Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 62
Перейти на страницу:

Kiedy spałam, założył mi topazowe kolczyki.

Pan Ostatnie-Słowo-Należy-Do-Mnie.

*

Ponieważ nasze pogodzenie się pozostało sekretem, to ja jako pierwsza dostałam zaproszenie do klubu. Nie spodziewałam się tego, ale kiedy tak się stało, zorientowałam się, że skoro Portia uznała, że umawiając się z wampirem, może szybciej dostać zaproszenie – ja byłam jeszcze pewniejszą kandydatką. Ku mojemu zaskoczeniu i zniesmaczeniu, osobą, która mnie zaprosiła, był Mike Spencer. Mike zarządzał domem pogrzebowym i sprawował funkcję koronera w Bon Temps. Nie zawsze byliśmy w dobrych stosunkach, ale znałam go całe życie i przywykłam go szanować, a to nawyk, który ciężko przełamać.

Kiedy Mike wszedł do Merlotte’s tego wieczoru, miał na sobie służbowy strój z domu pogrzebowego: ciemny garnitur, białą koszulę, pasiasty krawat w stonowanych kolorach i wypolerowane buty; sprawiało to, że ciężko było w nim rozpoznać faceta, który woli kowbojki i bolo [37] zamiast krawatu.

Mike miał przynajmniej o dwadzieścia lat więcej niż ja, więc zawsze traktowałam go jak starszego i głupio się zdziwiłam, kiedy zaczął ze mną rozmawiać. Siedział sam, co było na tyle niezwykłe, że warte odnotowania. Przyniosłam mu hamburgera i piwo. Zapłacił za to, po czym powiedział:

– Sookie, spotykamy się jutro w domu Jan Fowler przy jeziorze i zastanawiam się, czy nie chciałabyś przyjść.

Na szczęście umiem kontrolować emocje malujące się na mojej twarzy. Czułam, jakby grunt zniknął spod moich stóp, a to wszystko przyprawiało mnie o lekkie mdłości. Od razu zrozumiałam, ale nie całkiem mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam przysłuchiwać się jego myślom i powiedziałam:

– Powiedział pan „spotykamy”? Kogo ma pan na myśli, panie Spencer?

– Zwracaj się do mnie po imieniu, Sookie.

Skinęłam potakująco, cały czas nasłuchując, co działo się w jego głowie. Rrrrany.

– Cóż, będzie tam trochę twoich znajomych – kontynuował. – Eggs i Portia, i Tara. I Hardwayowie.

Tara i Eggs… To mnie zdumiało.

– Co właściwie dzieje się na takich przyjęciach? Drinki, tańce i takie tam?

To pytanie nie było pozbawione sensu. Niezależnie od tego, ilu ludzi wiedziało, że słyszę ich myśli, prawie nikt w to nie wierzył, obojętne ile dowodów na to mogłam przedstawić. Mike po prostu nie wierzył, że mogę widzieć obrazy i pomysły, które pojawiały się w jego głowie.

– Cóż, to jest trochę dzikie. Pomyśleliśmy, że skoro rozstałaś się ze swoim chłopakiem, może chciałabyś przyjść i się rozerwać.

– Może przyjdę – powiedziałam bez entuzjazmu. Nie wyglądałby szczerze. – Kiedy?

– Jutro w nocy, o dwudziestej drugiej.

– Dzięki za zaproszenie – powiedziałam, przypominając sobie o dobrych manierach, a potem odeszłam od stolika. Do końca zmiany myślałam nad tym, co usłyszałam.

Co ja najlepszego mam zamiar zrobić? Czy naprawdę mogę rozwiązać tajemnicę śmierci Lafayette’a? Nie przepadałam za Andym Bellefleurem, Portię lubiłam teraz jeszcze mniej, ale to było niesprawiedliwie, że Andy może być niewinnie oskarżony, a jego reputacja zostanie zrujnowana przez coś, czego nie zrobił. Z drugiej strony było jasne, że nikt obecny na przyjęciu w domu nad jeziorem nie zdradzi mi swoich tajemnic, póki nie będę regularną uczestniczką, a tego nie mogłabym znieść. Nie byłam nawet pewna, czy chcę tam iść raz. Ostatnią rzeczą, jaką chciałam zobaczyć, byli moi sąsiedzi i znajomi, którzy zażywają „trochę rozrywki”. Po prostu nie chciałam tego widzieć.

– Co się dzieje, Sookie? – zapytał Sam, podchodząc tak blisko, że aż podskoczyłam.

Spojrzałam na niego i żałowałam, że nie mogę zapytać, co o tym sądzi. Sam nie tylko był silny i twardy, ale też sprytny. Księgowość, zarządzanie, utrzymanie baru i planowanie – nic z tego nie wydawało się go przerastać. Sam był samowystarczalny, a ja go lubiłam i mu ufałam.

– Jestem po prostu w drobnej rozterce – powiedziałam. – Co u ciebie, Sam?

– Dostałem interesujący telefon zeszłej nocy, Sookie.

– Od kogo?

– Od kobiety o piszczącym głosie, z Dallas.

– Naprawdę? – Odkryłam, że naprawdę się uśmiecham, a nie tylko prezentuję światu nerwowy uśmiech. – Miała meksykański akcent?

– Tak sądzę. Mówiła o tobie.

– Jest dość przebojowa – powiedziałam.

– Ma sporo przyjaciół.

– Takich, których i ty byś chciał mieć?

– Już mam dobrych przyjaciół – stwierdził Sam, ściskając krótko moją dłoń. – Ale to zawsze miło poznawać ludzi o podobnych zainteresowaniach.

– Więc wybierasz się do Dallas?

– Mógłbym. Póki co skontaktowała mnie z ludźmi z Ruston, którzy także…

Zmieniają się w czasie pełni księżyca, dokończyłam w myślach.

– Jak cię odnalazła? Świadomie nie podawałam jej twojego imienia, bo nie wiedziałam, czy byś chciał, żebym to zrobiła.

– Odnalazła ciebie – powiedział Sam. – A potem dowiedziała się, kto jest twoim szefem.

– Jak to możliwe, że nigdy nie skontaktowałeś się z nimi z własnej woli?

– Póki nie powiedziałaś mi o menadzie, nie zdawałem sobie sprawy, że jest tyle rzeczy, o których nie wiem.

– Sam, nie zdawałeś się z nią, prawda?

– Spędziłem z nią kilka wieczorów w lesie, nie ukrywam. I jako człowiek, i w innej formie.

– Ale ona jest taka zła… – wymamrotałam.

Sam się wyprostował.

– Jest takim samym mitycznym stworzeniem jak ja – powiedział obojętnie. – Nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest.

– Och, gadanie. – Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. – Utwierdza cię w takim przekonaniu, bo czegoś od ciebie chce.

Przypomniałam sobie, jaka menada jest piękna, jeśli nie brać pod uwagę plam krwi; Sam, jako zmiennokształtny, raczej nie miał nic przeciwko nim.

– Och – powiedziałam ze zrozumieniem. Nie mogłam jasno odczytać umysłu Sama, bo nie był zwykłym człowiekiem, ale byłam w stanie wyczuć jego emocje: obecnie był zażenowany, napalony, pełen urazy i… napalony. – Och – powtórzyłam. – Przepraszam, Sam. Nie chciałam się źle wyrażać o kimś, z kim… Z kim… – Nie mogłam powiedzieć „z kim się pieprzysz”, choć było to najbardziej adekwatne określenie. -…Z kim spędzasz czas – zakończyłam kulawo. – Jestem pewna, że jest urocza, kiedy pozna się ją bliżej. Oczywiście fakt, że chciała przerobić moje plecy na mielonkę, musi mieć coś wspólnego z moimi uprzedzeniami względem niej. Spróbuję być bardziej otwarta.

I odeszłam, żeby przyjąć jakieś zamówienie. Sam został w miejscu, patrząc na mnie ze zdziwieniem.

Zostawiłam wiadomość na automatycznej sekretarce Billa. Nie wiedziałam, co Bill planował zrobić z Portią, i uznałam, że istniała możliwość, że ktoś inny może odsłuchać jego wiadomości, więc powiedziałam tylko: „Bill, dostałam zaproszenie na to przyjęcie jutrzejszej nocy. Daj znać, czy sądzisz, że powinnam iść”. Nie przedstawiałam się, bo wiedziałam, że rozpozna mój głos. Możliwość, że Portia zostawiła mu podobną wiadomość, doprowadzała mnie do białej gorączki.

Kiedy wracałam do domu, miałam cichą nadzieję, że Bill będzie tam na mnie czekał i spędzimy tę noc podobnie jak poprzednią, ale zarówno dom, jak i ogród były puste. Ucieszyłam się, widząc pulsujące światełko na automatycznej sekretarce.

вернуться

[37] Cyt. za Wikipedią: Bolo tie (albo bola tie) to rodzaj krawata składającego się z kawałka sznura lub plecionej skóry z ozdobnymi metalowymi końcówkami, spinany metalową spinką lub suwakiem. Bolo tie pochodzi z USA i nawiązuje do tradycji ubiorów kowbojskich i Dzikiego Zachodu, jest popularny w zachodniej części USA. Metalowe końcówki i spinki bolo tie są często wykonywane ze srebra w warsztatach jubilerskich Indian z plemion Hopi, Nawaho, i Zuni.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)