Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Pan Lodowego Ogrodu. Tom I
Pan Lodowego Ogrodu. Tom I - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pan Lodowego Ogrodu. Tom I

Электронная книга - «Pan Lodowego Ogrodu. Tom I». Краткое содержание книги:

Jarosław Grzędowicz — urodzony w 1965 roku, debiutował w 1982 na łamach tygodnika „Odgłosy” opowiadaniem Azyl dla starych pilotów. Klub absolutnej karty kredytowej (publikacja w internecie w 1999 r.) otrzymał nominację do Nagrody Elektrybałta, a po publikacji w Wizjach alternatywnych 2002 także nominację do nagrody Sfinksa. W 1990 roku wraz z Andrzejem Łaskim, Krzysztofem Sokołowskim, Dariuszem Zientalakiem i Rafałem Ziemkiewiczem założył magazyn literacki „Fenix”, w którym prowadził dział prozy polskiej, a od 1993 roku był jego redaktorem naczelnym.
Oprócz tego pracuje jako dziennikarz „wolny strzelec”, prowadzi stałą rubrykę naukowo-cywilizacyjną w Gazecie Polskiej i tłumaczy komiksy, głównie z serii Usagi Yojimbo i Batman.
W Fabryce Słów ukazała się Księga jesiennych demonów, jego pierwszy autorski zbiór opowiadań grozy.
Pan Lodowego Ogrodu to pierwsza powieść Jarosława Grzędowicza, w mistrzowski sposób łącząca elementy science fiction i fantasy.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 98
Перейти на страницу:

— W każdej grze można.

Zagrzechotały kości. Wędrowiec miał grać zielonymi. Postanowił posłać swojego króla najkrótszą drogą w asyście sześciu pionów, ustawionych w obronny, sześciokątny szyk, a pozostałymi nękać piony Kruczego Cienia. Potem wyciągnął „deszczowe bagna”, a Kruczy Cień jakiś czerwony kamień, który zostawił sobie na później. Bagna sprawiły, że jego król ugrzązł mniej więcej w połowie planszy, a oddziały zwiadowcze zaplątały się w serię nic nie znaczących potyczek z pionami przeciwnika. Cyfral podsuwał mu możliwe ruchy przeciwnika i pracował nad znalezieniem algorytmu jego strategii, ale starzec z reguły wykonywał inne ruchy niż optymalne. Po kilku minutach Drakkainen doszedł do wniosku, że przeciwnik koncentruje się na atakach na jego króla i tylko udaje, że ma zamiar doprowadzić swojego do zamku.

Nie rozmawiali. Słychać było tylko grzechot kości, stuk kamieni i pionów. Każdy zbił po sześć pionów przeciwnika, ale król Drakkainena znajdował się w gorszej sytuacji. Wylosował dwa czerwone kamienie, które trzymał w odwodzie — „lód” i „chorobę koni” oraz dwa czarne, które zablokowały jeden z jego oddziałów. Kruczy Cień wyciągał same czerwone i zgromadził już niezłą kolekcję.

Cyfral podsunął mu dwie ewentualne strategie na podstawie analizy ruchów Kruczego Cienia, przyjmując założenie, że wszystkie kamienie losu tamtego będą miały największy możliwy, niekorzystny wpływ na ruchy Wędrowca.

Grot prawdy zaczął nagle powoli obracać się i wskazał cienkim końcem na Drakkainena. Kruczy Cień zmarszczył brwi, ale zanim coś powiedział, kryształ odwrócił się w jego stronę, a potem zaczął wolno wirować, wskazując na zmianę to na jednego, to na drugiego, i tak zostało już do końca gry.

Vuko zastosował jeden ze swoich systemów i w efekcie po jakimś czasie odzyskał kontrolę nad środkiem planszy kosztem czterech pomniejszych pionów i zmusił przeciwnika do użycia trzech kamieni.

A potem uznał, że wystarczy, i celowo popełnił kilka błędów, żeby sprawdzić, czy Kruczy Cień to zauważy. Zauważył. W odpowiedzi Drakkainen zemścił się kilkoma bolesnymi atakami i zmusił karła do użycia dwóch kamieni — „czarnego ognia” i „ognistej strzały”, po czym z pełną świadomością przegrał.

Kruczy Cień wyprostował się, wyłamał z trzaskiem palce i pociągnął długi łyk piwa.

— Łatwe pieniądze — oświadczył, wsypując monety do sakiewki. — Gramy dalej? Chcesz odegrać swoje srebro?

— Nie. Zagrajmy o coś innego.

— O co?

— O pytanie. Jeżeli wygram, odpowiesz mi na jedno pytanie. Jeżeli przegram, dostaniesz markę srebrem. Odpowiesz szczerze. — Wyciągnął dłoń i zatrzymał wirujący kryształ. — Będę wiedział. Powiesiłeś grot prawdy.

Kruczy Cień myślał przez chwilę.

— Zgoda.

— Wylej trochę piwa na ziemię i poproś Hinda na świadka.

Kruczy Cień parsknął.

— A co to da?

— Zrób, jak mówię.

Grali.

Tym razem Drakkainen poruszał się pewniej. Obliczył trzy niezależne strategie — jedną przeprowadzenia własnego króla, jedną zabicia króla Kruczego Cienia i jedną zablokowania go pośrodku planszy, a teraz przeskakiwał od jednej do drugiej, realizując je zależnie od układu na planszy. Kruczy Cień z całą pewnością oszukiwał i rzucając kością, i losując kamienie. Grot prawdy wirował jak szalony.

Drakkainen wygrał szybko i bezlitośnie, szachując króla przeciwnika, przyciśniętego do brzegu planszy, po czym nalał sobie jeszcze piwa, zatrzymał wirujący kryształ i uśmiechnął się promiennie.

— Teraz zapytam.

— Chwileczkę — przerwał Kruczy Cień. — A jeżeli nie będę czegoś wiedział?

— Wtedy powiesz że nie wiesz, ale powiesz też, jak twoim zdaniem może być.

— Jedno pytanie, jedna odpowiedź.

— Dobra. Czy słyszałeś, gdzie może być obcy Pieśniarz o rybich oczach, zwany tu Aaken, albo wysoki, dziarski starzec o długich, srebrnych włosach z rudą brodą, zwany Olaf Fjollsfinn, bardzo wysoka, smukła kobieta o krótko przyciętych włosach koloru słomy, imieniem Ulrike Freihoff, albo niewysoka, krępa kobieta o czarnych, kręconych włosach, Passionaria Callo? Wszyscy mają oczy wyglądające jak ślepe, ale widzą. Słabo mówią zrozumiałym językiem i są dziwni. Wydają się młodzi i dojrzali równocześnie. Mogą uchodzić za Pieśniarzy, ale także za szaleńców. Mają dziwne przedmioty i dziwnie się zachowują. Pytanie brzmi: Czy słyszałeś, gdzie ci ludzie mogą przebywać?

— Słyszałem różne opowieści o dziwnych ludziach. Część z tego to bajki. Część nie dotyczy tych, których szukasz. Być może słyszałem o wysokim, chudym Pieśniarzu o ślepych oczach i włosach jak węgiel. Ale widziano go to tu, to tam. W wielu miejscach, ale nigdzie na stałe. Podobno był Czyniącym. Te historie zawsze były straszne.

— Dlaczego?

— Jedno pytanie, jedna odpowiedź.

— Nie zadaję nowego pytania. Pytam o twoją odpowiedź, bo jej nie zrozumiałem.

— Jak to powiedziałeś? Sjofh ystad? Gramy dalej?

— Gramy.

Tym razem Drakkainen przegrał. Po zaciętej walce, ale zdecydowanie i bez najmniejszych wątpliwości. Stracił króla o dwa pola przed zamkiem. Wsunął rękę do sakwy i, nie patrząc, zaczął przeliczać pieniądze.

— Nie — powiedział Kruczy Cień. — Wygrałem swoje pytanie.

Zatrzymał grot prawdy i spojrzał Drakkainenowi w oczy.

— Szukasz tych cudzoziemców. Co zrobisz, kiedy ich znajdziesz?

— Zabiorę ich stąd. Zabiorę ich do domu.

— A jeżeli nie będą chcieli iść z tobą?

Vuko zamilkł na chwilę.

— Jak mogą nie chcieć? Są tu zagubieni, obcy i chcą wrócić do domu. Czekają na kogoś takiego jak ja. Gdyby któreś jednak nie chciało... Jeżeli tak by się stało, to i tak ich zabiorę, chcą czy nie. Siłą. Odpowiedziałem ci na dodatkowe pytanie dotyczące odpowiedzi.

— To twoja sprawa. Gramy?

— Co to jest „zimna mgła”? — zapytał Drakkainen pół godziny później.

— Fatum. Żywioł. Możliwość. Zasłona. Pytanie i odpowiedź naraz.

— To ma być odpowiedź?

Kruczy Cień skinął głową w stronę otaczających ich spiczastych budynków:

— Ci, co w nich siedzą, przez całe życie usiłowali znaleźć odpowiedź i na ogół nie znaleźli. Zimna mgła to tylko mgła. Ale pojawia się na uroczyskach i wszędzie tam, gdzie coś lub ktoś zaczyna czynić. Sprawiać, że rzeczy się stają. Ale czasem sama mgła czyni. Pojawia się za tym, kto zna pieśni bogów, a czasem pojawia się sama. Nie ma lepszej odpowiedzi. Mówią, że zimna mgła żyje. Inni uważają, że to oddech bogów albo brama zaświatów. Była zawsze i zawsze będzie.

Kruczy Cień grał trochę słabiej i chyba był już zmęczony albo Drakkainen, wspomagany cyfralem, radził sobie coraz lepiej.

— Co to jest „wojna bogów”?

— Zadajesz coraz gorsze pytania. Za chwilę będziesz chciał wiedzieć, co to jest słońce albo dlaczego są tylko dwa księżyce. Wojna bogów to wojna bogów. Bogowie walczą ze sobą. Oczywiście zawsze tak było, ale trzymali się reguł. Wyobraź sobie dwóch kmieci mieszkających na wybrzeżu. Takich, którzy się nie lubią. Jednak każdy pilnuje własnego nosa. Kiedy ich ludzie spotkają się w lesie albo na morzu, pewnie się pobiją, ale równie dobrze mogą na siebie nie zwracać uwagi. Czasem podkradną sobie krowę lub ryby z sieci, czasem ktoś dostanie po łbie. Ale oto pewnego dnia obydwóch ogarnia szaleństwo. Płoną chałupy, giną dziewczęta, sąsiedzi wyrzynają sobie nawzajem bydło, ich ludzie zabijają się przy każdej okazji. Nikt nie poluje, bo strach. Nikt nie uprawia pól ani nie warzy piwa, bo interesuje ich tylko żelazo, krew i ogień. Chałupy są czarne i spalone, na plaży leżą trupy, na łąkach wzdęte, martwe krowy. Tak samo jest z bogami. Tylko że kiedy oni się gniewają, rzecz nie kończy się na miotaniu żelaza.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 98
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)