Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Snape'a już od bardzo, bardzo dawna:
- Wiele razy się zastanawiałem... czy miałeś coś wspólnego ze zniknięciem Malfoya?
Severus poruszył się, jakby wyrwany z letargu.
- To nie powinno cię interesować - odparł kwaśno, odwracając głowę w stronę ognia.
Jakież to było dla niego typowe, pomyślał Harry. Zawsze, kiedy chciał go zbyć albo
nie miał ochoty odpowiadać na pytanie, odwracał głowę w inną stronę, jakby chciał w
ten sposób uciąć wszelkie dyskusje. To było irytujące.
- Ale interesuje - powiedział Harry z naciskiem, postanawiając chociaż ten jeden
jedyny raz nie pozwolić zbyć się tak łatwo. - Wiem, że to on i jego przygłupi kumple
mnie napadli, nawet pomimo tego, że zasłonili mi oczy. My spotkaliśmy się wcześniej
i... Malfoy powiedział coś, co mnie bardzo zdenerwowało. Chciałem się na nim
odegrać, chciałem go tak bardzo zranić, że nie panowałem nad słowami i...
powiedziałem mu straszne rzeczy. O jego ojcu i w ogóle. Nigdy nie zapomnę
nienawiści, którą zobaczyłem wtedy w jego oczach. Wiem, że nie powinienem był mu
tego mówić, ale byłem tak bardzo wściekły... I zastanawiam się, czy to nie jest trochę
moja wina...
Severus zmarszczył brwi i pochylił się nieco do przodu, splatając palce.
- Potter. Malfoy był już niemal dorosłym, odpowiadającym za swoje czyny
czarodziejem. Powinien liczyć się z konsekwencjami każdego swojego kroku. To jest
podstawą przetrwania w naszym świecie. Jeżeli zapomniał chociaż na chwilę o
pewnych regułach, to niestety, ale musiał ponieść konsekwencje. To był jego wybór i
jego działania. Nie ty jesteś odpowiedzialny za całe zło tego świata, więc przestań
się, do cholery, za wszystko obwiniać.
Harry wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami. Cóż, wiedział, że Snape
prawdopodobnie ma rację, ale zdumiało go to, że mężczyzna aż tak się zirytował.
Może i nie odpowiedział mu wprost na postawione pytanie, ale to wystarczyło, aby
Harry miał na ten temat konkretną opinię.
Tak, Severus zdecydowanie miał coś wspólnego ze zniknięciem Malfoya. A nawet,
podejrzewał, bardzo duże coś.
Jednak to nie był czas na roztrząsanie takich nieprzyjemnych spraw. W końcu
zostało im tylko parę wspólnych dni i Harry wolał je spędzić w zdecydowanie
przyjemniejszej atmosferze. Uśmiechnął się więc beztrosko:
- Już dobrze, wcale się nie obwiniam. Tak po prostu się zastanawiałem... -
Obserwował, jak mężczyzna odchyla się w swoim fotelu i kiedy wpatrywał się w
powoli rozpogadzającą się twarz Mistrza Eliksirów, w jego umyśle zrodziło się pewne
pytanie. Pytanie, którego jeszcze nigdy mu nie zadał i w zasadzie sam nie wiedział,
dlaczego, ponieważ już setki razy się nad tym zastanawiał. Posłał mu łobuzerski
uśmiech i zapytał:
- Ciekaw jestem... co by się stało, gdybyś to ty wypił ten eliksir? Jakie jest twoje
największe pragnienie?
Oczy Snape’a rozświetlił nagły, krótki rozbłysk, kiedy odwrócił głowę w stronę
biblioteczki. Przyglądał jej się przez chwilę, po czym powoli odwrócił się z powrotem
w stronę Harry'ego. Jego oczy znów były czarne jak tafla jeziora w czasie
bezwietrznej nocy, a twarz nieczytelna.
- Ja niczego nie pragnę, Potter - odparł twardo z goryczą w głosie i Harry był
naprawdę zaskoczony sposobem, w jaki to wymówił. A jeszcze bardziej zaskoczyła
go reakcja Snape'a na to jedno proste, niewinne pytanie. Severus spiął się cały i
wyglądało na to, że jego dobry nastrój prysnął niczym bańka mydlana. - Jestem teraz
zajęty, Potter - rzucił nagle, zrywając się z fotela i odwracając w stronę swojej
sypialni - więc mam nadzieję, że sam trafisz do wyjścia. Żegnam. - Po tych słowach
ruszył naprzód i w kilku krokach opuścił pomieszczenie, a jedyne, co Harry otrzymał
na pożegnanie, to głośny trzask drzwiami.
Został sam, nie mając bladego pojęcia, co też takiego powiedział i co znowu ugryzło
Snape'a. Pokręcił z niedowierzaniem głową, czując w myślach całkowity zamęt.
Naprawdę czasami w ogóle nie potrafił zrozumieć tego człowieka...
Siedział jeszcze przez parę chwil w opuszczonym salonie, próbując zignorować
uczucie niepokoju, które odżyło nagle i niebezpiecznie rozrastało się w jego piersi, po
czym wstał i powoli opuścił komnaty Mistrza Eliksirów.
Niestety, niepokój podążył za nim.
--- rozdział 39 ---
39. Something's wrong
Something's wrong with you,
The walls you build around you now,
Seem to fit you like a glove.
Am I too blind to see that there's something there behind your eyes
and it's bringing me to my knees?*
W piątkowy poranek podczas śniadania Harry otrzymał list od Lupina. Nie czułby się
zbyt komfortowo, czytając go przy stole nauczycielskim, przy którym wszyscy
pozostający w Hogwarcie uczniowie codziennie spożywali posiłki, dlatego wcisnął go
do kieszeni i otworzył dopiero, kiedy znalazł się sam w dormitorium.
Przez pierwszą połowę listu Remus pisał tylko o nic nieznaczących błahostkach,
pytał Harry'ego jak mu idzie nauka, czy podobają mu się lekcje z Tonks, wyraził
zainteresowanie meczami Quidditcha i jedynie półsłówkami wspomniał o tym, że
wykonuje w tej chwili ważne zadanie dla Zakonu, ale ze względów bezpieczeństwa
nie może mu nic więcej wyjawić.
A co do Twoich pytań, Harry... Wiem, że bardzo chciałbyś się czegokolwiek
dowiedzieć i doskonale to rozumiem. Jednak obowiązują nas pewne zalecenia i
reguły. Nie wiadomo, kto mógłby przechwycić ten list. Dlatego mogę powiedzieć Ci
tylko tyle, że z naszych informacji wynika, iż robi się coraz niebezpieczniej. On
wydaje się być ostatnio w niezwykle dobrym humorze, dlatego obawiamy się, że
może planować coś dużego i bardzo groźnego. Straciliśmy już wielu Aurorów i
sądzimy, że w najbliższym czasie ta liczba może wzrosnąć. Dlatego proszę Cię, abyś
nie ruszał się nigdzie z Hogwartu i nie próbował łamać zakazu dyrektora,. To dla
Twojego bezpieczeństwa, nawet jeżeli uważasz, że to ograniczenie Twojej wolności.
Zrozum, Harry, że jesteś jego głównym celem i za wszelką cenę musimy Cię chronić.
Pamiętaj - nie ufaj nikomu, nawet swoim przyjaciołom. Musisz mieć oczy dookoła
głowy i jeżeli zauważysz coś podejrzanego, cokolwiek - to natychmiast powiadom o
tym Dumbledore'a.
Przepraszam za ten dydaktyczny ton, ale chcę tylko Twojego dobra. Teraz, kiedy nie
ma już Syriusza, to ja powinienem się Tobą opiekować i bardzo mi przykro, że nie
mogę być przy Tobie, aby Cię wspierać, ale staram się jak mogę robić to na
odległość. Mam nadzieję, że to rozumiesz.
Pozdrów ode mnie Rona i Hermionę.
Remus Lupin
Harry odłożył list, ściskając go nieco zbyt mocno. Jego dłonie lekko drżały. To było
miłe, że Remus tak się o niego martwił, ale do diabła, nie był już przecież małym
dzieckiem. Nie chciał ochrony. Chciał informacji, czegokolwiek!
Na wspomnienie Syriusza coś skręciło się w jego żołądku. Od miesięcy starał się jak
mógł, aby nie myśleć o swoim ojcu chrzestnym, ale czasami, kiedy ktoś mu o nim
przypominał, coś wewnątrz niego pękało, a umysł zalewały mu obrazy z tamtej nocy.
Zacisnął powieki, pragnąc wyrzucić z głowy wizję Syriusza wpadającego za zasłonę i
swój własny krzyk, zwielokrotniony poprzez gniew i poczucie winy i powracający z
jeszcze większą mocą. Zaczął oddychać głęboko, próbując pozbyć się ciężaru