Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
co chcesz powiedzieć. "Wiem, co robisz i nie chcę mieć z tobą nic wspólnego", tak?
Złoty Chłopiec nareszcie przejrzał na oczy i zrozumiał, z kim się zadaje. - Mężczyzna
sięgnął po szklankę i wziął kilka dużych łyków.
Harry najeżył się.
- Wcale nie to chciałem powiedzieć - wycedził. - I nie nazywaj mnie Złotym
Chłopcem! Nie znoszę tego.
- Jak nasza mała znakomitość sobie życzy - odparł mężczyzna z szyderczym
prychnięciem i wziął kolejny łyk.
I wtedy do Harry'ego coś dotarło. Severus był pijany. Albo niewiele go od tego stanu
dzieliło. Cóż, trzeźwy Snape był trudnym rozmówcą, ale pijany to już zupełnie nowy
poziom trudności. Zaawansowany.
Westchnął i spróbował od początku.
- Jeżeli tylko pozwolisz mi dojść do słowa, to wszystko ci wyjaśnię - powiedział,
obserwując uważnie reakcję mężczyzny, ale twarz Snape'a zdawała się być
całkowicie pozbawiona wyrazu. Tak, jakby było mu wszystko jedno. Albo jakby za
wszelką cenę próbował sprawić, aby tak było. - Nie oceniaj mnie tak pochopnie. To
prawda, na początku się przestraszyłem, ale potem dużo nad tym myślałem i wiem,
że... robisz to, bo musisz. Nie jestem już dzieckiem. Potrafię zrozumieć pewne
sprawy. Jesteś szpiegiem i musisz robić to, co Voldemort ci każe. Potrafię także
zrozumieć, dlaczego starałeś się to przede mną ukrywać. I myślę, że potrafiłbym też
zrozumieć, gdybyś... gdybyś robił to celowo. To znaczy... - Już sam nie wiedział, co
chce powiedzieć, szczególnie, że w oczach Severusa pojawiło się coś bardzo
nieprzyjemnego. - Wiem, że każdy człowiek ma swoją dobrą i mroczną stronę. I
czasami jedna z nich staje się silniejsza. Ale niezależnie od tego, której jest więcej,
chciałbym, abyś wiedział, że... akceptuję obie. - Jego własne słowa zaskoczyły go.
Ale chyba nie tak, jak Severusa, którego brwi uniosły się gwałtownie. Harry nie
potrafił już jednak powstrzymać tego, co wypływało przez jego usta. - Chcę też,
żebyś wiedział, że bez względu na to, co zrobisz i co się stanie... ja zawsze będę po
twojej stronie. Przy tobie.
W pomieszczeniu zapanowała cisza. Severus wpatrywał się w niego na wpół
niedowierzającym, na wpół badawczym spojrzeniem, a Harry próbował wytrzymać
ten wzrok, który zdawał się dotykać wszystkich jego nerwów. W końcu, po czasie,
który wydawał się być wiecznością, mężczyzna oderwał to przenikliwe spojrzenie i
ponownie napił się whisky.
- Po mojej stronie? Bez względu na wszystko? - prychnął, a w jego głosie pojawiło
się coś bardzo, bardzo nieprzyjemnego, Harry nie potrafił jednak tego nazwać,
pomimo że jego skóra zareagowała na to pełzającymi po niej ciarkami. - W życiu nie
słyszałem takiego steku kłamstw - wycedził lodowato.
Harry poczuł buzującą złość.
- To nie są kłamstwa! - zaprzeczył podniesionym głosem. - Ja naprawdę tak uważam.
Ale jeżeli mi nie wierzysz, to już twoja sprawa.
- Zobaczymy - parsknął Severus. - Przypomnę ci o tym w odpowiednim momencie. -
Wymówił to w taki sposób, jakby cała ta sytuacja niezwykle go bawiła. Jakby Harry
powiedział mu jakiś żart, a nie wyznał przed chwilą czegoś, nad czym myślał bez
przerwy przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny i do czego potrzebował naprawdę
dużo odwagi i dobrej woli. Świadomość tego sprawiła, że coś go w środku zabolało. I
to bardzo.
- Dlaczego zawsze musisz być takim wrednym, upartym, wszystko-lepiej-wiedzącym
dupkiem? - warknął Harry, mając już dosyć tego kpiącego tonu.
- Dlatego, że ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co mówisz, chłopcze! - Snape
podniósł głos, wbijając w niego tak ostre spojrzenie, iż niemal kaleczyło. - I dlatego,
że potrafię przewidzieć pewne konsekwencje i pewne reakcje i uwierz mi, nie ma
wśród nich miejsca na jakąkolwiek akceptację czegokolwiek.
- O czym ty mówisz? - zapytał Harry, mrużąc oczy.
- O życiu, Potter. O ludzkich wyborach. O emocjach. Nazwij to jak chcesz. A teraz
wynoś się i zostaw mnie samego. Nie potrzebuję twoich górnolotnych zapewnień,
których jedyną trwałą cechą jest ich naiwność.
O nie, nie wyrzuci go tak szybko!
- Myślisz, że tak łatwo się mnie pozbędziesz? Nawet o tym nie myśl! - odparował
Harry. - W porządku. Myśl sobie co chcesz. Chciałem po prostu, żeby pomiędzy nami
było jak wcześniej. Żebyś nie zachowywał się tak, jakby ci nie zależało. - Cóż, równie
dobrze może postawić sprawę jasno. - Nie kłóćmy się już. Proszę.
- Jeżeli nazywasz to kłótnią, to chyba jeszcze nigdy w żadnej nie brałeś udziału -
mruknął Severus, spoglądając w ogień i biorąc kolejny, tym razem już mniejszy łyk
alkoholu.
- Och, a ta uwaga miała na celu sprowokowanie mnie czy obrażenie? - zapytał Harry
zaczepnie, próbując nieco rozluźnić atmosferę.
- A jak sądzisz? - Mężczyzna rzucił mu nieokreślone spojrzenie.
- Myślę, że jedno i drugie. - Harry uśmiechnął się.
- Cieszę się, że jednak czasami myślisz - odparował Severus, lekko unosząc kąciki
ust i Harry poczuł nieokreślone ciepło w sercu. Tęsknił za tym.
I tęsknił za nim.
Nagle poczuł przemożne pragnienie, aby go dotknąć, przytulić, poczuć jego bliskość.
Severus od tak dawna nie okazał mu żadnego czułego gestu.
Wstał i błyskawicznie znalazł się przy nim. Pochylił się, aby go objąć i usiąść mu na
kolanach, ale w tym samym momencie Snape zerwał się z miejsca, odtrącając jego
ręce i ruszył w stronę barku, całkowicie go ignorując.
Harry pozostał sam przy zielonym fotelu, czując się tak, jakby coś wbiło mu się w
serce. Miał wrażenie, jakby wszystkie jego obawy się ziściły. Wiedział, że coś jest nie
w porządku i ta pewność aż go kłuła. Niezwykle boleśnie.
- Co się stało? - zapytał zduszonym głosem. - Dlaczego mnie unikasz? Dlaczego
przede mną uciekasz?
Severus nie odwrócił się. Sięgnął do barku po kolejną butelkę alkoholu.
- Co ty za bzdury znowu wygadujesz, Potter? - zapytał tak kpiącym tonem, na jaki go
było stać. Wyglądało na to, że za wszelką cenę chce Harry'ego ośmieszyć. - Masz
chyba zbyt wybujałą wyobraźnię, ponieważ widzisz rzeczy, które nie istnieją. Możesz
sobie w takim razie podać rękę z panną Lovegood.
Harry poczuł, jak frustracja, która narastała w nim przez ostatnie kilka dni, kiedy
Snape wyraźnie unikał jego bliskości i teraz, kiedy tak ostentacyjnie wmawiał mu, że
wymyślił sobie to wszystko, zaczyna w nim wrzeć. Kiedy otworzył usta, jego głos
kipiał z wściekłości, tnąc powietrze na małe kawałeczki.
- Masz mnie za idiotę?! Myślisz, że nie zauważyłem, jak mnie traktujesz? Że nie
zauważyłem, w jaki sposób unikasz bliskości, nie chcesz mnie objąć, nie chcesz
nawet na mnie spojrzeć w sposób nieprzesiąknięty drwiną? Myślisz, że nie
zauważyłem, że wszystko się zmieniło? Nie rozumiem tylko, dlaczego. Co się stało?
Chcę, żebyś mi to wyjaśnił!
Severus odwrócił się powoli i gdyby Harry nie był taki wściekły, z pewnością wzrok,
który wbijał w niego mężczyzna, odebrałby mu całą odwagę wraz z oddechem.
- Nie muszę ci niczego wyjaśniać, Potter - wycedził tak lodowatym głosem, iż Harry
odniósł wrażenie, jakby w powietrzu pojawiły się kryształki lodu. - Nie przyszło ci do
głowy, że mogę po prostu nie mieć na to ochoty?
Harry poczuł, jak gniew wzbiera jeszcze bardziej, pełzając po jego skórze i