Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 62
Перейти на страницу:

Kręcąc głową, Eric (szczelnie zapięty w swoim wojskowym płaszczu) otworzył przede mną drzwi do swojej czerwonej corvetty. Przynajmniej przyjedziemy w wielkim stylu.

Powiedziałam Ericowi, jak dojechać do Mimosa Lake, i wyjaśniłam mu tyle, ile zdążyłam, kiedy jechaliśmy wąską drogą. Eric prowadził z niezwykłym zapałem i… i nieostrożnością kogoś, kogo ciężko zabić.

– Pamiętaj, że jestem śmiertelna – powiedziałam po tym, kiedy pokonaliśmy zakręt z zawrotną prędkością. Żałowałam, że moje paznokcie nie są na tyle długie, abym mogła je obgryzać.

– Myślę o tym dość często – powiedział, skupiając się na drodze.

Nie wiedziałam, co o tym sądzić, więc postanowiłam się zrelaksować i zaczęłam myśleć o miłych rzeczach. Ciepła kąpiel w wannie Billa. Ładny czek, który dostanę za udzielenie pomocy wampirom z Dallas. Fakt, że Jason umawia się z jedną dziewczyną od kilku miesięcy, co może znaczyć, że albo traktuje ją poważnie, albo w gminie Renard nie ma już innych wolnych kobiet. To była piękna, chłodna noc, a ja siedziałam w świetnym aucie.

– Jesteś zadowolona – zauważył Eric.

– Tak, jestem.

– Będziesz bezpieczna.

– Dzięki. Wiem, że będę.

Zwróciłam jego uwagę na tabliczkę z napisem FOWLER, która wskazywała zakręt ukryty wśród mirtu i głogu. Skręciliśmy w krótką, żwirowatą drogę, z obu stron otoczoną drzewami. Eric zmarszczył brwi, kiedy corvetta jechała po koleinach. Gdy droga się wyrównała, znaleźliśmy się na otwartej przestrzeni. Niedaleko stały cztery samochody zaparkowane przed chatą z bali. Okna były otwarte, żeby chłód wieczoru mógł wpadać do środka, ale zasłony zaciągnięto. Mogłam słyszeć głosy dobywające się z wnętrza domu, ale sama nie byłam w stanie nic powiedzieć. Nagle bardzo, bardzo nie chciałam wchodzić do domku letniskowego Jan Fowler.

– Mogę udawać biseksualistę? – zapytał Eric.

Wydawało się, że mu to nie przeszkadza, wyglądał nawet na dość rozbawionego. Staliśmy obok siebie przy jego samochodzie, ja trzymałam ręce w kieszeniach swetra.

– Jasne. – Wzruszyłam ramionami. Co za różnica? To i tak tylko farsa.

Kątem oka zauważyłam jakiś ruch. Ktoś na nas patrzył zza częściowo odsuniętej zasłony.

– Obserwują nas – dodałam.

– Więc będę się zachowywał przyjacielsko.

Eric nachylił się i, nie przyciągając mnie do siebie, położył swoje usta na moich. Nie objął mnie, przez co poczułam się całkiem zrelaksowana. Wiedziałam, że jeśli tu przyjadę, będę musiała całować obcych ludzi, więc skoncentrowałam się na tym.

Może miałam naturalny talent, który rozwinął się pod okiem świetnego nauczyciela. Bill nauczył mnie, jak się całować, i chciałam, żeby był ze mnie dumny.

Wnosząc po stanie lycry Erica, odniosłam sukces.

– Gotowy, żeby wejść do środka? – zapytałam, z całych sił próbując nie patrzeć w dół.

– Nie całkiem – odpowiedział. – Ale sądzę, że musimy. Przynajmniej wyglądam odpowiednio.

To był drugi raz, kiedy pocałowałam Erica i podobało mi się to bardziej, niż powinno, co mnie przeraziło, ale i wywołało lekki uśmiech w kącikach moich ust. Ruszyliśmy w kierunku drzwi i przeszliśmy przez duży drewniany taras, na którym stały aluminiowe krzesła i sporych rozmiarów grill. Drzwi z siatką zaskrzypiały cicho, kiedy Eric je otworzył, a ja zapukałam lekko do właściwych drzwi.

– Kto tam? – zapytała Jan Fowler.

– Sookie z przyjacielem – odpowiedziałam.

– Och, wspaniale! Wchodźcie!

Gdy otworzyłam drzwi, twarze wszystkich zgromadzonych w pokoju zwróciły się w naszą stronę. Początkowe uśmiechy zmieniły się w długie, pełne zainteresowania spojrzenia, kiedy Eric wszedł za mną. Stanął obok mnie, z płaszczem przewieszonym przez ramię, i myślałam, że zwariuję od różnorodności reakcji zebranych tu ludzi. Kiedy już zorientowali się, że Eric jest wampirem (co zajęło im przynajmniej z minutę), wszyscy zaczęli przyglądać się jego ciału.

– Sookie, kim jest twój przyjaciel?

Jan Fowler, trzydziestokilkulatnia parokrotna rozwódka, miała na sobie coś, co wyglądało jak koronkowa halka. Włosy miała podzielone na pasma i profesjonalnie zmierzwione, a jej makijaż był nieco sceniczny, ale w chatce przy Mimosa Lake wydawał się przesadą. Najwyraźniej jednak Jan wyszła z założenia, że na własnej orgii może się ubrać w co chce.

Zdjęłam sweter i z zażenowaniem czekałam, aż przestaną nachalnie mi się przyglądać – tak samo, jak wcześniej Ericowi.

– To Eric – powiedziałam. – Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko, że go przyprowadziłam?

– Im więcej, tym weselej – powiedziała z niewątpliwą szczerością. Jej oczy ani razu nie podniosły się, żeby spojrzeć na twarz Erica. – Eric, co mogę ci zaoferować do picia?

– Krew? – zapytał z nadzieją.

– Tak, powinniśmy mieć trochę 0 Rh+ gdzieś tutaj – powiedziała, nie mogąc oderwać oczu od lycry. – Czasami… udajemy.

Znacząco uniosła brwi i rzuciła Ericowi pożądliwe spojrzenie.

– Nie ma powodu dalej udawać – stwierdził, rewanżując jej się podobnym spojrzeniem, a potem ruszył za nią w kierunku lodówki, po drodze trącając Eggsa w ramię.

Widać było, że Eggs jest podpity. Och. Cóż, przynajmniej wiem, że mogę się czegoś dowiedzieć. Tara siedziała obok niego z nadąsaną miną. Jej ciemne włosy opadały na oczy. Miała na sobie odblaskowoczerwony stanik i majtki w podobnym kolorze; wyglądała nawet nieźle. Paznokcie pomalowała pasującym lakierem, dobrała też ładną szminkę. Przygotowała się. Nasze spojrzenia się skrzyżowały i Tara odwróciła wzrok. Nie trzeba było umieć czytać w myślach, żeby rozpoznać bijący od niej wstyd.

Mike Spencer i Cleo Hardaway siedzieli na rozpadającej się kanapie ustawionej pod ścianą po lewej. Cała chatka to był jeden duży pokój ze zlewem i kuchenką przy prawej ścianie i ukrytą w dalekim kącie łazienką. Wszystkie meble były stare, taki zwyczaj w Bon Temps, chociaż większość chatek przy jeziorze nie miała na wyposażeniu puchatego dywanu i mnóstwa poduszek rozrzuconych po całym pomieszczeniu, a także takich grubych i ciężkich zasłon w oknach. Dodatkowo, rzeczy rozrzucone po dywanie były zwyczajnie nieprzyjemne. Nie miałam pojęcia, do czego niektóre z nich mogą służyć.

Przywołałam na twarz wesoły uśmiech i uściskałam Cleo Hardaway tak, jak zwykłam to czynić, kiedy ją widziałam. Tylko że wtedy, kiedy prowadziła szkolną stołówkę, miała na sobie więcej ubrań. Chociaż i tak majtki to było więcej, niż miał na sobie Mike. Cóż, wiedziałam, że będzie źle, ale na niektóre widoki po prostu nie można się wcześniej przygotować. Wielki, czekoladowy biust Cleo błyszczał od jakiejś dziwnej oliwki, podobnie jak intymne zakątki Mike’a. Nie chciałam o tym myśleć, naprawdę.

Mike próbował złapać mnie za rękę, prawdopodobnie po to, bym włączyła się do zabawy z oliwką, ale odeszłam stamtąd i dołączyłam do Eggsa i Tary.

– Nie spodziewałam się, że przyjdziesz – powiedziała Tara.

Uśmiechała się, ale nie było to zbyt radosne. W zasadzie wyglądała na cholernie nieszczęśliwą. Może miał z tym coś wspólnego fakt, że Tom Hardaway klęczał przy niej i lizał wewnętrzną stronę jej nogi. Może to przez jawne zainteresowanie Eggsa Erikiem. Próbowałam złapać kontakt wzrokowy z Tarą, ale zrobiło mi się niedobrze.

Byłam tu dopiero pięć minut, ale mogłabym się założyć, że było to najdłuższe pięć minut w moim życiu.

– Często to robicie? – zapytałam Tarę.

Eggs, ze wzrokiem utkwionym w Ericu, który nadal stał przy lodówce i rozmawiał z Jan, zaczął walczyć z zapięciem moich szortów. Eggs znów pił, to dało się wyczuć. Jego oczy były szkliste, a szczęka rozluźniona.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)