Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 62
Перейти на страницу:

Isabel spojrzała na mnie i znów skinęła głową. W jej opinii było to sprawiedliwe.

– W porządku – powiedziałam, układając dłoń w gest, który miał oznaczać „stop”. – W porządku.

I odwróciłam się, żeby powoli i ostrożnie zejść po schodach. Miałam wrażenie, że straciłam część swojej prawości, ale za nic w świecie nie mogłam wymyślić, co innego mogłabym zrobić. Nie przywykłam do roztrząsania moralnych dylematów. Pewne sprawy po prostu są złe lub nie są.

Cóż, przyznaję, istnieje sfera pośrednia, na którą składa się kika rzeczy – na przykład sypianie z Billem, choć nie jesteśmy małżeństwem, czy nie mówienie Arlene, że jej sukienka źle wygląda. W sumie nie mogłam wyjść za mąż za Billa. To nielegalne. A poza tym – nie poprosił mnie o rękę.

Moje myśli krążyły wokół nieszczęsnej pary w pokoju na piętrze. Ku mojemu zaskoczeniu, bardziej było mi żal Isabel niż Hugona. W końcu Hugo zrobił coś złego. Winą Isabel było tylko zaniedbanie.

Musiałam się dość długo męczyć, zanim odsunęłam od siebie te myśli, a Bill w tym czasie dobrze się bawił na przyjęciu. Byłam na przyjęciach dla ludzi i dla wampirów tylko raz czy dwa, bo to nadal nie było uznane za normę, choć świat wiedział o istnieniu wampirów przynajmniej od dwóch lat. Otwarte picie – to znaczy krwiopijstwo – od ludzi było całkowicie zabronione i przyznam, że tu, w Dallas, to prawo było przestrzegane. Od czasu do czasu widziałam parę udającą się na piętro, ale wszyscy ludzie wracali w dobrym stanie. Wiem, bo liczyłam i obserwowałam.

Bill mainstreamował od tak wielu miesięcy, że spotkanie z innymi wampirami naprawdę go ucieszyło. Co chwilę zagłębiał się w rozmowę to z jednym, to z innym wampirem, wspominając Chicago w latach dwudziestych albo omawiając szanse inwestycyjne w wampirzych przedsięwzięciach na całym świecie.

Czułam się tak słabo, że cieszyła mnie możliwość siedzenia na kanapie i upijania od czasu do czasu łyku Screwdrivera [32]. Barman był miłym, młodym człowiekiem; przez chwilę nawet rozmawialiśmy. Powinnam się cieszyć z przerwy w obsługiwaniu stolików w Merlotte’s, ale chętnie przebrałabym się w strój służbowy i zaczęła przyjmować zamówienia. Nie przywykłam do dużych zmian.

Nagle na kanapie, tuż obok mnie, usiadła nieco młodsza ode mnie kobieta. Okazało się, że umawia się z tym wampirem zachowującym się jak sierżant w wojsku, Jospehem Velasquezem, który zeszłej nocy był z Billem w siedzibie Bractwa. Nazywała się Trudi Pfeiffer. Trudi miała czerwone, sterczące włosy, kolczyk w nosie i języku, a do tego makabryczny makijaż – w tym czarną szminkę. Z dumą powiedziała mi, że jej kolor nazywa się Grobowa Pleśń. Jej dżinsy były opuszczone tak nisko, że zastanawiałam się, jak może w nich wstawać i siadać. Może nosiła je w taki sposób, by pokazać kolczyk w pępku. Jej bawełniany top był bardzo krótki. Strój, w którym przyszłam, sprawiał, że w porównaniu z nią wypadałam słabo. Cóż, Trudi lubiła eksponować swoje ciało.

Kiedy się z nią rozmawiało, okazywała się tak dziwaczna, że jej wygląd schodził na dalszy plan. Trudi była studentką. Słuchając tego, co mówi, odkryłam, że wierzyła, że spotykając się z Josephem macha czerwoną płachtą na byka. Uznałam, że w tym wypadku bykiem mają być jej rodzice.

– Woleliby nawet, żebym umawiała się z kimś czarnym – powiedziała z dumą.

Starałam się wyglądać na odpowiednio zainteresowaną.

– Naprawdę nie lubią nieumarłych, co?

– Och, jasne. – Pokiwała kilka razy głową i zaczęła machać pomalowanymi na czarno paznokciami. Piła Dos Equis [33]. – Moja matka zawsze mówi „Nie możesz umawiać się z kimś żywym?”

Obie zaczęłyśmy się śmiać.

– Więc, jak twój związek z Billem? – Zamachała brwiami, by podkreślić wymowność pytania.

– Masz na myśli?…

– Jaki jest w łóżku? Joseph jest zajekurwabisty.

Nie mogę powiedzieć, żeby mnie to pytanie zdziwiło, ale byłam skonsternowana. Zamyśliłam się na chwilę.

– Cieszę się twoim szczęściem – powiedziałam w końcu.

Gdyby była moją dobrą przyjaciółką Arlene, mogłabym mrugnąć i się uśmiechnąć, ale nie zamierzałam omawiać swojego życia erotycznego z nieznajomą. I nie obchodził mnie jej związek z Josephem.

Trudi wstała, żeby wziąć kolejne piwo, i wdała się w rozmowę z barmanem. Z ulgą zamknęłam oczy i poczułam, że znów ktoś usiadł obok mnie. Zerknęłam w prawo, żeby zobaczyć, kto teraz chce mi dotrzymać towarzystwa. Eric. Po prostu świetnie.

– Jak się czujesz? – zapytał.

– Lepiej niż wyglądam.

Co nie było prawdą.

– Widziałaś Hugo i Isabel?

– Tak.

Utkwiłam wzrok w mojej dłoni spoczywającej na kolanie.

– Adekwatne, nie sądzisz?

Uznałam, że Eric chce mnie sprowokować.

– W pewien sposób tak – odpowiedziałam. – Ale Stan powinien przestrzegać zasad.

– Mam nadzieję, że mu tego nie powiedziałaś.

Eric wydawał się rozbawiony.

– Nie, nie powiedziałam. Nie takimi słowami. Wszyscy jesteście tacy dumni.

Wyglądał na zdziwionego.

– Tak, to chyba prawda.

– Jesteś tu po to, żeby mnie sprawdzić?

– W Dallas?

Skinęłam głową.

– Tak. – Wzruszył ramionami. Miał na sobie bawełnianą koszulę z jakimś niebieskim wzorkiem, a ten gest sprawił, że wyglądał na bardziej barczystego niż w rzeczywistości. – Wypożyczyliśmy cię po raz pierwszy. Chciałem się upewnić, że wszystko pójdzie jak trzeba bez mojej oficjalnej obecności tutaj.

– Myślisz, że Stan wie, kim jesteś?

Wydawał się zainteresowany tym pomysłem.

– To niewykluczone – stwierdził w końcu. – Prawdopodobnie na moim miejscu zrobiłby to samo.

– Myślisz, że mógłbyś zostawić mnie i Billa w spokoju, kiedy wrócimy? – zapytałam.

– Nie. Jesteś zbyt użyteczna – odpowiedział. – Poza tym, mam nadzieję, że im częściej będziesz mnie widzieć, tym bardziej cię oplotę.

– Jak bluszcz?

Roześmiał się, ale jego oczy patrzyły na mnie w sposób, który świadczył o tym, że nie żartuje. Cholera.

– Wyglądasz bardzo pociągająco w tej sukience i bez bielizny – powiedział. – Gdybyś zostawiła Billa i przyszła do mnie z własnej woli, zaakceptowałby to.

– Ale nie zamierzam zrobić czegoś takiego – powiedziałam i wyczułam coś dziwnego.

Eric zaczął coś mówić, ale zamknęłam mu usta dłonią. Zaczęłam poruszać głową, jakby starając się złapać najlepszy odbiór – tylko tak mogę to wyjaśnić.

– Pomóż mi wstać – powiedziałam.

Eric bez słowa wstał i delikatnie pomógł mi się podnieść. Ściągnęłam brwi.

Byli wokół nas. Otaczali dom.

Ich umysły były rozgorączkowane. Gdyby Trudi nie paplała mi wcześniej nad uchem, mogłabym ich usłyszeć, kiedy się zbliżali.

– Eric… – zaczęłam, starając się uchwycić jak najwięcej myśli. Usłyszałam odliczanie. O Boże! – Wszyscy padnij! – krzyknęłam najgłośniej, jak tylko umiałam.

Wampiry posłuchały.

Kiedy Bractwo otworzyło ogień, tylko ludzie zostali trafieni.

Tłum. Puszczyk 1

Rozdział 8

Jard [34] ode mnie Trudi została ścięta przez podmuch strzelby – śrutówki.

Jej czerwone włosy przybrały inny odcień czerwieni, a otwarte oczy patrzyły na mnie bez wyrazu.

Chuck, barman, był tylko ranny, bo udało mu się ukryć za barem.

Eric leżał na mnie. Biorąc pod uwagę obrażenia, jakie odniosłam poprzedniej nocy, nie było to szczególnie wygodne, więc zaczęłam się wiercić. Potem zdałam sobie sprawę, że jeśli zostanie trafiony przez kule, prawdopodobnie nie odniesie większych szkód. Ale ja – owszem. Poddałam się, wdzięczna, że mnie osłaniał przez te kilka strasznych minut, bo tyle trwała pierwsza faza ataku. Pistolety i strzelby wciąż strzelały w kierunku posiadłości.

вернуться

[32] Drink, w którego skład wchodzi wódka i sok pomarańczowy.

вернуться

[33] Rodzaj piwa.

вернуться

[34] 1 jard = 91,44cm.

~ 45 ~ Предыдущая страница Следующая страница var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width > 768) { (function(w, d, n, s, t) { w[n] = w[n] || []; w[n].push(function() { Ya.Context.AdvManager.render({ blockId: "R-A-430869-4", renderTo: "yandex_rtb_R-A-430869-4", async: true }); }); t = d.getElementsByTagName("script")[0]; s = d.createElement("script"); s.type = "text/javascript"; s.src = "//an.yandex.ru/system/context.js"; s.async = true; t.parentNode.insertBefore(s, t); })(this, this.document, "yandexContextAsyncCallbacks"); } var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)