Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 232 233 234 235 236 237 238 239 240 ... 508
Перейти на страницу:

co chcesz powiedzieć. "Wiem, co robisz i nie chcę mieć z tobą nic wspólnego", tak?

Złoty Chłopiec nareszcie przejrzał na oczy i zrozumiał, z kim się zadaje. - Mężczyzna

sięgnął po szklankę i wziął kilka dużych łyków.

Harry najeżył się.

- Wcale nie to chciałem powiedzieć - wycedził. - I nie nazywaj mnie Złotym

Chłopcem! Nie znoszę tego.

- Jak nasza mała znakomitość sobie życzy - odparł mężczyzna z szyderczym

prychnięciem i wziął kolejny łyk.

I wtedy do Harry'ego coś dotarło. Severus był pijany. Albo niewiele go od tego stanu

dzieliło. Cóż, trzeźwy Snape był trudnym rozmówcą, ale pijany to już zupełnie nowy

poziom trudności. Zaawansowany.

Westchnął i spróbował od początku.

- Jeżeli tylko pozwolisz mi dojść do słowa, to wszystko ci wyjaśnię - powiedział,

obserwując uważnie reakcję mężczyzny, ale twarz Snape'a zdawała się być

całkowicie pozbawiona wyrazu. Tak, jakby było mu wszystko jedno. Albo jakby za

wszelką cenę próbował sprawić, aby tak było. - Nie oceniaj mnie tak pochopnie. To

prawda, na początku się przestraszyłem, ale potem dużo nad tym myślałem i wiem,

że... robisz to, bo musisz. Nie jestem już dzieckiem. Potrafię zrozumieć pewne

sprawy. Jesteś szpiegiem i musisz robić to, co Voldemort ci każe. Potrafię także

zrozumieć, dlaczego starałeś się to przede mną ukrywać. I myślę, że potrafiłbym też

zrozumieć, gdybyś... gdybyś robił to celowo. To znaczy... - Już sam nie wiedział, co

chce powiedzieć, szczególnie, że w oczach Severusa pojawiło się coś bardzo

nieprzyjemnego. - Wiem, że każdy człowiek ma swoją dobrą i mroczną stronę. I

czasami jedna z nich staje się silniejsza. Ale niezależnie od tego, której jest więcej,

chciałbym, abyś wiedział, że... akceptuję obie. - Jego własne słowa zaskoczyły go.

Ale chyba nie tak, jak Severusa, którego brwi uniosły się gwałtownie. Harry nie

potrafił już jednak powstrzymać tego, co wypływało przez jego usta. - Chcę też,

żebyś wiedział, że bez względu na to, co zrobisz i co się stanie... ja zawsze będę po

twojej stronie. Przy tobie.

W pomieszczeniu zapanowała cisza. Severus wpatrywał się w niego na wpół

niedowierzającym, na wpół badawczym spojrzeniem, a Harry próbował wytrzymać

ten wzrok, który zdawał się dotykać wszystkich jego nerwów. W końcu, po czasie,

który wydawał się być wiecznością, mężczyzna oderwał to przenikliwe spojrzenie i

ponownie napił się whisky.

- Po mojej stronie? Bez względu na wszystko? - prychnął, a w jego głosie pojawiło

się coś bardzo, bardzo nieprzyjemnego, Harry nie potrafił jednak tego nazwać,

pomimo że jego skóra zareagowała na to pełzającymi po niej ciarkami. - W życiu nie

słyszałem takiego steku kłamstw - wycedził lodowato.

Harry poczuł buzującą złość.

- To nie są kłamstwa! - zaprzeczył podniesionym głosem. - Ja naprawdę tak uważam.

Ale jeżeli mi nie wierzysz, to już twoja sprawa.

- Zobaczymy - parsknął Severus. - Przypomnę ci o tym w odpowiednim momencie. -

Wymówił to w taki sposób, jakby cała ta sytuacja niezwykle go bawiła. Jakby Harry

powiedział mu jakiś żart, a nie wyznał przed chwilą czegoś, nad czym myślał bez

przerwy przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny i do czego potrzebował naprawdę

dużo odwagi i dobrej woli. Świadomość tego sprawiła, że coś go w środku zabolało. I

to bardzo.

- Dlaczego zawsze musisz być takim wrednym, upartym, wszystko-lepiej-wiedzącym

dupkiem? - warknął Harry, mając już dosyć tego kpiącego tonu.

- Dlatego, że ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co mówisz, chłopcze! - Snape

podniósł głos, wbijając w niego tak ostre spojrzenie, iż niemal kaleczyło. - I dlatego,

że potrafię przewidzieć pewne konsekwencje i pewne reakcje i uwierz mi, nie ma

wśród nich miejsca na jakąkolwiek akceptację czegokolwiek.

- O czym ty mówisz? - zapytał Harry, mrużąc oczy.

- O życiu, Potter. O ludzkich wyborach. O emocjach. Nazwij to jak chcesz. A teraz

wynoś się i zostaw mnie samego. Nie potrzebuję twoich górnolotnych zapewnień,

których jedyną trwałą cechą jest ich naiwność.

O nie, nie wyrzuci go tak szybko!

- Myślisz, że tak łatwo się mnie pozbędziesz? Nawet o tym nie myśl! - odparował

Harry. - W porządku. Myśl sobie co chcesz. Chciałem po prostu, żeby pomiędzy nami

było jak wcześniej. Żebyś nie zachowywał się tak, jakby ci nie zależało. - Cóż, równie

dobrze może postawić sprawę jasno. - Nie kłóćmy się już. Proszę.

- Jeżeli nazywasz to kłótnią, to chyba jeszcze nigdy w żadnej nie brałeś udziału -

mruknął Severus, spoglądając w ogień i biorąc kolejny, tym razem już mniejszy łyk

alkoholu.

- Och, a ta uwaga miała na celu sprowokowanie mnie czy obrażenie? - zapytał Harry

zaczepnie, próbując nieco rozluźnić atmosferę.

- A jak sądzisz? - Mężczyzna rzucił mu nieokreślone spojrzenie.

- Myślę, że jedno i drugie. - Harry uśmiechnął się.

- Cieszę się, że jednak czasami myślisz - odparował Severus, lekko unosząc kąciki

ust i Harry poczuł nieokreślone ciepło w sercu. Tęsknił za tym.

I tęsknił za nim.

Nagle poczuł przemożne pragnienie, aby go dotknąć, przytulić, poczuć jego bliskość.

Severus od tak dawna nie okazał mu żadnego czułego gestu.

Wstał i błyskawicznie znalazł się przy nim. Pochylił się, aby go objąć i usiąść mu na

kolanach, ale w tym samym momencie Snape zerwał się z miejsca, odtrącając jego

ręce i ruszył w stronę barku, całkowicie go ignorując.

Harry pozostał sam przy zielonym fotelu, czując się tak, jakby coś wbiło mu się w

serce. Miał wrażenie, jakby wszystkie jego obawy się ziściły. Wiedział, że coś jest nie

w porządku i ta pewność aż go kłuła. Niezwykle boleśnie.

- Co się stało? - zapytał zduszonym głosem. - Dlaczego mnie unikasz? Dlaczego

przede mną uciekasz?

Severus nie odwrócił się. Sięgnął do barku po kolejną butelkę alkoholu.

- Co ty za bzdury znowu wygadujesz, Potter? - zapytał tak kpiącym tonem, na jaki go

było stać. Wyglądało na to, że za wszelką cenę chce Harry'ego ośmieszyć. - Masz

chyba zbyt wybujałą wyobraźnię, ponieważ widzisz rzeczy, które nie istnieją. Możesz

sobie w takim razie podać rękę z panną Lovegood.

Harry poczuł, jak frustracja, która narastała w nim przez ostatnie kilka dni, kiedy

Snape wyraźnie unikał jego bliskości i teraz, kiedy tak ostentacyjnie wmawiał mu, że

wymyślił sobie to wszystko, zaczyna w nim wrzeć. Kiedy otworzył usta, jego głos

kipiał z wściekłości, tnąc powietrze na małe kawałeczki.

- Masz mnie za idiotę?! Myślisz, że nie zauważyłem, jak mnie traktujesz? Że nie

zauważyłem, w jaki sposób unikasz bliskości, nie chcesz mnie objąć, nie chcesz

nawet na mnie spojrzeć w sposób nieprzesiąknięty drwiną? Myślisz, że nie

zauważyłem, że wszystko się zmieniło? Nie rozumiem tylko, dlaczego. Co się stało?

Chcę, żebyś mi to wyjaśnił!

Severus odwrócił się powoli i gdyby Harry nie był taki wściekły, z pewnością wzrok,

który wbijał w niego mężczyzna, odebrałby mu całą odwagę wraz z oddechem.

- Nie muszę ci niczego wyjaśniać, Potter - wycedził tak lodowatym głosem, iż Harry

odniósł wrażenie, jakby w powietrzu pojawiły się kryształki lodu. - Nie przyszło ci do

głowy, że mogę po prostu nie mieć na to ochoty?

Harry poczuł, jak gniew wzbiera jeszcze bardziej, pełzając po jego skórze i

1 ... 232 233 234 235 236 237 238 239 240 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)