Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 242 243 244 245 246 247 248 249 250 ... 508
Перейти на страницу:

spiralach. Mężczyzna zamieszał wywar jeszcze trzy razy przeciwnie do ruchu

wskazówek zegara w równych, pięciosekundowych odstępach czasu i w końcu

odłożył chochlę na stolik, zmniejszył różdżką płomień i przykrył kociołek, a następnie

cofnął się i oparł o znajdujący się za jego plecami blat pełen słoików i fiolek. Opuścił

głowę i przez chwilę trwał tak, w całkowitym bezruchu, krążąc myślami po miejscach,

do których jedynie on znał drogę.

Po pewnym czasie poruszył się i wyprostował, obrzucając pomieszczenie

nieodgadnionym spojrzeniem. Na drugim końcu stołu warzył się inny eliksir, a obok

niego stał czarny flakonik, który Severus otrzymał parę dni temu na Nokturnie.

Podszedł do kociołka i przyjrzał się krytycznie jego zawartości, po czym wziął

chochlę i zamieszał go dwa razy.

Kiedy odwrócił się od stołu, zamarł na moment, wpatrując się w róg pomieszczenia,

w którym połyskiwało coś zielonego. Powoli podszedł do tego miejsca i podniósł z

podłogi rozjarzony niemal do białości kamień.

Kiedy odczytał widniejącą na nim wiadomość, na jego usta wypłynął blady uśmiech,

lecz zgasł równie szybko, jak się pojawił. Czarne oczy mimowolnie powędrowały w

stronę stołu, lecz Severus nie pozwolił im na to. Odwrócił się gwałtownie i szybko

opuścił pomieszczenie.

W powietrzu pozostały jedynie rozwiewające się powoli spiralne kłęby czarnego

dymu.

***

Klątwa podpalająca, którą rzucił Blackwood, trafiła prosto w przebiegającego

mężczyznę i rzuciła go na żywopłot, który w ułamku sekundy zapłonął niczym

pochodnia. Wrzaski bólu słychać było chyba w całej okolicy, a swąd palonej skóry

sprawił, że nawet Severus skrzywił się nieznacznie.

- Trafiony! - roześmiał się wysoki, postawny mężczyzna o kędzierzawej grzywie

opadających na zakryte maską oblicze. Z wnętrza jednego z zaatakowanych domów

rozległo się kwiczenie. W dobiegającej zewsząd kakofonii eksplozji, wrzasków i

zaklęć ciężko było rozpoznać, czy był to przedśmiertny dźwięk wydany przez kobietę,

czy też dziecko, ale Severus obstawiałby raczej to drugie. Chwilę później obaj stojący

na płonącym trawniku mężczyźni usłyszeli ekstatyczny śmiech Bel atriks dochodzący

ze zrujnowanego domu. Zresztą nie jedynego w okolicy. Kilka stojących po drugiej

stronie drogi budynków miało olbrzymie wyrwy w ścianach i zapadnięte dachy. Te

znajdujące się po tej stronie płonęły. Po asfalcie biegało jeszcze kilka przerażonych

osób, odzianych jedynie w piżamy albo koszule nocne, a tuż za nimi kroczyły

wysokie sylwetki w czarnych szatach, okrutnie zabawiając się ze swymi ofiarami,

którym ich powolny marsz dawał złudną nadzieję na ucieczkę. Co jakiś czas

przestrzeń przecinał kolejny wrzask cierpienia i gasnącego życia. W oddali jedna z

ciemnych, wysokich postaci ciągnęła za sobą młodą, szarpiącą się kobietę,

trzymając ją za długie włosy. Dziewczyna z kolei trzymała za nogę małe, dwu-, może

trzyletnie martwe dziecko, wlokąc je za sobą po ziemi i zawodząc rozpaczliwie.

Śmierciożercy rzadko uciekali się do używania Klątwy Uśmiercającej. W stosunku do

mugoli preferowali znacznie bardziej efektowne sposoby zabijania, gdyż ofiary nie

miały żadnej możliwości obrony. Gotowanie krwi, odcinanie kawałków ciała, czy

zrywanie skóry były najpopularniejsze, lecz istnieli Śmierciożercy, którzy sztukę tę

opanowali do perfekcji i wciąż zaskakiwali nowymi metodami. Tak jak Bel atriks, czy

właśnie Blackwood.

- Pomocaaaaarrrggghhh!

Severus odwrócił się akurat w momencie, kiedy młody chłopak o rozczochranych

czarnych włosach przewracał się wprost na niego. Jego krew siłą rozpędu spryskała

białą maskę i szatę, w którą przyodziany był mężczyzna. Mistrz Eliksirów złapał go

mimowolnie, pomimo że w jasnobłękitnych oczach nie było już życia, a z pleców

unosił się czarny dym i kiedy Severus na nie spojrzał, zobaczył w nich dużą, czarną

dziurę. W zakrwawionych mięśniach tkwiły fragmenty pogruchotanego kręgosłupa.

- Zostaw to ścierwo - prychnął Blackwood, odprowadzając wzrokiem Śmierciożercę,

który zabił przed chwilą chłopaka i kierował się już ku kolejnemu mugolowi. -

Naprawdę mam wrażenie, że nigdy nie pozbędę się ich wszechogarniającego

smrodu. Mnożą się jak karaluchy, wszędzie ich pełno - mamrotał mężczyzna,

ściskając w dłoni różdżkę i rozglądając się za potencjalnym celem.

Severus odrzucił wiotkie ciało i wyprostował się, mocniej zaciskając palce wokół

swojej różdżki. Jego dłonie odziane były w czarne, pokryte plamami krwi rękawiczki.

Jego wzrok, skryty za maską Śmierciożercy, przyciągnęła młoda kobieta, która

przebiegła obok nich po trawniku. Jej długie włosy płonęły, a krzyk zwracał już uwagę

pierwszych, rozglądających się za kolejną ofiarą popleczników Czarnego Pana.

- Twoja kolej, Severusie - oznajmił uprzejmym tonem Blackwood, wskazując różdżką

w stronę kobiety.

Dłoń Snape'a uniosła się bez wahania.

- Sectumsempra!

Zaklęcie trafiło biegnącą kobietę w plecy. Upadła na twarz i zaczęła konwulsyjnie

tarzać się po trawie, wyrzucając jej grudki na znaczną odległość. Jej skóra otwierała

się, jakby przecinał ją skalpel, a krew z ran tryskała jeszcze dalej niż kępki trawy i

ziemi. Kilka z nich osiadło na szatach, przyglądających jej się bez ruchu mężczyzn.

- Muszę ci przyznać, Severusie, że to niezwykle widowiskowe zaklęcie. Może w

końcu zdradzisz mi jego tajemnicę? Od dawna je znasz?

- Od bardzo dawna - odparł beznamiętnym tonem mężczyzna, opuszczając różdżkę i

odrywając spojrzenie od podrygującej coraz słabiej, leżącej na trawie sylwetki. Ogień

z włosów przeniósł się na twarz i powoli opanowywał nieruchome już ciało.

- Niedługo musimy się zwijać - oznajmił Blackwood, przeciągając się tak mocno, że

aż strzeliły mu kości. - Ale mam ochotę jeszcze się zabawić... - powiedział, zerkając

na leżącego tuż obok niego martwego nastolatka z dziurą w plecach. - W sumie to

ten by się nadawał, gdyby nie ten jeden niewielki ubytek. - Roześmiał się chrapliwie,

tak jakby opowiedział właśnie dobry dowcip, który niestety tylko on wydawał się

rozumieć. - Przestań być takim sztywniakiem, Severusie. Przecież wiem, jak

uwielbiasz zabawiać się z takimi podlotkami. Pamiętasz nasze kilkugodzinne sesje z

dzieciakami z Greenvillage, zanim Czarny Pan wysłał mnie na tą czteromiesięczną

misję na zapyziałe Bałkany? Och, tak cholernie mi tego brakuje... - paplał

Blackwood, podczas gdy Severus przez cały czas wpatrywał się w nieruchomą,

zastygłą w wyrazie przerażenia twarz czarnowłosego chłopaka. - Do dzisiaj ich krzyki

i jęki utulają mnie w nocy do snu. Nie ma nic cudowniejszego niż te drobne nagie

ciałka i ich ciasne tyłki. - W błyszczących pod maską piwnych oczach zapłonął lód. -

Mam nadzieję, że kiedy Czarny Pan dostanie już Pottera w swoje ręce, to pozwoli

nam się z nim trochę zabawić...

Pokryta kroplami krwi maska w kształcie czaszki powoli uniosła się i odwróciła w

stronę mężczyzny. Nie było za nią widać nawet najmniejszego fragmentu twarzy

Mistrza Eliksirów, poza dwoma czarnymi tęczówkami wbijającymi się w pogrążonego

w swoich fantazjach Blackwooda.

- Nie mów, że nie miałeś na to ochoty przez te wszystkie lata, kiedy był zaledwie na

wyciągnięcie twojej ręki - kontynuował Śmierciożerca. - Wyobraź to sobie...

1 ... 242 243 244 245 246 247 248 249 250 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)