynier czwartego stopnia doskonale wiedział, że nie należy podchodzić. Wszyscy, którzy pracowali w KimWorks, wiedzieli, o co chodzi w tym projekcie, choć tylko kilka osób wiedziało wszystko. Zatrudnieni byli zaufanymi, lojalnymi pracownikami, zbadanymi z użyciem serum prawdy.

Spojrzała na czerwonobrązowy wykwit, który podwajał objętość co pięć minut.

* * *

— Odizolowaliście wszystkich? Także tych, których wtedy nie było w pracy? — spytał hologram zasiadający u szczytu stołu konferencyjnego. Li Kim Kung, prezes KimWorks był w Szanghaju, ale jego teleobecność była tak intensywna, że wręcz przytłaczająca. Jego ciemne oczy omiatały badawczym spojrzeniem ich twarze — wszystkich z wyjątkiem Leili. Z rodzinnej uprzejmości nie analizował jej wstydu, spowodowanego nielegalnym użyciem jej dzieła.

— Wszyscy, którzy byli w Kim Works w ciągu ostatnich czterdziestu ośmiu godzin, zostali odizolowani, proszę pana — odezwał się szef ochrony, Samuel Wang. — Czterdzieści osiem godzin to trzykrotny zapas. Zdaniem doktor Kim wykwit pojawił się najpóźniej szesnaście godzin temu. Nikogo nie brakuje.

— Wasi lekarze zaczęli już badania z użyciem serum prawdy?

— Tak, serum alfa, wyprodukowanego przez Dalton Corporation. To najlepszy produkt na rynku, o poziomie ufności 99,9. Ktoś, kto przemycił replikator pod kopułę, musi się przyznać.

— A ile osób na raz mogą zbadać wasi lekarze?

— Sześć, proszę pana. Do przebadania mamy 243 osoby. — Wang nie próbował obrażać pana Li wykonując za niego obliczenia.

— Oczywiście razem z nanozespołami i ochroną?

— Tak, oczywiście. My…

— Panie Wang — obok szefa ochrony pojawił się nowy hologram. Młody mężczyzna. Leila rozpoznała go nie po wyglądzie — wszyscy wyglądali młodo, po to przecież były biomodyfikacje — ale po strachu. Jeszcze nie nauczył się go ukrywać. — Znaleźliśmy ciało. To wygląda na samobójstwo. Za kantyną.

— Kto to jest? — spytał Wang.

— Nazywa się… nazywała się June Juana Selkirk. Inżynier urządzeń. Sprawdzamy jej archiwum, ale wygląda, jakby wszystko było w porządku.

— Rzecz jasna coś jest nie w porządku, bez względu na to, co mówią jej skany DNA — rzekł suchym tonem hologram pana Li.

— Jeśli ktoś zostanie zrekrutowany przez jakąś inną firmę albo grupę rewolucyjną po rozpoczęciu pracy w KimWork — wyjaśnił pan Wang — niełatwo to odkryć czy kontrolować. Amerykańskie prawa dotyczące swobód…

— Nie interesują mnie amerykańskie prawa dotyczące swobód obywatelskich — odparł pan Li. — Interesuje mnie, dla kogo pracowała ta kobieta i dlaczego umieściła nasz własny produkt w siedzibie KimWorks, żeby nas zniszczyć. Chciałbym się także dowiedzieć, gdzie jeszcze mogła go umieścić, zanim się zabiła. To mnie interesuje, panie Wang.

— Tak jest — rzekł Wang.

— Nie chcę niszczyć placówki, żeby powstrzymać ten sabotaż, panie Wang.

Pan Wang milczał. Nie było już nic do powiedzenia, pomyślała Leila. Nikt nie opuści placówki, dopóki ten węzeł nie zostanie przecięty. Nawet Amerykanie przyjmowali to do wiadomości. Nikt nie życzył sobie interwencji wojskowej. To mogłoby doprowadzić do całkowitego zniszczenia firmy.

W końcu nikt nie chciał, by pojedynczy submikroskopowy replikator wydostał się spod kopuły. Arytmetyka była rozpaczliwie prosta. Replikatory duplikowały się co pięć minut, więc niekontrolowane mogły obrócić całą planetę w perzynę w ciągu paru dni.

Nie można było do tego dopuścić. Wykwit został zlikwidowany dość łatwo. Replikatory nie były organizmami biologicznymi, lecz raczej miniaturowymi komputerami zasilanymi nanomaszynerią. Pracowały w oparciu o przepływ elektronów w ich jednoatomowych obwodach. Impuls elektromagnetyczny likwidował ich oprogramowanie w ciągu nanosekundy.

* * *

Drugi wykwit odkryto wieczorem, kiedy specjalista w dziedzinie materiałów, idąc z kantyny do prowizorycznych pomieszczeń sypialnych, nadepnął na niego. Ścieżka była oświetlona, ale wykwit był mały i niewidoczny, i mężczyzna nie wiedział, że podeszwa jego buta zetknęła się z nim.

Kilka replikatorów przykleiło się do podeszwy. Były tak zaprogramowane, by rozkładać wszystkie materiały na użyteczne atomy, których mogły użyć do budowy, więc zaczęły zjadać jego but. A potem, podwajając liczbę co pięć minut, dobrały się do jego nogi.

Krzyknął, upadł na podłogę i zaczął zdzierać but. Atomy tkanki, komórek nerwowych i kości zostały pozbawione wiązań chemicznych, a następnie przekonfigurowane. Nikt nie wiedział, co się dzieje, ani co robić, aż przybył lekarz, zaklął po mandaryńsku i posłał po inżyniera. Zanim sprowadzono sprzęt, by otoczyć pracownika polem magnetycznym, ten zemdlał z bólu, a nogę trzeba było amputować poniżej kolana.

Oczywiście wyhodują mu nową. Ale nanozespół spotkał się natychmiast. Nie miał wyboru.

— Musimy użyć potężnego impulsu elektromagnetycznego zainicjowanego w samej kopule — oświadczyła Leila.

— Ale, doktor Kim… — zaoponował Samuel Wang.

— Żadnych sprzeciwów. Tak, zniszczymy wszystkie urządzenia elektroniczne jakie mamy, w tym komputer kwantowy. Ale przynajmniej nikt nie zginie.

— Zróbcie tak. Natychmiast — zarządził hologram pana Li. — Ocalimy przynajmniej reputację. Nikt spoza kopuły się o tym nie dowie.

— Nie, proszę pana — odparł Wang ze spuszczonymi oczami, choć nie było to pytanie.

— W takim razie użyjcie EMP. A potem zastosujcie czterdziestoośmiogodzinny blok amnezyjny w przypadku wszystkich poniżej stopnia drugiego.

— Tak — odparł Wang. Wiedział, co się święci. Ktoś będzie musiał ponieść odpowiedzialność za tę katastrofę.

— I podaj go także sobie — dodał pan Li. — Doktor Kim, proszę tego dopilnować.

— Tak — odparła Leila.

Było to konieczne, choć budziło wstręt. Samuel Wang zostanie zwolniony z KimWorks. Zwolnieni ludzie czasem próbują się mścić. Ale pozbawiony informacji Wang nie będzie w stanie się mścić, bo nie będzie wiedzieć, czemu chce to zrobić. W zamian za częściowe unicestwienie pamięci, które zrujnuje mu karierę, otrzyma niezłą emeryturę.

Leila ruszyła do ogrodu medytacyjnego. Większość ludzi czekała na EMP w budynkach; dziwne, że istoty ludzkie zawsze szukały schronienia między czterema ścianami, nawet w przypadku czynników, na które ściany nie miały żadnego wpływu. Mózg Leili będzie tak samo narażony na działanie EMP w ogrodzie, jak i we wnętrzu. Doświadczy takich samych zaburzeń orientacji i takiego samego bólu głowy, gdy jej mózg będzie walczył o odzyskanie normalnych wzorców połączeń nerwowych.

I to wystarczy. Plastyczność mózgu, w sensie biologicznym, była ogromna. Z komputerami było inaczej. Wszystkie mikroukłady pod kopułą zostaną wkrótce pozbawione danych, oprogramowania i możliwości odbudowy. To nie była jedyna placówka KimWorks, ale najważniejsza, i prowadzono w niej najbardziej zaawansowane badania techniczne, i Leila nie wiedziała, jak cała firma, stworzona przez jej dziadka, zniesie taką stratę finansową.

Siedziała w oświetlonym ogrodzie medytacyjnym i czekała, patrząc na jajo. Noc była pogodna, a kiedy zostaną wyłączone reflektory, jajo zostanie oświetlone światłem Księżyca. Pewnie będzie pięknie. Dwadzieścia minut do EMP, może dwadzieścia pięć.

Co o tym wszystkim powiedziałby Laozi?

1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)