Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Harry na samą myśl o tym, że będzie musiał spotkać się dzisiaj z tym draniem, czuł
dziwny uścisk w żołądku, który nie pozwolił mu przełknąć ani kęsa.
Po obiedzie zabrał swoją torbę i wraz z Ronem i Hermioną ruszył na dół do lochów.
Klasa już była otwarta. Przybywający na lekcję uczniowie wchodzili do środka i
siadali przy swoich ławkach. Harry pozwolił, aby Ron i Hermiona go wyprzedzili i
weszli pierwsi,
a sam zatrzymał się tuż przed drzwiami, czując nagły, niewytłumaczalny strach.
Dziwne przeczucie, które sprawiło, że się zawahał i przez kilka chwil zastanawiał się,
czy powinien wejść... Już miał kiedyś takie przeczucie. W dniu, w którym Snape
zmusił go do wypicia eliksiru Desideria Intima... Wtedy je zignorował i skończyło się...
cóż, trudno określić, jak. Ale na pewno tamta decyzja zmieniła wszystko...
- Wchodzisz, czy zamierzasz tak stać jak kołek? - rozległ się za jego plecami głos
Zabiniego.
Harry wzdrygnął się i potrząsnął głową.
Nie, to było głupie. Co jeszcze gorszego mogłoby się stać?
Wziął głęboki oddech i... wszedł do klasy.
Snape stał już przy swoim biurku, przerzucając nerwowo jakieś leżące na nim
papiery. Harry usiadł w ławce, czując dziwne napięcie w okolicach żołądka. Wyjął
swój kociołek, mosiężną wagę, odważniki oraz książki i ustawił wszystko na stoliku,
starając się w ogóle nie spoglądać na majaczącego w drugim końcu sali mężczyznę,
ponieważ za każdym razem, kiedy jego wzrok przypadkowo muskał ciemną, wysoką
sylwetkę, coś się w nim szarpało gwałtownie do przodu i miał problem z
zapanowaniem nad tym.
Po pewnym czasie, kiedy w klasie nadal panował niewielki szum związany z
przygotowywaniem się uczniów do lekcji, Snape nagle trzasnął dłonią w biurko z taką
siłą, że wszyscy podskoczyli i spojrzeli na niego z przestrachem.
- Cisza! Nie życzę sobie żadnych szmerów ani szeptów na dzisiejszej lekcji. Każdy,
kto odezwie się bez pytania, zostanie ukarany. Już dość wam pobłażałem. Koniec z
tym!
Uczniowie popatrzyli po sobie z zaskoczeniem. Snape zawsze był surowy na
lekcjach, ale dzisiejsza zapowiadała się wyjątkowo... męcząco.
Ron pochylił się do Harry'ego i wyszeptał:
- A możemy w ogóle oddychać?
- Albo ja mówię niewyraźnie, Weasley, albo jesteś zbyt tępy, aby zrozumieć
najprostszą instrukcję - warknął Snape, wbijając w Rona ostre spojrzenie. - Gryffindor
traci dziesięć punktów.
Ron poczerwieniał i natychmiast się wyprostował, a od stołu Ślizgonów dobiegł
rozbawiony chichot Pansy Parkinson. Tnące spojrzenie mężczyzny przeniosło się na
dziewczynę.
- Pani również to dotyczy, panno Parkinson. Slytherin traci dziesięć punktów.
Wyrazy twarzy Gryfonów można było opisać jedynie jako wyrażające całkowite
osłupienie. Zresztą Ślizgoni wyglądali na jeszcze bardziej wstrząśniętych.
Szczególnie Pansy, która zacisnęła usta i wpatrywała się w Snape'a z takim
niedowierzaniem, jakby właśnie oświadczył jej, że Mikołaj nie istnieje.
Siedzący po obu stronach Harry'ego Ron i Hermiona wymienili zdumione spojrzenia.
"Co w niego wstąpiło?" - pomyślał Harry, całkowicie zaskoczony zachowaniem
Snape'a. Severus wydawał się być wściekły na cały świat. Dlaczego? To przecież
Harry powinien być wściekły. Nic się tu nie zgadzało.
- Czy jest jeszcze ktoś, kto nie zrozumiał polecenia? - zapytał mężczyzna,
przesuwając wzrokiem po oszołomionych twarzach uczniów. Harry nie wiedział, jak
Snape to zrobił, ale w jakiś niezwykły sposób... ciemne spojrzenie ominęło go. Na
pewno dotarło do siedzącej obok Hermiony, ale później natychmiast przeniosło się
na Rona, tak jakby Harry był tylko powietrzem. - Doskonale - warknął nauczyciel,
wyciągając różdżkę i machając nią w stronę tablicy. - Eliksir odmładzający.
Ingrediencje i sposób przyrządzania macie na tablicy. Sprawdzę wasze wyniki pod
koniec zajęć. A teraz zabierajcie się do roboty. Jeżeli poziom waszych eliksirów
będzie tak samo żałosny, jak podczas ostatniej lekcji, znajdę sposób, aby
wyegzekwować waszą poprawę. I to nie będzie przyjemne. - Po tych słowach opadł
na krzesło i przysunął do siebie gruby plik pergaminów.
Uczniowie przez jakiś czas po prostu spoglądali na siebie w ciszy, zanim z wahaniem
zaczęli wstawać i udawać się po składniki eliksiru. Nikt nie rozmawiał. Jeżeli chciał o
coś zapytać, to wolał pokazać to na migi niż narazić się na utratę punktów.
Harry siekał korzenie imbiru z taką złością, że zrobił z nich niemal miazgę.
Denerwowało go zachowanie Severusa. Denerwowało go, ponieważ kompletnie nie
wiedział, co o nim myśleć. Dlaczego, do diabła, przez cały dzień nic mu nie
odpowiedział przez kamień? No, ale w końcu Harry kazał mu się "odwalić". I
wyglądało na to, że chyba po raz pierwszy Snape naprawdę się "odwalił". Czy to dlatego był taki wściekły?
Nóż wypadł z dłoni Harry'ego i z brzękiem wylądował na podłodze. W panującej w
klasie ciszy ten dźwięk wydał się tak głośny, że wszyscy rozejrzeli się,
zdezorientowani, w poszukiwaniu jego źródła.
- Cholera! - zaklął pod nosem Harry, schylając się i podnosząc nóż z podłogi.
Słyszał, jak stojąca obok Hermiona wciąga gwałtownie powietrze, ale miał to gdzieś.
"Niech tylko spróbuje mi coś powiedzieć..." - pomyślał, podwijając rękawy, tak jakby szykował się do pojedynku i powracając do siekania korzenia. Ale Mistrz Eliksirów
nie odezwał się. Harry widział kątem oka, jak Snape opuszcza głowę i ponownie
spogląda na leżące przed sobą pergaminy.
- Może mu już przeszło - szepnął cicho Ron, pochylając się do Harry'ego.
- Gryffindor traci dziesięć punktów, Weasley - odezwał się Snape, nawet nie
podnosząc głowy.
Uszy Rona zrobiły się czerwone, a Hermiona zmarszczyła brwi. Harry jeszcze
mocniej ścisnął trzymany w ręku nóż.
"Co on sobie wyobraża?" - pomyślał ze złością. - "Dlaczego nie zwrócił mi uwagi?"
Harry nie potrafił tego rozgryźć. Kusiło go, by przekonać się, co mógłby zrobić i jak
daleko się posunąć, zanim Snape okazałby, że w ogóle dostrzega jego obecność.
Ale nie miał zamiaru tego sprawdzać. Wolał nie ryzykować. Nie na lekcji.
Nie chciał się do tego przed sobą przyznać, ale czuł... rozczarowanie. Głęboko w
najdalszym zakamarku serca wyobrażał sobie ten dzień zupełnie inaczej. Myślał, że
Snape będzie... miał wyrzuty sumienia albo coś takiego. Że w jakikolwiek sposób,
choćby najmniej widoczny... okaże skruchę za to, co zrobił. A może nawet... chociaż
spróbuje go przeprosić.
Ale nie. On postanowił zachowywać się jak skończony dupek! Jakby kompletnie mu
nie zależało.
Harry dopiero po kilku chwilach zorientował się, że wpatruje się w swój kociołek
nieobecnym wzrokiem i że już dawno powinien dodać do wywaru posiekany imbir.
Jednak zanim zdążył nadrobić zaległości, usłyszał, jak krzesło Snape'a odsuwa się, a
nauczyciel wstaje i rusza na obchód pomiędzy ławkami. Wszyscy uczniowie
natychmiast pochylili się nad swoimi kociołkami tak nisko, jakby to, co właśnie robili,
pochłaniało ich bez reszty.
Harry kątem oka widział, że Snape uważnie zagląda do każdego mijanego kociołka i
spiął się cały, kiedy pomyślał, że zaraz dotrze również do niego.