Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 62
Перейти на страницу:

Brwi Stana uniosły się za fałszywymi okularami.

– Nie? – Brzmiał, jakby nigdy wcześniej nie słyszał tego słowa.

– Zgodnie z moim kontraktem, nie pójdę nigdzie bez wampira z mojej okolicy. Tym wampirem jest Bill. Nigdzie się bez niego nie ruszę.

Stan znów posłał mi przeciągłe spojrzenie. Byłam zadowolona, że znalazłam pluskwę i pokazałam, że jestem użyteczna, w innym wypadku nie przetrwałabym tu długo.

– Idźcie – powiedział.

Nie musiał nam tego dwa razy powtarzać.

Nie moglibyśmy pomóc Ericowi, gdyby Stan go podejrzewał, za to łatwo moglibyśmy przypadkowo go zdemaskować. Byłoby to o wiele łatwiejsze, jednym złym słowem czy gestem, zwłaszcza, gdy byłam obserwowana przez Stana. Wampiry spędziły stulecia na studiowaniu ludzkich zachowań – tak samo, jak drapieżniki uczą się, ile tylko mogą, o swojej ofierze.

Isabel wyszła z nami i pojechaliśmy jej lexusem z powrotem do hotelu. Ulice Dallas nie były puste, ale przynajmniej o wiele cichsze w porównaniu do stanu sprzed kilku godzin. Oceniłam, że do świtu pozostały niecałe dwie godziny.

– Dziękuję – powiedziałam grzecznie, kiedy znaleźliśmy się przy wejściu do hotelu.

– Mój człowiek przyjdzie po ciebie o piętnastej – powiedziała Isabel.

Stłumiłam chęć powiedzenia „tak jest!” i stuknięcia obcasami; zamiast tego powiedziałam, że taka pora mi odpowiada.

– Jak się nazywa? – zapytałam.

– Hugo Ayers – odpowiedziała.

– Okej.

Już wiedziałam, że będzie sprytnym cwaniakiem. Poszłam do lobby i poczekałam na Billa, który zjawił się kilka sekund później. W ciszy wsiedliśmy do windy.

– Masz swój klucz? – zapytał mnie, gdy staliśmy pod drzwiami.

Byłam już w półśnie.

– A gdzie jest twój? – zapytałam niezbyt uprzejmie.

– Wolałbym zobaczyć, jak wyciągasz swój – odpowiedział.

Nagle mój nastrój znacząco się poprawił.

– Może sam wolałbyś go znaleźć? – zasugerowałam.

Jakiś wampir z długimi do pasa, czarnymi włosami przeszedł przez korytarz, obejmując ramieniem tęgą dziewczynę o rudych, kręconych włosach. Kiedy weszli do swojego pokoju, Bill zaczął szukać klucza.

Znalazł go całkiem szybko.

Kiedy już weszliśmy do środka, Bill podniósł mnie i zaczął całować. Musieliśmy porozmawiać, w końcu tej nocy tyle się zdarzyło, ale nie byłam w nastroju i on też niezbyt. Odkryłam za to, że zaletą spódnic jest to jak łatwo można je podciągnąć do góry, a kiedy ma się stringi, mogą one zniknąć w ułamku sekundy. Szara marynarka leżała na podłodze, biała koszula też, a moje ręce otoczyły szyję Billa szybciej, niż można by powiedzieć „olać wampira”.

Bill opierał się o ścianę w salonie, próbując odpiąć spodnie, a ja cały czas go obejmowałam. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.

– Cholera – mruknął do mojego ucha. – Odejdź – dodał głośniej.

Ocierałam się o niego i dech ugrzązł mu w piersi. Wyciągnął spinki z moich włosów i pozwolił im opaść na plecy.

– Muszę z wami porozmawiać. – Zza drzwi dobiegł znajomy głos.

– Nie – wyjęczałam. – Powiedz, że to nie Eric.

Jedyne stworzenie na świecie, którego musieliśmy posłuchać.

– To Eric – potwierdził głos.

Przestałam obejmować talię Billa nogami, a on delikatnie postawił mnie na podłodze. Błyskawicznie udałam się do sypialni, żeby przebrać się w szlafrok. Nie miałam ochoty z powrotem zapinać wszystkich tych ciuchów.

Kiedy wróciłam do salonu, Eric akurat chwalił Billa za to, że ten się dobrze spisał tego wieczora.

– I oczywiście byłaś wspaniała, Sookie – dodał, wpatrując się uważnie w mój krótki, różowy szlafrok. Spojrzałam na niego i marzyłam, że znajdzie się nagle na dnie Red River [19] razem z tym swoim olśniewającym uśmiechem, złotymi włosami i wszystkim innym.

– Och, wielkie dzięki za to, że przyszedłeś, żeby nam to powiedzieć – mruknęłam. – Nie moglibyśmy iść spać, gdybyś ty nas nie pochwalił.

Eric wyglądał na tak beznamiętnie ukontentowanego, jak tylko mógł.

– Ojejku, czyżbym w czymś przeszkodził? – zapytał. – Czyżby te… cóż, to… należało do ciebie, Sookie?

Trzymał jeden z czarnych sznurków, które wcześniej były elementem moich stringów.

– Jednym słowem, tak – odpowiedział Bill. – Czy jest coś jeszcze, co chciałbyś z nami omówić?

Nawet lód by się zdziwił, gdyby usłyszał, jak chłodny był głos Billa.

– Nie mamy czasu dziś wieczór – odparł z żalem Eric. – Świt już się zbliża, a muszę załatwić jeszcze parę rzeczy, nim zasnę. Ale musimy się spotkać jutro. Kiedy odkryjecie, co Stan planuje zrobić, zostawcie mi notatkę w recepcji i jakoś się umówimy.

Bill pokiwał głową.

– Zatem do zobaczenia – powiedział.

– Może jakiś drink na dobranoc?

Czyżby miał nadzieję, że zaoferujemy mu butelkę krwi? Oczy Erica podążyły w kierunku lodówki, a potem spoczęły na mnie. Żałowałam, że mam na sobie cienką warstwę nylonu zamiast czegoś grubego i ciepłego.

– Ciepłego i prosto z żył?… – Bill przerwał grobową ciszę.

Eric wyszedł z pokoju, patrząc na mnie cały czas. Bill zamknął za nim drzwi.

– Myślisz, że podsłuchuje? – zapytałam Billa, kiedy ten odwiązywał pasek mojego szlafroka.

– Nie obchodzi mnie to – odpowiedział i już po chwili miał inne rzeczy w głowie.

*

Kiedy się obudziłam, była trzynasta, a hotel wydawał się cichy i pusty. Oczywiście, w końcu większość gości spała. Pokojówki nie mogły wchodzić do pokojów w czasie dnia. W nocy zauważyłam też wampiry-ochroniarzy, ale w dzień na pewno kto inny pilnował (sowicie opłaconego zresztą) bezpieczeństwa gości. Po raz pierwszy w życiu wezwałam obsługę pokojową i zamówiłam śniadanie. Byłam tak głodna, że zjadłabym konia z kopytami – w końcu poprzedniej nocy kompletnie zapomniałam o jedzeniu. Zdążyłam wziąć prysznic i założyć szlafrok, zanim usłyszałam pukanie do drzwi. Kiedy się upewniłam, że to kelner ze śniadaniem, wpuściłam go do środka.

Po tym, jak wczoraj usiłowano mnie uprowadzić na lotnisku, niczego nie brałam za pewnik. Kiedy młody mężczyzna stawiał jedzenia na stoliku, nadal miałam pod ręką gaz pieprzowy. Gdyby zrobił choć jeden krok w kierunku drzwi, za którymi Bill spał w swojej trumnie, zaatakowałabym go. Facet, Arturo, był jednak nieźle wyszkolony, nawet nie zerknął w kierunku sypialni. Nie patrzył też na mnie, choć myślał o mnie i zaczęłam żałować, że nie założyłam stanika zanim go wpuściłam.

Kiedy już poszedł (wcześniej dałam mu napiwek, tak jak poinstruował mnie Bill), zjadłam wszystko: kiełbaski, naleśniki i całą miseczkę kawałków melona. Jejku, to było pyszne. Syrop był prawdziwym syropem klonowym, owoce smakowały, jakby były świeżo zerwane. Kiełbaski były po prostu wspaniałe. Cieszyłam się, że Billa nie było w pobliżu, czułabym się niekomfortowo, gdyby patrzył. Nie przepadał za oglądaniem mnie w czasie posiłków; i nie znosił, kiedy jadłam czosnek.

Umyłam zęby, wyszczotkowałam włosy i nałożyłam makijaż. Nadszedł czas, żeby przygotować się na wizytę w Centrum Bractwa. Zebrałam włosy i upięłam je wysoko, po czym wyjęłam perukę z pudełka. Wyglądała bardzo przeciętnie – krótkie, brązowe włosy. Kiedy Bill zaproponował mi jej nabycie, uznałam, że musi żartować i zastanawiałam się, do czego miałaby mi się przydać, ale teraz cieszyłam się, że jednak ją kupiłam. Miałam też parę okularów, podobnych do tych Stana, również kupionych po to, żeby się zakamuflować. Kiedy je założyłam, zauważyłam, że są trochę powiększone w dolnej części – czyli to okulary do czytania.

вернуться

[19] Rzeka wyznaczająca granicę Teksasu i Oklahomy.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)