U martwych w Dallas
- Автор: Харрис Шарлин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
Jego głos chwycił mnie za serce. Niebo nadal było na tyle ciemne, że światła na parkingu się świeciły, a przy ich blasku przyglądałam się jego młodej twarzy.
Całkiem nagle i dość bezsensownie zaczęłam płakać.
– To miłe – powiedział Godfrey. Jego głos był już jakiś odległy. – Ktoś, kto za mną płacze na końcu. Nie spodziewałem się tego.
Odsunął się na bezpieczną odległość.
A potem wzeszło słońce.
Kiedy wróciłam do taksówki, kierowca odłożył książkę.
– Wybuchł tam pożar? – zapytał. – Wydawało mi się, że widziałem dym. Prawie poszedłem sprawdzić, co się dzieje.
– Już po wszystkim – odpowiedziałam.
Pocierałam swoją twarz przez dłuższy czas, a potem wyglądałam przez okno, patrząc na ulice. Po powrocie do hotelu weszłam do pokoju. Zdjęłam szorty i położyłam się na łóżku, jakbym szykowała się do dłuższego wypoczynku. Od razu zasnęłam.
O zmroku Bill zbudził mnie w swój ulubiony sposób. Mój T-shirt był podciągnięty, a jego ciemne włosy łaskotały mnie w klatkę piersiową. Co tu dużo mówić, to było wspaniałe przebudzenie. Jego usta delikatnie przyssały się do połowy tego, co nazywał parą najpiękniejszych piersi na świecie. Bardzo uważał na kły, które były całkiem wysunięte – i to nie był jedyny dowód jego podniecenia.
– Czujesz, że mogłabyś to zrobić, cieszyć się z tego, jeśli będę bardzo, bardzo ostrożny? – wyszeptał mi do ucha.
– Jeśli będziesz mnie traktował, jakbym była ze szkła – wymamrotałam, wiedząc, że to potrafi.
– Ale to nie przypomina w dotyku szkła – powiedział, delikatnie ruszając dłonią. – Jest zbyt ciepłe. I mokre.
Gwałtownie wciągnęłam powietrze.
– Aż tak? Robię coś nie tak?
Jego dłoń poruszyła się z większą mocą.
– Bill… – To wszystko, co mogłam powiedzieć.
Ułożyłam swoje usta na jego, a jego język zaczął poruszać się w znajomym rytmie.
– Połóż się na boku – szepnął. – Zajmę się wszystkim.
I tak też się stało.
– Czemu byłaś częściowo ubrana? – zapytał później.
Podniósł się, żeby wyjąć butelkę krwi z lodówki w pokoju, a potem podgrzać ją w mikrofalówce. Nie wypił mojej krwi ze względu na moje osłabienie.
– Poszłam zobaczyć śmierć Godfreya.
Spojrzał na mnie dziwnie.
– Co?
– Godfrey spotkał się ze słońcem.
Określenie, które kiedyś uznawałam za żenująco melodramatyczne, brzmiało w moich ustach całkiem naturalnie.
Zapadła długa cisza.
– Skąd wiedziałaś, że to zrobi? Skąd wiedziałaś gdzie?
Wzruszyłam ramionami – przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe, kiedy się leży w łóżku.
– Po prostu uznałam, że będzie się trzymał pierwotnego planu. Wydawał się na to nastawiony. I uratował mi życie. Przynajmniej tyle mogłam zrobić.
– Zachowywał się odważnie?
Spojrzałam mu w oczy.
– Tak, umarł dzielnie. Chciał odejść.
Nie miałam pojęcia, o czym Bill myśli.
– Musimy spotkać się ze Stanem – powiedział. – Powiemy mu.
– Czemu znów musimy się z nim spotykać?
Gdybym nie była dojrzała, z pewnością wydęłabym wargi. Bill posłał mi jedno z Tych Spojrzeń.
– Musisz opowiedzieć mu swoją część historii, żeby był pewien, że wykonaliśmy swoją pracę. Do tego pozostaje jeszcze sprawa Hugona.
To wystarczyło, żeby mnie przygnębić. Bolała mnie sama myśl o zakładaniu większej ilości ubrań, niż było to konieczne – ich dotyk na skórze był nieprzyjemny. Założyłam ciemnoszarą, bawełnianą sukienkę z długim rękawem i sandały. Bill wyszczotkował moje włosy i założył mi kolczyki (bo podnoszenie rąk było dla mnie trudne w obecnym stanie), a także zdecydował, że powinnam założyć złoty łańcuszek. Wyglądałam, jakbym szła na przyjęcie pacjentek z żeńskiego oddziału dla ofiar wypadków. Tymczasem Bill zadzwonił do recepcji, żeby wynajęty samochód już na nas czekał. Nie miałam pojęcia, kiedy auto znalazło się w podziemnym garażu, ani kto je dla nas wynajął.
Bill prowadził, a ja starałam się nie patrzeć przez okno. Miałam już dość Dallas.
Dom przy Green Valley Road wyglądał równie cicho, co dwie noce temu. Jednak kiedy weszliśmy, okazało się, że budynek jest pełen wampirów. Trafiliśmy akurat w sam środek przyjęcia wyprawionego z powodu powrotu Farrella, który stał na środku salonu z ręką wokół talii przystojnego młodzieńca, na oko osiemnastoletniego. Farrell miał w ręku True Blood 0 Rh-, a jego znajomy – Colę. Wampir wydawał się niemal równie zarumieniony i żywo wyglądający, co chłopak. Farrell nigdy wcześniej mnie nie widział, więc był zadowolony, że może mnie poznać. Od stóp do głów wyglądał jak wyjęty z westernu, a kiedy ukłonił się nad moją ręką, spodziewałam się usłyszeć brzęk ostróg.
– Jesteś tak urocza – powiedział ekstrawagancko, machając przy tym butelką syntetycznej krwi – że gdybym sypiał z kobietami, poświęciłbym ci swoją uwagę na tydzień. Wiem, że jesteś świadoma swoich blizn, ale one tylko wyzwalają twoje piękno.
Nie mogłam się nie zaśmiać. Nie tylko poruszałam się jak osiemdziesięciolatka, ale do tego moja twarz była całkiem sina po lewej stronie.
– Billu Comptonie, jesteś szczęściarzem – powiedział Farrell.
– Jestem tego świadom – odparł Bill, uśmiechając się nieco chłodno.
– Jest odważna i piękna!
– Dzięki, Farrell. Gdzie jest Stan?
Zdecydowałam się włączyć w ten potok pochwał, który nie tylko zdawał się drażnić Billa, lecz także irytować towarzysza Farrella. Chciałam opowiedzieć całą tę historię raz i tylko raz.
– Jest w jadalni – powiedział młody wampir, ten sam, który wprowadził Bethany do jadalni, kiedy byliśmy tu pierwszy raz.
To musiał być Joseph Velasquez. Miał może pięć stop i osiem cali [28] wzrostu, a jego hiszpańskie korzenie zapewniły mu ciemną karnację i ciemne oczy, podczas gdy bycie wampirem dawało mu możliwość patrzenia bez mrugania. Rozglądał się po pokoju, oczekując kłopotów. Uznałam, że jest czymś w rodzaju sierżanta w tym siedlisku.
– Będzie zadowolony, widząc was oboje – dodał.
Rozejrzałam się po dużym pokoju, wypełnionym wampirami i ludźmi. Nie zauważyłam Erica. Zastanawiałam się, czy wrócił do Shreveport.
– Gdzie jest Isabel? – zapytałam Billa po cichu.
– Odbywa karę – odpowiedział ledwo dosłyszalnym tonem. Nie chciał mówić o tym głośniej, a kiedy on uznawał, że to nie jest dobry pomysł, nie pozostawało mi nic innego, jak się z nim zgodzić i zamilknąć. – Sprowadziła zdrajcę do siedliska i musi za to zapłacić.
– Ale…
– Ciii.
Weszliśmy do jadalni, która okazała się równie zatłoczona, jak salon. Stan siedział na tym samym krześle i ubrany był w to samo, co poprzednim razem. Wstał, kiedy weszliśmy, a sposób, w jaki to zrobił, miał podkreślić, że jesteśmy ważnymi gośćmi.
– Panno Stackhouse – powiedział formalnie, delikatnie ściskając moją dłoń. – Bill.
Stan przyjrzał mi się wyblakłymi, błękitnymi oczyma, które zdawały się widzieć każdą moją ranę. Jego okulary były sklejone taśmą. Stan dbał o dokładność swojego przebrania. Uznałam, że na Gwiazdkę kupię mu tę kieszonkę na długopisy, którą noszą rasowe geeki.
– Proszę, powiedz mi, co dokładnie się stało wczoraj – powiedział.
Przypomniało mi to nagle Archiego Goodwina [29] zdającego raport Nero Wolfe [30].
– Zanudzę Billa – odpowiedziałam, mając nadzieję, że to dobry wykręt.
[28] Czyli 172,72cm.
[29] Cyt. za Wikipedią: Archie Goodwin – fikcyjna postać w powieściach autorstwa Rexa Stouta o przygodach Nero Wolfea. Jest asystentem oraz przyjacielem Wolfea. Pełni w powieściach role narratora opisującego sprawy prowadzone przez Nero.
[30] Cyt. za Wikipedią: Nero Wolfe – fikcyjna postać detektywa stworzona przez pisarza Rexa Stouta w roku 1934. Nero Wolfe jest prywatnym detektywem mieszkającym w Nowym Jorku, który nigdy nie opuszcza swego wytwornego domu na Manhattanie. Informacji niezbednych do rozwiązania sprawy kryminalnej dostarcza mu asystent Archie Goodwin, pełniący role narratora w powieściach.