Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 102
Перейти на страницу:

Rozpaczliwie pragnęłam, żeby mówił dalej, opowiadał cokolwiek o czymkolwiek, bo wtedy mogłabym przyglądać się jego idealnej twarzy i studiować sposób, w jaki poruszają się jego usta, w jaki gestykuluje, ale skończył. Otworzyłam buzię, chcąc mu powiedzieć, że dokładnie rozumiem, co ma na myśli, i że nigdy nie spojrzałam na to z tej perspektywy, ale delikatnie mnie ubiegł.

– Chyba po prostu łatwo się z tobą rozmawia – stwierdził i uśmiechnął się tak słodko, że musiałam sobie przypomnieć o konieczności zaczerpnięcia oddechu. – Będę wdzięczny, jeżeli nie wspomnisz o tym nikomu u siebie w biurze. Po prostu łatwiej mi robić to, co robię, kiedy wszyscy nie… no, eee, no wiesz.

Wiedziałam. Oczywiście. Kiedy ludzie nie wiedzą, skąd jesteś i dokąd zmierzasz, kiedy nie starają się co chwila przyporządkować cię do swoich prywatnych zbiorów „warto znać” i „można bezpiecznie zignorować”. Kiedy nie knują i nie usiłują manipulować, żeby uzyskać najkorzystniejszą dla siebie sytuację i nie odzierają cię z pewności siebie, powoli, lecz pewną ręką, bo dzięki temu sami lepiej się czują. Wujek Will żartował, kiedy powtarzał „Jeżeli nie możesz czegoś mieć, zdyskredytuj to”, ale większość ludzi brała to stwierdzenie na poważnie. Taak, rozumiałam, aż za dobrze.

– Oczywiście. Absolutnie. Całkowicie cię rozumiem. Ja, ee, uważam, że to, co robisz, jest naprawdę fajne – zdołałam wydusić po kilku nieudanych próbach.

Kolejny oślepiający uśmiech. Ach! Usiłowałam coś wymyślić, cokolwiek, co wywołałoby następny uśmiech, ale jedno z nas w końcu przypomniało sobie, że spotkaliśmy się służbowo.

Nie zdradzał nawet śladu słabości, kiedy powiedział:

– Zamawiam kawę, a potem możemy dogadać szczegóły. Mogę ci coś przynieść?

Pokręciłam głową i wskazałam na swój kubek.

– Nie chcesz dużej bez cukru, waniliowej, supergorącej latte z chudym mlekiem bez pianki?

Zaśmiałam się i znów pokręciłam głową.

– Co? Myślisz, że żartuję? Naprawdę zamawiam ten pieprzony napój za każdym razem, kiedy tu przychodzę.

– Niemożliwe.

– Owszem, przysięgam. Przez dwadzieścia parę lat życia całkowicie wystarczała mi filiżanka zwykłej kawy. Czasami piłem jasno paloną i słodką, a czasami późno wieczorem prosiłem o bezkofeinową, ale zdecydowanie była to tylko kawa. A potem przyjaciel wspomniał, jakie dobre jest latte. Niedługo potem kumpel ze szkoły oznajmił, że dodanie syropu jeszcze podnosi smak. Reszta przyszła sama i rzecz zupełnie wymknęła się spod kontroli. Chciałbym, żeby choć raz odmówili przygotowania mi tego cholerstwa, powiedzieli po prostu: „Weź się w garść, Sammy. Bądź mężczyzną i wypij cholerną filiżankę normalnej kawy”. Ale nigdy tego nie robią, więc nigdy zwykłej nie piję. – I z tymi słowami odszedł.

Przyglądałam się, jak barman obdarzył go jednoznacznym uśmiechem.Jeżeli mnie chcesz, to jestem do wzięcia”. Nie sądzę, żebym choć mrugnęła przez cały czas, kiedy go nie było i gdy znów zajął miejsce obok mnie, głośno wypuściłam powietrze.

– No dobrze. Dość na mój temat. Zajmiemy się imprezą? – Przejechał dłonią po włosach i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że już wcześniej milion razy widziałam, jak to robił.

– Jasne. Od czego zaczniemy? – Upiłam łyk kawy i starałam się wyglądać na luzie i profesjonalnie.

– Mówiłaś, że na ile osób jest ta impreza?

– Jeszcze nie wiem dokładnie, bo nie ułożyłam do końca ostatecznej listy… – Żadnej listy, jeśli chodzi o ścisłość, ale nie musiał tego wiedzieć. – Zdaje mi się, że będzie to coś w okolicy paru setek.

– Kelly & Company sprowadzi do wszystkiego własnych ludzi czy skorzysta z naszej obsługi?

Znów było to coś, czego jeszcze nie rozważyłam, ale spróbowałam przypomnieć sobie wcześniejsze spotkania i naprędce sklecić jakąś w miarę sensowną odpowiedź.

– Zdecydowanie będę załatwiała jakichś sponsorów, więc chyba damy alkohol, ale skorzystamy z waszych barmanów. Zakładam, że skorzystamy też z waszych, eee, waszej…

– Ochrony? – podrzucił usłużnie, jakimś sposobem wyczuwając moją niechęć do użycia słowa „bramkarze”.

– Tak, no właśnie, chociaż co do tego muszę się jeszcze upewnić.

– Jak dla mnie w porządku. W tej chwili na wieczór wolne jest tylko Lot Sześćdziesiąt Jeden, ale Amy może zechcieć rozważyć zmianę planów. Kto będzie gospodarzem?

– Och, ee, facet nazwiskiem Philip Weston. On, eee, on jest…

– Wiem, kim jest. To twój chłopak, prawda? Ostatnio często was razem widywałem, jak imprezowaliście. Jasne, Amy na pewno będzie zachwycona, kiedy to usłyszy, więc nie martwiłbym się o rezerwację Bungalowu na ten wieczór.

– Nie, nie, to zdecydowanie nie mój chłopak – powiedziałam najszybciej, jak się dało. – To nic z tych rzeczy. Prawdę mówiąc, to po prostu dziwaczny facet, którego trochę znam, który…

– To z całą pewnością nie moja sprawa. Mnie zawsze wydawał się trochę dupkiem, ale co ja tam wiem? – Czy w jego głosie wyczułam gorycz? Albo chciałam wyczuć?

– Tak, wydaje mi się, że to nie twoja sprawa – stwierdziłam tak sztywno, że autentycznie odskoczył.

Przelotnie na siebie spojrzeliśmy, po czym to on odwrócił wzrok.

Wypił jeszcze łyk kawy i zaczął zbierać swoje rzeczy.

– No tak, miło było. Sprawdzę wszystko z Amy i odezwę się do ciebie w sprawie miejsca. Zakładam, że się uda. Jak powiedziałem, kto by nie skakał z radości, że trafia się okazja, żeby sam jaśnie pan Brytyjczyk wydał przyjęcie, prawda? Powinien już zacząć się opalać, jeżeli ma zdążyć z właściwym odcieniem na czas.

– Dzięki za troskę, na pewno przekażę mu tę radę. A ty baw się dobrze przy pieczeniu swoich ciasteczek. Ustalę szczegóły imprezy sama albo bezpośrednio z Amy, bo chociaż ataki słowne z twojej strony to czysta przyjemność, nie mam na to teraz czasu. – Wstałam najbardziej stanowczo, jak mogłam, i zaczęłam chwiejnie przemieszczać się w stronę drzwi, zastanawiając się, jakim sposobem można było rozegrać coś aż tak okropnie w tak krótkim czasie.

– Bette! – zawołał, kiedy już miałam pociągnąć drzwi do siebie. Tak mu strasznie przykro. Miał po prostu wyjątkowo nużący dzień i żyje ostatnio w wielkim stresie, nie dosypia i wcale nie chciał się na mnie odgrywać. Albo to, albo jest tak szaleńczo, niesamowicie zazdrosny o moje spotkania z Philipem, że po prostu nie mógł się powstrzymać, żeby nie powiedzieć czegoś paskudnego. Albo i jedno, i drugie, pomyślałam. W każdym razie oczywiście, mu wybaczę, skoro błaga, żebym zrozumiała i wylewnie przeprasza.

Odwróciłam się, mając cały czas nadzieję, że podbiegnie do mnie z prośbą o wybaczenie, ale on tylko trzymał coś w ręku i tym czymś machał. Moja komórka. Która oczywiście zaczęła dzwonić, zanim jeszcze dotarłam do stolika.

Zerknął na nią i zobaczyłam, jak twarz mu się ściąga, a potem zmusił się do uśmiechu.

– Co za zbieg okoliczności, o wilku mowa. Mam odebrać wiadomość? Nie martw się, obiecuję powiedzieć, że wracasz odrzutowcem z Cannes, a nie że siedzimy w Starbucks w centrum.

– Daj mi to – rzuciłam ostro, mając ochotę wymierzyć sobie kopniaka za zaprogramowanie numeru Philipa w telefonie, i wyrywając aparat z palców Sammy'ego. Przelotnie zauważyłam, jak miło było dotknąć jego skóry. Wyłączyłam dzwonek i wrzuciłam telefon do torby.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)