Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 102
Перейти на страницу:

Korytarz w mieszkaniu Philipa był dłuższy niż cały mój apartament i musiałam kierować się dźwiękiem jego głosu, żeby znaleźć właściwy pokój. Na ścianach wisiały barwne abstrakcje, a podłogę z ciemnego drewna – prawdziwego drewna, nie paneli – rozjaśniały surowe metalowe meble. Całość wyglądała jak salon wystawowy, jakby wszystko zostało zdjęte z wystawy i złożone w mieszkaniu tego faceta. Naliczyłam w sumie dwie łazienki, dwie sypialnie, salon, gabinet (z sięgającymi od podłogi do sufitu wbudowanymi szafami bibliotecznymi, dwoma komputerami Macintosh G4 i półkami na wino), zanim znalazłam go, opartego o granitowy blat i wkładającego czerwone pomarańcze do stanowiącej cud techniki wyciskarki. Sama nie posiadałam nawet otwieracza do konserw.

– Ćwiczysz jogę? Nie znam żadnych facetów, który uprawiają jogę. – To znaczy żadnych heteroseksualnych, pomyślałam.

– Oczywiście. To znakomity trening siłowy i uwielbiam sposób, w jaki oczyszcza umysł. Pewnie to bardzo amerykańskie, ale i tak warte zachodu. Powinnaś kiedyś spróbować ze mną. – I zanim zorientowałam się, co się dzieje, posadził mnie na blacie, rozsunął mi kolana, żeby podejść bliżej, i zaczął mnie całować w szyję.

Odruchowo zeskoczyłam z blatu, co tylko spowodowało, że znalazłam się głębiej w jego objęciach.

– Myślałam, no wiesz, eee, czy ty…

Para czystych zielonych oczu wpatrywała się we mnie wyczekująco.

– Chodzi o to, że, eee, biorąc pod uwagę wczorajszy wieczór i wszystko, no wiesz, prześcieradła Pratesi i zajęcia z jogi…

Nadal czekał. Żadnej pomocy z jego strony.

– Nie jesteś gejem? – Wstrzymałam oddech, mając nadzieję, że się z tym nie ukrywa albo, co gorsza, nie przeżywa fazy nienawiści do samego siebie.

– Gejem?

– Tak, no wiesz, lubisz facetów.

– Mówisz poważnie?

– Sama nie wiem, wydawało mi się tylko…

– Gejem? Myślisz, że jestem homoseksualistą? Miałam wrażenie, jakbym wędrowała wśród dekoracji do jakiegoś telewizyjnego reality show, gdzie wszyscy wiedzą, o co chodzi, tylko ja nie. Wskazówki, masa wskazówek, ale żadnych prawdziwych informacji. Usiłowałam złożyć je wszystkie w całość najszybciej jak to możliwe, ale nic mi z tego nie wychodziło.

– Cóż, oczywiście w ogóle cię nie znam. Chodzi o to, że… no wiesz… tak ładnie się ubierasz i wygląda na to, że bardzo troszczysz się o swoje mieszkanie i, ee, masz wodę Helmuta Langa. Mój przyjaciel Michael nawet by nie wiedział, kto to taki Helmut Lang…

Ponownie błysnął tymi lśniącymi zębami i potargał mi włosy jak dziecku.

– Może po prostu spędzasz czas z niewłaściwymi facetami? Zapewniam cię, że jestem bardzo, bardzo heteroseksualny. Po prostu nauczyłem się doceniać rzeczy lepszej jakości. No chodź, zdążę cię podwieźć do domu, jeżeli się pospieszymy. – Zarzucił na ramiona kaszmirowy płaszcz (Burberry) i wziął kluczyki.

Najwyraźniej muszę się wiele nauczyć.

Ale na razie musiałam też dostać się do pracy. Nie rozmawialiśmy podczas jazdy windą do holu, ale drogi Philip zdołał przycisnąć mnie do ściany i skubać moje wargi, co w jakiś sposób wydawało się jednocześnie całkowicie odrażające i tak zdumiewające, że stanęło mi serce.

– Mmm, jesteś smakowita. Chodź tu, pozwól, że skosztuję cię jeszcze ostatni raz. – Ale zanim zdołał ponownie wykorzystać moją twarz jako osobisty lizak, drzwi się rozsunęły i dwaj portierzy w uniformach odwrócili się, żeby być świadkami naszego przybycia.

– Odwalcie się – rzucił Philip, idąc przede mną i uciszającym gestem unosząc dłoń w stronę szczerzących zęby mężczyzn. – Dzisiaj nie chcę tego słuchać.

Stłumili śmiech, wyraźnie przyzwyczajeni do sytuacji, gdy Philipa odprowadzają nieznajome kobiety, i w milczeniu otworzyli drzwi. Dopiero kiedy wyszłam na zewnątrz, zorientowałam się, gdzie jesteśmy: Christopher i Greenwich, daleko na zachód, mniej więcej przecznicę od rzeki. Sławny budynek Archiwum.

– Gdzie mieszkasz? – zapytał, wyjmując srebrny kask spod siedzenia vespy, która stała pod opatrzonym monogramem pokrowcem w odległości trzech stóp od wejścia do budynku.

– Murray Hill? Może być?

Roześmiał się niezbyt miło.

– Nie wiem, ty mi powiedz. Ja z pewnością nie ekscytowałbym się mieszkaniem w Murray Hill, ale hej, każdego kręci co innego.

– Chciałam zapytać – stwierdziłam oschle, nie usiłując już nawet wpasować się w jego psychotyczne zmiany nastroju – czy możesz mnie tam podrzucić? Z całą pewnością mogę wziąć taksówkę.

– Cokolwiek zechcesz, kochanie. Dla mnie to nie problem. Biuro mam w centralnej części miasta, na wschód. Wobec tego mam cię po drodze. – Zajął się szukaniem kluczyków w kieszeni spodni i umieszczaniem torby od Hermesa z tyłu motoru. Skutera. – Jedźmy już, dobrze? Potrzebują mnie tam. – Przerzucił nogę nad siedzeniem i raczył spojrzeć w moją stronę. – Więc?

Na chwilę dosłownie odebrało mi głos, aż wreszcie Philip strzelił palcami.

– No dalej, kochanie, czas podjąć decyzję. Jedziesz czy nie? To nie takie trudne. Wczoraj wieczorem z pewnością nie byłaś taka niezdecydowana…

Zawsze hołubiłam klasyczne dziewczęce marzenie, żeby mieć prawdziwy powód, by strzelić jakiegoś durnia w pysk, i oto okazja właśnie pojawiła się przede mną w całej okazałości. Tylko byłam tak oszołomiona tym strzelaniem palcami i sugestią, że jednak coś się wczorajszej nocy wydarzyło, że po prostu się odwróciłam i zaczęłam iść w dół ulicy.

Zawołał za mną jakby zaniepokojony:

– Nie musisz być taka przewrażliwiona, kochanie. Tylko żartowałem. Wczoraj w nocy absolutnie nic nie zaszło. Ani ty ze mną, ani ja z tobą… – Usłyszałam, jak chichocze z własnego dowcipu, ale szłam dalej.

– Świetnie, niech tak zostanie. Nie mam teraz czasu na sceny, ale cię wytropię. Poważnie. Nieczęsto kobieta potrafi się oprzeć mojemu urokowi, więc zalicz mnie do grona szczerze zaintrygowanych. Zostaw swój numer u mojego portiera i do ciebie zadzwonię!

Silnik vespy zaskoczył i usłyszałam, jak motor przyspiesza. Chociaż zostałam właśnie obrażona i porzucona, wciąż miałam uczucie, że jakimś sposobem wygrałam… Jeżeli nie kłamał, oczywiście, i w tym zamroczeniu naprawdę się z nim nie przespałam.

Poczucie zwycięstwa przetrwało całych czterdzieści minut, podczas których wskoczyłam do taksówki, pognałam do domu, umyłam się myjką w umywalce i zaaplikowałam wielkie ilości dezodorantu pod pachy, dziecięcego pudru na głowę i perfumowanego kremu nawilżającego wszędzie indziej. Biegałam po mieszkaniu, szukając czystych ubrań i zastanawiając się, jakim cudem miałabym być dobrą matką, skoro nie potrafię nawet pamiętać, żeby nie porzucać własnego psa. Millington wycofała się do kąta pod stolik, karząc mnie w ten sposób za opuszczenie jej poprzedniego wieczoru. Nasiusiała też na moją poduszkę dla podkreślenia swojej o mnie opinii, ale nie miałam czasu na sprzątanie. Udało mi się wpasować między kolejne fale dojeżdżających do pracy i dotarłam do biura dokładnie minutę po dziewiątej. Marzyłam właśnie, żeby pożreć jedyne znane mi lekarstwo na kaca, dużą kawę i bułkę z masłem oraz bekonem, jajkiem i serem, kiedy przywołała mnie Elisa. Zajęła miejsce przy najbardziej słonecznym oknie i sprawiała wrażenie, jakby nie mogła się doczekać, żeby ze mną porozmawiać.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)