Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 62
Перейти на страницу:

Boudain to rodzaj kiełbasy robionej z najróżniejszych rzeczy, z których żadnej nie nazwalibyście elegancką.

Eric przysunął proste krzesło i uniósł mi nogę, aby umieścić kolano wyżej. Ponownie przyłożyłam do niego torebkę z lodem i zamknęłam oczy. Eric zadzwonił do recepcji, aby przyniesiono mu pęsetę, miskę i jakąś antyseptyczną maść, a do tego krzesło na kółkach. Rzeczy dostarczono w ciągu dziesięciu minut. Obsługa była niezła.

Pod ścianą stało małe biurko. Eric przysunął je tak, że znalazło się po prawej stronie mojego krzesła, uniósł mi ramię i położył na blacie. Włączył światło i zaczął usuwać mi spod skóry drobne kawałki szkła z szyby w samochodzie Luny.

– Gdybyś była normalną dziewczyną, zahipnotyzowałbym cię i nic byś nie poczuła – skomentował. – Bądź dzielna.

Kurewsko bolało i łzy spływały mi po twarzy przez cały czas. Strasznie ciężko przychodziło mi powstrzymanie się od krzyku. W końcu usłyszałam klucz w drzwiach i otworzyłam oczy. Bill popatrzył mi w twarz, wzdrygnął się i zaczął się przyglądać, co robi Eric. Skinął mu głową z aprobatą.

– Jak to się stało? – spytał, dotykając jak najdelikatniej mojej twarzy.

Przyciągnął sobie ostatnie wolne krzesło i usiadł. Eric kontynuował swoją pracę. Zaczęłam wyjaśniać. Byłam taka zmęczona, że głos mi się łamał od czasu do czasu. Gdy doszłam do tej części z Gabe’em, nie miałam dość zdrowego rozsądku, żeby to opuścić i mogłam zobaczyć, jak Bill robi wszystko, żeby nie wybuchnąć. Spokojnie podniósł mi bluzkę, żeby zobaczyć rozdarty stanik i siniaki na mojej klatce piersiowej, mimo że Eric był w pokoju (i patrzył, ma się rozumieć).

– Co się stało z tym Gabe’em? – spytał Bill, bardzo cicho.

– Cóż, nie żyje – odpowiedziałam. – Godfrey go zabił.

– Widziałaś Godfreya? – Eric pochylił się do przodu.

Nie odzywał się aż do tej pory. Skończył opatrywać moje ramię. Posmarował je maścią, całkiem jakby zabezpieczał niemowlę przed odparzeniami od pieluchy.

– Miałeś rację, Bill. To on porwał Farrella, ale nie dowiedziałam się nic o szczegółach. I Godfrey powstrzymał Gabe’a przed zgwałceniem mnie. Muszę przyznać, że sama też mu nieźle przyłożyłam.

– Nie przechwalaj się – powiedział Bill, uśmiechając się lekko. – A więc gość jest martwy.

Nie wyglądał jednak na usatysfakcjonowanego.

– Godfrey był świetny, gdy powstrzymał Gabe’a i pomógł mi się wydostać. Zwłaszcza, że przecież myślał głównie o spotkaniu świtu. Gdzie on teraz jest?

– Uciekł w noc podczas naszego ataku na Bractwo – wyjaśnił Bill. – Nikt z naszych go nie schwytał.

– Co się stało z Bractwem?

– Powiem ci, Sookie. Ale najpierw powiedzmy Ericowi „dobranoc”, a ja opowiem ci wszystko podczas kąpieli.

– Dobrze – zgodziłam się. – Dobranoc Eric. Dzięki za udzielenie pierwszej pomocy.

– Myślę, że to by było na tyle – powiedział Bill do Erica. – Jeżeli będzie coś jeszcze, przyjdę do twojego pokoju później.

– W porządku – Eric spojrzał na mnie na wpół otwartymi oczami. Liznął raz albo dwa razy moje zakrwawione ramię podczas robienia opatrunku i wyglądało na to, że smak go odurzył. – Odpoczywaj, Sookie.

– Och – powiedziałam, wciąż mając oczy całkowicie otwarte. – Wiecie, jesteśmy dłużnikami zmiennokształtnych.

Oba wampiry zaczęły się na mnie gapić w osłupieniu.

– To znaczy, może nie wy, ale ja na pewno.

– Och, zapewne niedługo wysuną jakieś żądania – zapowiedział Eric. – Ci zmiennokształtni nigdy nie robią niczego za darmo. Dobranoc Sookie. Cieszę się, że nie zostałaś zgwałcona i zabita.

Posłał mi przelotny uśmiech. Wyglądał już na mniej odurzonego.

– Ojej, wielkie dzięki – powiedziałam, ponownie zamykając oczy. – Dobranoc.

Gdy drzwi zamknęły się za Erikiem, Bill podniósł mnie z fotela i zaniósł do łazienki. Nie była większa niż przeciętne hotelowe łazienki, ale wanna była całkiem w sam raz. Bill napełnił ją gorącą wodą i bardzo delikatnie zdjął mi ubranie.

– Po prostu je wyrzuć, Bill – powiedziałam.

– Może to zrobię.

Znów wpatrywał się w siniaki, usta miał ściśnięte w wąską linię.

– Część z nich nabiłam sobie przez upadek ze schodów, trochę też z wypadku samochodowego – wyjaśniłam.

– Gdyby Gabe nie był martwy, znalazłbym go i zabił – powiedział Bill, jakby do siebie. – I zrobiłbym to jak najdokładniej.

Podniósł mnie tak łatwo jak dziecko, włożył do wanny i zaczął myć mnie gąbką i mydłem.

– Moje włosy są takie okropne

– Owszem, są, ale możemy zająć się nimi rano. Musisz się przespać.

Zaczynając od twarzy, Bill ostrożnie wyszorował mnie od góry do dołu. Woda zmieniła kolor od brudu i zakrzepłej krwi. Obejrzał moje ramię, aby się upewnić, że Eric usunął wszystkie odłamki szkła. Potem wypuścił wodę z wanny i ponownie nalał czystej. Przez cały ten czas drżałam. Gdy po raz drugi zaczęłam jęczeć, że nie mogę znieść swoich włosów, Bill się poddał. Zmoczył mi głowę, umył włosy szamponem i starannie wypłukał. Nie ma nic wspanialszegom niż uczucie niż bycie czystym od stóp do głów po tym, jak było się bardzo, bardzo brudnym, wygodne łóżko z czystym prześcieradłem, i świadomość, że będzie się bezpiecznym podczas snu.

– Opowiedz mi, co się stało w Bractwie – poprosiłam, gdy niósł mnie do łóżka. – Dotrzymaj mi towarzystwa.

Bill umieścił mnie pod kołdrą i wczołgał się na drugą stronę. Podłożył ramię pod moją głowę. Delikatnie oparłam czoło o jego klatkę piersiową.

– Gdy tam dotarliśmy, wyglądało to jak mrowisko, które ktoś szturchnął kijem – powiedział. – Parking był pełen samochodów i ludzi, a ciągle przyjeżdżali nowi na tę… jak oni to mówią… nocowankę?

– Zamknięcie – wymruczałam, ostrożnie przekręcając się na prawy bok.

– Naprawdę, panowało tam straszne zamieszanie. Prawie wszyscy pakowali się do samochodów i odjeżdżali tak szybko, jak tylko się dało w tym tłoku. Ten ich przywódca, Newlin, próbował odmówić nam wstępu do budynku Bractwa – zdaje się że to był kiedyś kościół? – i powiedział nam, że staniemy w płomieniach, jeśli tam wejdziemy, ponieważ jesteśmy przeklęci – prychnął Bill. – W końcu Stan go podniósł i odstawił na bok, ale gdy weszliśmy do kościoła, on i jego kobieta deptali nam po piętach. Nikt nie stanął w płomieniach, co było dla nich naprawdę strasznym szokiem.

– O to mogę się założyć – wymamrotałam z twarzą wtuloną w jego klatkę piersiową.

– Barry powiedział nam, że gdy się z tobą porozumiewał, miał wrażenie, jakbyś była „na dole”, poniżej poziomu gruntu. Powiedział też, że wyłapał od ciebie słowo „schody”. Było nas sześcioro – Stan, Joseph Velasquez, Isabel i inni – i zajęło nam to jakieś sześć minut, żeby wykluczyć wszelkie inne możliwości znalezienia schodów.

– Co zrobiłeś z drzwiami?

Pamiętałam, że zostały zamknięte.

– Wyłamałem je z zawiasów.

– Och.

Tak, to gwarantuje szybki dostęp, tego jestem pewna.

– Myślałem, że ciągle jesteś tam na dole, ma się rozumieć. Kiedy znalazłem w pokoju martwego gościa z rozpiętymi gaciami… – Zamilkł na dłuższą chwilę. – Byłem pewien, że tam byłaś, mogłem wyczuć w powietrzu twój zapach. Ten trup był uwalany krwią, twoją krwią, i znalazłem też jej inne ślady wszędzie dookoła. Naprawdę się bałem.

Poklepałam go. Byłam zbyt zmęczona, żeby zrobić to energiczniej, ale to było jedyne pocieszenie, jakie mogłam mu w tej chwili zaoferować.

– Sookie – powiedział bardzo łagodnie. – Czy jest coś jeszcze, co chciałabyś mi powiedzieć?

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)