Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 102
Перейти на страницу:

– Czy mówiłam ci kiedyś, jaką jesteś dobrą przyjaciółką, Pen? Poważnie, zawsze wiesz, co należy powiedzieć.

Roześmiała się.

– Cóż, nie muszę chyba mówić, że moim zdaniem jesteś dla siebie niesprawiedliwa. Ale dość o tym, porozmawiajmy przez chwilę o mnie. Mam ci coś do powiedzenia.

– Jesteś w ciąży i czujesz się winna, bo chcesz przerwać, ponieważ jesteś zaręczona i wystarczająco dorosła, żeby wziąć odpowiedzialność za własne czyny? – zapytałam ochoczo, nachylając się bliżej do telefonu, jakby mogła mnie zobaczyć.

Westchnęła i wiedziałam, że przewraca oczami.

– Jesteś w ciąży i to nie jest dziecko Avery'ego? Kiedy to wywołało wyłącznie kolejne pełne irytacji westchnienie, postanowiłam spróbować jeszcze raz.

– Jesteś w ciąży i…

– Bette… – Jej głos stwardniał i zorientowałam się, że nie bawi się nawet w przybliżeniu tak dobrze jak ja.

– Przepraszam. Co jest?

– Odchodzę.

– Co robisz?

– Odchodzę. Mam to załatwione. Skończyłam z tym.

– Omójboże, nie.

– Tak.

– To postanowione?

– Tak.

– Mówisz poważnie? Tak po prostu? Koniec? Jak się z tym czujesz?

Robiłam, co mogłam, żeby ukryć zadowolenie na myśl, że nie będzie musiała przejść przez ten ślub, ale było to trudne, szczególnie, że najpewniej przyłapała Avery'ego z jakąś dziewczyną, który to scenariusz już wcześniej uznałam za jedyne, co mogłoby ją przekonać, że musi w pewne rzeczy uwierzyć. Biorąc to pod uwagę, głos miała spokojny. Może tak było najlepiej i ona o tym wiedziała.

– Szczerze? Nie spodziewałam się tego, ale jestem najszczęśliwsza. Od dawna chciałam to zrobić i, cóż, po prostu jestem strasznie podniecona myślą, co będzie dalej.

Powoli upiłam łyk kawy i rozważyłam tę nową informację.

– Nie byłabyś taka podniecona, gdybyś nie spotkała kogoś innego. Kto to jest? Nie miałam pojęcia, że macie z Averym kłopoty. Jak mogłaś mi nie powiedzieć? – wydusiłam. – A co z pierścionkiem? Wiesz, etykieta nakazuje, że skoro to ty zrywasz zaręczyny, musisz go oddać. Omójboże, chyba cię nie zdradzał, prawda? – Udałam przerażenie na samą myśl, jakby nie sposób było sobie tego nawet wyobrazić. – Czy ten drań…

– Bette, przestań! Nie odchodzę od Avery'ego, odchodzę z pracy – syknęła, starając się nie dać podsłuchać kolegom z boksu.

Poważny zwrot o sto osiemdziesiąt stopni.

– Odchodzisz z UBS? Naprawdę? Co się stało?

– Cóż, trochę nie miałam wyboru. Avery'ego przyjęto na UCLA * na prawo, więc się tam przeprowadzamy. Zaczyna dopiero w styczniu, ale uznaliśmy, że pojedziemy już teraz, żeby się zadomowić i zorientować.

– UCLA?

– Uhm.

– Więc nie rzucasz Avery'ego, rzucasz mnie? – na pół jęknęłam, na pół wyszeptałam. Smakowita historyjka o tym, jak moja najlepsza przyjaciółka z college'u zdradza narzeczonego, stała się historyjką o tym, że moja najlepsza przyjaciółka z college'u przeprowadza się na drugie wybrzeże.

– Nie porzucam cię – westchnęła. – Rzucam tę pracę, to miasto i jadę do Kalifornii. Prawdopodobnie tylko na trzy lata, a potem wrócę. I będziemy się oczywiście odwiedzały. Będziesz zachwycona, przyjeżdżając tam w lutym, kiedy nie wychodziłaś z mieszkania od dwunastu dni, bo temperatura nie podnosi się powyżej zera.

– Nie ma szkół prawniczych na Wschodnim Wybrzeżu? Avery naprawdę musi być taki samolubny i ciągnąć cię ten kawał, aż tam, żeby studiować prawo?

– Och, Bette, zamknij się i ciesz się moim szczęściem. UCLA to świetna uczelnia, a poza tym przyda mi się odmiana. Mieszkam w tym mieście od pięciu lat, od dyplomu, a przedtem mieszkałam przez osiemnaście. Wrócę, co do tego nie ma wątpliwości. Ale teraz myślę, że może miło byłoby zająć się czymś innym.

W tym momencie dotarło do mnie, że od przyjaciółki oczekuje się wsparcia, nawet gdyby jego przekazanie miało wypaść kulawo.

– Kochanie, przepraszam, to po prostu wielkie zaskoczenie. A nawet nie wspominałaś, że on składa papiery na zachodzie. Jeżeli to właśnie chcesz zrobić, to cieszę się, że to cię cieszy. I obiecuję, że bardzo się postaram przestać myśleć wyłącznie o tym, jak mnie to dotyka, dobrze?

– No tak, złożył papiery na UCLA w ostatniej chwili i nigdy nie przyszło mi do głowy, że zechce tam jechać. Ale poważnie, o ciebie jestem spokojna. Masz teraz całą nową ekipę i odnoszę wrażenie, że świetnie sobie beze mnie poradzisz… – Pozwoliła, żeby te słowa zawisły w powietrzu, starając się mówić bez nacisku, ale obie wiedziałyśmy, że w tym momencie jest bliższa niż kiedykolwiek powiedzenia czegoś ważniejszego.

– Musimy urządzić dla was wielkie przyjęcie pożegnalne – stwierdziłam z wymuszoną wesołością, nie do końca zdając sobie sprawą, że miałam okazję zaprotestować.

– Jak możesz sobie wyobrazić, nasze matki już się tym zajęły. Wyjeżdżamy niedługo, więc zaplanowały wspólny obiad w Four Seasons w sobotę. Przyjdziesz, prawda? Będzie okropnie, ale i tak masz obowiązek się zjawić. – Odchrząknęła. – I, oczywiście, Philip też jest zaproszony.

– Pen! Oczywiście, że będę. I z pewnością oszczędzę wam wszystkim towarzystwa Philipa. Co prawda rozkosznie jest być zabawianym opowiastkami o liczbie nitek w osnowie, okraszonymi wtrącaniem sławnych nazwisk, ale w końcu to jednak twoja kolacja.

Na wyświetlaczu błysnęło połączenie oczekujące, z numerem zaczynającym się od 917, którego nie rozpoznałam. Postanowiłam odebrać, na wypadek gdyby chodziło o coś w związku z imprezą BlackBerry.

– Przepraszam Pen, muszę odebrać tę rozmowę. Mogę oddzwonić później?

– Jasne, nie ma sprawy.

– Okej, to pogadamy za moment. I gratulacje! Jeżeli jesteś szczęśliwa, to ja też. W ograniczonym zakresie, oczywiście. Ale cieszę się z twojego powodu.

Pożegnałyśmy się i włączyłam tę drugą rozmowę na chwilę przed przekierowaniem jej do poczty głosowej.

– Czy mogę mówić z Bette? – zapytał zachrypnięty męski głos.

– Przy telefonie.

– Bette, tu Sammy z biura Amy Sacco. Dzwoniłaś, żeby ustalić datę, kiedy chcesz zarezerwować klub?

Sammy? Czy nie tak miał na imię bramkarz z Bungalowu? Czy możliwe, że Aray zatrudnia więcej niż jednego Sammy'ego? Nie wiedziałam, że bramkarze wykonują prace biurowe.

– Tak, cześć, jak się masz? – powiedziałam najbardziej profesjonalnie jak to możliwe, chociaż na pewno nie znał mojego imienia ani nie pamiętał mnie jako tej irytującej dziewczyny bez parasola.

– Świetnie. Odebraliśmy twoją wiadomość i Amy prosiła, żebym oddzwonił, przez całe popołudnie jest zajęta… – Resztę zagłuszyło wycie syren.

– Przepraszam, nie usłyszałam. To była najgłośniejsza syrena, jaką w życiu słyszałam. Pewnie z osiem wozów strażackich czy coś takiego! – krzyknęłam, starając się przebić przez wycie.

– Też je słyszę, tylko nie przez telefon. Gdzie teraz jesteś?

– W Starbucks w pobliżu Ósmej i Broadwayu. Czemu pytasz?

– Dziwne. Jestem dosłownie po drugiej stronie ulicy. Właśnie wychodziłem z zajęć, kiedy odebrałem wiadomość od Amy, że mam do ciebie oddzwonić. Zaczekaj, już idę. – Rozłączył się, a ja przez sekundę wpatrywałam się w telefon, po czym jak szalona wyrwałam z torby błyszczyk i szczotkę do włosów i pognałam do łazienki, która oczywiście była zajęta. Zobaczyłam, że podchodzi do frontowych drzwi i galopem wróciłam do swojego stolika w bocznej loży, padając na siedzenie – bez tchu – zanim mnie zauważył.

вернуться

* UCLA – University of Califomia.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)