Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 288 289 290 291 292 293 294 295 296 ... 508
Перейти на страницу:

Zacisnął kamień w trzęsącej się dłoni i wysłał:

Porozmawiać? Porozmawiać?! Kiedy ja chciałem rozmawiać, ty miałeś to gdzieś! W

ogóle nie chciałeś słuchać! Wołałeś mnie torturować! W tym jesteś najlepszy,

prawda? Myślisz, że jesteś taki inteligentny, a tak naprawdę, to jesteś żałosnym,

zaślepionym zazdrością dupkiem!

Zerwał się do pozycji siedzącej, wypuszczając kamień z dłoni i dysząc ciężko. Znowu

wirowało mu w głowie. Ukrył twarz w dłoniach, próbując się uspokoić, ale nie potrafił.

To coś siedziało w nim i musiał, musiał to z siebie wyrzucić! Ponownie złapał kamień

w spoconą dłoń i ścisnął go tak bardzo, że niemal go zmiażdżył.

Jak w ogóle mogłeś pomyśleć, że mógłbym cię zdradzić? Przecież wiesz, że nie

widzę świata poza tobą! Nigdy, przenigdy bym tego nie zrobił! Dlaczego mi nie

zaufałeś? Dlaczego mnie o to posądziłeś? I nawet nie pozwoliłeś wyjaśnić... nie

dałeś mi żadnej szansy na obronę! Sprawiłeś mi tylko cierpienie! Tak okrutne i

bezsensowne...

Ponownie wypuścił klejnot, czując spływające po policzkach łzy. Szybko wytarł je

wierzchem drżącej dłoni i zapatrzył się w niepozorny, leżący na pościeli kamień.

Pozostawał chłodny i wygaszony. Jakby słowa trafiały w eter. Niewysłuchane.

Zignorowane.

Harry zagryzł wargę i powoli wyciągnął rękę, przybliżając ją do klejnotu. Po chwili

cofnął ją. Przez chwilę wpatrywał się z zieloną, gładką powierzchnię, po czym po raz

trzeci chwycił kamień i wysłał ostatnią już wiadomość:

Nie chcę się z tobą spotkać. Nie chce teraz z tobą rozmawiać. Po prostu... odwal się.

Wcisnął klejnot głęboko pod poduszkę i położył się, przykrywając się kołdrą aż pod

brodę. Nadal się trząsł, ale było mu już lepiej. Wyrzucił z siebie przynajmniej

niewielką część tego, co w nim siedziało.

Potrzebuje czasu. Musi przemyśleć kilka spraw. Odpocząć. Uspokoić się.

Zacisnął mocno powieki i skulił się w pozycji embrionalnej.

Teraz chciał po prostu zasnąć. I chociaż na chwilę zapomnieć. Jutro... może będzie

lepszy dzień. Może spojrzy na wszystko z innej perspektywy. Może to nie będzie aż

tak bolało. Tam w środku.

Nie wiedział jednak, że jutro... jego świat roztrzaska się na kawałki.

* "Sorry seems to be the hardest word" by Blue feat. Elton John

--- rozdział 49 ---

49. Silently broken

I heard the words come out

Then you look at me

You're not shouting anymore

You're silently broken

I'd give anything now

To kill those words for you*

Kiedy Harry Potter, uczeń szóstego roku Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie,

obudził się tego mroźnego, zimowego poranka, nie spodziewał się, że nadchodzący

dzień... będzie dniem, w którym wszystko się zmieni. Nic nie zwiastowało tego, co

miało nadejść. Nie wydarzyło się nic szczególnego.

Ani razu się nie potknął, nie zapomniał książek ani hasła do Pokoju Wspólnego, nie

pomylił drogi, nie spóźnił się na żadną lekcję, nie miał pecha podczas zajęć.

Rano, przed wyjściem z dormitorium, spojrzał jeszcze raz na zielony kamień, ale nie

było na nim żadnej wiadomości. Przez ułamek sekundy poczuł wyrzuty sumienia, że

wysłał wczoraj Severusowi taką litanię żalów, ale bardzo szybko się ich pozbył.

Należało mu się! Najpierw wyobraził sobie, że on i Ginny robili w schowku "wiadomo-

co", później nie chciał nawet wysłuchać jego wyjaśnień, a jeszcze później... zrobił to, co zrobił. I najwyraźniej nawet nie miał zamiaru przeprosić!

To było najgorsze. Ta świadomość, że po tym wszystkim, co razem przeszli, i

przeszkodach, które pokonali, Severus nie mógł mu zaufać choćby na tyle, żeby

Harry mógł wyjaśnić mu, co zaszło... I ta myśl sprawiała, że czuł w sobie buzujące

rozgoryczenie, które od samego rana pożerało mu wnętrzności i nie chciało wypuścić

go ze swych szponów.

A dzisiaj czekała go lekcja Eliksirów... Naprawdę nie miał pojęcia, jak ją przeżyje. Był

w takim stanie, że jeżeli tylko Snape coś zrobi albo powie... to nie będzie potrafił się powstrzymać i odpysknie mu.

W takim właśnie, niezbyt dobrym humorze, zszedł na śniadanie. Nie spodziewał się,

że zobaczy znajomą, ciemną sylwetkę po drugiej stronie sali. To go trochę

zaskoczyło i pozbawiło animuszu. Ale postanowił, że nie da tego po sobie poznać, i

dumnym krokiem ruszył do stołu Gryffindoru, ku siedzącym już przy nim Ronowi i

Hermionie. Usiadł i przyciągnął do siebie półmisek z jajecznicą, a następnie zabrał

się za jedzenie z taką werwą, jakby nie miał w ustach niczego od tygodnia. Właściwie

tak się trochę czuł po tym, jak wczoraj zwymiotował wszystko, co miał w żołądku,

łącznie z sokami trawiennymi. Eliksir, który otrzymał od Snape'a, natychmiast

złagodził wszystkie skutki uboczne. Ale to, że mu go przysłał, wcale nie znaczyło, że

Harry mu tak łatwo wybaczy. O, nie...

Kiedy był w połowie śniadania, nie wytrzymał i ciekawość zwyciężyła. Rzucił szybkie,

ukradkowe spojrzenie w kierunku stołu nauczycielskiego. Severus nic nie jadł. I nie

patrzył na niego. Siedział po prostu i wpatrywał się w odległy punkt na przeciwległej

ścianie.

Harry zmarszczył brwi. Co też to mogło oznaczać? Spodziewał się raczej, że

mężczyzna będzie mu rzucał nieprzychylne spojrzenia, które nie zwiastowałyby

niczego dobrego.

Przy następnym zerknięciu musiał aż zamrugać. Snape siedział ze spuszczoną

głową i wpatrywał się w swoje śniadanie. W prawej ręce trzymał kieliszek, którym

nerwowo uderzał o blat stołu. Wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał.

Harry powrócił do swojego posiłku, całkowicie zaskoczony dziwnym zachowaniem

mężczyzny. Najbardziej znamienne było jednak to, że Snape nie spojrzał na niego

ani razu, od kiedy tylko Harry zjawił się na śniadaniu. Tak jakby wcale nie zauważył

jego obecności.

Chłopak odwrócił głowę po raz trzeci i zauważył, że Severus... zniknął. Rozejrzał się

po sali i dostrzegł czarną pelerynę znikającą za drzwiami znajdującymi się za stołem

nauczycielskim. Z kiełkującym w sercu niepokojem i zaciekawieniem, dokończył

śniadanie i wraz z Ronem ruszył na Wróżbiarstwo.

Nie potrafił się jednak na niczym skupić. Wciąż przypominał sobie wczorajszy dzień,

ogromny ból, o którym nie chciał pamiętać, a także wzrok Severusa... Leżał w

iluzorycznej trawie z rękami podłożonymi pod głową, wpatrywał się w usiane

gwiazdami sklepienie, lecz nie widział ani gwiazd, ani planet, ani ich zależnych

wobec siebie ruchów... widział jedynie pozbawioną wszelkich uczuć twarz i

zastanawiał się, czy kiedyś uda mu się wyrzucić ten obraz z głowy, czy też będzie on

go prześladował już do końca.

- Mars płonie niezwykle jasno - dotarł do niego tajemniczy głos Firenzo. - Widzicie,

jak emanujący z niego blask tworzy języki ognia? Jest niespokojny. Zapowiada

wielkie zmiany. Zmiany, które dotkną nas wszystkich.

Leżący obok Harry'ego Ron zachrapał i gdzieś po lewej stronie rozległy się oburzone

szepty Lavender i Parvati, ale Harry w ogóle nie zwracał na to uwagi, ponieważ jego

myśli wciąż krążyły zupełnie gdzie indziej.

Nie miał pojęcia, jak udało mu się przetrwać pierwsze dwie lekcje. Przez cały czas

był tak zamyślony, że w ogóle nawet nie pamiętał, co robili na Transmutacji. Kiedy

dotarł na obiad, rzucił tylko jedno krótkie spojrzenie na stół nauczycielki i widząc, że nie ma przy nim Snape'a, odetchnął z ulgą. Zaraz po obiedzie miały być Eliksiry i

1 ... 288 289 290 291 292 293 294 295 296 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)