Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 62
Перейти на страницу:

– Teraz wyjaśnij mi, co robiłeś z Portią.

Ręce Billa spoczęły na moich biodrach, kiedy to wyjaśniał.

– Przyszła do mnie jeszcze tej samej nocy, kiedy wróciłem z Dallas. Czytała o tym, co się wydarzyło, i zastanawiała się, czy znam kogoś, kto tam był, kiedy to się stało. Kiedy przyznałem, że sam tam byłem – nie wspomniałem o tobie – Portia powiedziała mi, czego się dowiedziała. Ponoć część z wykorzystanej wówczas broni była kupiona w Bon Temps, w Sheridan’s Sport Shop. Zapytałem, skąd o tym wie; stwierdziła, że nie może powiedzieć, bo jest prawnikiem. Zdziwiłem się, czemu była tym tak zainteresowana, skoro nic więcej nie ma mi do powiedzenia, ale odpowiedziała, że jest dobrą obywatelką i nie chce patrzeć, jak inni obywatele są zastraszani. Kiedy zapytałem, dlaczego przyszła z tym do mnie, powiedziała, że jestem jedynym wampirem, jakiego zna.

Łatwiej już byłoby mi uwierzyć, że Portia może w sekrecie pobierać lekcje tańca brzucha.

Zmrużyłam oczy, kiedy zaczęłam się nad tym zastanawiać.

– Portii ani trochę nie obchodzą prawa wampirów – powiedziałam. – Mogła chcieć dobrać ci się do majtek, ale na pewno nie obchodzą jej prawa wampirów.

– Dobrać mi się do majtek? Cóż za ciekawy zwrot.

– Och, już go słyszałeś – powiedziałam nieco speszona.

Z rozbawieniem potrząsnął głową.

– Dobrać mi się do majtek – powtórzył powoli. – Dobrałbym się do twoich majtek, gdybyś akurat miała jakieś na sobie.

Potarł dłońmi moje biodra, żeby podkreślić brak tej części garderoby.

– Przestań – powiedziałam. – Usiłuję myśleć.

Jego dłonie ściskały moje biodra, a potem je puszczały, poruszając mną w przód i w tył. Zaczęłam mieć problemy z formułowaniem myśli.

– Przestań, Bill – powiedziałam. – Słuchaj, myślę, że Portia chciała się z tobą pokazywać, bo spodziewała się, że wtedy poproszą ją o dołączenie do tego domniemanego seks-klubu.

– Seks-klubu? – powtórzył z zainteresowaniem, ale nie przestał.

– Tak, nie mówiłam ci… Och, Bill, nie… Bill, jestem jeszcze zmęczona po ostatnim razie… Och. O Boże.

Chwycił mnie mocniej i stanowczo przesunął tak, żebym poczuła w sobie jego męskość. Potem znów zaczął mnie kołysać w przód i w tył.

– Och – powtórzyłam, zatracając się w chwili.

Zaczęłam widzieć kolory przed oczami, a potem byłam kołysana tak szybko, że nie mogłam zorientować się, w jakim kierunku akurat się poruszam. Doszliśmy w tej samej chwili i leżeliśmy przez jakiś czas w swoich objęciach, dysząc ciężko.

– Nigdy więcej nie powinniśmy się rozdzielać – powiedział Bill.

– No nie wiem, to, co dzieje się teraz, prawie mi to wynagradza.

Jego ciało zadrżało lekko.

– Nie – stwierdził. – To jest cudowne, ale wolałbym raczej opuścić miasto na kilka dni, niż znów się z tobą kłócić. – Otworzył szerzej oczy. – Naprawdę wyciągnęłaś kulę z ramienia Erica?

– Tak, powiedział, że muszę to zrobić, zanim rana zarośnie i kula zostanie w środku.

– Powiedział ci, że ma w kieszeni scyzoryk?

Zaskoczył mnie.

– Nie. A miał? Czemu tak się zachował?

Bill uniósł brwi, jakbym zapytała o coś niedorzecznego.

– Zgadnij – odpowiedział.

– Żebym przyssała się do jego ramienia? To śmieszne.

Bill nadal patrzył sceptycznie.

– Och, Bill, dałam się nabrać. Ale czekaj – przecież dał się postrzelić! Ta kula mogła trafić we mnie, ale trafiła w niego. Osłonił mnie.

– Jak?

– Cóż, leżał na mnie…

– Nie mam nic więcej do dodania. – W tym momencie nie było w nim nic staromodnego. Chociaż, z drugiej strony, jego mina była cokolwiek staroświecka.

– Ale, Bill… Chcesz powiedzieć, że on jest tak przebiegły?

Znów uniósł brwi.

– Leżenie na mnie to nic tak przyjemnego, żeby ktoś się dawał za to postrzelić – zaprotestowałam. – Rany! To szaleństwo!

– Ale zapewniło, że wypiłaś nieco jego krwi.

– Tylko kilka kropel. Resztę wyplułam – powiedziałam.

– Tyle wystarczy, kiedy jest się równie starym, co Eric.

– Wystarczy do czego?

– Będzie teraz wiedział o tobie pewne rzeczy.

– Co? Mój rozmiar sukienki?

Bill się uśmiechnął, ale jakoś mnie to nie zrelaksowało.

– Nie, będzie wiedział, jak się czujesz. Wściekła, napalona, zakochana.

Wzruszyłam ramionami.

– Nic mu to nie da.

– Prawdopodobnie to nie jest zbyt istotne, ale bądź ostrożna – ostrzegł mnie; wydawało się, że mówi serio.

– Nadal nie mogę uwierzyć, że ktoś dał się postrzelić tylko dlatego, że miał nadzieję, że wypiję trochę jego krwi, kiedy będę wyciągać kulę. To niedorzeczne. Wiesz, wydaje mi się, że tak przedstawiłeś tę sprawę, żebym przestała się gryźć tobą i Portią, ale nie zamierzam. Myślę, że Portia wierzy, że jeśli będzie się z tobą umawiać, to ktoś zaprosi ją do tego seks-klubu, bo uzna, że jeśli jest zdolna do romansowania z wampirem, będzie zdolna do wszystkiego. Oni myślą – poprawiłam się pospiesznie, widząc wyraz twarzy Billa. – Więc Portia uznała, że tam pójdzie, porozmawia z innymi i dowie się, kto zabił Lafayette’a. A Andy zostanie oczyszczony z zarzutów.

– To skomplikowane.

– Możesz to obalić?

Byłam dumna, że użyłam słowa obalić, które znalazłam w moim kalendarzu ze Słowem Na Każdy Dzień.

– W gruncie rzeczy nie, nie mogę.

Zamarł. Miał skupione spojrzenie, ale nie mrugał. Jego ręce leżały swobodnie. Jako że Bill nie oddycha, leżał absolutnie bez ruchu.

W końcu zamrugał.

– Byłoby lepiej, gdyby od początku mówiła mi prawdę.

– Mam nadzieję, że nie uprawiałeś z nią seksu – powiedziałam, w końcu przyznając się sama przed sobą, że sama taka możliwość sprawiała, że gotowałam się z zazdrości.

– Zastanawiałem się, kiedy o to zapytasz – powiedział spokojnie. – Tak jakbym kiedykolwiek chciał przespać się z kimś o nazwisku Bellefleur. Nie, nie miała na to najmniejszej nawet ochoty. Trudność sprawiało jej nawet udawanie, że chciałaby, na którejś z późniejszych randek. Portia nie jest najlepszą aktorką. Przez większość czasu, który spędzaliśmy razem, bezskutecznie szukaliśmy tutejszego źródła uzbrojenia Bractwa; twierdziła, że sympatycy Bractwa gdzieś tutaj ukryli broń.

– Dlaczego się na to godziłeś?

– Jest w niej coś, co zasługuje na szacunek. I chciałem zobaczyć, czy będziesz zazdrosna.

– Och, no tak. I do jakich wniosków doszedłeś?

– Myślę – zaczął – że nie powinienem nigdy więcej widzieć cię bliżej niż jard [36] od tego przystojnego głupka.

– JB? Jestem dla niego jak siostra – powiedziałam.

– Zapomniałaś, że kosztowałem twojej krwi i wiem, co czujesz – odpowiedział. – Nie sądzę, że żywisz do niego tylko siostrzane uczucia.

– To by wyjaśniało, czemu jestem z tobą w tym łóżku, prawda?

– Bo mnie kochasz.

Zaśmiałam się.

– Świt się zbliża, muszę iść – powiedział.

– Dobrze, kochanie. – Uśmiechałam się, kiedy zbierał swoje ubrania. – Pamiętaj, jesteś mi winien sweter i stanik. Dwa staniki. Gabe porwał jeden, więc to podchodzi pod uszkodzenie stroju podczas pracy. A drugi ty podarłeś wczoraj, tak samo jak sweter.

– Dlatego kupiłem sklep z konfekcją damską – powiedział gładko. – Żebym mógł coś podrzeć, kiedy mnie poniesie.

Zaśmiałam się i położyłam się z powrotem. Mogłam spać jeszcze kilka godzin. Nadal się uśmiechałam, kiedy wyszedł. Obudziłam się dość późno i było mi tak lekko na duszy, jak nigdy. (Cóż, przynajmniej miałam wrażenie, że czułam się tak dobrze po raz pierwszy od dłuższego czasu.) Ostrożnie weszłam do łazienki i nalałam sobie gorącej widy do wanny. Kiedy zaczęłam myć włosy, poczułam, że mam coś w małżowinach usznych. Podniosłam się i spojrzałam w lustro nad umywalką.

вернуться

[36] 1 jard = 91,44cm

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)