Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 102
Перейти на страницу:

– A jak ci się wydaje? Wyszło na to, że jesteśmy zobowiązani wziąć w tym udział. Więc się pospieszmy, okej? Kochanie, o co chodzi z tym garniturem? – Zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół i uśmiechnął się złośliwie.

Jego komórka zagrała melodyjkę Like a Virgin - teraz przyszła moja kolej na złośliwy uśmiech – i usłyszałam, jak mówi komuś, że będziemy za dziesięć minut.

– Czekam na samochód, który ma przysłać Elisa – wyjaśniłam.

– Nie lękaj się, kochanie. Elisa przysłała mnie. Złożymy wizytę mojemu drogiemu przyjacielowi Calebowi, a Elisa przyprowadzi tych służbowych gości do nas.

Nie miało to żadnego sensu, ale wyglądało na to, że Philip działa zgodnie z poleceniami otrzymanymi wprost od Elisy.

– Dlaczego jedziemy do mieszkania twojego przyjaciela? – chciałam wiedzieć.

– Ma u siebie zebranko towarzyskie z okazji urodzin. Właściwie to imprezę kostiumową. Chodźmy. – Dopiero w tym momencie zauważyłam, że ma na sobie kompletny strój z lat siedemdziesiątych w stylu disco, od brązowych poliestrowych dzwonów poczynając, na obcisłej białej koszuli z kołnierzykiem i czymś w rodzaju bandany obwiązanej wokół głowy kończąc.

– Philipie, powiedziałeś właśnie, że musimy się spotkać z Kelly i ludźmi od BlackBerry. Nie możemy iść teraz na bal przebierańców. Nic nie rozumiem!

– Wskakuj, kochanie, i przestań się stresować. Panuję nad sytuacją. – Podgazował vespę – jeśli coś takiego w ogóle jest, możliwe – i poklepał siedzenie za sobą. Wskoczyłam najzgrabniej jak pozwolił mi garnitur i objęłam Philipa w pasie. Twarde jak skała mięśnie brzucha zasprężynowały.

Wciąż nie wiem, dlaczego się odwróciłam. Nie pamiętam, żebym myślała wtedy, że coś jest nie w porządku – jeśli pominąć porwanie przez wściekłego metroseksualnego ulubieńca tłumów na vespie – a jednak obejrzałam się przez ramię, zanim odjechaliśmy, i zobaczyłam stojącą na chodniku Penelope. Miała wyciągniętą rękę z luźno zwisającą z niej moją apaszką, otwarte usta i wpatrywała się w moje plecy. Przelotnie spotkałyśmy się wzrokiem, zanim Philip dodał gazu i skuter wyrwał do przodu, oddalając się od Penelope i nie zostawiając ani chwili na wyjaśnienie czegokolwiek.

15

– Nie stresuj się, kochanie. Mówiłem ci, że panują nad sytuacją. – Philip zaparkował vespę na chodniku przed wejściem do pięknego apartamentowca w West Village i podał portierowi banknot, co ten przyjął dyskretnym skinieniem głowy. Nagle zdałam sobie sprawę, że pierwszy raz od tamtego poranka, kiedy obudziłam się w jego mieszkaniu, znaleźliśmy się z Philipem sam na sam.

– Nie stresuj? Mam się nie stresować?! – wrzasnęłam. – Przepraszam pana, czy mógłby mi pan zawołać taksówkę? – rzuciłam w kierunku portiera, który natychmiast spojrzał na Philipa, wzrokiem pytając o pozwolenie.

– Bette, wyluzuj się, do cholery. Nie potrzebujesz taksówki. Jesteśmy na miejscu. Impreza jest właśnie tutaj. A teraz wejdź i daj sobie podać jakieś piciu.

Piciu? Czy ja dobrze słyszę? Facet przeleciał wszystkie atrakcyjne kobiety na Manhattanie w wieku od szesnastu do czterdziestu pięciu lat i mówi „piciu”? Nie mogłam zbyt długo zastanawiać się nad tym szokującym wydarzeniem, ponieważ zostało mi niespełna dziesięć minut na dotarcie do Soho House.

– Zadzwoniła Elisa i powiedziałem jej, że nie mogę przyjść, bo czekają na mnie na imprezie u Caleba. Spytała, czy może przyprowadzić tam ludzi z BlackBerry, bo bardzo się im spodoba, że mogą wpaść na „prawdziwą imprezę w śródmieściu” i tym podobne bzdety. No i lada chwila się tu zjawią. Tu właśnie powinniśmy być, rozumiesz?

Popatrzyłam na niego z powątpiewaniem, zastanawiając się, jak do tego wszystkiego doszło. Czy Elisa celowo posłała mnie w złym kierunku? Przez moment rozważałam taką możliwość, ale zdałam sobie sprawę, że nie mogłaby sabotować imprezy bez wiedzy Kelly, a poza tym, dlaczego miałaby to robić? Fakt, w pewnym momencie mogła chcieć Philipa dla siebie i może wydawała się ostatnio nieco mniej przyjacielska, ale doszłam do wniosku, że działo się tak, ponieważ byłyśmy naprawdę zawalone robotą, planowaniem poszczególnych imprez, a do tego przygotowaniami do imprezy „Playboya”. Chciałam tylko zadzwonić do Penelope i wyjaśnić, że nie skłamałam, żeby zwiać z jej kolacji i spędzić noc z tą żałosną karykaturą „mojego chłopaka”, Philip minął już portiera i niecierpliwie czekał, aż do niego dołączę, i kiedy tylko weszliśmy do windy, jak zwykle mnie zaatakował.

– Bette, nie mogę się doczekać, żeby zabrać cię do domu i pieprzyć całą noc – zamruczał w moje włosy, przesuwając dłońmi po moim ciele i wsuwając mi ręce pod bluzkę. – Nawet w tym dziwacznym przebraniu jesteś kusząca.

Odepchnęłam jego zachłanne ręce i westchnęłam.

– Dajmy sobie z tym spokój, dobrze?

– Czemu się tak irytujesz, kochanie? Och, rozumiem, chciałabyś, żebym się nieco bardziej starał. Z przyjemnością się dostosuję… – I naparł na mnie dolną połową ciała z zerową zręcznością i tym charakterystycznym gwałtownym ruchem języka. Czy Gwyneth naprawdę musiała znosić takie traktowanie? Czy to możliwe, że z tymi wszystkimi dziewczynami spał tylko raz czy dwa i żadna nie zadała sobie trudu, by mu uświadomić, że tak naprawdę zupełnie nie wie, co robi? Było to obrzydliwe i nagle doznałam objawienia: Philip dobierał się do mnie tak namiętnie tylko wtedy, gdy wiedział, że nie będziemy mogli posunąć się dalej. Tym razem było tak samo, ryzyko, że zedrą z niego ubranie i będę błagała o seks, nie istniało, skoro drzwi windy mogły się otworzyć w każdej chwili. Co też się stało. Drzwi otworzyły się prosto na apartament Caleba. Szybkie i nieznaczne wytarcie twarzy i szyi wierzchem dłoni pozwoliło mi usunąć większość śliny i już byłam gotowa do działania.

– Philip, kochanie, chodź tu do nas! – zawołał z sofy wysoki szczupły mężczyzna z długimi włosami, który pochylał się nad lustrem ze zwiniętym banknotem w dłoni. Na jego kolanach leżało coś, co wyglądało na nagą dziewczynę. Wpatrywała się w niego spojrzeniem wyrażającym już nie podziw, a uwielbienie. Wciągnął szybko, bez wysiłku, wręczył dziewczynie banknot, po czym nasunął maskę na twarz.

– Cally, Cal-man, to jest Bette. Bette, Caleb, organizator tej najświetniejszej z imprez, który od dziś nie jest już dżentelmenem w wieku lat dwudziestu.

– Cześć Caleb, miło cię poznać – powiedziałam masce. – Dziękuję, że mnie zaprosiłeś.

Wszyscy troje spojrzeli na siebie, potem na mnie i zaczęli się śmiać.

– Bette, może przyłączysz się do nas na małą degustację, a potem pójdziemy na górę? Wszyscy są na dachu.

– Nie, dziękuję. Nie mogłam oderwać oczu od dziewczyny. Dokończyła dwie nieduże kreski, które zostawił dla niej Caleb, i przekręciła się na plecy. Teoretycznie nie była całkiem naga, biorąc pod uwagę skrawek jedwabiu w kolorze fuksji wiszący nisko na biodrach, który zakrywał tylko przód miednicy, odsłaniając cały tył. To, co początkowo wzięłam za stringi, okazało się jedynie białym śladem na opaleniźnie, a piersi już dawno uwolniły się z jedwabnych więzów, czegoś, co przypominało stanik, ale nie miało żadnych haczyków, ramiączek ani kształtu. Zwinęła się w kłębek z rozanielonym uśmiechem i łyknęła szampana, po czym oznajmiła, że jeszcze trochę poimprezuje na dole, zanim dołączy do innych.

– Jak sobie życzysz, kotku – powiedział Caleb, dając znak, żebyśmy poszli za nim. Wsiedliśmy do windy, gdzie użył specjalnego klucza, pozwalającego na wciśnięcie guzika z oznaczeniem „Taras”. O mało nie zemdlałam, kiedy drzwi znów się otworzyły. Nie wiem, czego oczekiwałam, ale na pewno nie tego. Może myślałam, że będzie to coś w stylu imprezy Michaela z okazji Halloween sprzed paru tygodni, gdzie kilku kumpli z UBS i z college'u zebrało się w jego mieszkaniu na czwartym piętrze bez windy. Na stole w kuchni stały butelki taniej wódki i napojów oraz kilka misek kukurydzy w cukrze, precli i salsy. Jakiś facet w damskich ciuchach oznajmił poprzebieranym imprezowiczom, że pizza jest w drodze, a oni siedzieli, rozmawiając o studiach, o tym, kto się zaręczył, a kto awansował i jak bardzo prezydent Bush daje ciała w Iraku.

1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)