Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » U martwych w Dallas
U martwych w Dallas - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

U martwych w Dallas

Электронная книга - «U martwych w Dallas». Краткое содержание книги:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki.
Pewnego dnia Sookie znajduje na parkingu ciało zamordowanego kucharza z baru, w którym pracuje. Jakby tego było mało, zostaje śmiertelnie poraniona i otruta przez tajemnicza postać z mitów greckich. Na szczęście, pewne przyjacielsko usposobione wampiry wysysają jej zatrutą krew. Kiedy proszą ja o przysługę, Sookie wdzięczna za uratowanie życia nie odmawia. Wkrótce wykorzystuje swoje telepatyczne zdolności aby znaleźć wskazówkę co do zaginięcia pewnego wampira. Wkrótce, jednak Sookie zaczyna żałować swej decyzji…
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 62
Перейти на страницу:

– Słuchaj, Bethany, o to właśnie chodzi. Musisz przypomnieć sobie ten wieczór, a ja wejdę w niego razem z tobą. W twoim umyśle.

– To będzie bolało?

– Nie, ani trochę.

– A co potem?

– Będziesz mogła sobie pójść.

– Do domu?

– Jasne.

Ze zmodyfikowaną pamięcią, oczyszczoną ze wspomnienia mnie, czy całego tego wieczoru, taka uprzejmość wampirów.

– Nie zabiją mnie?

– Nie ma mowy.

– Obiecujesz?

– Obiecuję.

– Okej – powiedziała z wahaniem. Przesunęłam ją trochę, żeby nie mogła widzieć Stana ponad moim ramieniem. Nie miałam pojęcia, co może teraz robić, ale nie wydawało mi się, żeby widok jego białej twarzy pomógł jej się uspokoić.

– Jesteś ładna – powiedziała nagle.

– Dziękuję i nawzajem.

Ostatecznie, mogła być ładna, w pewnych okolicznościach. Bethany miała zbyt małe usta w stosunku do reszty twarzy, ale w jej rysach było coś, co mężczyźni mogliby uznać za pociągające, chociaż wyglądała, jakby cały czas się marszczyła. Miała mnóstwo gęstych, grubych, brązowych włosów i szczupłe ciało z małym biustem. Teraz patrzyła na nią inna kobieta. Bethany martwiła się o swoje pomięte ubranie i rozmazany makijaż.

– Wyglądasz w porządku – powiedziałam cicho, biorąc jej ręce w swoje. – Teraz po prostu potrzymam cię za ręce przez minutę, daję słowo, że się do ciebie nie przystawiam.

Zachichotała, a jej palce odrobinę się rozluźniły. Zaczęłam.

To było dla mnie coś całkiem nowego. Zamiast starać się unikać używania telepatii, próbowałam ją rozwinąć, zachęcona przez Billa. Ta kobieta zatrudniona w Fangtasii była po prostu królikiem doświadczalnym. Odkryłam, prawie przez przypadek, że mogę zahipnotyzować ludzi na chwilę. Nie rzucałam na nich żadnego czaru, ani nic w tym rodzaju, ale to pozwalało mi wejść w ich umysły z przerażającą łatwością. Jeżeli z czyichś myśli dowiesz się, co go najbardziej rozluźnia, będzie ci łatwo uspokoić taką osobę, wprowadzić ją w stan podobny do transu.

– Co najbardziej lubisz, Bethany? – zapytałam. – Chodzisz czasami do masażystki? Albo może lubisz mieć zrobiony manicure?

Zerknęłam delikatnie w umysł Bethany. Wyselekcjonowałam najlepszy dla mojego celu kanał.

– Jesteś właśnie u swojego ulubionego fryzjera… – powiedziałam miękkim głosem – Jerry’ego. Czesze i czesze twoje włosy, nie są już ani trochę splątane. Rozdziela je, ostrożnie, bo przecież są takie grube. Obcięcie ich zajmie mu dużo czasu, ale on lubi to robić, bo twoje włosy są takie zdrowe i błyszczące. Jerry unosi je i wyrównuje… Nożyczki wydają ciche kliknięcia. Małe pukle włosów spadają na plastikową pelerynę i ześlizgują się na podłogę. Znowu czujesz jego palce na swoich włosach. Ciągle od nowa, jego palce poruszają się w nich, unoszą, zbierają i przycinają. Czasem używa grzebienia, żeby sprawdzić, czy jest równo. Czujesz się tak dobrze, po prostu siedząc, gdy ktoś zajmuje się twoimi włosami. Nie ma nikogo innego… – Nie, wróć. Wzbudziłam pewien niepokój. – W salonie jest kilkoro ludzi, ale oni są tak samo zajęci, jak Jerry. Ktoś włączył suszarkę. Ledwie słyszysz głosy mruczące z sąsiedniego stanowiska. Jego palce przesuwają się po twoich włosach, unoszą je, przycinają i szczotkują, znowu, i znowu…

Nie wiem, co zawodowy hipnotyzer powiedziałby o mojej technice, ale ona działa, w każdym razie tym razem zadziałała. Umysł Benathy był spokojny, zrelaksowany, po prostu czekający na polecenia. Tym samym głosem powiedziałam:

– Gdy on zajmuje się twoimi włosami, wrócimy do tamtej nocy w pracy. On nie przestanie obcinać, dobrze? Zacznijmy od przygotowywania się do wyjścia do baru. Nie przejmuj się mną, jestem tylko podmuchem powietrza koło twojego ramienia. Możesz słyszeć mój głos, ale on dochodzi z innego stanowiska w salonie fryzjerskim. Nie możesz nawet usłyszeć tego, co mówię, dopóki nie wypowiem twojego imienia.

Jednocześnie informowałam Stana i uspokajałam Bethany. Potem zanurzyłam się głębiej we wspomnieniach dziewczyny.

Bethany szukała swojego pokoju. Był mały, dość schludny, dzielony z inną pracownicą Bat’s Wing, która używała imienia Desiree Dumas. Desiree Dumas, widziana oczami Bethany, wyglądała dokładnie jak swoje przybrane imię – samozwańcza syrena, nieco zbyt pulchna, nieco zbyt blond, przekonana o własnym erotyzmie.

Wspomnienia kelnerki były jak film, dość nudny film. Były prawie zbyt dobre. Przeskakując przez nieciekawe fragmenty, jak kłótnia Bethany i Desiree dotycząca przewagi jednego rodzaju mascary nad innym, można było odtworzyć to, co Bethany zapamiętała: przygotowała się do pracy tak jak zawsze, ona i Desiree miały pojechać razem. Desiree pracowała w punkcie sprzedaży pamiątek w Bat’s Wings. Ubrana w czerwoną sukienkę i czarne buty wciskała ludziom wampirze pamiątki za grubą kasę. Wyposażona w sztuczne kły, pozowała z turystami do zdjęć w zamian za porządne napiwki. Koścista i nieśmiała Bethany była skromną kelnerką, od lat czekała na otwarcie podobnego sklepu z pamiątkami, gdzie nie dostawałaby wielkich napiwków, ale jej pensja byłaby wyższa, i mogłaby usiąść, gdy nie byłaby zajęta. Jak do tej pory się nie doczekała. Wielki żal do Desiree, informacja całkiem nie na miejscu, ale słyszałam siebie mówiącą o tym Stanowi, jakby to była kluczowa wiadomość.

Nigdy jeszcze nie byłam tak głęboko w niczyim umyśle. Gdy tu weszłam, próbowałam selekcjonować informacje, ale to nie działało. Ostatecznie pozwoliłam im wszystkim przepływać swobodnie. Bethany była zupełnie zrelaksowana, ciągle zdawało jej się że jest u fryzjera. Tworzyła wyraźne obrazy mentalne i była w tych wyobrażeniach równie zatracona, jak ja w jej wspomnieniach tamtego wieczora.

W swoim umyśle Bethany serwowała syntetyczną krew tylko czterem wampirom – czerwonowłosej kobiecie, niskiej, krępej Latynosce z oczami czarnymi jak smoła, blond nastolatkowi ze starożytnymi tatuażami i mężczyźnie o brązowych włosach, z wystającą szczęką i sznurkowym krawatem. O to chodziło! Farrell zapisał się w pamięci Bethany. Nie mogłam okazać zaskoczenia i tego, że go rozpoznałam. Musiałam pokierować Bethany nieco bardziej stanowczo.

– Ten mężczyzna, Bethany – szepnęłam. – Co jeszcze o nim zapamiętałaś?

– Och, on – odpowiedziała głośno, tak, że prawie podskoczyłam na krześle. W myślach obróciła się w stronę Farrella, myśląc o nim. Zamówił dwie butelki syntetycznej krwi 0 Rh+ i zostawił jej napiwek.

Gdy Bethany skupiła się na mojej prośbie, między jej brwiami pojawiła się zmarszczka. Bardzo starała się przeszukać swoją pamięć. Urywki tamtego wieczoru zaczęły się łączyć, więc mogła wyłowić całe fragmenty wspomnień zawierających brązowowłosego wampira.

– Poszedł do łazienki z tym blondynem – powiedziała, a ja zobaczyłam w jej umyśle obraz wytatuowanego blond wampira, bardzo młodo wyglądającego. Mogłabym go narysować, gdybym tylko miała choć trochę talentu plastycznego.

– Młody wampir, koło szesnastu lat. Blond włosy, tatuaże – mruknęłam do Stana.

Wyglądał na zdumionego, choć ledwie to zauważyłam, tak bardzo starałam się skoncentrować (to trochę przypominało żonglowanie), ale widziałam, jak zaskoczenie przemknęło przez twarz Stana. To było pokręcone.

– Jesteś pewna, że ona był wampirem? – spytałam Bethany.

– Pił krew – powiedziała stanowczo. – Miał blada skórę. Ciarki mnie przechodziły na jego widok. Tak, jestem pewna.

Więc poszedł do łazienki z Farrellem. To mnie zaniepokoiło. Jedyny powód, dla którego wampiry wchodzą do łazienki, to chęć uprawiania seksu ze znajdującym się w niej człowiekiem. Albo, ewentualnie, chęć picia jego krwi. Albo (i to lubią najbardziej) jedno i drugie jednocześnie. Zagłębiając się we wspomnieniach Bethany, widziałam jak obsługuje jeszcze kilku klientów, z których żadnego nie rozpoznawałam. Większość z nich sprawiała wrażenie nieszkodliwych turystów. Jeden z nich, mężczyzna o ciemnej karnacji i krzaczastych wąsach, wyglądał znajomo, więc odnotowałam w pamięci jego towarzyszy: wysokiego, szczupłego mężczyznę z blond włosami do ramion i niską, pulchną kobietę z chyba najgorszą fryzurą, jaką widziałam w życiu.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)