Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 291 292 293 294 295 296 297 298 299 ... 508
Перейти на страницу:

Gryfoni, widząc co się dzieje, spoglądali po sobie z przerażonymi minami. Skoro

Snape traktował tak Ślizgonów, to co dopiero będzie, kiedy dotrze do nich...

- Thomas, to, co znajduje się w twoim kociołku, nie nadaje się nawet do wylania do

ścieku. "Troll" i minus piętnaście punktów. Evanesco!

Dean zagryzł buntowniczo wargę i wbił spojrzenie w ławkę.

- Finningan... Skoro coś tak banalnego jak proste trzymanie się instrukcji jest zbyt

dużym wyzwaniem dla twoich zdolności pojmowania, zaczynam żywić poważne

wątpliwości co do sensu twojej dalszej edukacji w tej szkole. Być może będziesz

musiał w najbliższym czasie rozejrzeć się za zajęciem bardziej dla siebie

adekwatnym... Filch nie radzi już sobie z obowiązkami i przydałby mu się pomocnik.

Czy mam mu przekazać, że jesteś zainteresowany?

Seamus zarumienił się i zacisnął pięści. Wyglądał tak, jakby chciał coś odpowiedzieć,

ale świdrujące spojrzenie, które wbijał w niego nauczyciel, skutecznie powstrzymało

go od tak nierozważnego kroku.

- Brown... rozumiem, że nauka Eliksirów nie jest dla ciebie aż tak pasjonującym

zajęciem jak malowanie paznokci, jednak nalegam, abyś się do niej przyłożyła, w

przeciwnym razie nie zechce cię nawet ktoś pokroju Longbottoma.

Lavender była tak czerwona, iż wydawało się, że z jej włosów unosi się para.

Harry patrzył na to wszystko i po prostu nie mógł uwierzyć... Snape jeszcze nigdy nie

był aż tak chamski. Z jego ust sączył się jad, przeżerając wszystko, z czym tylko miał

kontakt. Wyglądał tak, jakby kompletnie nad sobą nie panował. Jakby ten gniew,

który czuł, ta burza, która w nim szalała, unosiła go na swych falach i wypływała z

niego w potoku kąsających słów, którymi obrzucał każdego, kogo tylko mógł nimi

dosięgnąć.

I Harry domyślał się powodu takiego zachowania, ale, do diabła, wcale nie zamierzał

na to pozwalać! To była sprawa pomiędzy nimi! Snape nie miał prawa wciągać w to

innych i wyładowywać na nich swojej frustracji!

- Longbottom! - Ostry głos Snape'a przerwał rozmyślania Harry'ego, ściągając jego

wzrok ku ławce Neville'a, przed którą zatrzymał się nauczyciel. Zobaczył autentyczny

strach w oczach chłopaka, a wyraz okrucieństwa, który widział na twarzy Mistrza

Eliksirów, sprawił, że Harry'ego ogarnęły bardzo złe przeczucia. - Co to ma być? -

wycedził Snape.

- Eliksir... od-odmładzają-jący - wymamrotał chłopiec.

- To ma być eliksir? W takim razie chyba nigdy żadnego nie widziałeś. To są pomyje,

a nie eliksir. Kolejna porażka, Longbottom. Mam dosyć twojej nieudolności. Jesteś

najbardziej żałosnym uczniem, jaki kiedykolwiek trafił do Hogwartu! - Słowa uderzały

jak bicz i po każdym smagnięciu Neville kulił się coraz bardziej, nie wiedząc, gdzie

podziać wzrok.

Harry usłyszał, jak siedząca obok niego Hermiona wciąga z oburzeniem powietrze,

ale niemal to do niego nie dotarło. W jego sercu wzbierała twarda, zimna masa, którą

ostre słowa i zachowanie Snape'a ociosywało w gotową do wystrzelenia strzałę.

Napięte jak cięciwy łuku nerwy z trudem utrzymywały ją na miejscu.

- Twoja głupota i nieudolność już dawno przekroczyły jakiekolwiek dozwolone normy.

Okrywasz hańbą naszą szkołę. Okrywasz hańbą cały czarodziejski świat - ciągnął

okrutnie Severus, wpatrując się w skulonego chłopca wzrokiem przepełnionym

lodowatą nienawiścią i absolutną pogardą. - Nie będę dłużej tolerował twojej

ignorancji i skrajnego imbecylizmu. Najwidoczniej jedynym sposobem, aby cię

czegokolwiek nauczyć, jest pozwolenie, abyś na własnej skórze przekonał się o

konsekwencjach swojej głupoty. Wypijesz te pomyje, które uwarzyłeś. Może kiedy

kolejny raz zakosztujesz swojej porażki, zaczniesz używać mózgu zgodnie z jego

przeznaczeniem. Oczywiście jeżeli go w ogóle posiadasz, a mam co do tego

poważne wątpliwości. - Mistrz Eliksirów uśmiechnął się pogardliwie, widząc skrajne

przerażenie, malujące się na twarzy ucznia.

- Nie.... - jęknęła cicho Hermiona, a dłonie Harry'ego mocno zacisnęły się w pięści.

Trawiła go lodowata gorączka. Jego ciało drżało z gniewu.

Wtedy Neville rzucił mu szybkie spojrzenie, pełne niemego błagania o pomoc, o

ratunek.

To było jak naciśnięcie na spust.

- Ja to wypiję! - oświadczył Harry. Głośno i zdecydowanie. Strzała została

wypuszczona. Wszystkie oczy skierowały się na niego. Severus zesztywniał i przez

chwilę po prostu stał bez ruchu. Harry wiedział, że była to zbyt jawna prowokacja,

aby mężczyzna mógł ją zignorować, szczególnie że uczniowie już zaczynali zerkać

na siebie pytająco, zastanawiając się najwyraźniej nad tym, dlaczego nauczyciel nie

reaguje.

W końcu bardzo powoli się odwrócił. Ich spojrzenia skrzyżowały się i Harry doznał

dziwnego wrażenia, jakby w powietrzu pojawiły się iskry. Coś w czarnych oczach

zadrżało przez chwilę, zanim przykryły je burzowe chmury. To nie było dobre

spojrzenie. Wręcz przeciwnie. Zwiastowało prawdziwą nawałnicę.

- Nie wtrącaj się, Potter! - wysyczał Mistrz Eliksirów głosem tnącym niczym ostrze

skalpela.

- Nalej mi trochę eliksiru, Neville. - Harry z trudem wyrwał wzrok spod wpływu

sztyletujących go oczu nauczyciela i spojrzał na zatrwożonego przyjaciela. - I podaj

mi go. - Kątem oka zobaczył, jak twarz Snape'a staje się czerwona z wściekłości.

- Niczego nie będziesz pił! - ryknął, a część uczniów skuliła się tak bardzo, że niemal

wpełzła pod ławki. - Ten eliksir wypije Longbottom!

Harry spojrzał twardo na Severusa.

- Kazał mi już pan pić różne świństwa... Co za różnica?

Trafił. Oczy Snape'a rozszerzyły się na moment i coś w nich zostało zburzone. Harry

widział, jak wali się i odsłania coś, co nie powinno zostać uwolnione.

- Nie przejmuj się, Neville - kontynuował spokojnie Harry, widząc że Gryfon spogląda

raz na niego, raz na Snape'a, nie wiedząc, co ma robić. - Po prostu podaj mi eliksir.

Po tych słowach ponownie zerknął na Mistrza Eliksirów, który wyglądał tak, jakby

miał zaraz eksplodować z wściekłości. Emanował nią z taką intensywnością, iż

można jej było niemal dotknąć.

- Nie waż się ruszyć nawet jednym palcem, Longbottom. Spróbuj to zrobić, a go

stracisz.

Neville zrobił się niemal biały i natychmiast cofnął rękę, którą już sięgał po próbówkę.

- Jeżeli chce pan mieć kozła ofiarnego, to równie dobrze mogę nim być ja. - Ostatnie

słowo Harry wymówił z naciskiem, a jego oczy błysnęły stalowym zdecydowaniem. -

A jeżeli ma pan zły humor, to powinien pan o tym z kimś porozmawiać, a nie

wyżywać się na uczniach. To w bardzo złym guście.

- Jak śmiesz...? - zaczął mężczyzna, lecz Harry nie pozwolił mu dokończyć.

- Nie pozwolę panu znęcać się nad moimi przyjaciółmi! - wyrzucił z siebie, prawie

krzycząc. Wiedział, że wszyscy patrzą na niego tak, jakby postradał zmysły. Postawił

się Snape'owi. Snape'owi, który był w takim nastroju. To było prawie samobójstwo.

Wiedział, że tak myślą. Ale jego to nie obchodziło.

Mięśnie twarzy Snape'a drżały. Widział żyłę pulsującą wściekle na jego skroni, a w

kącikach ust coś, co przypominało pianę.

- Ty mi "nie pozwolisz"? - Zajadłość, z jaką Snape wypluł z siebie te słowa, mogłaby stopić żelazo. - A co ty możesz zrobić, Potter? Nie masz tu żadnej władzy! Nic nie

możesz! - Kpina w głosie mężczyzny była niemal namacalna. Zawisła w powietrzu,

1 ... 291 292 293 294 295 296 297 298 299 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)