Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 62
Перейти на страницу:

Co fanatycy zakładają, kiedy idą do miejsca, w którym spotykają się z innymi fanatykami? Ze swojego dość ograniczonego doświadczenia wiedziałam, że fanatycy zwykle są konserwatywni w doborze strojów: albo dlatego, że zajmują się czymś innym i stroje ich nie interesują, albo widzą coś złego w ubieraniu się stylowo. Gdybym była w domu, poszłabym do Wal-Martu i kupiła coś taniego, ale byłam tutaj, w drogim, pozbawionym okien Silent Shores. Jednak Bill mówił, żebym kontaktowała się z recepcją, jeśli będę czegoś potrzebować.

Tak też zrobiłam.

– Recepcja – powiedział człowiek, który starał się naśladować gładki głos starego wampira. – Jak mogę pomóc?

Miałam ochotę powiedzieć mu, żeby sobie odpuścił. Kto chciałby imitację, kiedy coś prawdziwego jest na wyciągnięcie ręki?

– Mówi Sookie Stackhouse z trzy-czternaście. Potrzebuję długiej, dżinsowej spódnicy, rozmiar osiem [20], i jakiejś bluzki w kwiaty w pastelowych kolorach lub bawełnianego topu, ten sam rozmiar.

– Oczywiście, proszę pani – odpowiedział po dłuższej przerwie. – Na kiedy potrzebuje pani tych ubrań?

– Szybko. – Ojej, jakie to było zabawne. – Właściwie im szybciej, tym lepiej.

Wczuwałam się. Chyba podobało mi się korzystanie z czyjegoś funduszu reprezentacyjnego.

Czekając, oglądałam wiadomości – typowe dla amerykańskiego miasta: korki, podział na strefy, zabójstwa… Prezenter akurat mówił o czymś grobowym głosem. Opuszczone kąciki jego ust wskazywały na to, jak poważny temat właśnie porusza:

– Zidentyfikowano zwłoki kobiety znalezione na wysypisku śmieci za hotelem Silent Shore; należą one do dwudziestojednoletniej Bethany Rogers, pierwszej osoby w Dallas oferującej catering dla nieumarłych. Rogers została zabita pojedynczym strzałem w głowę, policja uznała to zabójstwo za egzekucję. Detektyw Tawny Kelner powiedziała naszemu reporterowi, że policja znalazła kilka motywów.

Obraz na ekranie się zmienił ze sztucznie ponurej twarzy prezentera na twarz ponurą autentycznie. Pani detektyw mogła mieć nieco ponad czterdzieści lat, była niska, a na jej plecy opadał długi warkocz. Kamera obróciła się, żeby pokazać także i reportera, niskiego, ciemnego mężczyznę w garniturze.

– Detektyw Kelner, czy to prawda, że Bethany Rogers pracowała w barze dla wampirów?

Kobieta zmarszczyła brwi, co wydawało się w jakiś sposób onieśmielające.

– Tak, to prawda – odpowiedziała. – Jednakże była zatrudniona jako kelnerka, a nie osoba dostarczająca klientom rozrywki.

Dostarczać rozrywki? Czym się takie osoby zajmowały w Bat’s Wing?

– Pracowała tam tylko kilka miesięcy.

– Czy miejsce, w którym pozostawiono jej zwłoki, nie sugeruje powiązań z wampirami? – Reporter był bardziej wytrwały, niż ja bym była.

– Mówiąc szczerze, sądzę, że miejsce to zostało wybrane jako wiadomość dla wampirów. – stwierdziła Kelner i wyglądało na to, że żałuje, że to powiedziała. – A teraz, jeśli pan pozwoli…

– Oczywiście, pani detektyw – powiedział nieco skołowany reporter. – Zatem, Tom – zaczął, zwracając się do kamery, jakby za jej pośrednictwem mógł zobaczyć prezentera w studiu – wygląda na to, że to prowokacja.

Że co?

Prezenter szybko zorientował się, że reporter mówi od rzeczy i zmienił temat.

Biedna Bethany była martwa i nie było przy mnie nikogo, z kim mogłabym o tym porozmawiać. Powstrzymałam łzy; znałam ją za krótko, żeby móc ją opłakiwać. Nie mogłam przestać zastanawiać się, co jej się przytrafiło po tym, jak została wyprowadzona z siedliska. Jeśli nie miała śladów kłów, to z pewnością nie wampir ją zabił. To byłoby dziwne, gdyby odpuścił sobie wypicie jej krwi.

Pociągając nosem od powstrzymywania łez i czując się nieszczęśliwą, usiadłam na kanapie i zaczęłam szukać ołówka, który musiał znajdować się gdzieś w mojej torebce. Ostatecznie udało mi się znaleźć długopis, którym podrapałam się pod peruką. Nawet w chłodnym, zacienionym pokoju hotelowym było w niej nieprzyjemnie.

Pół godziny później rozległo się pukanie do drzwi. Po raz kolejny wyjrzałam przez wizjer. To znów był Arturo, tym razem z ubraniami przewieszonymi przez ramię.

– Zwrócimy te, które nie będą pani odpowiadały – powiedział, podając mi je. Starał się nie patrzeć na moje włosy.

– Dzięki – odpowiedziałam, dając mu napiwek. Mogłabym szybko przywyknąć do takiego życia.

Nie miałam już dużo czasu do spotkania z tym Ayersem, ukochanym Isabel. Zrzuciłam szlafrok i zaczęłam przyglądać się temu, co Arturo dla mnie kupił. Jasnobrzoskwiniowa bluzka w białe kwiaty wydawała się odpowiednia, a spódnica… hmmm. Najwyraźniej nie mógł znaleźć dżinsowej, więc przyniósł dwie w kolorze khaki. Uznałam, że mogą być i przymierzyłam pierwszą. Nie pasowała do zamierzonego efektu i cieszyłam się, że druga była w innym stylu. Tak, ta druga była odpowiednia. Założyłam sandały na płaskiej podeszwie, a w uszy włożyłam małe kolczyki i byłam gotowa. Miałam nawet nieco zniszczoną słomkową torebkę, którą mogłam wziąć ze sobą. Niestety, to była moja normalna torebka, nie kupiona specjalnie na tę misję; ale pasowała doskonale. Wyrzuciłam z niej wszystkie rzeczy, które można by powiązać ze mną i żałowałam, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Zastanawiałam się, jakie jeszcze ważne kwestie, od których mogło zależeć moje bezpieczeństwo, pominęłam.

Wyszłam na cichy, pusty korytarz; wyglądał dokładnie tak samo, jak poprzedniego wieczora. Nie było tam żadnych luster czy okien; panowała atmosfera odosobnienia. Nie pomogła głęboka czerwień dywanu ani czerwono-niebiesko-białe tapety. Winda bezszelestnie się otworzyła, gdy tylko ją wezwałam. Samotnie zjechałam na dół. Zauważyłam przy tym, że w windzie nie grała żadna muzyka. Silent Shore [21] z pewnością dba o prawdziwość swojej nazwy.

Kiedy dotarłam do lobby, zauważyłam, że po obu stronach windy stoją uzbrojeni strażnicy, bacznie obserwujący główne wejście do hotelu, które wyglądało na zamknięte od środka. Przy drzwiach był zamontowany ekran pokazujący podgląd z kamery umieszczonej na zewnątrz. Inny monitor pokazywał obraz całej okolicy.

Miałam wrażenie, że musi nadciągać jakiś okropny atak i zamarłam, czując, jak przyspiesza mi puls. Po kilku chwilach jednak się uspokoiłam, doszło do mnie bowiem, że ochroniarze muszą tu być cały czas. W ten sposób wampiry mogły przebywać w hotelach tego rodzaju – nikt nie mógł prześlizgnąć do wind się obok ochroniarzy, nikt nie mógł wejść do hotelu, w którym spały bezbronne wampiry. To dlatego ceny za pokój były tak wyśrubowane.

Obydwaj ochroniarze byli wielcy i ubrani w czarne uniformy firmowe z logo hotelu. (Cóż, chyba wszyscy myślą, że wampiry mają obsesję na punkcie czerni.) Wydawało mi się, że pistolety, które mieli przy sobie, były ogromne, ale nie znam się na broni. Obydwaj zerknęli na mnie przelotnie, a potem znów zaczęli wpatrywać się przed siebie.

Nawet obsługa recepcji była uzbrojona. Na półkach za ladą leżały pistolety. Zastanawiałam się, jak daleko by się posunęli, by bronić swoich gości. Naprawdę strzelaliby do innych ludzi? Jak potraktowałoby to prawo?

Mężczyzna w okularach siedział na jednym z wyściełanych krzeseł stojących na marmurowej podłodze lobby. Miał około trzydziestki, był wysoki, chudy i jasnowłosy. Ubrany był w lekki garnitur w kolorze khaki i dość konwencjonalny krawat; wyglądał jak typowy mieszczuch.

– Hugo Ayers? – zapytałam.

Podniósł się, żeby uścisnąć mi dłoń.

– Ty musisz być Sookie. Ale twoje włosy… Wczorajszej nocy byłaś blondynką?

– Tak. Noszę perukę.

вернуться

[20] Amerykańska 8 to polskie 36.

вернуться

[21] Silent Shore – pol.: Cichy Brzeg.

~ 26 ~ Предыдущая страница Следующая страница var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width > 768) { (function(w, d, n, s, t) { w[n] = w[n] || []; w[n].push(function() { Ya.Context.AdvManager.render({ blockId: "R-A-430869-4", renderTo: "yandex_rtb_R-A-430869-4", async: true }); }); t = d.getElementsByTagName("script")[0]; s = d.createElement("script"); s.type = "text/javascript"; s.src = "//an.yandex.ru/system/context.js"; s.async = true; t.parentNode.insertBefore(s, t); })(this, this.document, "yandexContextAsyncCallbacks"); } var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)