Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe

Электронная книга - «Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe». Краткое содержание книги:

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 123
Перейти на страницу:

Nagle na niewidoczny znak miecze przybocznych znów uderzyły o tarcze i Nawer ruszył w stronę tronu. Szedł powoli, nie spiesząc się i rozglądając na boki, jakby szukał kogoś w tłumie lub chciał zapamiętać twarze wszystkich zgromadzonych. Zatrzymał się w tym samym miejscu co delegacja i wykonał arogancki, precyzyjny ukłon, na granicy obelgi. Uśmiechnął się szeroko:

– Wuju.

Tylko tyle, „wuju”. Niemal bez akcentu czy intonacji. Równie dobrze mogło to znaczyć „ukochany krewniaku” albo „ty stary pierdzielu, złaź z tronu”.

– Nawer – głos Aeryssa był równie neutralny. – Powinieneś mnie uprzedzić, że przyjedziesz.

– Nawet ja nie wiem, kiedy wola Setrena zaniesie mnie w rodzinne strony. Lecz słyszałem, że przyjmujesz dziś ważnych gości, więc postanowiłem przybyć, by ogrzać swoje prostackie serce w blasku imperialnej świetności.

Akustyka na sali była znakomita, bo choć Nawer mówił cicho, tłum zgromadzony pod drzwiami zareagował śmiechem. Tahg uciszył go, nieznacznie unosząc dłoń.

– Nasi goście czują się przytłoczeni takim powitaniem.

– Dlaczego? Czyż sprawy, z którymi przychodzą, nie dotyczą nas wszystkich? Czy nie przywożą wspaniałej nowiny, że Imperium w swojej łaskawości postanowiło nadać naszym kupcom specjalne przywileje handlowe? Czyż nie będą oni mogli przekraczać doliny Gewenah bez płacenia cła? Czy to, o co bezskutecznie walczyłeś przez ostatnie dwadzieścia lat, nie zostało ci teraz ofiarowane w geście dobrej woli? – podniósł głos i rozłożył szeroko ręce, obracając się w stronę sali. – Cieszmy się! Radujmy! Nasi kupcy będą mogli wjeżdżać na ziemię ojców jak na swoją!

Kenneth zaryzykował wychylenie się do przodu i rzut oka na hrabiowską parę. Darwenkan-Lawerr siedział na krześle blady, jakby właśnie ujrzał swoją śmierć. Hrabina przysłoniła oczy rzęsami i wpatrywała się w coś na stole. Ręce lekko jej drżały.

Teraz naprawdę zaczął się bać.

Siostrzeniec tahga odwrócił się do tronu.

– Ten dar ze strony Meekhanu jest dla nas bezcenny, wuju, dlatego uznałem, że wszyscy powinniśmy się nim cieszyć. Pierwszy nazwę oszczercą każdego, kto ośmieli się powiedzieć, że Imperium nie daje niczego za darmo, prawda, panie hrabio?

Poseł spojrzał młodemu bandycie prosto w oczy. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem.

– Imperium zawsze docenia swoich sprzymierzeńców i zawsze odpłaca za zdradę i łamanie traktatów – hrabia powiedział to cicho, nie spuszczając wzroku z Nawera. Ten tylko uśmiechnął się szerzej.

– Właśnie. Sprzymierzeńcy i zdrajcy. Mięso i chleb dla pierwszych, żelazo i ogień dla drugich. Wrócimy jeszcze do tematu zdrajców, panie hrabio. Jak podobało wam się nasze małe przedstawienie? Pani hrabino?

– Bardzo... – Kobieta przez chwilę szukała odpowiedniego słowa – ...bardzo starożytne w formie.

– Wiem. Słyszałem, że w Meekhanie fałszywi kapłani Setrena nie tańczą w masce byka, aby opowiedzieć światu historię uwolnienia, tylko czytają ją wiernym w świątyniach. To trochę tak, jakby zamiast pić wino, usłyszeć przepis na jego przyrządzenie. Weź garniec puszczających sok winogron i garniec wody, podepcz owoce, wymieszaj z wodą, dodaj drożdże. Mmmm, prawie czuję ten aromat... – Przy drzwiach rozległy się kpiące parsknięcia. – Nic dziwnego, że Setren w dzisiejszych czasach rzadko bywa zadowolony.

– Doprawdy? – Hrabina oderwała wzrok od blatu i uśmiechnęła się promiennie. – Nie wiedziałam, że bóg przemówił otwarcie. Czyżby ponownie pojawił się jakiś awenderi? Czy Setren zstąpił między swoich wyznawców?

Młody wódz bandytów wyglądał, jakby czekał na to pytanie.

– Ależ nie – podniósł głos. – Oczywiście, że nie! Nie ma wśród nas nikogo godnego, aby Setren dotknął go swoim rogiem. Od stuleci nikogo takiego nie było. Lecz czyż nie jesteśmy ludźmi rozumnymi? Czy bóg musi nam objawiać się cieleśnie, żebyśmy pojęli, że nie jest z nas zadowolony? Ile czasu minęło od chwili, gdy dzicy jeźdźcy przebili się przez całe Imperium i tratowali łąki, po których niegdyś Niezwyciężony stąpał w ciałach swoich awenderi? Od czasów, gdy Setren przywiódł nas na te ziemie, naszych pobratymców nigdy nie spotkały takie klęski. Czyż nie mam racji?

Pomruk za jego plecami zmienił się w chór zgodnych potakiwań.

– Tak, banda dzikich barbarzyńców rozbiła niezwyciężone imperialne armie i pasła swoje konie na szmaragdowej trawie, rosnącej w żyznych dolinach. A dziś Meekhan znów odsyła swoje pułki na wschód, aby wzmocnić tamtejszą granicę, zatem lada moment możemy ponownie ujrzeć se-kohlandzkie konie, pijące wodę z naszych strumieni. Dlatego wydaje mi się, że mam rację, twierdząc, że Setren jest niezadowolony, pani hrabino.

Przerwał, uśmiechając się szeroko, w miarę jak trupia bladość pokrywała policzki Isawykan-Lawerr. Kenneth przyłapał się na tym, że siedzi ciągle pochylony w przód, obserwując pojedynek na informacje. A raczej egzekucję za pomocą informacji. Nawer ujawnił, że posłowie Imperium przynieśli w darze nowy traktat handlowy, więc tahg nie mógł ogłosić tego jako swojego sukcesu. Potem przypomniał o porażkach, których Meekhan doznał w wojnie z koczownikami, przed trzydziestu laty, i mimochodem ujawnił, że Imperium spodziewa się kolejnego najazdu, skoro ściąga wojska na wschód. Porucznik spojrzał w głąb sali i zobaczył na dziesiątkach twarzy wilczy głód. Granica zapłonie, uświadomił sobie z lodowatym dreszczem pełzającym wzdłuż pleców. Setki młodych wojowników, trzymanych do tej pory w ryzach, zerwie się z łańcuchów. Bandy takie jak wataha Nawera pojawią się niczym dżdżownice po deszczu i zaczną szarpać Imperium. A na pierwszy ogień pójdzie Róg. Tej doliny nie da się obronić i za rok będą tam tylko ruiny i zgliszcza. A za dwa, trzy lata Nawer stanie na czele dziesięciu tysięcy zbrojnych – i kultu Setrena Wojownika. Wtedy ponownie wejdzie do tej sali, odegra scenę z bykiem, po czym podejdzie do tronu i poderżnie wujowi gardło. Patrząc na spojrzenia, jakie wymienili ze sobą tahg i młody bandyta, Kenneth wiedział, że tak to właśnie się odbędzie.

Delegacja straciła sens, zanim rozmowy w ogóle się rozpoczęły.

Nawer uniósł w górę dłoń i na sali zapadła cisza. Miał w tej chwili większą władzę niż wuj.

– Ale nie przybyliśmy tu, żeby się smucić! – huknął. – Bawmy się. Tahg przygotował dla nas ucztę!

Wszyscy spojrzeli na władcę. Aeryss Klawyss powoli skinął głową i zaklaskał. Otworzyły się drzwi, wniesiono półmiski, tace z pieczywem, dzbany wina. Salę wypełnił aromat pieczonych mięs, wonnych sosów i świeżego chleba. Przed Kennethem pojawiły się talerze z kuropatwami i jakimś innym ptactwem, plastrami ciemnego mięsa, małymi chlebkami o złotej skórce i kilka dzbanów w eskorcie oddziału kielichów różnej wielkości oraz srebrny półmisek rozmiarów małej tarczy. Porucznik przełknął ślinę. Nie zjadłby teraz nic, nawet jeśli miałby to być ostatni posiłek w jego życiu.

Zaproszeni goście ruszyli do stołów, zajmując miejsca według nieznanej mu hierarchii. Nawer bezceremonialnie usiadł po lewicy tahga.

– Piękna uczta, wuju. I pomyśleć, że matka zawsze twierdziła, że tylko bijatyki i polowania ci w głowie.

Aeryss sięgnął do tacy z ptactwem, gołą dłonią nałożył sobie dwie pieczone kuropatwy i spokojnie, bez najmniejszego wysiłku, rozdarł jedną na pół. Znużony, Uśmiechnął się ze znużeniem.

– Wanira nie miała o mnie dobrego zdania od chwili, gdy przyszła na świat, choć zarządzałem rodowymi włościami, zanim nauczyła się chodzić. Zawsze twierdziła, że to ona powinna zostać głową klanu i tahgiem wszystkich rodów. I wydaje mi się, że znalazła wreszcie na to sposób.

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 123
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)