Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 239 240 241 242 243 244 245 246 247 ... 508
Перейти на страницу:

rozglądając się po obleczonych pajęczynami, ciągnących się aż pod sufit półkach

zapełnionych słoikami. Gałki oczne, palce, czy nawet języki były najprzyjemniejszymi

pływającymi w nich obiektami.

- Oczywiście. Sprowadziliśmy go co prawda dla innego klienta, ale w tych

okolicznościach... - Mężczyzna urwał pod torpedującym spojrzeniem Snape'a. - Już

przynoszę. - Odwrócił się na pięcie i popędził na zaplecze, przypominając trochę

pająka poruszającego się bez kilku wyrwanych nóg.

- Czy życzy pan sobie jeszcze czegoś? - zapytał mały człowieczek, podchodząc do

Severusa i kłaniając mu się nisko. - Mamy nowa kolekcję...

- Nie, przyszedłem tylko po wywar - odparł Severus beznamiętnym tonem, patrząc z

góry na kulącego się przed nim staruszka.

- Oczywiście, dla pana wszystko - zaskrzeczał osobnik, ale nie podniósł ani głowy,

ani wzroku, uparcie wbijając go w czarne, wystające spod długiej szaty buty

stojącego przed nim wysokiego Śmierciożercy. Snape popatrzył na drzwi

prowadzące na zaplecze, tak jakby zastanawiając się nad czymś, po czym pochylił

się gwałtownie i złapał człowieczka za brodę, przyciągając go do siebie i szepcząc

mu wprost do ucha:

- Sprowadzisz dla mnie skórę i serce druzgotka, odmiany pirenejskiej, jak

najmłodszego. W nienaruszonym stanie. Dostawa tam gdzie zawsze za dwa dni,

dokładnie o tej samej porze. Wiesz, co cię spotka, jeżeli nawalisz albo piśniesz

chociaż słówko.

Staruszek pokiwał głową, a jego oczy były tak rozszerzone, jakby zaraz miały wypaść

mu z wychudzonej czaszki i potoczyć się po podłodze, dołączając do tych, które

znajdowały się w niektórych słojach.

Severus puścił go i odepchnął, wyprostował się i ponownie przybrał na twarz

obojętną maskę.

- Jest! - Cooper wyłonił się z zaplecza, ściskając w rękach niewielki czarny flakonik. -

Proszę, oto on. Najwyższej jakości, specjalnie...

Severus odebrał mu go brutalnie i spiorunował wzrokiem, co sprawiło, że mężczyzna

ugryzł się w język. Mistrz Eliksirów bez słowa włożył flakonik do jednej ze

znajdujących się w szatach kieszeni i jeszcze raz spojrzał na kłaniających mu się,

niemal zamiatających nosami podłogę, drżących ze strachu ludzi. I wydawał się

dobrze bawić, obserwując ich przerażenie i szacunek, który mu okazywali jako

jednemu z najbardziej zaufanych popleczników Lorda Voldemorta. Mistrz Eliksirów

wyglądał tak, jakby napawał się tym lękiem, karmił nim. Uśmiechnął się krzywo, a

następnie odwrócił i z łopotem peleryny wymaszerował ze sklepu, bez ani jednego

słowa.

Śmierciożercy nigdy za nic nie płacili.

***

- Czarny Pan planuje atak na główną siedzibę Międzynarodowej Federacji

Quidditcha - powiedział Severus, patrząc prosto w wyblakłe błękitne oczy siedzącego

po drugiej stronie biurka starego czarodzieja. - Nie znam głównego celu, ani pobudek

dla tego ataku, ale podejrzewam, że ma to związek z jego uprzedzeniami.

Dumbledore pokiwał głową.

- Tom nie potrzebuje żadnego powodu, aby atakować bez opamiętania wszystko, co

tylko nam jeszcze pozostało. Quidditch łączy cały czarodziejski świat jest ostatnim

bastionem honoru, woli walki i wspólnoty, którą budujemy. Uderzyć w niego to jak

uderzyć prosto w nasze serca. Nie wolno do tego dopuścić, Severusie. Na kiedy

planuje atak?

- Pojutrze o północy. Proponuję, aby zwiększyć ilość Aurorów patrolujących budynek

i jego okolice.

- Tak zrobimy, Severusie. Ale dla zachowania pozorów, zwiększymy ich ilość także w

innych instytucjach. Nie możemy pozwolić, aby Voldemort domyślił się, że ktoś nas

ostrzegł.

Na twarzy Mistrza Eliksirów nie drgnął nawet jeden mięsień.

- Jeżeli uważa pan to za konieczne, dyrektorze. I zanim pan coś powie, chciałbym

oświadczyć, że tym razem chcę wziąć udział w bitwie. Użyję Eliksiru Wielosokowego,

dzięki czemu żaden Śmierciożerca, który mógłby nam umknąć, nie rozpozna mnie.

Dumbledore wpatrywał się w niego z zamyśleniem. Zmarszczki na jego czole

pogłębiły się.

- Dobrze - odezwał się po chwili. - Lecz musisz być niezwykle ostrożny, Severusie.

Jesteś w tej chwili naszym najważniejszym źródłem informacji. Nie możemy cię

stracić.

- Proszę się nie martwić, dyrektorze. Potrafię o siebie zadbać.

- Wiem - westchnął stary czarodziej i opuścił głowę, splatając ze sobą oparte na

biurku dłonie. - Martwię się o nas.

Na ułamek sekundy coś w czarnych oczach rozbłysło lodowato, ale dyrektor nie mógł

tego zauważyć, ponieważ przez cały czas wpatrywał się w swoje pomarszczone

dłonie, błądząc myślami gdzieś daleko.

- Nott i Avery pozostają w tej chwili nieuchwytni. Próbują pozyskać wsparcie ludów

zamieszkujących północną część Skandynawii - mówił dalej Severus, patrząc na

siwą, pochyloną głowę starego czarodzieja. - Bellatriks wykonuje poboczne zadania,

zbiera dla Czarnego Pana informacje. Niestety, nie znam ani jednego nazwiska jej

najbliższych celów.

Dumbledore pokręcił głową.

- Klimming, Abigail, Longphort... kto następny? - Podniósł wzrok i spojrzał prosto w

nieruchome oczy mężczyzny siedzącego po drugiej stronie biurka, nadal odzianego

w czarne, poplamione krwią szaty Śmierciożercy. - Musisz wyciągnąć od niej te

nazwiska. Nie możemy pozwolić sobie na kolejne straty, Severusie. Jest nas coraz

mniej. Pomimo najsilniejszych zabezpieczeń i wszelkich środków ostrożności,

Voldemort zawsze wie, gdzie ich szukać i jak się do nich dobrać, i muszę wiedzieć w

jaki sposób mu się to udaje. Jeżeli dowiesz się czegokolwiek na temat jego źródła...

To musi być ktoś z Hogwartu albo z Zakonu. Wolałbym, aby tym... "podrzuconym

jajem" okazał się członek Zakonu. Nie chciałbym, aby w pobliżu Harry'ego kręcił się ktoś grający na dwa fronty, jeżeli wiesz, o co mi chodzi, Severusie...

Mistrz Eliksirów przytaknął ze zrozumieniem i całkowicie obojętnym wyrazem twarzy.

- Jeżeli tylko czegokolwiek się dowiem, natychmiast poinformuję o tym pana,

dyrektorze. Niestety, Czarny Pan nie ufa mi jeszcze na tyle, aby dopuścić mnie do

swoich największych sekretów. I wygląda na to, że ufa mi nawet mniej, niż myślałem,

skoro ukrywa przede mną owe "źródło"...

Dumbledore pokiwał głową.

- Musisz zdobyć jego zaufanie, Severusie. Za wszelką cenę musisz się do niego

zbliżyć, nawet jeżeli wymaga to... - jego błękitne oczy spoczęły na poplamionej krwią

szacie mężczyzny - ...pewnego poświęcenia z twojej strony.

Jedyną zauważalną reakcją Mistrza Eliksirów było mocniejsze zaciśnięcie cienkich

warg.

- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, dyrektorze - odparł Snape cichym, mrocznym

szeptem.

- A co z chłopcem? - zapytał nagle Dumbledore, zmieniając temat. - Czy Voldemort

wspomniał coś o nim, albo o jakichkolwiek planach z nim związanych?

Mężczyzna pokręcił nieznacznie głową, patrząc wprost w przyglądające mu się

lustrująco błękitne oczy starca.

- Ani słowem. Jest zbyt pochłonięty planowaniem ataków i organizowaniem sił, aby

zawracać sobie teraz nim głowę.

Dumbledore spoglądał mu w oczy jeszcze przez jakiś czas, po czym rozluźnił się i

westchnął ciężko, odwracając głowę.

- To dobrze usłyszeć przynajmniej jedną dobrą wiadomość. Wiem, że spędzasz

ostatnio dużo czasu z Harrym. Dobrze zrobiłeś, biorąc na siebie odpowiedzialność za

wymierzenie mu tych wszystkich szlabanów. Niech tak zostanie. Chroń go,

1 ... 239 240 241 242 243 244 245 246 247 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)