Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 292 293 294 295 296 297 298 299 300 ... 508
Перейти на страницу:

śmiejąc się Harry'emu w twarz.

- Och, mogę więcej niż się panu wydaje... - wycedził Harry, odpierając mordercze

spojrzenie, które wbijał w niego Snape. Tak jakby wzrokiem chciał mu przekazać

ukryte za słowami znaczenie. Ale albo nie robiło ono na mężczyźnie żadnego

wrażenia, albo rozwścieczyło go tylko jeszcze bardziej, gdyż po chwili odezwał się

chrapliwym głosem:

- Czyżby? Nie wydaje mi się, Potter. Nie ma dla mnie żadnego znaczenia, co zrobisz

lub powiesz. Twoje zarozumialstwo...

- Dla ciebie może nie - przerwał mu Harry, czując jak rozbudzony potwór przejmuje

nad nim kontrolę. Czara się przepełniła i jej zawartość wlała się do jego umysłu,

odbierając mu rozsądek, opanowanie i zrywając wszystkie hamulce. - Ale dla

profesora Dumbledore'a rzeczy, które mam do powiedzenia, na pewno byłyby

niezwykle interesujące.

Dostrzegł jasny, gwałtowny rozbłysk w czarnych oczach. Tak nagły, jakby przecięła

je błyskawica. Obaj pędzili teraz po niezwykle stromym zboczu. I nie było już

niczego, co mogłoby ich zatrzymać.

Snape rzucił się do przodu, oparł dłonie na ławce Harry'ego i uderzył w niego

wzrokiem pełnym lodowatej nienawiści i strzelającego płomieniami aż pod sufit szału.

Wzrokiem człowieka, który już dawno przekroczył granice furii i znalazł się daleko po

drugiej stronie.

- Grozisz mi, Potter? A kim ty jesteś, żeby mnie szantażować? W ogóle się nie

liczysz! Nic mnie nie obchodzisz! Ani ty, ani twoje zdanie! Jesteś tylko żałosną kopią

swojego skretyniałego ojca! Niczym więcej! - Słowa uderzały mocno i wbijały się

niezwykle głęboko. Harry miał wrażenie, że zaczyna tracić oddech. - Masz się za

kogoś wyjątkowego? Myślisz, że kogokolwiek obchodzisz? Wbij sobie wreszcie do

głowy, że jesteś nędznym, bezwartościowym, nic nieznaczącym zerem! Że jesteś i

zawsze będziesz dla mnie nikim! Rozumiesz? Nikim!

Oczy Harry'ego rozszerzyły się gwałtownie. Poczuł nagły, niewyobrażalny ból w

klatce piersiowej, jakby te słowa przebiły wszystkie bariery i rozerwały jego serce na

kawałeczki. Nie mógł oddychać, miał wrażenie, że jego płuca szarpnęły się

spazmatycznie i przestały funkcjonować. Coś w nim umarło. Nagle i nieodwracalnie.

Nikim...

Nikim...

Nikim...

To pojedyncze, niepozorne słowo wibrowało wokół niego, coraz głośniej i głośniej...

Zawsze miał jeszcze nadzieję... A teraz... teraz nie pozostało mu nic. Tylko prawda,

rzucona prosto w twarz. Jakby nic się nie liczyło. Nic, co przez te wszystkie

miesiące... nic.

"Niech to przestanie tak boleć..." - pomyślał, a obraz przed jego oczami zaczął się rozmazywać. - "Niech to zniknie! Nie chcę tego czuć. Nie chcę!"

Snape nadal coś mówił, ale nie było już serca, w które słowa mogłyby się wbić i

trafiały jedynie w pustkę.

Harry poczuł, że po jego policzkach spływa coś gorącego i wilgotnego.

- ...i kiedy wreszcie to sobie zapamięt... - Mistrz Eliksirów urwał tak nagle, jakby

połknął język. Harry pomimo mgły przed oczami zobaczył, że oczy Severusa

rozszerzyły się nienaturalnie, a na twarzy pojawił się... strach. Cały gniew zdawał się

nagle i niespodziewanie z niego wyparować.

Harry nie potrafił nad sobą zapanować. Wiedział, że cierpienie, które odczuwa, jest

doskonale widoczne na jego twarzy, ale nie był w stanie tego ukryć. Na jego gardle

zacisnęła się pętla. Pod powiekami płonął mu ogień. Kolejne łzy potoczyły się wolno

po jego policzkach.

Snape stał jak osłupiały. Jego twarz gwałtownie pobladła, a na ściągniętym obliczu

pojawiło się coś na kształt desperacji.

"Muszę się opanować" - pomyślał Harry, zasłaniając dłonią oczy, chociaż wątpił, by to kogokolwiek zmyliło.

Byle tylko odszedł ten ból... byle zniknął...

Ale jak miał się, do cholery, opanować, skoro jego świat właśnie roztrzaskał się na

kawałki?

Tyle czasu minęło, tyle pokonał przeszkód, tyle musiał znieść tylko po to, żeby

usłyszeć to samo, co usłyszał wiele miesięcy temu... Tak jakby nic od tamtej pory się

nie zmieniło. Tak jakby cały ten wysiłek... nic nie znaczył.

Nic. Nic. Nic!

Ręka, którą przysłaniał oczy, drżała niekontrolowanie. Z całej siły zagryzał wargę,

tłumiąc w sobie szloch, który próbował przedostać się przez jego zwężone, piekące

gardło. Nawet nie zauważył, że ją przegryzł. Zrozumiał to dopiero, kiedy poczuł w

ustach cierpki smak krwi.

A jednak... mylił się wcześniej. To nie były wyrzuty sumienia. Snape nie był zdolny do

odczuwania czegoś takiego... Od samego początku to zawsze była jedynie...

pogarda.

Zadrżał gwałtownie, wydając z siebie gardłowy odgłos i w ostatniej chwili przełykając

szloch, który szarpnął całym jego ciałem.

- Harry? Wszystko w porządku? - Cichy, łagodny szept Hermiony gdzieś obok niego

przełamał panującą w pomieszczeniu, napiętą ciszę. Harry pokiwał nieznacznie

głową, nie odrywając dłoni od oczu.

Musi oddychać głęboko i spokojnie. Opanować się. Zmusić się do tego. Nie może

tak... musi...

Powoli opuścił rękę, ścierając łzy z twarzy. Jego zamglony wzrok padł na stojącą

przed nim nieruchomo, ciemną sylwetkę.

I w tej właśnie chwili grobową ciszę przerwał dźwięk dzwonka, odbijającego się

echem w korytarzach zamku. Ale w klasie nadal panowało milczenie.

- Wynoście się. - Głos Snape'a wydawał się dziwnie zduszony. - Potter zostanie.

Harry zamknął oczy. Teraz było mu już wszystko jedno.

W sali rozbrzmiał szum, kiedy uczniowie zaczęli podnosić się z miejsc i zbierać swoje

rzeczy. Nikt się nie odzywał.

- Harry... zaczekamy na ciebie za drzwiami - powiedziała łagodnie Hermiona, patrząc

na przyjaciela ze współczuciem wymieszanym z głębokim zaniepokojeniem.

Pokiwał głową, automatycznie schylając się po torbę i pakując do niej swoje rzeczy,

chociaż sam nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co robi. Uczniowie powoli

opuszczali klasę.

Harry odłożył torbę i spojrzał pustym wzrokiem w ścianę. Snape przez cały czas stał

przed jego ławką, tak jakby jego nogi wrosły w ziemię i nie był w stanie się poruszyć.

W chwili, kiedy drzwi zamknęły się za ostatnim uczniem, Harry poczuł powiew magii.

Rozpoznał zaklęcie wyciszające. W pomieszczeniu zapanowała głucha cisza.

- Sprowokowałeś mnie, Potter. - Dziwnie napięty głos Severusa przerwał wiszące w

powietrzu milczenie. - Nigdy nie wiesz, gdzie leży granica, której nie powinieneś

przekraczać. Zawsze byłeś... - Severus urwał nagle, jakby powstrzymał się w

ostatniej chwili. - Nie miałem tego na myśli - dodał po chwili milczenia, kiedy Harry w

żaden sposób nie zareagował na jego słowa. - Nie chciałem tego powiedzieć.

Zdenerwowałeś mnie. Gdybyś nie zaczął... - ponownie urwał. - Nie możesz brać do

siebie wszystkiego, co powiem. Przecież mnie znasz. - W jego głosie zaczęła

pobrzmiewać desperacja. Kiedy Harry nadal nic nie mówił, odezwał się niepewnie: -

Potter?

- Zawsze byłem dla ciebie nikim - powiedział cicho Harry, tak jakby Snape w ogóle

się nie odezwał. Tak jakby drzwi dopiero przed chwilą się zamknęły. I jakby mówił

tylko do siebie albo do ściany, na którą spoglądał. - Nigdy nic dla ciebie nie

znaczyłem. Byłem głupi, myśląc że kiedykolwiek uda mi się sprawić, że kiedyś będę

dla ciebie kimś więcej niż... - zawahał się tylko przez ułamek sekundy - ...niż nic

nieznaczącym zerem.

1 ... 292 293 294 295 296 297 298 299 300 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)