Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 245 246 247 248 249 250 251 252 253 ... 508
Перейти на страницу:

Cała odwaga wydawała się z niego ulecieć. Stał tylko pod ścianą, nie będąc w stanie

się poruszyć i wpatrując się w nadchodzącego Snape'a.

Doskonale wiedział, gdzie Severus był i co robił, więc czyż nie była to idealna okazja,

aby udowodnić jemu, a także sobie, że to, co mówił, było prawdą?

Ale, ale...

Mężczyzna przeszedł obok niego i zatrzymał się przed drzwiami prowadzącymi do

gabinetu. Wymruczał pod nosem zaklęcie i Harry z przerażeniem obserwował, jak

ciężkie, drewniane skrzydło otwiera się. Miał tylko kilka sekund na podjęcie decyzji.

Spojrzał na tę pochyloną, zakrytą w tej chwili włosami, tak dobrze mu znaną twarz i

zacisnął pięści.

To był Severus! Jego Severus! Od początku do końca, od tych czarnych butów, które

wyglądały tak, jakby mężczyzna chodził w nich po wypełnionych krwią kałużach, po

zlepione w strąki, wcale nie aksamitne w tej chwili czarne włosy!

Musi mu to pokazać! Udowodnić! I tym razem nie da się wyprosić, nie pozwoli mu się

wyrzucić! Tym razem to nie on będzie tym, który zostanie złamany, ponieważ nie

zostało w nim już nic, czego mężczyzna wcześniej nie złamał.

Tym razem to on złamie Snape'a!

Odepchnął się od ściany i błyskawicznie wśliznął do gabinetu akurat w chwili, kiedy

drzwi się zamykały. Na palcach przebiegł przez pomieszczenie, próbując nadążyć za

długimi krokami mężczyzny i wszedł za nim do komnat. Zatrzymał się tuż za

drzwiami, biorąc głęboki, drżący oddech i starając się nie zwracać uwagi na

próbujące wyrwać mu się z piersi serce.

Musi się wziąć w garść! Severus stał bez ruchu kilka kroków przed nim, wpatrując się

w trzaskający w kominku ogień.

Teraz albo nigdy!

Trzęsącymi się dłońmi sięgnął do peleryny i zaczął ją z siebie zsuwać.

Słysząc szelest, Severus odwrócił się tak gwałtownie, iż serce Harry'ego podskoczyło

aż do gardła. Cofnął się o krok, kiedy zobaczył wymierzoną w siebie różdżkę i

mordercze spojrzenie mężczyzny. Po ułamku sekundy na surowym obliczu pojawiło

się zaskoczenie i Harry poczuł, jak po jego plecach spływa ulga. Przełknął ślinę,

próbując zmusić głos, aby zabrzmiał twardo i zdecydowanie:

- Dobry wieczór, Severusie.

Nie liczył na jakąkolwiek odpowiedź. Wiedział, że jej nie otrzyma. Spodziewał się

jedynie tnącego niczym ostrze gniewu. I nie zawiódł się.

Oczy mężczyzny zapłonęły czymś nieprzyjemnym i tak... odstręczającym, że ciało

Harry’ego przeszedł mimowolny dreszcz.

- Wynoś się! - warknął Snape, opuszczając nieco różdżkę, lecz nie chowając jej

zupełnie. - Nie mam ochoty na twoje towarzystwo. - Sposób, w jaki to powiedział, w

jaki to wypluł, był tak pełen niechęci, jakby samo patrzenie na Harry'ego napawało go

w tej chwili jedynie odrazą.

Chłopak zagryzł wargę, czując, że jego serce galopuje już w takim tempie, iż nic nie

jest w stanie go zatrzymać. Ani zmusić do odwrotu. Przyjął buntowniczą pozę i

gwałtownym ruchem do końca zrzucił z siebie pelerynę, pozwalając, by falując

miękko opadła na podłogę.

- Nie - odparł przez zęby. - Zostanę tu, gdzie jestem. Nie przyszedłem się z tobą

kłócić, tylko po to, żeby ci powie...

- Nie? - przerwał mu mężczyzna, unosząc brew i wykrzywiając wargi w coś na kształt

gorzkiego uśmiechu. - W takim razie może usiądziesz i poczekasz, aż zmyję z siebie

krew tych wszystkich mugoli, których dzisiaj zabiłem? Na pewno jesteś ciekaw, jak

długo konali w męczarniach, zanim poprosili mnie o to, by ich dobić. - Zrobił krok w

stronę łazienki, jak gdyby naprawdę zamierzał zrobić to, co powiedział, lecz widząc

przerażony, niedowierzający wzrok, którym wpatrywał się w niego Harry, zatrzymał

się i uśmiechnął paskudnie. - Coś ci się nie podoba, Potter? Przecież wiesz, z kim

masz do czynienia. A jeżeli nie, to zaraz mogę ci pokazać... - Uniósł różdżkę i

skierował ją na stojącego bez ruchu i wpatrującego się w niego szeroko otwartymi

oczami chłopaka.

Harry wiedział, że się trzęsie i nie potrafił nad tym zapanować. Mężczyzna, który

przed nim stał był od początku do końca Śmierciożercą. To nie ten Severus, którego

znał i za którym tęsknił. Jednak wmawiał sobie, że stojący przed nim człowiek to

przecież także Severus. Pomimo bijącego od niego chłodu, pomimo płonącego w

oczach szaleństwa, pomimo tego wszystkiego, co mówił... I musi go wydobyć.

Przywołać.

- Severusie... - powiedział cicho, uważnie przyglądając się odpychająco wykrzywionej

twarzy.

Nie było żadnej reakcji. Mężczyzna nadal patrzył na niego tak, jakby Harry był jego

największym wrogiem i wciąż celował w niego różdżką. Chłopak przełknął ślinę i

oblizał wyschnięte nagle wargi.

- Nie przestraszysz mnie - wycedził w końcu, patrząc prosto w próbujące rozedrzeć

go na strzępy czarne oczy. - Poznałem cię już wystarczająco dobrze i doskonale

wiem, z kim mam do czynienia. - Przerwał na chwilę i zaczerpnął tchu. - Zabijasz.

Torturujesz. Ranisz. Odpychasz mnie, gdy chcę się do ciebie zbliżyć. A kiedy

zaczyna ci zależeć, uciekasz w obawie przed rozczarow...

- Zamknij się! - Drżący dziwnie głos Snape'a rozdarł powietrze niczym skalpel. -

Zabieraj się stąd natychmiast! Jeżeli nie wyjdziesz, to przysięgam, że tego

pożałujesz!

Ciało Harry'ego drgnęło, jakby samoistnie próbowało posłuchać i wycofać się, póki

jeszcze nie było za późno, chłopak zmusił się jednak, aby pozostać na miejscu.

- Nie - powiedział zdecydowanie.

Widział, że palce Snape'a mocniej zaciskają się na różdżce.

- Wynoś się! - powtórzył po raz kolejny mężczyzna, a jego skryta w cieniu twarz

emanowała czymś naprawdę przerażającym.

- Nie! - Harry prawie krzyknął, nie potrafiąc zapanować nad drżeniem całego ciała. -

Ogłuchłeś? Powiedziałem, że nigdzie nie pójdę!

- Affictio! - Z różdżki Snape wytrysnął strumień czerwonego światła i pognał w stronę

Harry'ego, trafiając go prosto w żołądek. Chłopak zgiął się w pół, czując

niewyobrażalny, przewiercający się przez mięśnie ból. Miał wrażenie, jakby wszystkie

żyły w jego ciele popękały. Wrzasnął łamiącym się głosem i złapał się za brzuch,

kiedy siła uderzenia odrzuciła go do tyłu. Upadł na podłogę z takim impetem, że jego

głowa uderzyła o kamienną posadzkę.

W pierwszej chwili nie widział nic, poza ciemnością. Głowa mu pękała i wyglądało na

to, że stracił okulary. Uniósł się do pozycji siedzącej, czując ostatnie fale

zanikającego powoli bólu i rozmazanym wzrokiem rozejrzał się w poszukiwaniu

swoich okularów. Wymacał je pół metra od siebie, wycierając jednocześnie rękawem

spływającą z nosa, ciepłą strużkę krwi. Założył szkła na nos i powoli podniósł się,

wbijając w nadal celującego w niego różdżką Snape'a nieugięte, twarde spojrzenie.

- Tylko na tyle cię stać? - wymamrotał cicho, ponownie wycierając krew i czując jej

smak na wargach. Bolały go wszystkie mięśnie. - No dalej. Ulżyj sobie. Rzuć we

mnie Cruciatusa!

Zmrużone w wyrazie całkowitej furii oczy Snape'a powiększyły się na moment.

Ściskająca różdżkę dłoń drżała, tak samo, jak całe jego napięte niczym struna ciało.

Walczył ze sobą i Harry doskonale widział rozterkę na jego twarzy. I otwierające się

usta, tak jakby Severus naprawdę szykował się do wypowiedzenia klątwy

niewybaczalnej. Mężczyzna oblizał cienkie wargi, a Harry wpatrywał się w nie niczym

1 ... 245 246 247 248 249 250 251 252 253 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)