U martwych w Dallas
- Автор: Харрис Шарлин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
Inne ubranie i otoczenie zmyliły mnie, gdy byłam tak głęboko w umyśle Bethany, ale teraz, byłam pewna.
– Rozumiem – powiedział Bill powoli. Zdawał się mieć niemal pamięć absolutną, mogłam być pewna, że twarz tego mężczyzny wryła się w jego umyśle.
– Nie wydaje mi się, żeby to był prawdziwy ksiądz, no i teraz wiemy, że był w barze tej nocy, kiedy Farrell zniknął – powiedziałam. – Był ubrany normalnie. Nie, uhm, biała koloratka i czarna koszula.
Zapadła niezręczna cisza.
– Ale ten mężczyzna, ten fałszywy ksiądz, w barze, nawet z dwoma towarzyszami, nie mógł nigdzie zabrać Farrella, jeśli Farrell nie poszedłby dobrowolnie – powiedział delikatnie Stan.
Spojrzałam na swoje dłonie i nie powiedziałam ani słowa. Nie chciałam być tą, która powie to głośno. Bill także rozsądnie nic nie mówił. W końcu Stan Davis, przywódca wampirów z Dallas, powiedział:
– Bethany zapamiętała, że ktoś poszedł z Farrellem do toalety. Wampir, którego nie znamy.
Kiwnęłam głową, wciąż wpatrując się w jakiś losowo wybrany punkt.
– Potem ktoś musiał mu pomóc w uprowadzeniu Farrella.
– Czy Farrell jest gejem? – spytałam, starając się, żeby to brzmiało tak, jakby to pytanie wydobyło się ze ściany.
– Preferuje mężczyzn. Myślisz, że…
– Ja nic nie myślę! – potrząsnęłam gwałtownie głową, żeby mu uświadomić, do jakiego stopnia nie myślę. Bill ścisnął mi palce. Ałć.
Pełna napięcia cisza panowała dopóki wyglądająca na nastolatkę wampirzyca nie wróciła z dobrze zbudowanym człowiekiem, tym, którego widziałam w pamięci Bethany. Nie wyglądał do końca tak, jak Bethany go zapamiętała, widziany jej oczami był bardziej wysportowany, a mniej tłusty, bardziej pociągający, a mniej niechlujny. Ale dało się go zidentyfikować jako Re-Bara.
Natychmiast zauważyłam, że coś z nim jest nie tak. Podążał za dziewczyną dość chętnie i uśmiechał się do wszystkich w pokoju, a to raczej dość dziwne, nie? Każdy człowiek wplątany w problemy wampirów byłby przynajmniej zaniepokojony, nieważne, jak czyste miałby sumienie. Wstałam i podeszłam do niego. Z radosnym oczekiwaniem patrzył, jak się zbliżam.
– Cześć, bracie – powiedziałam przyjaźnie i uścisnęłam jego rękę. Puściłam ją tak szybko, jak tylko mogłam, i cofnęłam się o kilka kroków. Najchętniej wzięłabym Advil [16] i się położyła.
– Cóż – powiedziałam do Stana – ten z całą pewnością ma dziurę w głowie.
Stan spojrzał sceptycznie na czaszkę Re-Bara.
– Wytłumacz – powiedział.
– Jak leci, panie Stan? – spytał Re-Bar.
Byłam gotowa się założyć, że nikt nigdy nie odezwał się do Stana Davisa w ten sposób, przynajmniej w ciągu ostatnich pięciuset lat czy coś koło tego.
– W porządku, Re-Bar. A co u ciebie? – Naprawdę doceniałam to, że Stan jest tak spokojny i opanowany.
– Wiesz, czuję się po prostu świetnie – powiedział Re-Bar, potrząsając z zachwytem głową. – Jestem najszczęśliwszym skurwysynem na ziemi. Ojej, niech mi panie wybaczą.
– Nie ma sprawy. – Zmusiłam się, żeby wykrztusić te słowa.
– Co mu zrobiono, Sookie? – spytał Bill.
– Ma wypaloną w głowie dziurę – odpowiedziałam. – Nie umiem tego inaczej wyjaśnić, naprawdę. Nie mogę powiedzieć, jak to się robi, bo nigdy tego nie widziałam, ale kiedy patrzę w jego myśli, jego wspomnienia, to tam jest po prostu wielka, poszarpana dziura. Tak, jakby potrzebował operacji usunięcia niewielkiego guza, a chirurg wyciął mu śledzionę i jeszcze ślepą kiszkę do kompletu, ot tak, na wszelki wypadek. Wiecie, kiedy wy zabieracie komuś pamięć, dajecie mu w zamian inne wspomnienia, prawda? – Wykonałam ręką gest, mający oznaczać, że mam na myśli wszystkie wampiry. – No więc ktoś wyrwał Re-Barowi kawał umysłu i niczym tego nie zastąpił. Coś jak lobotomia – dodałam kreatywnie. Dużo czytałam. Szkoła nie była dla mnie zbyt przyjemna, ze względu na mój mały problem, ale czytanie dawało mi ucieczkę od mojej sytuacji. Byłam samoukiem.
– A więc to, co Re-Bar wiedział o zniknięciu Farrella, przepadło – powiedział Stan.
– Taa, razem z kilkoma elementami jego osobowości i większością jego wspomnień.
– Czy on jest zdolny do normalnego funkcjonowania?
– Myślę, że tak, w sumie, czemu nie? – Nigdy nie natknęłam się na coś takiego, nie wiedziałam nawet, że to jest możliwe. – Ale nie wiem, jak będzie mu teraz szła praca w jego zawodzie – dodałam, starając się być szczera.
– Zrobiono mu to, gdy pracował dla nas. Zajmiemy się nim. Może będzie mógł sprzątać klub po zamknięciu – powiedział Stan. Z jego głosu mogłam wywnioskować, że chciał mieć pewność, że to odnotowałam: wampiry potrafią współczuć, a przynajmniej być w porządku.
– Ojej, to by było świetne! – rozpromienił się Re-Bar. – Dzięki, panie Stan.
– Zabierz go do domu – polecił Stan wampirzycy, która przyprowadziła Re-Bara.
Niezwłocznie się oddaliła, wlokąc za sobą gościa po lobotomii.
– Kto mógł mu zrobić coś tak okrutnego? – zapytał Stan.
Bill nie odpowiedział, w końcu nie był tutaj, żeby się wychylać, tylko żeby mnie ochraniać i przeprowadzać własne śledztwo, gdyby było to potrzebne. Wysoka, rudowłosa wampirzyca, ta, która była w barze, gdy porwali Farrella, weszła do pokoju.
– Czy zauważyłaś coś szczególnego tego wieczoru, kiedy Farrell zniknął? – spytałam jej, nie myśląc o tym, żeby to protokołować. Warknęła na mnie, jej białe zęby wyróżniały się na tle jej ciemnego języka i szminki.
– Współpracuj – powiedział Stan.
Jej twarz natychmiast się wygładziła, wszystkie emocje znikły jak zagniecenia na prześcieradle, kiedy wygładzasz je ręką podczas ścielenia łóżka.
– Nie pamiętam – powiedziała w końcu. A więc zdolność Billa do zapamiętywania wszystkiego z najdrobniejszymi szczegółami w mniej niż minutę, była jego osobistym darem. – Nie pamiętam, żebym widziała Farrela przez więcej niż minutę lub dwie.
– Czy możesz zrobić z Rachel to samo, co zrobiłaś z tą barmanką? – spytał Stan.
– Nie – odpowiedziałam natychmiast, być może nieco zbyt współczującym głosem. – Nie mogę czytać w myślach wampirów. Coś jak zamknięta książka.
– Czy pamiętasz blondyna, jednego z nas, wyglądającego na około szesnaście lat? Takiego ze starożytnymi tatuażami na klatce piersiowej i ramionach? – spytał Bill.
– Och, jasne – odpowiedziała natychmiast Rachel. – Te tatuaże wyglądały na starożytny Rzym, były trochę przerażające, ale ciekawe. Zastanawiał mnie, bo nie widziałam, żeby przychodził do domu Stana, by zapytać o pozwolenie na polowanie.
A więc wampiry wkraczające na nie swoje terytorium musiały zameldować się w centrum dla odwiedzających. Odnotowałam to w pamięci, żeby potem do tego wrócić.
– Był z człowiekiem albo przynajmniej z nim rozmawiał – kontynuowała rudowłosa wampirzyca. Miała na sobie niebieskie dżinsy i zielony sweter, który (przynajmniej dla mnie) wyglądał na zdecydowanie zbyt ciepły. Ale wampiry nie przejmują się zbytnio tym, jaka właściwie jest temperatura. Spojrzała na Stana, potem na Billa, który skinął głową, aby dać do zrozumienia, że potrzebują wszystkich wspomnień, jakie Rachel może posiadać. – Człowiek miał ciemne włosy i wąsy, jeśli dobrze zapamiętałam. – Wykonała dłońmi gest mający oznaczać „oni wszyscy wyglądają tak samo”.
Po tym, jak Rachel wyszła, Bill chciał się dowiedzieć, czy gdzieś w domu jest komputer. Stan powiedział, że jest, i spojrzał na Billa z prawdziwą ciekawością, kiedy Bill spytał, czy może z niego skorzystać, i przeprosił, że nie wziął własnego laptopa.
[16] Rodzaj leku przeciwbólowego.