Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]
Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]

Электронная книга - «Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]». Краткое содержание книги:

Sir Richard Burton, dziewiętnastowieczny angielski podróżnik, pisarz i awanturnik, umiera. Jednak śmierć nie jest końcem, jest początkiem. Budzi się w dziwnym świecie — ogromnej krainie, będącej doliną nieskończenie długiej rzeki. Krainie zamieszkanej przez wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i umarli na ziemi — od neandertalczyków po kluczowe postacie naszej historii. Wraz z grupką niezwykłych towarzyszy wyrusza w podróż ku źródłom Rzeki w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania zasadnicze — czym jest ten świat, kto go stworzył i kto w nim ustanawia prawa. Powieść, rozpoczynająca jeden z najsłynniejszych cykli fantastycznych, zdobyła nagrodę Hugo (1972) i uznanie czytelników na całym świecie.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 55
Перейти на страницу:

Pierwszy raz Frigate wspomniał o jego grobie i Burton nie mógł powstrzymać odruchu zaskoczenia.

— Gdzie? — zapytał gwałtownie — Ach, naturalnie! Mortlake! Zapomniałem. Czy był w kształcie arabskiego namiotu, jak planowaliśmy z Isabel?

— Oczywiście. Ale slumsy pochłonęły cmentarz, twój grobowiec został zniszczony przez wandali, zielsko rosło tam po pas i mówiło się o przeniesieniu ciał w jakieś spokojniejsze miejsce, choć w tym czasie trudno było znaleźć w Anglii spokojne miejsce.

— I założyłeś to towarzystwo do opieki nad moim grobem?

Burton zdążył się już przyzwyczaić do swej śmierci, ale spotkanie z kimś, kto widział jego grób sprawiało, że dreszcz przebiegł mu po plecach.

Frigate westchnął głęboko.

— Nie — rzekł przepraszająco. — Kiedy osiągnąłem już taką pozycję, że mógłbym to zrobić, czułem się winny pragnąc wydawać pieniądze na martwych. Świat tkwił w zbyt wielkim bagnie. Żywi o wiele bardziej potrzebowali pomocy. Zanieczyszczenie, nędza, przemoc i tak dalej. Tylko to było ważne.

— A ta wielka, pełna biografia?

Frigate znowu odezwał się takim tonem, jakby chciał się usprawiedliwić.

— Kiedy po raz pierwszy o tobie przeczytałem, wydawało mi się, że tylko ja się tobą interesuję czy choćby wiem o twoim istnieniu. Ale w latach sześćdziesiątych zainteresowanie twoją osobą gwałtownie wzrosło. Powstało sporo książek na twój temat i nawet jedna o twojej żonie.

— O Isabel? Ktoś napisał o niej książkę? Dlaczego?

— Była ciekawą kobietą — uśmiechnął się Frigate. — Trzeba przyznać niezwykle irytującą, żałośnie przesądną, schizofreniczną i ze skłonnością do okłamywania samej siebie. Nie sądzę, by znalazło się wielu ludzi, którzy wybaczyliby jej spalenie twoich rękopisów i dzienników…

— Co? — ryknął Burton. — Spaliła…?

Frigate kiwnął głową.

— Twój lekarz, Grenfell Baker, określił to jako „straszliwą masakrę, jaka nastąpiła po jego opłakiwanej śmierci”. Spaliła twoje tłumaczenie „Perfumowanego ogrodu”. Twierdziła, że chciałeś go opublikować tylko dla pieniędzy. Ale już ich nie potrzebujesz, ponieważ jesteś martwy.

Burton zaniemówił, co zdarzyło mu się tylko kilka razy w życiu.

Frigate spojrzał na niego spod oka i uśmiechnął się. Nieszczęście tamtego zdawało się go bawić.

— Spalenie „Perfumowanego ogrodu” nie było jeszcze najgorszej choć wystarczająco smutne. Ale tego, że spaliła oba twoje dzienniki, ten osobisty, w którym zapewne wyjawiłeś swe najskrytsze myśli i odsłoniłeś najmocniej płonące nienawiści, a nawet ten publiczny, zapis codziennych wydarzeń, nie, tego nigdy jej nie wybaczę! Ani ja, ani wielu innych. To była wielka strata; ocalał tylko jeden z twoich notatników, lecz i ten spłonął podczas bombardowania Londynu w czasie II wojny światowej.

Zamyślił się głęboko.

— Czy to prawda — zapytał po chwili — że na łożu śmierci przeszedłeś na katolicyzm, jak twierdziła twoja żona?

— Niewykluczone — odparł Burton. — Isabel zawsze zależało, żebym się nawrócił, choć nigdy nie śmiała namawiać mnie do tego wprost. Kiedy byłem tak ciężko chory, mogłem jej w końcu obiecać, że to zrobię. Jeżeli miało ją to uszczęśliwić… Była taka zrozpaczona, tak się bała, że moja dusza będzie się smażyć w Piekle…

— Więc ją kochałeś?

— To samo zrobiłbym dla psa.

— Jak na kogoś tak irytująco szczerego i bezpośredniego, potrafisz czasem wyrażać się bardzo dwuznacznie.

Rozmowa ta miała miejsce około dwa miesiące po Pierwszym Dniu roku 1 P.Z. Jej rezultat był zbliżony do tego, jaki miałoby spotkanie Johnsona w drugim Boswellem.

Ich niezwykłe stosunki nabrały wtedy nowego charakteru. Frigate stał się bliższy, a jednocześnie bardziej denerwujący. Amerykanin starał się powstrzymywać od komentarzy na temat postępków Burtona, z pewnością dlatego, że nie chciał go rozgniewać. Zawsze bardzo się starał, by nikogo nie rozgniewać. Ale nieświadomie robił przy tym wszystko, by ludzi do siebie zrazić. Swoją niechęć okazywał na wiele subtelnych oraz kilka mało subtelnych sposobów. Burtonowi się to nie podobało. Sam był bezpośredni i wcale nie obawiał się gniewu innych. Być może, jak zauważył Frigate, zbytnio dążył do konfrontacji.

Pewnego wieczora, kiedy siedzieli przy ognisku pod kamieniem obfitości, Frigate zaczął opowiadać o Karaczi. Ta wioska, która stała się później stolicą Pakistanu, państwa stworzonego w roku 1947, za czasów Burtona miała ledwie dwa tysiące mieszkańców. W roku 1970 liczba ta wzrosła do dwóch milionów. Potem Frigate zapytał, choć nie bezpośrednio, o raport złożony przez Burtona na ręce jego dowódcy, generała sir Roberta Napiera, na temat męskich domów publicznych w Karaczi. Raport miał być przechowywany wśród tajnych akt Korpusu Indii Wschodnich, lecz został odszukany przez jednego z licznych wrogów Burtona. I choć nie wspominany publicznie przez całe życie był argumentem przeciwko niemu. Burton przebrał się za Araba, by poczynić obserwacje, których nie zdołałby dokonać żaden europejczyk. Był dumny, że go nie zdemaskowano, a podjął się tej nieprzyjemnej misji, ponieważ tylko on mógł ją wypełnić i ponieważ jego ukochany dowódca, Napier o to go prosił.

Na pytanie Frigate'a odpowiedział trochę zgryźliwie. Alicja zdenerwowała go wcześniej — ostatnio przychodziło jej to z łatwością — i zastanawiał się, jak ją rozzłościć. Skorzystał więc z okazji. Nie pomijając żadnych szczegółów zaczął opisywać, co się działo w domach publicznych Karaczi. Po krótkiej chwili Ruach wstał i odszedł. Frigate wyglądał, jakby mu było niedobrze, ale został. Wilfreda tarzała się po trawie ze śmiechu. Monat i Kazz zachowali powagę, Gwenafra spała na łodzi, więc nie musiał się liczyć z jej obecnością. Loghu słuchała z fascynacją i jakby lekkim obrzydzeniem.

Alicja, jego główny cel, najpierw zbladła, potem się zaczerwieniła. W końcu wstała.

— Doprawdy, panie Burton — powiedziała — zawsze wiedziałam, że upadł pan nisko. Ale chwalić się tymi… tymi… Jest pan degeneratem godnym najgłębszej pogardy i odrazy. Zresztą nie wierzę w ani jedno pańskie słowo. Nikt nie mógłby się tak zachowywać, a później się tym przechwalać. Próbuje pan dorównać swej reputacji człowieka, który lubi szokować innych nie dbając o własną opinię.

Odwróciła się i zniknęła w ciemności.

— Kiedyś może mi powiesz, ile z tego jest prawdą — odezwał się Frigate. — Dawniej myślałem tak jak ona. Lecz później wyszły na jaw nowe dane o tobie i jeden z twoich biografów przeprowadził psychoanalizę opierając się na twoich tekstach i różnych dokumentach źródłowych.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 55
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)