Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe

Электронная книга - «Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe». Краткое содержание книги:

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 123
Перейти на страницу:

– Dlaczego? – kawalerzysta opadł na krzesło.

– Bo kobiety niechętnie oddawały dzieci, a poza tym jak przez dwa lata mieszkasz z babą pod jednym dachem, to stwierdzasz, że lepszy demon znany niż obcy i najczęściej w końcu się żenisz – wyjaśnił Varhenn z krzywym uśmiechem. – Moja matka dorwała tak ojca... Nie ma pan, kapitanie, pojęcia, jak one potrafią być miłe, dopóki nie zacisną ci na szyi małżeńskiego sznura. Sam miód. A potem... eeech...

– Ma pan żonę, kapitanie? – Tahg postanowił zmienić temat rozmowy.

– Narzeczoną... To najwspanialsza dziewczyna, jaką spotkałem w życiu. – Kawalerzysta posłał wokół wyzywające spojrzenie.

– Oczywiście. – Klawyss mrugnął do nich porozumiewawczo.

Wszyscy uśmiechnęli się kwaśno.

– O czym mówicie? – Hrabina pojawiła się nagle przy głównym stole, cała w rumieńcach i uśmiechach. – O odciskach na stopach czy o kobietach?

Władca Wynde’kann wyciągnął rękę i pomógł jej usiąść.

– Skąd takie przypuszczenie, pani hrabino?

– Mężczyźni krzywią się, jakby bolały ich zęby, tylko gdy rozmawiają o chorobach lub o kobietach. Prawdziwych kobietach, oczywiście, nie zabaweczkach do łóżka. – Przyjrzała się każdemu z nich z osobna, wywołując falę zakłopotania. – I to się nigdy nie zmieni. Gdzie kapłan?

Kenneth wlepił wzrok w krzesło, na którym, głowę dałby sobie uciąć, jeszcze przed chwilą siedział Jawen Oderenn.

– A gdzie mój bratanek? – Tahg nie wyglądał na zaskoczonego.

– Zostawił nas przed chwilą i znikł. Miałam wrażenie, że czuje się skrępowany ciepłym przyjęciem, jakie zgotowali nam niektórzy z twoich poddanych, panie. Myślę, że jakąkolwiek umowę podpiszemy, oba nasze kraje na tym zyskają.

– Nie wątpię, moja droga. – Aeryss Klawyss nadal miał minę, jakby zastanawiał się nad zaproponowaniem hrabinie kontraktu na urodzenie dziecka. Oczywiście o ile Imperium zgodziłoby się na wypożyczenie mu swojego dyplomaty pierwszego stopnia do takich celów, i to na dwa lata. Porucznik zastanawiał się, czy ona sama w ogóle rozważyłaby taką propozycję. Nie dałby sobie głowy uciąć, że nie.

Uśmiechnął się pod nosem. Mimo wszystko wyglądało na to, że ta misja dyplomatyczna nie zakończy się fiaskiem. Mógł się odprężyć.

– Szpieg!!! – głos wypełnił salę z siłą grzmotu, wybuchającego pod czaszą dzwonu. – Szpieg w zamku! Zdrada!!!

Kenneth zamarł, Bergh niemal upuścił kielich z winem. Andan i Varhenn jednocześnie spojrzeli w stronę drzwi i zerwali się z miejsc, sięgając po broń.

– Siadać! – porucznik szczeknął rozkaz, zanim ich dłonie dotknęły rękojeści, dokładnie w tym samym momencie, w którym padł on także z ust hrabiny. Nawet intonację i akcent mieli identyczne. Dziesiętnicy zamarli, po czym powoli, jakby niewidzialna dłoń przyciskała ich do krzeseł, usiedli z powrotem.

– Rozkazy moim żołnierzom wydaję osobiście, hrabino – Kenneth nie odwrócił się w stronę drzwi, ignorując narastający na sali gwar. – Proszę mnie w tym nie wyręczać.

Spojrzał jej w oczy.

– Dobrze, panie poruczniku. – Hrabina nie uśmiechała się już, gdzieś znikła promieniejąca radością, rozszczebiotana piękność. Miał przed sobą zawodowego dyplomatę, dla którego życie i śmierć to dwie strony jednej monety. Momentalnie pozbył się wątpliwości. Gdyby interes Imperium tego wymagał, zostałaby kochanką Aeryssa i urodziła mu nawet tuzin dzieci. – Niech pan tylko ich pilnuje. Proszę.

Nie dał się nabrać, to „proszę” było formalnym rozkazem.

– Pani...

Ten szept padł z ust Velergorfa, dziesiętnik pobladł, ręce mu drżały. Kenneth powoli obrócił się przez ramię i spojrzał na środek sali, na postać wleczoną po posadzce przez dwóch przybocznych Nawera. W pierwszej chwili pomyślał, że to jeden z jego ludzi, brudnobiała płachta okrywała więźnia jak tren. Zamrugał, odganiając przywidzenie. Za żadnym z jego strażników okrycie nie wlokłoby się w taki sposób, ten ktoś musiał mieć nie więcej niż pięć stóp wzrostu. Spojrzał na jasną czuprynę i już wiedział, że gdy zobaczy zakrytą włosami twarz, będzie to płaskie oblicze dzieciaka, którego Varhenn uratował w śmierdzącym zaułku w Arberden.

Jeńca ciągnięto wolno, tak by wszyscy mogli się przyjrzeć tkaninie i wyszytym na niej znakom. Gwar wypełniał salę aż do chwili, gdy ludzki tłumok został rzucony na posadzkę przed stołem meekhańskich gości. Wtedy zapanowała cisza.

– Posłowie! – głos ponownie wypełnił salę. – Delegaci! Z misją pokoju i gotowymi traktatami! A gdy podejmujemy ich ucztą, szpiedzy Imperium węszą koło zamku, szukają słabych punktów w murach, przepatrują ścieżki przez góry! Zdradą podszyte są te rozmowy i zdradę przynieśli ci posłowie! Jadem zatrute są ich języki i pochlebstwa!

Jawen Oderenn wynurzył się zza drzwi, mając przy boku Nawera. Uśmiechał się paskudnie, nie przestając mówić.

– Gdzie się podziała mądrość naszego tahga?! Gdzie jego sławna przebiegłość?! Dlaczego karmi żmije własną krwią, gdy powinien im zdeptać łby, zanim wpełzły do jego domu?

Aeryss wstał i na widok jego miny uśmiech zniknął z ust kapłana. Gdyby byli w sali sami, Kenneth nie postawiłby na jego życie koziego bobka. Ale nie byli, więc po chwili Oderenn kontynuował. Już ciszej.

– Tego szpiega złapano, jak kręcił się wokół murów zamku, tahgu. Schwytano w chwili, gdy podkradał się pod bramę. Odpowiedz nam, po co Imperium wysyła posłów, jeśli za nimi idą szpiedzy? Zapytaj swoich gości, ilu takich jak ten kręci się jeszcze po okolicy i czy nie towarzyszy im armia, która jednym uderzeniem mogłaby zdjąć głowę z karku naszemu królestwu? Czy dla Imperium zabicie całej rodowej starszyzny nie byłoby świetnym wstępem do podboju?

Gwar wybuchł ponownie. Porucznik odniósł wrażenie, że każdy krzyczał na każdego, a wymachiwanie rękami i wygrażanie pięściami było tak samo ważne jak zwykłe słowa. Niektórzy już zrywali się z miejsc, skakali do gardeł sąsiadom. Gdyby nie zakaz posiadania broni, posadzka chyba już czerwieniłaby się krwią.

Aeryss nabrał powietrza w płuca i ryknął:

– Cisza!!!

Wszyscy zamarli, niektórzy w dość dziwacznych pozach, pochyleni w przód, z wzniesionymi rękami.

– Wszyscy na miejsca!!!

Ławy wypełniły się, lecz cisza, która zawisła nad salą, nie wróżyła nic dobrego. Tahg przeniósł ciężkie spojrzenie na kapłana.

– Skąd wziąłeś tego nieszczęśnika?

Zamiast Oderenna odpowiedział Nawer:

– Moi ludzie schwytali go, gdy kręcił się pod bramą... Nie wiem, czy są jeszcze inni – dodał po chwili.

– Skąd wiadomo, czy nie dałeś po głowie jednemu z poselskich strażników, co wyszedł za potrzebą? – padło gdzieś z sali. Kilka osób nawet zachichotało.

– Bo wszyscy z Górskiej Straży są tutaj – Nawer uniósł dłoń. – Chyba że ich dowódca o kimś zapomniał.

Kenneth mógł tylko patrzeć, jak na salę wchodzą jego żołnierze. „Są wprowadzani” byłoby lepszym określeniem. Po dwóch, po trzech, wpychano ich przez drzwi, większość bez pancerzy, lecz wszyscy z bronią i w płaszczach. Dwie szóstki wyszyte na przodzie tych płaszczy wyglądały jak nieme oskarżenie. Witały ich lodowate spojrzenia.

Porucznik wstał, przyciągając wzrok wszystkich obecnych, i zwrócił się do stojącego najbliżej strażnika.

– Cawe, jak was tu ściągnęli?

– Powiedzieli, że pan porucznik wydał taki rozkaz, założyć płaszcze, wziąć broń i stawić się w sali. Ten, co przyniósł polecenie, był ubrany jak jeden z ludzi tahga. – Wilk rozglądał się ponuro po sali, z dłonią na rękojeści miecza.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 123
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)