U martwych w Dallas
- Автор: Харрис Шарлин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
– Porwali ją po tym, jak im powiedziałeś, że była u Stana. Po tym, jak im powiedziałeś, że ona była jedynym prawdziwym świadkiem.
– Tak, musieli to zrobić.
– Zadzwoniłeś do nich wczoraj w nocy.
– Tak, mam komórkę. Poszedłem na tył domu i zadzwoniłem. Naprawdę ryzykowałem, wiesz przecież, jak dobrze wampiry słyszą, ale zadzwoniłem – próbował przekonać samego siebie, że wykazał się odwagą, że zrobił coś wielkiego. Wykonał telefon w kwaterze głównej wampirów po to, aby wydać biedną, żałosną Bethany, która skończyła z kulą w głowie w jakiejś uliczce.
– Zastrzelili ją, bo ty ją zdradziłeś.
– Tak, ja… ja słyszałem w wiadomościach.
– Zgadnij, kto to zrobił, Hugo.
– Ja… naprawdę nie wiem.
– Oczywiście, że wiesz. Była naocznym świadkiem. I stała się nauczką, komunikatem dla wampirów: „To właśnie robimy ludziom, którzy dla was pracują albo utrzymują się z pracy dla was, jeśli sprzeciwią się Bractwu”. Jak myślisz, co powinni zrobić z tobą?
– Pomagałem im – powiedział zaskoczony Hugo.
– Kto jeszcze o tym wie?
– Nikt.
– Więc kto umrze? Prawnik, który pomagał Stanowi Davisowi żyć tam, gdzie chciał.
Hugo zaniemówił.
– Jeśli jesteś dla nich tak cholernie ważny, to co robisz razem ze mną w tym pokoju?
– Bo aż do tej chwili nie wiedziałaś, co robię – wyjaśnił. – Aż do teraz było możliwe, że dostarczysz nam jeszcze jakichś informacji, których będziemy mogli użyć przeciwko nim.
– Więc teraz, skoro już wiem, kim jesteś, powinni cię wypuścić, nie? Czemu więc nie spróbujesz, żeby się przekonać? Naprawdę, wolałabym być tutaj sama.
Właśnie w tej chwili otworzyło się małe okienko w drzwiach. Wcześniej nawet nie zauważyłam, że tam było; gdy znajdowałam się w korytarzu, co innego zaprzątało moją uwagę. W otworze, który miał może dziesięć na dziesięć cali [23], ukazała się twarz.
To była znajoma twarz. Należała do Gabe’a, obecnie szczerzącego zęby.
– Jak się macie, wy dwoje?
– Sookie potrzebuje lekarza – powiedział Hugo. – Nie narzeka, ale myślę, że jej kość policzkowa jest pęknięta. – W jego głosie brzmiał wyrzut. – I wie już, że należę do Bractwa, więc równie dobrze możecie mnie wypuścić.
Nie wiem, co Hugo zamierzał osiągnąć, ale starałam się wyglądać na tak potrzebującą pomocy medycznej, jak to tylko możliwe. To nie było trudne.
– Mam pomysł – powiedział Gabe. – Trochę się nudzę tu, na dole, i nie spodziewam się, żeby Steve albo Sarah, czy nawet stara Polly zeszli tutaj w najbliższym czasie. Mamy tu jeszcze jednego więźnia, Hugonie, może chciałbyś poznać Farrella? Spotkałeś się z nim w kwaterze głównej Złych?
– Tak – powiedział Hugo. Wyglądało na to, że ta rozmowa wcale go nie cieszy.
– Wiesz, jak Farrell ucieszy się na twój widok? No i on jest gejem. Pedalskim krwiopijcą. Jesteśmy tak głęboko pod ziemią, że budzi się bardzo wcześnie. Więc myślę, że mogę po prostu zaprowadzić cię do niego, a potem trochę się zabawić z tą zdrajczynią tutaj.
Gabe uśmiechnął się w taki sposób, że mój żołądek zwinął się w ósemkę.
Twarz Hugona była obrazkiem. Prawdziwym obrazkiem. Kilkanaście myśli przebiegło mi przez głowę, bardzo celnych myśli. Zostawiłam sobie na później wątpliwą przyjemność wypowiedzenia ich. Musiałam oszczędzać energię.
Znienacka, gdy patrzyłam na przystojną twarz Gabe’a, wpadło mi do głowy jedno z ulubionych powiedzeń mojej babci.
– Ładnym jest ten, kto ładnie czyni – wymruczałam, rozpoczynając bolesny proces stawania na własne nogi, żeby móc się obronić.
Moje nogi może i nie były połamane, ale lewe kolano miało naprawdę niepokojący kształt. Zmieniło też kolor i spuchło.
Zastanawiałam się, czy Hugo i ja razem dalibyśmy radę powalić Gabe’a, gdy otworzy drzwi, ale gdy tylko to zrobił, zobaczyłam, że jest uzbrojony w pistolet, a także coś czarnego i wyglądającego groźnie, co mogło być paralizatorem.
– Farrell – krzyknęłam. Jeśli już się obudził, usłyszałby mnie, przecież był wampirem.
Gabe skoczył, przyglądając mi się podejrzliwie.
– Tak? – rozległ się głęboki głos z pokoju położonego w dalszej części korytarza.
Usłyszałam dzwonienie łańcuchów, gdy wampir się poruszył. Jasne, unieruchomili go srebrem. Bez tego mógłby wyłamać drzwi z zawiasów.
– Stan nas przysłał – wrzasnęłam.
Nagle Gabe uderzył mnie ręką, w której trzymał broń. Ponieważ byłam tuż pod ścianą, moja głowa odbiła się od niej. Wydałam okropny dźwięk, nie całkiem krzyk, ale coś głośniejszego niż jęk.
– Zamknij się, suko! – ryknął Gabe. Celował z broni w Hugona, a gotowy do użycia paralizator trzymał kilka cali ode mnie. – Teraz, prawniczku, wyłazisz na korytarz. Z dala ode mnie, rozumiesz?
Hugo, z twarzą zlana potem, przemknął obok Gabe’a i wydostał się na korytarz. Ciężko było mi śledzić, co się dzieje dookoła mnie, ale zauważyłam, że Gabe ma bardzo ograniczoną przestrzeń manewrowania, i gdy podchodził do drzwi celi Farrella, znalazł się bardzo blisko Hugona. Pomyślałam, że jest wystarczająco daleko w korytarzu, żeby mogło mi się udać uciec. Zaczęłam gorączkowo potrząsać głową w kierunku Hugona, ale nie wydaje mi się, żeby mnie w ogóle widział. Kompletnie zamknął się w sobie. Wszystko w nim się rozpadało, jego myśli pogrążyły się w zupełnym chaosie. Zrobiłam dla niego bardzo dużo, kiedy powiedziałam Farrellowi, że oboje jesteśmy od Stana, co w przypadku Hugona było naprawdę znaczące, ale Hugo był zbyt przerażony, pozbawiony złudzeń i zawstydzony, żeby wykazać się jakąkolwiek siłą charakteru. Rozważałam jego zdradę i byłam bardzo zdziwiona, że się tym przejmuję. Gdybym nie chwyciła jego ręki i nie zobaczyła jego dzieci, zapewne bym się nie przejmowała.
– To nie ma nic wspólnego z tobą, Hugonie – powiedziałam.
Jego twarz ponownie ukazała się we wciąż otwartym okienku, jego biała twarz, z której można było wyczytać wszystkie rodzaje rozpaczy, ale po chwili znikła. Usłyszałam otwieranie drzwi, brzęknięcie łańcuchów i zamykanie drzwi.
Gabe zmusił Hugona, aby wszedł do celi Farrella. Wzięłam głęboki oddech, potem następny i następny, dopóki nie poczułam, że jestem bliska hiperwentylacji. Podniosłam jedno z krzeseł, plastikowe z czterema metalowymi nogami, z rodzaju tych, na których siadaliście milion razy w kościołach, na spotkaniach lub w klasach szkolnych. Trzymałam je niczym pogromca dzikich zwierząt, z nogami skierowanym na zewnątrz. To było wszystko, co mogłam zrobić. Pomyślałam o Billu, ale to sprawiało mi zbyt dużo bólu. Pomyślałam o moim bracie, Jasonie, o tym, że chciałabym, aby był tu ze mną. Upłynęło mnóstwo czasu, odkąd po raz ostatni myślałam w ten sposób o Jasonie.
Drzwi się otworzyły. Gabe uśmiechał się, wchodząc do celi. To był paskudny uśmiech, pozwalający, aby w oczach i wyrazie twarzy mężczyzny można było dostrzec całą brzydotę jego duszy. To właśnie był jego pomysł na dobre spędzenie czasu.
– Myślisz, że to krzesełko zapewni ci bezpieczeństwo? – spytał.
Nie byłam w nastroju do rozmowy i nie chciałam słuchać węży w jego umyśle. Zamknęłam się, wzniosłam wokół siebie bariery, przez które żadne myśli nie mogły się przebić.
Schował pistolet, ale wciąż trzymał w pogotowiu paralizator. Teraz stał się tak pewny siebie, że włożył go do małego skórzanego futerału przy pasku. Złapał nogi krzesła i zaczął nim szarpać, raz w jedną, raz w drugą stronę.
Uderzyłam.
Prawie wypchnęłam go z celi, tak wielkim zaskoczeniem był mój kontratak, ale w ostatniej chwili udało mu się odkręcić krzesło na bok, tak, że nie mogło przejść przez wąskie drzwi. Stał zdyszany pod ścianą po drugiej stronie korytarza, twarz miał całkiem czerwoną.
[23] 25,4cm na 25,4 cm.