Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 231 232 233 234 235 236 237 238 239 ... 508
Перейти на страницу:

Nieważne! Ale należał do niego! Tylko do niego! Patrzył na niego w taki sposób, że

Harry tracił oddech, dotykał go, tak łagodnie i ostrożnie... Pamiętał to, pamiętał każdy pocałunek, każde spojrzenie, każdy gest. Ktoś, kto ma w sobie jedynie mrok, nie

potrafiłby rozpalać się takim jasnym płomieniem. A zresztą...

Harry ruszył ponownie, uśmiechając się lekko do swoich myśli.

A zresztą, nawet gdyby było w nim więcej mroku niż światła... to i tak nadal

pozostałby Severusem. Jego Severusem. Severusem, któremu ufał. Któremu musi

ufać. I w którego musi wierzyć. Musi wierzyć w to, że Severus jest szpiegiem

Dumbledore'a i wcale nie chce nosić tych szat i robić... tych wszystkich rzeczy. Jeżeli

nie będzie w to wierzył, to... równie dobrze mógłby pójść do Voldemorta już teraz.

Podczas rzucania klątw chodzi tylko o to, czy chcesz i potrafisz zrobić komuś

krzywdę...

Nagle tknięty nagłym impulsem, zatrzymał się ponownie, przypominając sobie

fragment tamtej rozmowy. Słowa Snape'a odbiły się echem w jego głowie,

sprawiając, że ponownie zadrżał. Jego umysł nawiedziła wizja, w której ta sama

smukła dłoń Severusa, która mocno ściska różdżkę i bez wahania zadaje ból

wijącym się na ziemi niewinnym ofiarom... z czułością i delikatnością dotyka jego

ciała, błądzi po skórze, próbując zapamiętać każdy jej skrawek i zaciska się na jego

penisie, pieszcząc go i doprowadzając do delirycznego orgazmu. Te same usta,

które wypowiadają słowa klątw mających za zadanie śmiertelnie zranić ofiarę albo

torturować ją aż do utraty zmysłów, dokładnie te same usta całują jego ciało,

smakują go i szepczą mu do ucha takie słowa, od których niemal natychmiast

dochodzi... Te same oczy, które bez cienia współczucia spoglądają na śmierć i

zniszczenie, a w ich czarnych tęczówkach odbijają się płomienie palonych żywcem

ludzi i ich domostw, te same oczy patrzą na niego w taki sposób, jakby chciały go

pożreć, rozedrzeć na strzępy, naznaczyć, sprawić, aby wił się i skomlał... a on nie

potrafi się im oprzeć.

Miał w głowie zamęt. Okropny, nieprzyjemny zamęt i potrzebował bardzo długich

rozmyślań, aby się go pozbyć.

Cóż, wygląda na to, że tej nocy nie zaśnie zbyt szybko...

***

Kiedy Harry otrzymał "Proroka Codziennego" następnego dnia, spodziewał się, co

może w nim zobaczyć. Nerwowe wyczekiwanie sprawiło, że prawie w ogóle nie tknął

śniadania. Severusa nie było przy stole, ale może to i lepiej, ponieważ chyba nie

potrafiłby powstrzymać się przed rzucaniem mu wieloznacznych, zamyślonych

spojrzeń.

I nie mylił się. Było tam. Na pierwszej stronie.

Artykuł o ataku Śmierciożerców na budynek mieszczący Czarodziejski Departament

Spraw Zagranicznych, czyli miejsce, w którym nawiązywano i utrzymywano kontakt

ze wszystkimi magicznymi ośrodkami na całym świecie.

Harry poczuł uścisk w żołądku. Nie chciał tego czytać. Przesunął tylko wzrokiem po

tekście, próbując odnaleźć liczbę zabitych lub zaginionych.

Czternaście osób.

Przełknął ślinę, czując się tak, jakby otrzymał potężny cios w splot słoneczny i na

chwilę zabrakło mu tchu.

Odłożył Proroka, ignorując pełną oburzenia wrzawę, która podniosła się przy stole,

kiedy kilka osób także rozłożyło swoje gazety.

Oczywiście, że Severus brał w tym udział. Musiał brać. Inaczej Voldemort uznałby go

za zdrajcę.

Harry spędził wczoraj pół nocy rozmyślając nad tym i starając się poskładać swoje

myśli i uczucia do kupy. Nie chodziło o to, że nie ufał Severusowi. Wiedział, że

Snape robi to wszystko tylko po to, aby móc szpiegować dla Zakonu i donosić o

wszystkim Dumbledore'owi. Ale pomimo tego... czasami się go obawiał. Oczywiście

nie tak, jak na początku. Jednak teraz, kiedy wiedział już na czym polega rzucanie

Czarnej Magii, kiedy widział na jego oparciu szaty Śmierciożercy, kiedy zdał sobie w

końcu sprawę z tego, co Severus musi robić jako jeden z towarzyszy Voldemorta...

teraz czuł w sobie kiełkujący coraz intensywniej zalążek niepokoju.

Coś było nie w porządku.

Jednak na razie nie potrafił dokładnie powiedzieć, co to dokładnie jest.

Wiedział, że nie może się tak zachowywać. Że chowanie głowy w piasek nic nie

pomoże. Severus był dla niego najważniejszą osobą na świecie i cokolwiek robi dla

Voldemorta... nie powinno to ingerować w ich prywatne sprawy. Nie może pozwolić,

aby Voldemort zniszczył to, co z takim wysiłkiem udało mu się wypracować. Aby

niszczył to kruche coś, które było pomiędzy nimi.

Musi do niego dzisiaj pójść. Musi mu pokazać, że się nie przestraszył. Że wie i

rozumie.

Musi to zaakceptować.

***

Zbyt długo się wahał. Obawiał się, że Snape znowu go wyrzuci, że będzie na niego

wściekły za wczorajszy wybryk. W końcu, jakby nie patrzeć, naprawdę zachował się

bezczelnie. Ale z drugiej strony - mężczyzna powiedział, żeby przyszedł dzisiaj.

Nie widział go przez cały dzień. Severus nie pojawił się na żadnym posiłku i Harry z

jednej strony odczuwał ulgę, a z drugiej coraz większe zaniepokojenie.

Kiedy zegar w Pokoju Wspólnym wybił godzinę dziewiątą, w końcu się zdecydował.

Złapał pelerynę niewidkę i zszedł do lochów, starając się nie myśleć o niczym, co

mogłoby sprawić, że zawróci. Zatrzymał się przed drzwiami i stał tam przez chwilę,

wpatrując się z wahaniem w ciemne drewno. W końcu jednak go dotknął. Wszedł

ostrożnie do gabinetu, czując dziwną ulgę, ponieważ skoro Snape nie zdjął z drzwi

tego zaklęcia, dzięki któremu Harry mógł wchodzić swobodnie, to może nie jest na

niego aż tak bardzo zły.

Przed zapukaniem w kolejne wrota poczekał jednak nieco dłużej, próbując wymyślić

jakieś sensowne słowa, których mógłby użyć na początku, ale nic nie przychodziło

mu do głowy. Cóż, w takim razie będzie musiał powiedzieć po prostu to, co myśli.

Zapukał i odczekał chwilę, a jego serce podskoczyło gwałtownie, kiedy klamka

poruszyła się wreszcie i w drzwiach stanął Severus. Wysoka, mroczna postać,

patrząca na niego spod przymrużonych powiek twardym wzrokiem, z którego Harry

nie potrafił w tej chwili zupełnie nic wyczytać.

- Ee... - Przełknął ślinę. Cóż, to by było na tyle, jeżeli chodzi o uzewnętrznienie tego, co myślał. Zawsze, kiedy Severus patrzył na niego takim wzrokiem, wszystko

wyparowywało mu z głowy. - Ja chciałem... Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam.

Mogę wejść? - Tak, to było chyba w porządku. Żadnego "Hej, wiem, że jesteś

Śmierciożercą, ale mi to nie przeszkadza, naprawdę, mogę wejść?".

Severus bez słowa uchylił drzwi i wpuścił go do środka. Kiedy Harry przekroczył

próg, jego oczy mimowolnie powędrowały ku oparciu fotela, na którym wczoraj

zobaczył maskę i szatę. Było puste.

- Nieco późno, jak na wizytę - mruknął Severus, siadając w swoim fotelu. Harry

dostrzegł na stoliku w połowie opróżnioną butelkę bursztynowego płynu. - Co cię

powstrzymywało? Strach przed Cruciatusem? - Spojrzenie czarnych oczu przeszyło

go na wylot i Harry zadrżał.

Severus i jego bezpośredniość.

- N-nie - wydukał. - Ja tylko... nie wiedziałem, czy mogę, czy... - Och, do diabła z tym!

- Posłuchaj... - zaczął, podchodząc do drugiego fotela i opadając na niego, przez cały

czas będąc śledzonym przez to przeszywające spojrzenie. - Wiem, że...

- Och, daruj to sobie, Potter - prychnął Severus. - Obawiam się, iż doskonale wiem,

1 ... 231 232 233 234 235 236 237 238 239 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)