Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 234 235 236 237 238 239 240 241 242 ... 508
Перейти на страницу:

zbliżenie go do siebie. Co więc mogło się wydarzyć? Co mogło się tak nagle

zmienić?

Podejrzewał tylko, że ma to związek z czymś, co było poza nimi dwoma. Tylko takie

wyjaśnienie miało sens.

Spojrzał na swoją dłoń. Krew przesiąkła już przez prowizoryczny bandaż. Ale nie miał

zamiaru ponownie próbować jej tamować.

Tak samo jak krwotoku płynącego z serca.

...chodzi tylko o to, czy chcesz i potrafisz kogoś skrzywdzić...

Cóż, w przypadku Severusa Snape'a, odpowiedź na to pytanie była w tej chwili aż

nadto oczywista...

***

Kiedy Harry obudził się następnego ranka, miał wrażenie, jakby ktoś przywalił mu w

nocy czymś ciężkim w głowę. Wszystko go bolało, ale chyba najbardziej poraniona

odłamkami dłoń. Kiedy wczoraj dowlókł się do dormitorium, od razu padł na łóżko i

zasnął niemal natychmiast.

Zwlókł się z posłania, wziął do ręki stłuczone kawałkami kamienia okulary, szybko je

naprawił, założył na nos i poszedł do łazienki. Spojrzał w lustro i jęknął, kiedy

zobaczył olbrzymiego siniaka pod lewym okiem i kilka zadrapań na policzkach. Cóż,

nie wyglądało to zbyt dobrze... Może rzeczywiście powinien pójść do pani Pomfrey.

Zrobi to po śniadaniu.

Odwinął z dłoni bandaż i przyjrzał się głębokim nacięciom na skórze. Zaschnięta

krew była już niemal czarna. Ostrożnie włożył rękę pod strumień zimnej wody i obmył

ją, po czym ponownie owinął zakrwawionym bandażem. Nie miał niestety czystego, a

nie chciało mu się tracić energii na wybielenie go.

Znowu spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Miał podkrążone oczy i bladą cerę.

Skutek niewyspania czy nerwów? Chyba jednego i drugiego.

Obiecał sobie, że nie będzie myślał o tym, co się wczoraj wydarzyło. Musi to wyrzucić

z pamięci. Całkowicie. Ponieważ nawet jedno pojedyncze wspomnienie mogłoby być

zbyt dużym ciosem.

A był teraz za słaby, aby się przed nim obronić.

Wziął szybki prysznic, przebrał się i zszedł na śniadanie. Przy stole siedzieli już

niemal wszyscy. Snape także. Harry nawet z daleka słyszał ożywiony gwar, śmiech i

prowadzone półgłosem rozmowy. Bez słowa i spojrzenia na kogokolwiek podszedł

do stołu i usiadł obok Luny, dokładnie naprzeciwko profesor McGonagal .

I wtedy gwar urwał się nagle i wokół niego zapanowała głucha cisza.

Harry podniósł głowę i rozejrzał się, zaskoczony tym nagłym milczeniem. Wszyscy

wpatrywali się w niego z zaciekawieniem i przestrachem jednocześnie.

No litości, przecież nie wyglądał chyba aż tak strasznie?

- Co się stało, Harry? - zapytała szeptem Luna, przerywając tę nienaturalną ciszę.

Harry czuł na sobie wzrok wszystkich nauczycieli i uczniów. Nawet siedzący obok

McGonagal Dumbledore spoglądał na niego z niepokojem. Jednak żadne z tych

spojrzeń nie było tak intensywne, jak spojrzenie siedzącego dwa miejsca od

McGonagal Severusa. Wydawało się niemal parzyć i Harry wyraźnie czuł jak

wędruje po jego skórze, przypiekając ją i wypalając ślady. Nie potrafił jednak określić, jakie to były ślady.

Harry spuścił wzrok, czując nieprzyjemny uścisk w żołądku. Wszyscy patrzyli na

niego jak na jakiegoś odmieńca. Znowu.

- Drogie dziecko... - odezwała się profesor Vector. - Czy ty w ogóle widziałeś się

dzisiaj w lus...

- Wybacz, Saptimo, ale to tylko i wyłącznie sprawa pana Pottera - przerwała jej

McGonagal , po czym rozejrzała się po stole, zwracając się do wszystkich: - Pan

Potter miał wczoraj mały wypadek i proszę, aby nikt nie wypytywał go o to, co się

wydarzyło, ponieważ nikogo nie powinno to interesować - oświadczyła, po czym

skierowała swoje słowa do pielęgniarki: - Poppy, chciałabym, abyś zajęła się panem

Potterem po śniadaniu. - Pani Pomfrey skinęła głową.

- Dziękuję, pani profesor - wymamrotał cicho Harry. Wicedyrektorka posłała mu

porozumiewawcze spojrzenie, po czym pochyliła się do Dumbledore'a i szepnęła mu

coś na ucho. Dyrektor pokiwał ze zrozumieniem głową i spojrzał na Harry'ego ze

współczuciem w jasnoniebieskich oczach. Żołądek Gryfona skręcił się i musiał

szybko odwrócić głowę. Nie chciał współczucia, nie potrzebował go.

Traf chciał, że jego wzrok padł na Severusa. Mężczyzna wbijał w niego niemal

desperackie spojrzenie i Harry poczuł nagłe, bolesne ukłucie w sercu. Snape

wyglądał tak, jakby kompletnie zapomniał, gdzie się znajduje, jakby zapomniał, że

jest w Wielkiej Sali, otoczony innymi nauczycielami i uczniami. Jego źrenice były

nienaturalnie rozszerzone, chociaż powieki miał przymknięte, a brwi ściągnięte.

Otworzył usta, jakby chciał Harry'ego o coś zapytać, ale wtedy chyba przypomniał

sobie, gdzie jest i szybko je zamknął. Jego widelec upadł na talerz, wydając przy tym

ostry dźwięczny odgłos, po czym odbił się od niego i spadł na podłogę. Jego

brzęczenie słychać było na kamiennych płytach jeszcze przez jakiś czas. Jednak

mężczyzna wydawał się zupełnie nie przejmować, że wszystkie spojrzenia oderwały

się od Harry'ego i spoczęły na nim.

- Severusie, na Merlina, mógłbyś trochę uważać - mruknął skrzekliwie profesor

Flitwick, siedzący tuż obok niego. - Następnym razem wbijesz mi go w oko.

Mistrz Eliksirów nie odpowiedział. Wydawał się go zupełnie nie słyszeć. Z trudem

oderwał kąsające spojrzenie od Harry'ego, który dostrzegł w jego ciemnych

tęczówkach, wyraźny, ostry rozbłysk gniewu, kiedy mężczyzna odwrócił głowę i wbił

wzrok w odległą ścianę, zsuwając ze stołu swoje zdecydowanie zbyt mocno

zaciśnięte i... drżące pięści.

Harry zamrugał, zastanawiając się, czy się nie przewidział i co też mogło to

oznaczać? Czyżby Snape nadal był na niego wściekły? Ale to przecież on powinien

być wściekły na mężczyznę! A tymczasem wyglądało na to, że ten nadęty,

tłustowłosy dupek... nie potrafi nawet wytrzymać pięciu minut przy tym samym stole,

co Harry Potter!

Niech go...!

Harry zacisnął zęby, próbując opanować nagły przypływ złości i żalu.

Nie, nie będzie zwracał na niego uwagi. Nie może pozwolić, aby Severus Snape

odebrał mu apetyt. Sięgnął lewą ręką po półmisek z omletami zapiekanymi z

bekonem i z ogromnym trudem przełożył jeden na swój talerz. Siedząca obok niego

Luna uśmiechała się do niego przyjaźnie, ale wyczuwał, że za jej uśmiechem czai się

niepokój. Próbował prowadzić z nią miłą, typową pogawędkę, ale zwyczajnie nie

potrafił. Nie w tej chwili. Nie w obecności siedzącego tak sztywno, jakby połknął kij od miotły i najwyraźniej nie zamierzającego już dokończyć swojego rozpoczętego

posiłku Snape'a, który znajdował się zaledwie dwa metry dalej po drugiej stronie

stołu.

Harry naprawdę próbował nie zwracać na niego uwagi, ale nic nie potrafił poradzić

na to, że jego wzrok co jakiś czas biegł w stronę mrocznej sylwetki, nawet jeżeli za

każdym razem miał wrażenie, jakby coś nieprzyjemnego drgało mu w żołądku.

Krojenie twardego jak skała bekonu nie było zbyt łatwym zadaniem, szczególnie, gdy

miało się do dyspozycji tylko jedną rękę. Harry próbował jakoś ułożyć nóż w prawej,

obandażowanej zakrwawionym bandażem dłoni, ale za każdym razem jedynie

krzywił się z bólu. Widelec był z kolei zbyt tępy, aby mu pomóc. Po kolejnej nieudanej

próbie, sapnął z frustracji i już miał zamiar odsunąć bekon na bok, pogodziwszy się z

faktem, że już go prawdopodobnie nie spróbuje, kiedy jedzenie na jego talerzu,

1 ... 234 235 236 237 238 239 240 241 242 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)