Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 290 291 292 293 294 295 296 297 298 ... 508
Перейти на страницу:

- Radzę ci się wziąć do roboty, Longbottom - wycedził mężczyzna, rzucając okiem na

eliksir Neville'a i krzywiąc się z niesmakiem. - Chyba, że znowu masz ochotę się

czegoś napić?

Chłopiec zbladł i zacisnął drżące usta, wbijając rozbiegany wzrok w mętny wywar,

który bulgotał w kociołku.

Harry słyszał, jak Severus rzuca kąśliwe uwagi niemal każdej osobie, do której

podchodzi, aż w końcu zatrzymał się za plecami Rona i pochylił nad jego eliksirem.

- Całkowita porażka, Weasley - mruknął Snape, wyciągając różdżkę. - Evanesco.

Proszę zacząć od początku.

Ron otworzył usta i z osłupieniem wpatrywał się w swój pusty kociołek. Harry nie

mógł uwierzyć, że Snape usunął jego pracę. Przecież eliksir Rona wcale nie był

gorszy od jego. Wręcz przeciwnie. Był znacznie lepszy.

Harry zacisnął zęby i wrzucił do swojego wywaru posiekany korzeń. Wiedział, że jest

na to za późno. Jego eliksir był już całkowicie spartaczony.

Skoro Snape tak potraktował Rona, to co dopiero powie o jego wywarze... Jednak, ku

osłupieniu Harry'ego, mężczyzna ominął go, w ogóle nie zatrzymując się przy jego

kociołku. Ba, nawet nie spoglądając w stronę Harry'ego! Jednak zanim chłopak

zdążył przetrawić tę sytuację, Snape zatrzymał się już przy Hermionie.

Harry zauważył, że kolor wywaru Gryfonki był nieco zbyt jasny, ale poza tym był

przyrządzony niemal perfekcyjnie. Jakież więc było jego zdziwienie, kiedy nauczyciel

wyciągnął różdżkę i wycedził:

- Źle! Evanesco! Proszę zacząć od nowa. Kto by pomyślał, że taka prymuska woli

marnować czas na bezowocne imprezowanie zamiast się uczyć?

To był cios poniżej pasa, pomyślał Harry, spoglądając na całkowicie oszołomioną

przyjaciółkę. Hermiona wyglądała tak, jakby miała się rozpłakać. Snape jeszcze

nigdy nie wyczyścił jej kociołka.

- Na co czekacie? - warknął mężczyzna, widząc że zarówno Ron, jak i Hermiona po

prostu stoją i zszokowani wpatrują się w swoje puste kociołki. - Jazda po składniki! -

Po tych słowach odwrócił się na pięcie i ruszył z powrotem do swojego biurka.

Harry starał się unikać zdumionego wzroku przyjaciela, kiedy Ron bez słowa ruszył

do składziku, odprowadzany równie zaskoczonymi spojrzeniami pozostałych

uczniów, lecz Hermiona pozostała na miejscu. Nie patrzyła już jednak w swój

kociołek, ale na Harry'go. I na Snape'a. I wyglądała tak, jakby się nad czymś głęboko

zastanawiała.

"Tylko nie znowu to!", pomyślał z rozpaczą Harry. Wcale nie miał ochoty przechodzić przez to po raz kolejny. Na szczęście po chwili Hermiona spuściła głowę i ruszyła za

Ronem do składziku, a Harry odetchnął z ulgą. Przynajmniej na chwilę.

Wiedział, dlaczego Snape to zrobił... a przynajmniej domyślał się. To przecież

częściowo przez nich wydarzyło się to wszystko. Ale żeby potraktować ich z tego

powodu w taki podły sposób? Snape naprawdę przechodził dzisiaj samego siebie!

Harry zagryzł wargę i podniósł głowę, spoglądając na siedzącego przy biurku i

skrobiącego po pergaminie mężczyznę.

Ze Snape'em działo się coś naprawdę niedobrego. Harry widział to w każdym jego

geście, słyszał w każdym słowie, ale nie potrafił tego określić. Myślał, że Severus jest po prostu zły, ale to było coś innego...

Zmrużył oczy i dokładniej przyjrzał się dłoniom mężczyzny. Wydawały się pewne,

kiedy sunęły po pergaminie, ale teraz widział, że to tylko pozory. Drżały. I wydawało

się, że Snape nie do końca panuje nad ruchami... Tak jakby coś go bardzo

niepokoiło albo może...

Czując, że jego serce przyspiesza, spojrzał wyżej, na pochyloną nad biurkiem twarz

mężczyzny. Była spięta, a cienkie usta zaciśnięte tak bardzo, że wydawały się

sklejone ze sobą w jedną, bladą linię. Czarne oczy nie śledziły tekstu. Były

rozbiegane, tak jakby Severus nie wiedział, w którą stronę patrzeć. W pewnym

momencie spojrzał na Harry'ego kątem oka i natychmiast ponownie spuścił wzrok.

Jego ruchy stały się jeszcze sztywniejsze. Przez kilka chwil po prostu stukał piórem

w jedno i to samo miejsce na pergaminie, po czym odrzucił je i zaczął przekładać

papiery, jakby sam do końca nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi. Harry jeszcze

raz spojrzał na jego dłonie. Długie palce zwierały się i rozprostowywały.

Snape wyglądał jak ktoś... jak ktoś...

Oczy Harry'ego rozszerzyły się.

Nie, to niemożliwe...

Czyżby Snape miał wyrzuty sumienia? Dlaczego w ogóle na niego nie patrzy i

zachowuje się tak, jakby Harry nie istniał? Omija go, nie zwraca na niego uwagi i nie

potrafi w ogóle mu spojrzeć w oczy... Czyżby to z powodu tego, że... o bogowie! ...że

najprawdopodobniej nie chce sobie przypominać krzywdy, którą mu wyrządził? O to

właśnie chodzi? Teraz, kiedy tak na to spojrzał, wydawało się to oczywiste... Myślał,

że Snape jest wściekły i tak... był wściekły, ale z powodu tego, że chyba po raz

pierwszy w życiu czuł coś takiego, jak wyrzuty sumienia. A przynajmniej tak to

wyglądało.

Harry po prostu czasami zapominał, że Severus to nie jest... ktokolwiek. Trzeba go

mierzyć inną miarką. To nie jest Ron, który, gdy czuje się winny, po prostu chodzi ze

spuszczoną głową i mamrocze przeprosiny. Severus jest kimś, kto nie potrafi

przeprosić, kto nie wie, jak przeprosić... będzie to raczej w sobie dusił, będzie

reagował wściekłością i wyżywał się na wszystkich wokół, nie potrafiąc określić tego

dziwnego uczucia, które nim miota.

Ale... czy on w ogóle jest zdolny do takich uczuć?

To było zbyt zagmatwane! A jeżeli to nie tak? Jeżeli po prostu wmawia sobie, że tak

jest, ponieważ chciałby, żeby tak było?

Harry spuścił głowę. Przed jego oczami znowu pojawiła się pozbawiona jakichkolwiek

emocji twarz i ciemne oczy wpatrujące się w niego bez śladu uczucia.

To dziwne, ale teraz, kiedy przynajmniej domyślał się powodów takiego zachowania

Snape'a, czuł coś na kształt satysfakcji.

Dobrze mu tak! Niech zobaczy, jak to jest! Należy mu się! Niech tym razem to on

trochę... pocierpi! Przynajmniej przez chwilę!

Ron i Hermiona wrócili ze składziku i ponownie zabrali się za przygotowywanie

eliksiru, chociaż w ich ruchach była jedynie rezygnacja. Wiedzieli, że nie zdążą

uwarzyć wywaru przed końcem zajęć, i nawet się nie starali. Hermiona stała

przygnębiona nad swoim kociołkiem, a Ron co chwilę rzucał Mistrzowi Eliksirów

wściekłe spojrzenia i Harry, obserwując zachowanie swoich przyjaciół, czuł coraz

większą złość na Snape'a. Nieważne jakie pobudki nim kierowały, nie powinientak

traktować jego przyjaciół.

Skoro chce się wyżywać, to proszę bardzo, równie dobrze może wyżyć się na nim. W

końcu już się do tego przyzwyczaił...

- Czas dobiegł końca - zabrzmiał donośny głos Mistrza Eliksirów. Mężczyzna

podniósł się z miejsca i ruszył na obchód. Niemal każdy, do kogo podchodził, kończył

z "Nędznym" i wyczyszczonym kociołkiem, co w przypadku Ślizgonów było

najgorszym wynikiem w historii. Najniższą oceną, którą zazwyczaj otrzymywali, był

"Zadowalający". Nie byli również przyzwyczajeni do złośliwych komentarzy, którymi obdarzał ich nauczyciel. Pansy Parkinson, kiedy Snape wyczyścił jej kociołek, była

tak wstrząśnięta, że po prostu stała przez kilka dobrych chwil i wyglądała tak, jakby

ktoś przypadkiem trafił ją zaklęciem paraliżującym.

1 ... 290 291 292 293 294 295 296 297 298 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)