Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 62
Перейти на страницу:

– Billowi nie będzie przeszkadzała odrobina nudy.

Czyli nici z wykrętów. Westchnęłam i zaczęłam odpowiadać od momentu, kiedy Hugo zabrał mnie z hotelu. Starałam się pomijać imię Barry’ego w opowieści, bo nie wiedziałam, jaki miał stosunek do wampirów z Dallas. Nazwałam go po prostu „boyem hotelowym”. Oczywiście mogliby odkryć, o którego chodzi, gdyby chcieli.

Kiedy dotarłam do momentu, w którym Gabe wysłał Hugona do celi Farrella i próbował mnie zgwałcić, moje usta mimowolnie się skrzywiły. Moja twarz była tak napięta, że bałam się, że może pęknąć.

– Dlaczego ona tak się zachowuje? – Stan zapytał Billa, jakby mnie tam w ogóle nie było.

– Kiedy jest zdenerwowana… – odpowiedział Bill.

– Och.

Stan spojrzał na mnie z jeszcze większym namysłem. Uniosłam ręce i zaczęłam zbierać włosy w koński ogon. Bill wyjął z kieszeni frotkę i mi ją podał, a ja, choć odczuwałam dyskomfort, związałam włosy bardzo ciasno.

Kiedy powiedziałam Stanowi, że pomogli mi zmiennokształtni, pochylił się do przodu. Chciał wiedzieć więcej, niż mu powiedziałam, ale nie podałam żadnych imion. Był bardzo zamyślony, kiedy dowiedział się, że podrzucili mnie do hotelu. Nie wiedziałam, czy mieszać w to wszystko Erica, czy nie; ostatecznie – pominęłam go. Powinien być w Kalifornii. W końcu powiedziałam, że sama poszłam do pokoju i zaczekałam na Billa.

A potem opowiedziałam o Godfreyu.

Ku mojemu zaskoczeniu, Stan zdawał się nie móc pojąć śmierci Godfreya. Zmusił mnie, żebym powtórzyła tę opowieść. Obrócił się na krześle, żeby patrzeć w inny punkt, kiedy mówiłam. Bill pogłaskał mnie uspokajająco. Kiedy Stan odwrócił się do nas, wycierał oczy chusteczką poplamioną na czerwono. A więc to prawda, że wampiry mogą płakać. I prawdą jest także, że ich łzy są krwawe.

Ja też płakałam. Przez wieki Godfrey molestował i zabijał dzieci, więc zasługiwał na śmierć. Zastanawiałam się, ilu ludzi trafiło do więzień za przestępstwa, które on popełnił. Ale Godfrey mi pomógł, a do tego dźwigał na swoich barkach największe poczucie winy, jakie widziałam.

– Co za zdecydowanie i odwaga – powiedział pełen podziwu Stan. W ogóle nie był zmartwiony, raczej zachwycony. – Aż chce mi się płakać – dodał w taki sposób, że zrozumiałam, że miało to być wyrazem uznania. – Po tym, jak Bill zidentyfikował Godfreya zeszłej nocy, przeprowadziłem małe dochodzenie na własną rękę i odkryłem, że należał do siedliska w San Francisco. Jego znajomi z pewnością będą rozpaczać, kiedy się o tym dowiedzą. I o tym, że zdradził Farrella. Ale to zdecydowanie w dotrzymywaniu słowa, w wypełnianiu planu!

Zdawało się, że to przytłaczało Stana.

Ja tymczasem cierpiałam. Wygrzebałam z torebki buteleczkę Tylenolu [31] i wyjęłam dwie tabletki. Na polecenie Stana młody wampir przyniósł mi szklankę wody, a ja, ku jego zaskoczeniu, podziękowałam mu.

– Dziękuję za twój trud – powiedział nagle Stan, jakby właśnie przypomniał sobie o dobrych manierach. – Wykonałaś kawał dobrej roboty. Dzięki tobie odnaleźliśmy Farrella i uwolniliśmy go na czas. Przykro mi, że odniosłaś przy tym tyle obrażeń.

To brzmiało jak wymówienie.

– Przepraszam… – zaczęłam, przesuwając się do przodu na krześle. Bill wykonał nagły ruch za moimi plecami, ale zlekceważyłam to.

Stan uniósł jasne brwi, zdziwiony moją śmiałością.

– Tak? Twój czek zostanie wysłany do twojego przełożonego w Shreveport, jak się umówiliśmy. Proszę, zostań z nami dziś wieczór, kiedy świętujemy powrót Farrella.

– Zgodnie z naszą umową, jeśli odkryję, że w sprawę zamieszany jest jakiś człowiek, nie zostanie on ukarany przez wampiry, ale oddany w ręce policji. I stanie przed sądem. Gdzie jest Hugo?

Stan przestał patrzeć na mnie i skupił wzrok na Billu, który nadal stał za mną. Wydawało się, że chce mu powiedzieć, że powinien lepiej kontrolować swojego człowieka.

– Hugo i Isabel są razem – powiedział grobowym głosem.

Naprawdę nie chciałam wiedzieć, co ma na myśli. Ale musiałam.

– Czyli nie zamierzasz trzymać się umowy? – zapytałam, wiedząc, że to prawdziwe wyzwanie dla Stana.

Powinno istnieć określenie „dumny jak wampir”, bo wszystkie wampiry są dumne. A ja właśnie dałam Stanowi prztyczka w jego dumę. Zarzut niehonorowej postawy naprawdę gniewał wampiry. Jego twarz stała się tak straszna, że prawie się cofnęłam. Przez chwilę w jego oczach nie było już nic ludzkiego. Obnażył zęby, wyszczerzył kły, jego ciało jednocześnie zgięło się i zdawało wydłużać.

Chwilę później jednak wyprostował się i szorstkim skinieniem dłoni dał znać, żebym szła za nim. Bill i ja ruszyliśmy za Stanem w głąb domu. Musiało się tam znajdować z sześć sypialni, ale drzwi do wszystkich pokojów były zamknięte. Zza jednych dobiegały dźwięki świadczące o tym, że ktoś uprawia seks. Ku mojej uldze, minęliśmy te drzwi. Weszliśmy po schodach, co było dla mnie pewną niewygodą. Stan ani razu nie obejrzał się za siebie, ani nie zwolnił. Wspiął się po schodach w dokładnie taki samym tempie, w jakim szedł. Zatrzymał się przed jednymi drzwiami, wyglądającymi dokładnie tak samo, jak wszystkie inne drzwi. Otworzył je, a potem gestem nakazał mi wejść do środka.

To było coś, czego bardzo nie chciałam robić. Ale musiałam.

Zrobiłam krok do przodu i zajrzałam do środka.

Pomalowany na granatowo pokój był pusty. Na jednej ze ścian wisiała Isabel – jej łańcuch był ze srebra, rzecz jasna. Na przeciwnej wisiał Hugo, również związany łańcuchem. Oboje byli obudzeni i oboje oczywiście spojrzeli w kierunku drzwi. Isabel skinęła mi głową, jakbyśmy się spotkały w sklepie, chociaż była naga. Zauważyłam, że przeguby jej dłoni i kostki były owinięte czymś, co uniemożliwiało srebru ranienie jej, choć łańcuchy znacząco ją osłabiały. Hugo też był nagi. Nie mógł oderwać oczu od Isabel. Zerknął tylko na drzwi, a potem znów patrzył na nią.

Starałam się nie wyglądać na zbytnio zawstydzoną, bo wydawało mi się to nieodpowiednie; ale sądzę, że to był pierwszy raz, kiedy zobaczyłam nago innego dorosłego – nie licząc Billa.

– Ona nie może się napić jego krwi, chociaż jest głodna. On nie może uprawiać z nią seksu, chociaż jest uzależniony. Oto ich kara na kilka najbliższych miesięcy – powiedział Stan. – Co by się stało, gdyby Hugo stanął przed ludzkim sądem?

Zastanowiłam się. Co takiego właściwie zrobił Hugo, za co mógłby być skazany?

Oszukał wampiry, ale przecież był tu źle traktowany. To znaczy kochał Isabel, ale zdradził jej kompanów. Hmm. To nie podpada pod żaden przepis.

– Założył posłuch w jadalni – zauważyłam. To było nielegalne. Tak sądzę.

– I na co by go za to skazano? – zapytał Stan.

Dobre pytanie. Kara nie byłaby raczej wysoka. Ława przysięgłych mogłaby uznać, że podsłuchiwanie kryjówki wampirów jest w porządku. Westchnęłam, co dla Stana było satysfakcjonującą odpowiedzią.

– Co jeszcze zrobił? – zapytał.

– Zaprowadził mnie do Bractwa pod fałszywymi pozorami… Nie nielegalnie. On… cóż, on…

– Dokładnie.

Wzrok Hugona ani na chwilę nie oderwał się od Isabel.

Hugo niezaprzeczalnie spowodował zło i je wspierał. Tak samo, jak niezaprzeczalnie Godfrey czynił zło.

– Jak długo będziesz ich tu trzymał? – zapytałam.

Stan wzruszył ramionami.

– Trzy albo cztery miesiące. Będziemy karmić Hugona, rzecz jasna. Isabel nie.

– A potem?

– Jego uwolnimy jako pierwszego. A następnego dnia ją.

Dłoń Billa chwyciła mój nadgarstek. Nie chciał, żebym zadawała dalsze pytania.

вернуться

[31] Rodzaj leku przeciwbólowego.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)