Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 228 229 230 231 232 233 234 235 236 ... 508
Перейти на страницу:

nic takiego się nie wydarzyło.

- To znaczy, że miałem wybór? - Harry był zaskoczony tą rewelacją.

- Tak samo, jak masz wybór, kiedy uzdrowiciel oznajmia, że jesteś śmiertelnie chory.

Możesz rozpocząć leczenie albo udawać, że nic nie słyszałeś, że to z pewnością nie

chodzi o ciebie i żyć dalej z ryzykiem, że pewnego dnia prawda spadnie na ciebie z

jeszcze większą siłą, ale wtedy będzie już za późno, aby cokolwiek zmienić.

No tak, pomyślał Harry, cały Severus. Tylko on potrafi porównywać zakochanie do

śmiertelnej choroby.

Skinął głową, przypominając sobie dokładnie każdą sekundę z tamtego dnia. Teraz,

kiedy potok wspomnień zaczął płynąć, nie potrafił go zatamować.

- Wiesz... - zaczął. - Wtedy myślałem, że zrobiłeś to specjalnie, żeby mnie upokorzyć,

że zrobiłeś coś z eliksirem Hermiony. - Spojrzał w czarne, przypatrujące mu się oczy.

- Co wtedy poczułeś? Co poczułeś, kiedy wypiłem ten eliksir?

Severus milczał przez chwilę, tak jakby zastanawiał się nad odpowiedzią.

- Muszę przyznać, że byłem nieco zaskoczony.

- Nieco?

- Z pewnością nie tak zaskoczony, jak ty, Potter - parsknął mężczyzna. - Gdybyś

widział wyraz swojej twarzy...

Harry zacisnął zęby i uśmiechnął się krzywo.

- W takim razie cieszę się, że nie widziałem. Miałem za to doskonały widok na

wyrazy twarzy wszystkich uczniów w klasie, a to mi wystarczyło, zapewniam cię -

odgryzł się.

Severus przyglądał się Harry'emu z zaciekawieniem i wyglądało na to, że chce mu

zadać jakieś pytanie, ale wciąż się waha. W końcu chyba jednak przegrał, ponieważ

zapytał:

- Co się stało, kiedy wybiegłeś z klasy?

- Pobiegłem prosto do łazienki - odparł cicho Harry. Te wspomnienia nadal były

trochę bolesne. - Ja... rozbiłem tam lustro... - Chyba raczej nie powinien wspominać

także o tym, że zwymiotował?

- Twoja ręka - rzucił Snape, jakby do siebie.

- Co? - Harry zamrugał, wybity z rytmu.

- To dlatego miałeś zranioną rękę. Użyłeś tej maści, którą ci dałem?

- Ee... - Cóż, lepiej chyba powiedzieć prawdę. - Nie. Byłem na ciebie wściekły. Nie

chciałem od ciebie niczego. W ogóle najchętniej zapadłbym się wtedy pod ziemię. W

ogóle nie wyobrażałem sobie, że mógłbym kiedykolwiek wyjść z tej łazienki. Nie

chciałem nikogo widzieć. Ale oczywiście Ron i Hermiona mnie znaleźli.

Nienawidziłem cię wtedy. Nienawidziłem cię za to, że kazałeś mi wypić ten eliksir,

byłem pewien, że zrobiłeś to celowo. W ogóle nie chciałem na ciebie patrzeć, już

nigdy w życiu.

- Więc przysłałeś do mnie McGonagall z informacją, że chcesz zrezygnować z moich

zajęć - dokończył za niego Severus. - Jakże to do ciebie podobne, Potter. Wolisz

uciekać od problemów, niż stawić im czoła.

- A dziwisz się? Wszystko zawaliło mi się na głowę i to wyłącznie z twojej winy.

- To nie ja żywiłem niestosowne pragnienia wobec swojego nauczyciela, Potter -

odparł Severus z lekko ironicznym uśmieszkiem. - Czy myślisz, że gdybym wiedział,

jak to się skończy, to kiedykolwiek kazałbym ci wypić ten eliksir?

Harry wzruszył ramionami.

- Skąd mogę wiedzieć? Znając ciebie, pewnie chciałbyś to wykorzystać -

odpowiedział chłopak, patrząc na Snape'a zaczepnie.

Mężczyzna wywrócił oczami.

- A znając ciebie, pewnie w ogóle bym nie musiał.

- Ej! To nie było miłe - rzucił Harry, ignorując szyderczy uśmieszek na twarzy

Severusa. - I ty się dziwisz, że nie chciałem cię widzieć? Nawet więcej, ja nie

chciałem w ogóle na ciebie patrzeć. Po tym wszystkim w ogóle nie wyobrażałem

sobie spotkania z tobą, dlatego próbowałem cię unikać.

- Zauważyłem - mruknął Snape, jakby do siebie.

- Tak bardzo się starałem... - mówił dalej Harry do swoich kolan, puszczając mimo

uszu uwagę mężczyzny. - Chciałem o tym zapomnieć, udawać, że to się nigdy nie

wydarzyło... ale ty oczywiście musiałeś pokrzyżować moje plany, musiałeś przyjść

wtedy do schowka... - Nagle do głowy wpadła mu pewna myśl. Spojrzał na Snape'a

spod wpółprzymkniętych powiek. - Dlaczego przyszedłeś wtedy do schowka?

Twarz Severusa stała się nagle zamknięta, niedostępna i nawet jeżeli Harry bardzo

starał się coś z niej wyczytać, miał wrażenie, jakby natrafił na niewidzialną barierę w

formie nieczytelnej maski.

- Po prostu tamtędy przechodziłem - odparł po chwili mężczyzna.

Harry skrzywił się. Nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Ale widział po minie mężczyzny,

że nic więcej w tej kwestii z niego nie wyciągnie, dlatego nawet nie próbował. Musiał

sam sobie odpowiedzieć na to pytanie.

- A więc postanowiłeś wpaść i się przywitać - mruknął ze złośliwym uśmieszkiem.

- W zasadzie to sam mnie zaprosiłeś - odparł Severus, spoglądając mu prosto w

oczy i Harry poczuł znajome ukłucie w sercu, kiedy przypomniał sobie, w jaki sposób

te oczy wtedy na niego patrzyły.

- Wiesz, wtedy w schowku, kiedy mnie dotknąłeś... To było... niesamowite.

- Tak? - Snape pochylił się lekko do przodu, patrząc przenikliwie na Harry'ego. -

Powiedz mi coś więcej. - Wyglądał na naprawdę zainteresowanego rozmową, co było

nieco peszące, ale zarazem i budujące. Severus Snape rzadko kiedy okazywał

zainteresowanie czymkolwiek.

- No, eee... - kontynuował Harry, próbując opisać jakoś to wszystko, co wtedy czuł,

ale wiedział, że nigdy mu się to nie uda. - Ty byłeś pierwszą osobą, która mnie tam

dotknęła i doprowadziła do... orgazmu. Wcześniej nikt inny tego nie robił.

Fantazjowałem o tym, ale nigdy nie wierzyłem, że kiedykolwiek to się naprawdę

stanie. To był dla mnie... pierwszy raz, można tak powiedzieć. I ja... nie wierzyłem,

nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego ty... - Harry zagryzł wargę, próbując opanować

nagłą burzę emocji i myśli, która rozpętała się w jego głowie na wspomnienie

tamtego wydarzenia. Odetchnął głęboko. - Ja po prostu... nie wiedziałem, co mam

zrobić. Nie potrafiłem ci się oprzeć, stałem tam jak sparaliżowany i... i pragnąłem

jedynie poczuć twój dotyk. Nawet jeżeli tak bardzo się bałem, że chciałem tylko

stamtąd uciec. Ale to coś wewnątrz mnie - Harry dotknął swojej klatki piersiowej, w

miejscu, w którym jego serce biło właśnie zdecydowanie zbyt mocno - nie pozwoliło

mi na to. I wtedy... to było coś magicznego. Jakbyś rzucił na mnie jakiś konfudujący

czar. Już nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Już nie potrafiłem się tego wypierać.

Pragnąłem jedynie... ciebie.

Harry uniósł głowę i z wahaniem spojrzał na Snape'a. Oczy mężczyzny błyszczały.

Wyglądał, jakby, pobudzony opowieścią Harry'ego, przypominał sobie to, co

wydarzyło się tamtego jesiennego wieczoru w schowku na miotły, ale jednocześnie

coś na jego twarzy sugerowało, że nie wszystko jest tak do końca w porządku. Harry

nie potrafił tego nazwać, dostrzegał jedynie cień okalający zmarszczkę pomiędzy

czarnymi brwiami, ale nic nie mógł poradzić na nagłe, niewytłumaczalne uczucie

niepokoju, które go ogarnęło.

Jedyne, co mógł zrobić, to przerwać tę ciszę, pozbawić ten niepokój oparcia, odciąć

go od pokarmu.

Kolejne wspomnienia były jednak zbyt bolesne, aby chciał je przywołać, a echo

wypowiadanego z wściekłością słowa "nikim" wciąż rozszarpywało jego wnętrzności.

Uciekł się więc do tego, co najbardziej go interesowało, a o co chciał zapytać

1 ... 228 229 230 231 232 233 234 235 236 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)