Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 102
Перейти на страницу:

– Przynajmniej nie będziemy musieli znosić kolejnej przemowy Kelly „Dlaczego Lista załatwia imprezę”. Naprawdę nie sądzę, żebym zdołał wysłuchać tego do końca.

Słyszałam o „Liście” od poniedziałku, ale Kelly nie miała jeszcze czasu zapoznać mnie z „najbardziej wszechstronną bazą danych, obejmującą wszystkich, których warto znać”. Zarezerwowała następny dzień, piątek, żeby zademonstrować mi splendor Listy. Wciąż czekałam na ujawnienie drugiej strony medalu, nie potrafiąc zaakceptować faktu, że Kelly naprawdę jest taką nieziemsko radosną osobą, jaką się wydaje, ale na razie zachowała ten niezmordowany optymizm niezmącony. I chociaż, sądzę. Will nie dał jej zbyt wielkiego wyboru, jeśli chodzi o zatrudnienie mnie, wydawała się być z tego powodu szczerze zadowolona. Obserwowałam ją uważnie przez cztery pełne dni, rozpaczliwie starając się wytropić jakąś paskudną skazę albo coś zniechęcającego, i wciąż jeszcze nie zdołałam odkryć ani jednej negatywnej cechy jej osobowości. Czy to możliwe, że jest stuprocentowo wspaniała, urocza i odniosła sukces? Najpoważniejszą wadą, którą zauważyłam, była jej skłonność do pogodnych e-maili z masą emotikonów. Ale ani razu nie użyła określenia „pogaduszki” i nie dotknęła niczego na moim biurku spoconymi rękami, więc z największą przyjemnością puściłam to w niepamięć.

Mój telefon zadzwonił w chwili, kiedy wszyscy zaczęli się kłócić, czy Kelly już robiła sobie oczy w dojrzałym wieku lat trzydziestu czterech, i chociaż pospiesznie go wyciszyłam, zorientowałam się, że cała grupa nie tylko nie ma nic przeciw temu, żebym odebrała, ale wręcz tego oczekuje.

– Bette, hej, jak się masz? Michael.

Głos miał jakby niepewny.

– Michael, kotku, co u ciebie? – Kotku? Pozwoliłam, żeby mi się to wyrwało zupełnie nieświadomie. Zebrani przy stole spojrzeli na mnie z zaciekawieniem, największym w przypadku Penelope. Widziałam, jak bezgłośnie powtarza „Kotku?” i patrzy na mnie pytająco.

– Kotku? – roześmiał się Michael po drugiej stronie. – Co jest, upiłaś się? Zwolnili mnie wcześniej! Powiedz mi, gdzie jesteś, to podjadę się z tobą spotkać.

Roześmiałam się przymilnie, kompletnie nie potrafiąc wyobrazić sobie Michaela, który przypominał Jona Cryera, jak po swojemu uroczo dowcipkuje, podczas gdy Davide rozwija temat willi, którą właśnie wynajęli na Sardynii na sierpień przyszłego roku. – Jestem na kolacji ze znajomymi, ale za godzinę czy coś koło tego kończymy. Mogę do ciebie oddzwonić, kiedy wrócę do domu?

– Jasne – mruknął zmieszany. – Zadzwoń do domu, bo w komórce siadła mi bateria.

– Później pogadamy. – Z trzaskiem zamknęłam telefon.

– Czy to nasz Michael? – zapytała Penelope, wyraźnie zdezorientowana.

– Kto to był? – zagadnęła Elisa, niecierpliwie pochylając się nad stołem. – Jakaś miłosna historia? Seksowny menedżer z banku? Niewyjaśnione uczucie, które teraz może się doczekać ujawnienia, bo już razem nie pracujecie? Mów!

I chociaż myśl o przespaniu się z Michaelem była równie zachęcająca jak myśl o przespaniu się z moim własnym wujkiem i Michael był szaleńczo zakochany w swojej słodkiej, rozkosznej dziewczynie, a Penelope świetnie wiedziała, że między mną a nim zupełnie niczego nie ma, nie zaprzeczyłam.

– Eee, coś w tym rodzaju – stwierdziłam, celowo patrząc w stół, gdy tymczasem pierwszy raz tego wieczoru skupiła się na mnie uwaga wszystkich. – My, eee, musimy sobie wyjaśnić pewne rzeczy.

– Ooch! – krzyknęła Elisa. – Wiedziałam! Przypilnuj, żeby Kelly dodała go do Listy, żeby mógł przyprowadzać swoich wspaniałych przyjaciół bankierów na imprezy! Świetnie. Wypijmy za to! Za Bette i jej nowego chłopaka!

– Cóż, on właściwie nie jest…

– Za Bette! – zawtórowali wszyscy, stukając się kieliszkami z winem. Penelope podniosła kieliszek, ale wpatrywała się przed siebie. Wszyscy wypili. Przełknęłam i trąciłam Pen łokciem. Na szczęście w okolicy deseru wszystko nieco straciło ostrość.

– Rozmawiałem z Amy i powiedziała, że możemy wpaść dziś do Bungalowu – oznajmił Leo, odgarniając z oczu nieskazitelnie rozjaśnione włosy. Elisa twierdziła, że z wyjątkiem Leo wszyscy faceci siedzący przy stole są heteroseksualni, ale nie mogłam w to uwierzyć. Do tej pory omówili najlepsze miejsca w mieście, żeby pójść na masaż twarzy, naprawdę stylowe męskie klapki od Johna Varvatosa i uzgodnili, jakie to irytujące, kiedy ich ulubiony instruktor pilatesu zaczyna zajęcia dziesięć minut spóźniony.

– Bungalow? Chodzi o Bungalow Osiem? – zapytałam, za bardzo rozluźniona z powodu lejącego się strumieniami wina.

Rozmowa ucichła w pół słowa i sześć idealnie zadbanych i/lub umalowanych twarzy zwróciło się w moją stronę. W końcu to Skye zebrała dość siły, żeby udźwignąć ciężar mojego pytania.

– Tak – powiedziała cicho, unikając kontaktu wzrokowego, najwyraźniej wstydząc się za mnie. – Amy Sacco jest właścicielką Bungalowu oraz Lot Sześćdziesiąt Jeden i bardzo bliską przyjaciółką Kelly. Jesteście na liście na dzisiejszy wieczór, a to najlepsza impreza tygodnia.

Wszyscy skinęli głowami.

– Wchodzę w to – stwierdził Davide, bawiąc się włosami Elisy. – O ile mamy gwarancję, że dostaniemy stolik. Inaczej nie dam rady, nie dziś.

– Oczywiście – zgodziła się Elisa.

Kiedy przyniesiono rachunek, było już dobrze po północy i chociaż Penelope przyjacielsko gawędziła z Leo, widziałam, że nie może się doczekać, żeby pójść do domu. Ale wyjście do Bungalowu zapowiadało się zabawnie, więc rzuciłam jej kilka znaczących spojrzeń i wyszłam do łazienki, gdzie zaczekałam, aż do mnie dołączy.

– Co za miły wieczór – powiedziała neutralnie.

– Tak, są super, prawda? Tacy inni.

– Zdecydowanie. Hej, mam nadzieję, że nie będzie ci przykro, jeśli wyniknę się wcześnie. – Wydawała się bardzo odległa.

– Wszystko w porządku? Co się stało?

– Nie, nic, zupełnie. Po prostu jest dosyć późno i nie jestem pewna, czy mam ochotę na, eee, Bungalow. Ustaliliśmy z Averym że spotkamy się w domu o północy, więc lepiej już pójdę. Mniejsza z tym, kolacja była świetna. Chyba po prostu dopadło mnie zmęczenie, ale ty idź i baw się dobrze, okej?

– Na pewno? Możemy spokojnie wrócić jedną taksówką i pójdę spać – zaproponowałam. – Też nie jestem pewna, czy mam na to ochotę.

Pen oszczędziła mi kłopotu.

– Nie bądź śmieszna. Idź i baw się za nas obie.

Wróciłyśmy do grupy i ponownie zajęłyśmy miejsca przy stole, gdzie krążyła ostatnia, jak miałam nadzieję, butelka wina. Kiedy kelner szerokim gestem zaprezentował rachunek, nie adresując tego ruchu do nikogo w szczególności, gwałtownie wciągnęłam powietrze. Szybkie obliczenie w pamięci powiedziało mi, że będę winna około dwustu pięćdziesięciu dolarów. Ale najwyraźniej dzielenie rachunku nie wchodziło w grę, ponieważ Davide sięgnął po skórzany portfelik i nonszalancko obwieścił:

– Ja płacę.

Nikt nawet nie mrugnął, ani nie usiłował się z nim sprzeczać.

Davide wysunął czarną jak smoła kartę z portfelika i podał kelnerowi. Oto mityczna Czarna Karta American Express, dostępna za zaproszeniem tylko dla tych, którzy mają obciążenia na poziomie minimum stu pięćdziesięciu tysięcy dolarów rocznie. Sama zupełnie niedawno dowiedziałam się o jej istnieniu. Została wspomniana przy okazji rozmowy na inny temat, w kontekście w rodzaju „Komu potrzebna czarna karta, kiedy ma do dyspozycji niewyczerpane konta tatusia?” w odniesieniu do jakiejś anonimowej córki sławnego człowieka. Nikt oprócz mnie nie wydawał się zainteresowany całą sytuacją.

– Gotowi? – zapytała Elisa, wygładzając sukienkę na rozkosznych wąskich biodrach. – Będziemy potrzebowali dwóch taksówek. Leo i Skye, może pojedziecie pierwszą? Davide, Bette, Penelope i ja spotkamy się z wami na miejscu. Jeżeli dotrzecie pierwsi, wolałabym stolik najbliżej baru po lewej, dobrze?

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)