Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe

Электронная книга - «Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe». Краткое содержание книги:

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 123
Перейти на страницу:

Kenneth spojrzał na posła, potem na kapitana i dwóch siedzących naprzeciw dziesiętników. Najwyraźniej żaden nie miał ochoty zabrać głosu. Poczuł ruch z prawej.

– Koniec trzeciego dnia trzeciej próby. Wyzwolenie i objęcie pierwszego awenderi.

Tahg uśmiechnął się szeroko.

– Wyzwolenie, uwolnienie, różnie to zwą. Wiedziałem, że ktoś z Bergen będzie znał tę historię. Opowiesz nam ją, dziesiętniku?

Velergorf spojrzał pytająco na porucznika. Kenneth skinął głową. Podoficer sięgnął po puchar, upił łyk wina i zapatrzył się w przestrzeń. Przy stole zapadła cisza.

– Legendy mówią, że było to w czasach sprzed nadejścia Niechcianych i sprzed mrocznych wieków. Bogowie nie chodzili wtedy po świecie pod postacią awenderi i powiadają, że to właśnie Setren, jako pierwszy, postanowił zejść między ludzi, aby lepiej się nimi opiekować, aby się do nich zbliżyć. Ukazał się kapłanom, choć wtedy nie było jeszcze kapłanów takich jak dziś, tylko szamani, stojący jedną nogą w królestwie duchów, a drugą w świecie ludzi, i nakazał, by przygotowali mu naczynie, w które będzie mógł wstąpić. Miało być odpowiednio mocne i potężne.

Przy fragmencie o szamanach kapłan zamruczał gniewnie, lecz przerwał mu trzask kolejnej rozdzieranej na kawałki kuropatwy. Tahg uśmiechał się szeroko, Velergorf kontynuował.

– Pierwszego dnia przyprowadzono wielkiego, szarego wilka, tak potężnego, że potrafił jednym kłapnięciem szczęk odgryźć człowiekowi nogę. Okaleczył lub zabił dziesięciu myśliwych, zanim go schwytano w lasach Hawennec. Bóg spojrzał na bestię i wstąpił w jej ciało. Powiadają, że oczy wilka zapłonęły jak pochodnie, futro zjeżyło się, a... – Dziesiętnik zająknął się i Kenneth omal nie spadł z krzesła – zaczerwienił. – A... no...

– Tak? – Hrabina od dłuższej chwili wpatrywała się w podoficera, a teraz wychyliła się jeszcze mocniej w jego stronę, ze szczerą ciekawością w oczach. – Co się stało?

Ona wie, porucznik uświadomił to sobie nagle, doskonale zna tę opowieść, bo jest żoną posła, co w korpusie dyplomatycznym Imperium oznacza, że sama jest posłem. Musi znać każdą z miejscowych legend, wszystkie zwyczaje, a barwy klanowe rozróżnia lepiej niż tahg. Ale jest kobietą i najwyraźniej świetnie się bawi.

– Ten... no, pewien organ mu nabrzmiał, krwią znaczy... tak, że przypominał jeszcze jedną nogę...

Niebieskie oczy hrabiny zrobiły się jeszcze większe.

– Jaki organ?

– Nieważne, moja droga. – Hrabia najwyraźniej poczuł się w obowiązku przyjść z pomocą żołnierzowi. – To tylko stara legenda.

– Legenda – westchnęła niskim głosem. – Trzecia noga? Ach! Dlaczego w ciebie nigdy nie wstąpił żaden bóg, co? – dodała cicho.

Tahg ryknął śmiechem na całe gardło, aż echo poszło po sali. Szum rozmów ucichł jak ucięty nożem, a wszystkie głowy obróciły się w ich stronę. Kenneth zagryzł wargi i przymknął oczy, żeby nie patrzeć na krztuszących się ze śmiechu dziesiętników, kapitan avd-Ponb oddychał ciężko, jakby się dusił, a Nawer wybałuszył oczy i dołączył do wuja. Po chwili śmiali się wszyscy, nawet kapłan Setrena pozwolił sobie na krótkie parsknięcie. Isawa siedziała ze wzrokiem wbitym w talerz, uroczo zarumieniona.

Aeryss, wciąż rechocząc, wytarł rękawem załzawione oczy.

– Pięknie, hrabino, przepięknie, ha, ha, ha, no, ale... he, he, he, pozwólmy dziesiętnikowi dokończyć.

Velergorf podziękował skinieniem głowy i kontynuował:

– Ciało wilka, nawet wilka z północnego Hawennec, nie mogło pomieścić mocy boga, po chwili zapłonęło jasnym światłem i zamieniło się w garść popiołu. Setren odszedł, nakazując, by przyprowadzono potężniejsze stworzenie. Po dziesięciu dniach w kręgu przywołania stanęła klatka z górskim niedźwiedziem. Bestia była tak wielka, że stojąc na tylnych łapach, wzrostem przenosiła dwóch dorosłych mężów, a zanim ją spętano, zabiła lub poraniła trzydziestu łowców. Gdy niedźwiedź się ocknął i zaczął łomotać o ściany klatki, grube na cal żelazne pręty wyginały się jak drewniane listwy. Setren obejrzał bestię, ocenił jej siłę, wielkość i objął ją swoim duchem. – Velergorf zakręcił trzymanym w ręku kielichem, zapatrzył się w jego wnętrze. – Niedźwiedź ryknął tak, że aż szczyty pękały, a w promieniu stu mil góry zrzuciły śnieżne okrycie, zasypując lawinami szlaki. Kapłani w kręgu przywołania padli na ziemię bez zmysłów, klatka rozpadła się na strzępy od jednego uderzenia łapy. I Setren, w postaci niedźwiedzia, stanął pośród nich. Lecz zanim zdołał zrobić trzy kroki, władca gór także poddał się, nie mogąc utrzymać mocy Nieśmiertelnego. Nagle zwierz zapadł się w sobie, zaczął kurczyć i maleć, jakby jego ciało wysychało w lodowej pieczarze. I zanim ktokolwiek się spostrzegł, w miejscu bestii została kupka gnatów i kilka strzępków futra. Potem powiał wiatr i wszystko rozpadło się w pył.

– Rozumiem, że trzecią próbą był byk.

– Tak, pani hrabino. Lecz zanim sprowadzono byka, kapłani długo wędrowali po ścieżkach snów i długo naradzali się z duchami przodków. – Podoficer zignorował poirytowane prychnięcie Jawena. – Niewielu wiedziało, jakie stworzenie może być potężniejsze od górskiego niedźwiedzia, lecz w końcu jednemu z nich przyśnił się potężny, rogaty stwór, jakiego nigdy nie widziano w tych stronach. Ciemnobrązowy, wyższy w kłębie niż rosły mąż, z rogami białymi jak polerowana kość. Tur z puszcz południa, orzekli mędrcy, gdy opisano im zwierzę. Trzy lata trwało, zanim sprowadzono króla lasów w góry. Tysiąc futer srebrnych lisów, tysiąc stalowych mieczy i tysiąc beczek pitnego miodu przekazano żyjącym na południu plemionom w zamian za prawo schwytania i zabrania jednego przewodnika stada. Stu łowców zapłaciło ranami lub życiem, zanim udało się okiełznać zwierzę. Lecz gdy stanęło wreszcie w kręgu przywołania, wszyscy stwierdzili, że z wyjątkiem mitycznych, wielkich jak szare skały bestii dalekiego Południa, nie ma na świecie bardziej majestatycznego stworzenia. Tur miał od pyska do zadu piętnaście stóp, siedem stóp w kłębie i dwa długie na cztery stopy rogi. Gdy Setren pojawił się wśród ludzi, nawet on oddał cześć pięknu i sile zwierzęcia. Nakazał zdjąć pęta bykowi, a gdy wykonano polecenie, stanął przed nim w chmurze rozświetlonych blaskiem płatków śniegu. Zwierz nie uciekał ani nie wpadł w szał, przez chwilę mierzyli się wzrokiem – byk i Nieśmiertelny, a potem... potem...

Dziesiętnik zawahał się, spojrzał wyzywająco na kapłana i dokończył:

– Potem Setren pokłonił się bykowi, nisko, przykładając dłoń do serca, i zamarł tak na chwilę. A gdy się wyprostował, byk pochylił łeb, aż rogi uderzyły o ziemię. Tak odkryto pierwsze z Praw Objęcia: obejmowana istota musi zgodzić się na to, by bóg w nią wstąpił. Inaczej ciało nie wytrzyma starcia dusz i zostanie zniszczone. I Setren wstąpił w ciało byka. Na najdłużej, bo aż na trzy dni. Jednak coś poszło nie tak, bo nagle, w chwili, gdy wszyscy zaczęli już wiwatować, byk poderwał się do biegu i pomknął przed siebie, tratując każdego, kto stanął mu na drodze. Zaczęły się trzy straszne dni, w czasie których byk szalał po górach, atakując wszystko i wszystkich. Niszczył chaty, obalał miejskie mury, rujnował rodowe zamki. Jego rogi zmieniły barwę na czerwoną, a nogi aż po sam brzuch umazane były krwią. Każdy, kto znalazł się w zasięgu jego wzroku, ginął i nikt nie był w stanie powstrzymać rzezi. Śmierć zawitała w góry i doliny. I żaden z kapłanów, szamanów i mędrców nie wiedział, dlaczego tak się stało, nie wiedział, dlaczego Setren, gdy wreszcie znalazł naczynie, które mogło pomieścić jego wielkiego ducha, zaczął niszczyć własny lud. Niektórzy byli gotowi porzucić rodzinne strony i uciekać, udać się w obce miejsce, pokłonić innym bogom. Rozpacz zagościła w umysłach, zwątpienie ogarnęło dusze. Czarne myśli i gorzkie słowa wypełniły jadem serca.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 123
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)