Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 287 288 289 290 291 292 293 294 295 ... 508
Перейти на страницу:

wstrzymując oddech.

Mężczyzna podszedł o krok w jego stronę. Harry cofnął się nieznacznie, próbując nie

wydać żadnego dźwięku. Przez chwilę Severus przyglądał się ścianie obok miejsca,

w którym stał Harry, a po chwili znowu zbliżył się o krok i jego nozdrza zadrgały.

Harry wpatrywał się w jego zmrużone oczy, uważnie badające przestrzeń i wiedział

tylko jedno: nie chce mieć z nim teraz nic wspólnego. Absolutnie nic. Nie po tym...

Może sobie pójdzie... Może stwierdzi, iż tylko mu się wydawało, że poczuł jego

zapach...

Ale wtedy Harrym targnęły torsje. Przycisnął dłoń do ust, próbując powstrzymać

wymioty, ale i tak wydał z siebie dziwny, bulgoczący odgłos.

Oczy Snape'a rozszerzyły się i przesunął głowę nieco w bok, spoglądając dokładnie

w to miejsce, w którym znajdował się Harry, a wyraz jego twarzy zmienił się. Pojawiło

się na nim coś dziwnego. Coś, co kazało Severusowi zagryźć wargę i zmarszczyć

brwi, jak gdyby walczył z czymś. Jak gdyby walczył ze sobą. Harry wpatrywał się

wprost w jego błyszczące oczy, widząc w nich całą gamę barw i nie mając pojęcia,

skąd się tam wzięły, ponieważ w korytarzu było zbyt ciemno, aby mogło to być

odbijające się światło.

Przez chwilę po prostu stali tak, niczym zawieszeni w czasie, a wtedy Severus

odwrócił wzrok i odsunął się, ruszając w głąb korytarza. Harry wpatrywał się w jego

oddalające się plecy i zastanawiał się...

Co teraz?

***

Kiedy Harry wrócił do Pokoju Wspólnego, znalazł Hermionę i Rona przy kominku.

Ćwiczyli zaklęcia kopiujące. Wyjaśnił im, że tym razem to jemu Ślizgoni wsypali coś

do jedzenia i musiał szybko iść do skrzydła szpitalnego, dlatego tak nagle wybiegł. I

że czuje się paskudnie, bo eliksiry pani Pomfrey były zbyt słabe, aby mu pomóc.

Ignorując wzburzenie Hermiony, która poprzysięgła, że przy najbliższej okazji powie

o wszystkim profesor McGonagall i tym razem Harry jej nie powstrzyma oraz groźby

Rona, że napisze do bliźniaków, aby przysłali mu coś naprawdę wstrętnego i

następnym razem dosypie to wszystkim Ślizgonom do ich soku dyniowego, Harry

wymamrotał, że po prostu chce się położyć i poszedł do dormitorium. Ta krótka

rozmowa wyczerpała wszystkie jego siły i kilka razy był już prawie pewien, że znowu

zwymiotuje. Rzucił się na łóżko, nie mając siły ruszyć nawet palcem i po prostu

pragnąc zasnąć. Przespać to wszystko. A najlepiej spać i spać i nigdy się nie

obudzić. Ale nie był w stanie tego zrobić. Głowa wciąż chciała mu eksplodować,

dręczyły go duszności, miał rewolucje żołądkowe i czuł się tak źle, jak jeszcze nigdy

w całym swoim życiu.

Nagle przez szum w uszach i zawroty głowy do jego umysłu przebił się dziwny

dźwięk. Jakby ktoś stukał w okno. Z trudem uniósł głowę. Na parapecie po drugiej

stronie szyby siedziała mała brązowa sówka.

Jego głowa ponownie opadła na łóżko. Miał nadzieję, że sowa wkrótce odleci. Nie

miał siły, aby wstać i ją wpuszczać. Może to coś do Neville'a...

Stukanie w okno przybrało na sile. Stękając i pojękując, podniósł się z łóżka i

podszedł do okna. Jednak w momencie, kiedy je otworzył, żołądek podskoczył mu do

gardła i zaczął wymiotować na podłogę. Czuł pieczenie w przełyku. To była żółć. Nie

miał już czym wymiotować.

Próbując się nie przewrócić, wyprostował się, wytarł usta i chwiejnie podszedł do

łóżka. Opadł na nie i wtedy zauważył, że sowa usiadła na jego posłaniu.

Nie spodziewał się żadnej korespondencji. Cóż to mogło być?

Zaciekawiony sięgnął do pakunku, odwiązał go od nóżki ptaka, który natychmiast

wyleciał przez otwarte okno, a następnie otworzył. W środku znalazł dwie fiolki. I

zwitek pergaminu.

Drżącymi dłońmi, rozwinął pergamin i otworzył oczy ze zdumienia, kiedy rozpoznał

charakterystyczne, ostre pismo Snape'a. Tylko tym razem nie było ono eleganckie

jak zawsze, tylko kanciaste i nierówne, jakby kreślone w pośpiechu i zdenerwowaniu.

Zmarszczył brwi i przeczytał:

To antidotum. Masz je wypić. I zwracam ci twoje wspomnienia.

Przełknął ślinę, wciąż czując nieznośnie pieczenie w przełyku i spojrzał na

zawierającą bladozielony płyn fiolkę. W drugiej wirowała srebrna mgiełka.

Jakaś część niego nie chciała tego przyjmować. Dla zasady. Ale z drugiej strony

zrobiłby wszystko, aby to się skończyło.

Odrzucił pergamin oraz wspomnienia i pospiesznie odkorkował buteleczkę, wlewając

w siebie całą jej zawartość. Płyn rozlał się po jego ciele przyjemnym chłodem. Był

delikatny, niczym dotyk jedwabiu na skórze i przynosił ukojenie. Po paru chwilach

torsje zaczęły ustępować, ból głowy także.

Harry opadł z westchnieniem na poduszkę i zamknął oczy. Dopiero teraz, kiedy

fizyczne dolegliwości zanikały, zaczął coraz wyraźniej odczuwać te psychiczne.

Nie chciał o tym myśleć. Nie chciał. Ponieważ kiedy tylko przypominał sobie...

Nie! To się nie mogło wydarzyć. Severus nie mógłby przecież... Nie postąpiłby tak...

Nie mógł być aż tak...

Podniósł ręce i przycisnął je do oczu, czując coraz bardziej nieznośne pieczenie pod

powiekami. I ciężką, kąsającą wnętrzności, gorzką pustkę. Przez jego żyły płynął

teraz tylko chłód. Rozlewał się po ciele, zamrażając wszystko na swojej drodze. Miał

wrażenie, że igiełki lodu wrzynają się w jego serce. I to bolało.

Przez długi czas po prostu leżał z zamkniętymi oczami albo wpatrywał się w

sklepienie łóżka, uciekając przed wspomnieniami. Albo próbując je gonić.

Próbował zrozumieć... dlaczego? Dlaczego Snape to zrobił? Czyżby jednak przez

cały ten czas go nienawidził? Nie, przecież wiedział, że to była nieprawda. Więc

dlaczego? Jak mógł coś takiego... jak w ogóle... Jak mógł tak po prostu siedzieć i

przyglądać się? Jak mógł go... torturować? Przecież byli... Przecież on był...

...Śmierciożercą.

Harry otworzył gwałtownie oczy.

Starał się o tym zapomnieć. Zawsze to odrzucał. Po prostu o tym nie myślał. Ale

teraz prawda uderzyła tak mocno, tak celnie i tak głęboko, że jego płuca ścisnęły się i

przez chwilę nie mógł oddychać.

Jasne. Przez całe życie robił tylko to. Torturował. Więc dla niego był to chleb

powszedni. Ale nigdy... przenigdy nie spodziewał się, że Severus będzie w stanie

zrobić to... jemu.

Ponownie zacisnął powieki, kiedy mroźne igiełki wbiły się jeszcze głębiej.

I w tym samym momencie poczuł w kieszeni rozprzestrzeniające się powoli ciepło.

Zawahał się. Tym razem jego serce nie przyspieszyło tak jak zawsze, kiedy w jego

kieszeni pojawiał się żar. Pozostało spokojne. Wycofane. I drżące.

Jednak ciekawość zwyciężyła. Powoli wyciągnął klejnot i spojrzał w jego lśniącą

powierzchnię.

Potter... Musimy sobie wyjaśnić kilka rzeczy. Kiedy możemy się spotkać i

porozmawiać?

Nie wiedział czego się spodziewać. Ale na pewno nie czegoś takiego. Tak...

trywialnego!

Snape powinien... powinien... do cholery, powinien zapłacić za to, co zrobił!

Przepraszać go na kolanach! A nie zachowywać się tak, jakby nic wielkiego się nie

stało. Jakby po prostu powiedział mu jakąś złośliwość. I jakby robił mu wielką łaskę,

że w ogóle się odzywa! Do diabła z nim! Do diabła! Do diabła!

Lodowata otoczka wokół serca została rozbita i Harry czuł teraz, jak wypływa z niego

coś bardzo gorzkiego i trującego...

1 ... 287 288 289 290 291 292 293 294 295 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)