Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Gryfoni, widząc co się dzieje, spoglądali po sobie z przerażonymi minami. Skoro
Snape traktował tak Ślizgonów, to co dopiero będzie, kiedy dotrze do nich...
- Thomas, to, co znajduje się w twoim kociołku, nie nadaje się nawet do wylania do
ścieku. "Troll" i minus piętnaście punktów. Evanesco!
Dean zagryzł buntowniczo wargę i wbił spojrzenie w ławkę.
- Finningan... Skoro coś tak banalnego jak proste trzymanie się instrukcji jest zbyt
dużym wyzwaniem dla twoich zdolności pojmowania, zaczynam żywić poważne
wątpliwości co do sensu twojej dalszej edukacji w tej szkole. Być może będziesz
musiał w najbliższym czasie rozejrzeć się za zajęciem bardziej dla siebie
adekwatnym... Filch nie radzi już sobie z obowiązkami i przydałby mu się pomocnik.
Czy mam mu przekazać, że jesteś zainteresowany?
Seamus zarumienił się i zacisnął pięści. Wyglądał tak, jakby chciał coś odpowiedzieć,
ale świdrujące spojrzenie, które wbijał w niego nauczyciel, skutecznie powstrzymało
go od tak nierozważnego kroku.
- Brown... rozumiem, że nauka Eliksirów nie jest dla ciebie aż tak pasjonującym
zajęciem jak malowanie paznokci, jednak nalegam, abyś się do niej przyłożyła, w
przeciwnym razie nie zechce cię nawet ktoś pokroju Longbottoma.
Lavender była tak czerwona, iż wydawało się, że z jej włosów unosi się para.
Harry patrzył na to wszystko i po prostu nie mógł uwierzyć... Snape jeszcze nigdy nie
był aż tak chamski. Z jego ust sączył się jad, przeżerając wszystko, z czym tylko miał
kontakt. Wyglądał tak, jakby kompletnie nad sobą nie panował. Jakby ten gniew,
który czuł, ta burza, która w nim szalała, unosiła go na swych falach i wypływała z
niego w potoku kąsających słów, którymi obrzucał każdego, kogo tylko mógł nimi
dosięgnąć.
I Harry domyślał się powodu takiego zachowania, ale, do diabła, wcale nie zamierzał
na to pozwalać! To była sprawa pomiędzy nimi! Snape nie miał prawa wciągać w to
innych i wyładowywać na nich swojej frustracji!
- Longbottom! - Ostry głos Snape'a przerwał rozmyślania Harry'ego, ściągając jego
wzrok ku ławce Neville'a, przed którą zatrzymał się nauczyciel. Zobaczył autentyczny
strach w oczach chłopaka, a wyraz okrucieństwa, który widział na twarzy Mistrza
Eliksirów, sprawił, że Harry'ego ogarnęły bardzo złe przeczucia. - Co to ma być? -
wycedził Snape.
- Eliksir... od-odmładzają-jący - wymamrotał chłopiec.
- To ma być eliksir? W takim razie chyba nigdy żadnego nie widziałeś. To są pomyje,
a nie eliksir. Kolejna porażka, Longbottom. Mam dosyć twojej nieudolności. Jesteś
najbardziej żałosnym uczniem, jaki kiedykolwiek trafił do Hogwartu! - Słowa uderzały
jak bicz i po każdym smagnięciu Neville kulił się coraz bardziej, nie wiedząc, gdzie
podziać wzrok.
Harry usłyszał, jak siedząca obok niego Hermiona wciąga z oburzeniem powietrze,
ale niemal to do niego nie dotarło. W jego sercu wzbierała twarda, zimna masa, którą
ostre słowa i zachowanie Snape'a ociosywało w gotową do wystrzelenia strzałę.
Napięte jak cięciwy łuku nerwy z trudem utrzymywały ją na miejscu.
- Twoja głupota i nieudolność już dawno przekroczyły jakiekolwiek dozwolone normy.
Okrywasz hańbą naszą szkołę. Okrywasz hańbą cały czarodziejski świat - ciągnął
okrutnie Severus, wpatrując się w skulonego chłopca wzrokiem przepełnionym
lodowatą nienawiścią i absolutną pogardą. - Nie będę dłużej tolerował twojej
ignorancji i skrajnego imbecylizmu. Najwidoczniej jedynym sposobem, aby cię
czegokolwiek nauczyć, jest pozwolenie, abyś na własnej skórze przekonał się o
konsekwencjach swojej głupoty. Wypijesz te pomyje, które uwarzyłeś. Może kiedy
kolejny raz zakosztujesz swojej porażki, zaczniesz używać mózgu zgodnie z jego
przeznaczeniem. Oczywiście jeżeli go w ogóle posiadasz, a mam co do tego
poważne wątpliwości. - Mistrz Eliksirów uśmiechnął się pogardliwie, widząc skrajne
przerażenie, malujące się na twarzy ucznia.
- Nie.... - jęknęła cicho Hermiona, a dłonie Harry'ego mocno zacisnęły się w pięści.
Trawiła go lodowata gorączka. Jego ciało drżało z gniewu.
Wtedy Neville rzucił mu szybkie spojrzenie, pełne niemego błagania o pomoc, o
ratunek.
To było jak naciśnięcie na spust.
- Ja to wypiję! - oświadczył Harry. Głośno i zdecydowanie. Strzała została
wypuszczona. Wszystkie oczy skierowały się na niego. Severus zesztywniał i przez
chwilę po prostu stał bez ruchu. Harry wiedział, że była to zbyt jawna prowokacja,
aby mężczyzna mógł ją zignorować, szczególnie że uczniowie już zaczynali zerkać
na siebie pytająco, zastanawiając się najwyraźniej nad tym, dlaczego nauczyciel nie
reaguje.
W końcu bardzo powoli się odwrócił. Ich spojrzenia skrzyżowały się i Harry doznał
dziwnego wrażenia, jakby w powietrzu pojawiły się iskry. Coś w czarnych oczach
zadrżało przez chwilę, zanim przykryły je burzowe chmury. To nie było dobre
spojrzenie. Wręcz przeciwnie. Zwiastowało prawdziwą nawałnicę.
- Nie wtrącaj się, Potter! - wysyczał Mistrz Eliksirów głosem tnącym niczym ostrze
skalpela.
- Nalej mi trochę eliksiru, Neville. - Harry z trudem wyrwał wzrok spod wpływu
sztyletujących go oczu nauczyciela i spojrzał na zatrwożonego przyjaciela. - I podaj
mi go. - Kątem oka zobaczył, jak twarz Snape'a staje się czerwona z wściekłości.
- Niczego nie będziesz pił! - ryknął, a część uczniów skuliła się tak bardzo, że niemal
wpełzła pod ławki. - Ten eliksir wypije Longbottom!
Harry spojrzał twardo na Severusa.
- Kazał mi już pan pić różne świństwa... Co za różnica?
Trafił. Oczy Snape'a rozszerzyły się na moment i coś w nich zostało zburzone. Harry
widział, jak wali się i odsłania coś, co nie powinno zostać uwolnione.
- Nie przejmuj się, Neville - kontynuował spokojnie Harry, widząc że Gryfon spogląda
raz na niego, raz na Snape'a, nie wiedząc, co ma robić. - Po prostu podaj mi eliksir.
Po tych słowach ponownie zerknął na Mistrza Eliksirów, który wyglądał tak, jakby
miał zaraz eksplodować z wściekłości. Emanował nią z taką intensywnością, iż
można jej było niemal dotknąć.
- Nie waż się ruszyć nawet jednym palcem, Longbottom. Spróbuj to zrobić, a go
stracisz.
Neville zrobił się niemal biały i natychmiast cofnął rękę, którą już sięgał po próbówkę.
- Jeżeli chce pan mieć kozła ofiarnego, to równie dobrze mogę nim być ja. - Ostatnie
słowo Harry wymówił z naciskiem, a jego oczy błysnęły stalowym zdecydowaniem. -
A jeżeli ma pan zły humor, to powinien pan o tym z kimś porozmawiać, a nie
wyżywać się na uczniach. To w bardzo złym guście.
- Jak śmiesz...? - zaczął mężczyzna, lecz Harry nie pozwolił mu dokończyć.
- Nie pozwolę panu znęcać się nad moimi przyjaciółmi! - wyrzucił z siebie, prawie
krzycząc. Wiedział, że wszyscy patrzą na niego tak, jakby postradał zmysły. Postawił
się Snape'owi. Snape'owi, który był w takim nastroju. To było prawie samobójstwo.
Wiedział, że tak myślą. Ale jego to nie obchodziło.
Mięśnie twarzy Snape'a drżały. Widział żyłę pulsującą wściekle na jego skroni, a w
kącikach ust coś, co przypominało pianę.
- Ty mi "nie pozwolisz"? - Zajadłość, z jaką Snape wypluł z siebie te słowa, mogłaby stopić żelazo. - A co ty możesz zrobić, Potter? Nie masz tu żadnej władzy! Nic nie
możesz! - Kpina w głosie mężczyzny była niemal namacalna. Zawisła w powietrzu,