Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 230 231 232 233 234 235 236 237 238 ... 508
Перейти на страницу:

przygniatającego serce. Problem w tym, że nosił go w sobie już tak długo, iż niemal

nigdy go nie odczuwał, za wyjątkiem tych chwil, kiedy ktoś mu przypominał o jego

obecności.

Nie, nie będzie teraz o tym myślał. Jeszcze przyjdzie na to czas. Wtedy, kiedy będzie

mierzył różdżką do leżącej u jego stóp Bel atriks Lestrange. I tym razem się nie

zawaha.

Jeszcze raz spojrzał na drobne pismo Lupina. Doprawdy, czy oni wszyscy musieli go

w ten sposób dyskryminować? "Musimy Cię chronić, Harry", "To dla twojego

bezpieczeństwa, Harry" i tak dalej... Ciągle to słyszał i wywoływało to w nim coraz większą frustrację. Każdy chciał go chronić. A co mu przyjdzie z tej ochrony, skoro i

tak pewnego dnia będzie musiał stanąć do walki z Voldemortem? Nie pokona go

przecież samym Protego. To chyba oczywiste, że miałby o wiele większe szanse,

gdyby wiedział cokolwiek. Ale nie, wszyscy, zamiast go przygotowywać, chcieli go

jedynie chronić. Nawet Severus...

Zaraz. Przecież Severus obiecał, że zastanowi się nad możliwością nauczenia go

kilku klątw. Harry zupełnie zapomniał o tamtej rozmowie, a mężczyzna nigdy do niej

nie nawiązał. Ale dzisiaj go o to zapyta! Wczorajsze spotkanie zakończyło się nieco

dziwnie i w ogóle nie zdążyli się umówić, ale przecież nie zawsze musi przychodzić

zapowiedziany. To prawda, że mógłby go zapytać przez kamień, ale co, jeżeli

Severus odmówi? Nie, Harry musiał wiedzieć to już dzisiaj! Pójdzie do niego

wieczorem i... wyciągnie od Snape'a odpowiedź!

***

Harry zatrzymał się przed drzwiami do gabinetu Severusa i jeszcze raz spojrzał na

Mapę Huncwotów. Tak, mężczyzna nadal był w środku.

Odetchnął głęboko, schował mapę z powrotem do kieszeni i dotknął drzwi, które

natychmiast stanęły przed nim otworem. Przeszedł przez gabinet, zdejmując po

drodze pelerynę niewidkę i zapukał w drewnianą powierzchnię ciężkich wrót

prowadzących do prywatnych kwater Mistrza Eliksirów.

Przez chwilę panowała cisza, a Harry czekał z bijącym głośno i z każdą sekundą

oczekiwania coraz szybciej sercem.

Klamka poruszyła się i drzwi uchyliły się nieco.

- Potter - syknął Severus, mrużąc oczy, kiedy jego wzrok padł na Harry'ego. - Czego

chcesz? Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na dzisiaj umówieni.

- Nie, ale... - zaczął Harry, lecz nie zdołał dokończyć, ponieważ Snape mu przerwał.

Jego głos zdawał się być wykuty z lodu:

- Nie mam dla ciebie czasu. Byłbym niezwykle wdzięczny, gdybyś zszedł mi teraz z

oczu i wrócił jutro - wycedził. Harry poczuł dziwne drżenie w okolicach serca. Coś

było nie w porządku. Severus zachowywał się jakoś... nerwowo?

Ale tym razem nie pozwoli się tak łatwo spławić, ponieważ sprawa, z którą przyszedł,

była dla niego zbyt ważna.

- A więc musisz go znaleźć - odparł bezczelnie i błyskawicznie prześliznął się pod

ramieniem Snape'a. Komnata mężczyzny była pogrążona w półmroku. - Mam tylko

jedno pytanie i zaraz sobie pójdę - powiedział, obrzucając pomieszczenie taksującym

spojrzeniem, zanim Severus zdążył się odwrócić. - Pamiętasz naszą rozmowę o

Czarnej Magii? Obiecałeś, że... - urwał tak nagle, jakby połknął własny język.

Rozszerzonymi ze zgrozy oczami wpatrywał się w leżącą na oparciu fotela maskę

Śmierciożercy. Była jasna, niemal perłowa, odbijająca padające z kominka światło

ognia. Widniało na niej kilka drobnych, zaschniętych kropel krwi. Tuż obok niej

wisiała czarna szata, której rękawy przyozdobione były ciemnozielonymi wizerunkami

czaszki i węża.

Harry poczuł, jak żołądek opada mu aż do stóp, a lodowate przerażenie ściska serce.

Ale zanim zdążył otrząsnąć się na tyle, aby wydusić z siebie chociaż słowo, poczuł,

jak ręka Severusa łapie go brutalnie za ramię i ciągnie w stronę drzwi.

- Mówiłem ci, że jestem zajęty, Potter - syknął mężczyzna, a wściekłość w jego głosie

wydawała się aż kąsać. - Ale widocznie jesteś zbyt arogancki i bezczelny, aby to

uszanować. - Snape wywlókł go przez drzwi pomieszczenia i pociągnął za sobą

przez cały gabinet, ściskając jego ramię tak mocno, iż Harry był pewien, że zostaną

siniaki. - A teraz wynoś się. Jeżeli masz do mnie jakąś sprawę, to przyjdź jutro. I

jeżeli jeszcze raz zlekceważysz moje słowa, to źle się to dla ciebie skończy. - Mistrz

Eliksirów wypchnął go na korytarz i zatrzasnął drzwi, a echo poniosło ten dźwięk

daleko po rozległych korytarzach opustoszałych lochów.

Harry odwrócił się i oparł plecami o ścianę, ponieważ nogi odmówiły mu

posłuszeństwa. Miał wrażenie, że jego głowa zaraz eksploduje. Przez chwilę tylko

dyszał ciężko, próbując uspokoić rozszalałe serce i uczucie, jakby coś go miało zaraz

rozerwać na strzępy od środka.

Snape jest Śmierciożercą!

To nie chodzi o to, że o tym nie wiedział, ale teraz... kiedy zobaczył to na własne

oczy, stało się to takie... zatrważająco prawdziwe.

Wiedział, że Severus jest szpiegiem Zakonu, a jako szpieg musi być darzony

absolutnym zaufaniem Voldemorta i pozostałych Śmierciożerców. I dlatego

zmuszony jest robić wszystko, co mu każą, ale... zawsze starał się o tym nie myśleć,

ignorować to. Co z oczu, to z serca, jak to się mówi. A teraz to widział... widział

zakrwawioną maskę, znienawidzoną szatę i poczuł, jakby to, co starał się wypierać,

otworzyło się nad nim i spadło na niego z niesamowitą siłą.

Wziął drżący oddech, zarzucił na siebie pelerynę niewidkę i powoli ruszył w drogę

powrotną do dormitorium.

Dopiero teraz do jego świadomości zaczęły przedzierać się pewne fakty, których

wcześniej nie potrafił, nie chciał, lub też nie był w stanie do siebie dopuścić. Nigdy

wcześniej nie zastanawiał się, nie tak naprawdę, nad tym "drugim" życiem

Severusa... Gdzieś tam, daleko od swoich skąpanych w półmroku komnat, daleko od

bezpiecznego Hogwartu, daleko od długich, szkolnych korytarzy i biegających po

nich beztrosko uczniach, daleko od Harry'ego... Wśród nienawiści, bladolicego

strachu, wrzasków bólu, skowytu konających, wśród zawiści, rozpaczy oraz

rozrywającego umysł, pozbawionego wszelkich odczuć i zahamowań śmiechu...

Prawdę powiedziawszy, to Harry nie sadził, aby on potrafił żyć w taki sposób.

Podejrzewał, że albo by oszalał, albo stał się takim samym pozbawionym skrupułów

mordercą, jak wszyscy pozostali. Człowiek, choćby nie wiadomo jak silny i odporny

psychicznie, po pewnym czasie zacznie "przesiąkać" obecnymi w powietrzu silnymi emocjami, wchłaniać je i odbierać jako swoje własne, nie odróżniając ich już od

siebie.

Ale Severus był... Severusem Snape'em. Był przecież kimś, kto potrafi zrobić ze

swoim umysłem wszystko. Przynajmniej sam tak utrzymywał. Harry pamiętał te

rozmowę.

Nie wierzył w to. Chciał w to uwierzyć, naprawdę chciał, ale nie potrafił. Jak można

wmówić sobie, że jest się pozbawionym skrupułów mordercą? Albo, że się kogoś

kocha? Nikt nie potrafił aż tak dobrze udawać. Ale skoro Severusowi udało się

oszukać nawet Voldemorta...

Harry zatrzymał się nagle.

A jeżeli on go wcale nie musiał oszukiwać? Jeżeli robi to wszystko naprawdę? Jeżeli

sprawia mu to przyjemność?

Zimny dreszcz przebiegł mu po plecach.

Nie, nie może przecież tak myśleć. To Severus!

Były Śmierciożerca... - podpowiedziało mu sumienie. - Ktoś, kto uwielbia zadawać

ból...

1 ... 230 231 232 233 234 235 236 237 238 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)