Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 62
Перейти на страницу:

Stan skinął głową. Bill już miał wyjść z pokoju, kiedy zawahał się i spojrzał na mnie.

– Nie masz nic przeciwko, Sookie? – spytał.

– Jasne, że nie.

Starałam się sprawiać wrażenie, że wierzę w to, co mówię.

– Nie martw się o nią. Chciałbym, żeby spojrzała jeszcze na kilka osób – powiedział Stan.

Skinęłam głową i Bill wyszedł. Uśmiechnęłam się do Stana. Właśnie to robię zawsze, gdy jestem zdenerwowana. To nie jest zbyt radosny uśmiech, ale lepsze to od wrzasku.

– Ty i Bill od dawna jesteście razem? – spytał Stan.

– Od kilku miesięcy.

Im mniej Stan o nas wiedział, tym lepiej dla mnie.

– Jesteś z nim szczęśliwa?

– Tak.

– Kochasz go?

Stan wyglądał na rozbawionego.

– To nie pana sprawa – warknęłam. – Wspomniał pan, że jest jeszcze kilka osób, które powinnam sprawdzić?

Tak samo, jak to zrobiłam z Bethany, brałam kolejne osoby za ręce i przeglądałam nudną zawartość ich łepetyn. Nie ulegało wątpliwości, że Bethany była najbardziej spostrzegawczą osoba w barze. Ci ludzie – inna kelnerka, barman i stały bywalec (fangbanger), którzy byli tu właściwie z własnej woli, mieli beznadziejne, tępe myśli i ograniczoną zdolność zapamiętywania. Odkryłam, że barman przechowuje w pubie kradzione sprzęty gospodarstwa domowego i, jak tylko facet wyszedł z pokoju, poradziłam Stanowi, by zatrudnił innego barmana albo będzie miał na karku policję. Na Stanie wywarło to większe wrażenie, niż się spodziewałam. Wolałabym, żeby się zbytnio nie zachwycił moimi usługami.

Bill wrócił, gdy kończyłam z ostatnim pracownikiem baru, i wyglądał na dość zadowolonego, więc wywnioskowałam, że wszystko dobrze mu poszło. Bill spędzał ostatnio przy komputerze większość tego czasu, którego nie spędzał w trumnie, co mi się niespecjalnie podobało.

– Ten wytatuowany wampir – powiedział Bill, gdy w pokoju nie pozostał już nikt oprócz naszej trójki – nazywa się Godric, chociaż w ciągu ostatniego wieku używał imienia Godfrey. Jest renouncerem.

Nie wiem jak Stan, ale ja byłam pod wrażeniem. Kilka minut przy komputerze i Bill odwalił niezły kawał detektywistycznej roboty.

Stan wyglądał na zszokowanego i przypuszczam, że ja sama sprawiałam wrażenie zdezorientowanej.

– Sprzymierzył się z ludźmi-radykałami. Planuje popełnić samobójstwo – Bill wytłumaczył mi po cichu, gdy Stan pogrążył się w myślach. – Godfrey zdecydował spotkać się ze słońcem. Jego egzystencja stałą mu się niemiłą.

– Więc zamierza kogoś ze sobą zabrać? Godfrey chce wystawić Farrella na słońce razem ze sobą?

– Zdradził nas przed Bractwem – powiedział Stan.

„Zdradzić” to bardzo tandetnie patetyczne słowo, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy nawet uśmiechnąć się ironicznie, gdy Stan je wypowiedział. Słyszałam o Bractwie, nigdy jednak nie spotkałam nikogo, kto przyznałby się, że do niego należy. Bractwo Słońca było dla wampirów tym, czym dla Afroamerykanów Ku Klux Klan. To była najszybciej rozwijająca się sekta w Stanach.

Po raz kolejny rzucono mnie na głęboką wodę – i tym razem zaczęło mnie to przerastać.

Tłum. Pószczyk 2

Rozdział 5

Naprawdę nietrudno znaleźć ludzi, którzy nie chcą zaakceptować faktu, że żyją na tej samej planecie co wampiry. Gdy już uwierzyli, że wampiry naprawdę istnieją, postanowili je zniszczyć. Nie gardzili przy tym żadną spośród znanych im metoda zabijania – tak samo postępowały niegodziwe wampiry, które także nie przebierały w środkach.

Niegodziwymi wampirami nazywa się te, które pozostały przywiązane do swoich starych zwyczajów: nie chciały, by ludzie o nich wiedzieli, odmawiały picia sztucznej krwi, która obecnie stanowiła podstawę diety większości wampirów. Wierzyły, że jednym słusznym wyjściem jest powrót do życia w ukryciu. Najchętniej zarżnęłyby wszystkich ludzi dla samej radości mordowania, bo w zasadzie lubiły czuć, że ich gatunek jest prześladowany. Ze wszystkich sił starały się przekonać mainstreamujace wampiry, że życie w sekrecie jest dla nich najlepsze.

Teraz dowiedziałam się od Billa, że istnieją wampiry, które borykają się ze strasznymi wyrzutami sumienia albo po prostu nudą, spowodowaną zbyt długim życiem. Takie osobniki planują „spotkać słońce”, jak nazywają samobójstwo przez wystawienie się na działanie promieni słonecznych.

Po raz kolejny okazało się, że wybranie wampira na swojego faceta było równoznaczne ze skazaniem się na podążanie ścieżką, o której nigdy bym nie pomyślała. Nie musiałabym o niczym wiedzieć, nie śniłabym nawet o umawianiu się z kimś nieumarłym, gdybym nie urodziła się telepatką. Byłam pariasem wśród ludzi – w końcu naprawdę ciężko jest być z kimś, kogo myśli można w dowolnej chwili odczytać. Kiedy poznałam Billa, zaczął się najszczęśliwszy czas w moim życiu, chociaż przez te kilka miesięcy z całą pewnością miałam więcej kłopotów, niż przez całe swoje dotychczasowe, dwudziestopięcioletnie życie.

– Zatem sądzicie, że Farrell jest już martwy? – zapytałam, zmuszając się do skupienia na aktualnych sprawach. Nie chciałam pytać, ale musiałam wiedzieć.

– Możliwe – odpowiedział Stan po długiej pauzie.

– Istnieje też możliwość, że gdzieś go przetrzymują – dodał Bill. – Wiesz, że zapraszają prasę na takie… ceremonie.

Stan wpatrywał się w przestrzeń przez dłuższą chwilę, a potem wstał.

– Ten sam facet był w barze i na lotnisku – powiedział cicho, jakby do siebie.

Stan, ten dziwny wampir stojący na czele siedliska w Dallas, spacerował w tę i z powrotem po pokoju. Doprowadzało mnie to do szału, ale nie mogłam nic powiedzieć; to był dom Stana, a jego „brat” zniknął. Nie umiem jednak wytrzymywać tak długo w ciszy. Byłam zmęczona i chciałam iść spać.

– Więc – zaczęłam, starając się, aby mój głos brzmiał rześko – skąd mogli wiedzieć, że tam będę?

Jeśli jest coś gorszego od wpatrującego się w ciebie wampira, to niewątpliwie są to dwa wpatrujące się w ciebie wampiry.

– Żeby znać wcześniej datę twojego przybycia… Musimy mieć wśród siebie zdrajcę – stwierdził Stan. Atmosfera w pokoju zdawała się drżeć i szeleścić w napięciu.

Jednak ja miałam mniej dramatyczny pomysł. Wzięłam notatnik leżący na stole i napisałam „Może macie pluskwę”. Obydwaj spojrzeli na mnie, jakbym zaoferowała im Big Maca. Wampiry, które mają różne niezwykłe moce, wydają się zaskoczone, kiedy okazuje się, że ludzie też wymyślili coś sprytnego. Bill i Stan spojrzeli po sobie z namysłem, ale żaden nie miał propozycji, co dalej robić.

Cóż, niech ich licho. Widziałam to tylko w filmach, ale domyśliłam się, że jeśli ktoś zamontował w tym pokoju pluskwę, to musiał robić to w pośpiechu i ze strachem, a więc nie może ona być dobrze ukryta. Zdjęłam szarą marynarkę i buty. Ponieważ byłam tylko człowiekiem i nie miałam żadnej dumy, którą mogłabym stracić w oczach Stana, weszłam pod stół i zaczęłam się czołgać pod nim, odpychając krzesła na boki. Po raz milionowy tego dnia żałowałam, że nie założyłam spodni.

Minęłam nogi Stana o jakieś dwa jardy [17], kiedy zobaczyłam coś dziwnego, jakieś ciemne wybrzuszenie wyraźnie widoczne na jasnym drewnie stołu. Przypatrzyłam się temu czemuś na tyle dokładnie, na ile mogłam to zrobić bez latarki. To nie była stara guma do żucia.

Gdy już znalazłam to urządzenie, nie wiedziałam, co zrobić. Wyczołgałam się spod stołu, zakurzona w stopniu większym, niż mogłam się spodziewać, i odkryłam, że znajduję się przy stopach Stana. Wyciągnął rękę w moim kierunku, a ja ją ostrożnie ujęłam, by już po chwili stać koło niego. Nie był zbyt wysoki i mogłam widzieć jego oczy z bliższej odległości, niż bym chciała. Wyciągnęłam palec, żeby się upewnić, że wampir zwraca na mnie uwagę, a potem wskazałam pod stół. Bill opuścił pokój w mgnieniu oka. Twarz Stana stała się jeszcze bledsza, a jego oczy płonęły. Starałam się patrzeć gdziekolwiek, byle nie na niego. Nie chciałam spotkać jego wzroku teraz, kiedy zrozumiał, że ktoś podłożył pluskwę w jego domu. Rzeczywiście został zdradzony, ale nie w taki sposób, jakiego się spodziewał.

вернуться

[17] Dwa jardy to 182,88cm.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)