Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 102
Перейти на страницу:

kol dzis @9? cip srdm zach broad do zoba

Co to jest? Jakieś zaszyfrowane zaproszenie na kolację, to na pewno, ale dokąd i z kim? Jedyną wskazówką co do jego pochodzenia był zaczynający się od 917 numer, którego nie rozpoznałam. Zadzwoniłam pod tenże i od razu odebrała jakaś zadyszana dziewczyna.

– Hej, Bette! Co słychać? Będziesz dzisiaj? – powiedział głos, niwecząc moje nadzieje, że ktoś po prostu wybrał zły numer.

– Ee, cześć. Ee, kto mówi?

– Bette! Tu Elisa. Od tygodnia pracujemy razem całą dobę! Wychodzimy dzisiaj wszyscy, żeby uczcić załatwienie sprawy z tym przyjęciem dla Candance. Będzie zwykła ekipa. Do zobaczenia o dziewiątej.

Zamierzałam spotkać się z Penelope w Black Door, bo prawie się nie widywałyśmy podczas mojej hibernacji związanej z bezrobociem, ale nie wiedziałam, jak mogę odrzucić pierwsze towarzyskie zaproszenie od nowych kolegów.

– Ee, tak, jasne, brzmi świetnie. Możesz mi powtórzyć, dokąd idziemy?

– Cipriani Downtown? – zapytała. W jej glosie brzmiało niedowierzanie, że nie zdołałam wydedukować tego z wcześniejszej skrótowej informacji. – Byłaś tam, prawda?

– Oczywiście. Cudowne miejsce. Czy mogę przyprowadzić przyjaciółkę? Miałam już plany i…

– Bosko! Do zobaczenia za parę godzin! – zapiszczała i się rozłączyła.

Z trzaskiem zamknęłam telefon i zrobiłam to, co odruchowo robi każdy nowojorczyk po usłyszeniu nazwy restauracji: sprawdziłam Zagat *. Dwadzieścia jeden punktów za jedzenie, dwadzieścia za wystrój i nadal znośna osiemnastka za obsługę. I nie była to składająca się z jednego słowa nazwa jak Rocco, Butter czy Lotus, które może i brzmiały niewinnie, ale niemal zawsze gwarantowały wyjątkowo kiepskie wspomnienia. Na razie wszystko wyglądało obiecująco.

„Widzieć czy być widzianym” nie należy do pytań zadawanych w tej włoskiej restauracji, gdzie przyglądanie się Eurodziecinom, które udają, że wymieniają pocałunki i jedzą sałatki, jest bardziej na miejscu, niż kosztowanie zaskakująco dobrego jedzenia. Miejscowi mogą się tu czuć jak „obcy we własnym kraju”, ale wysokie ceny mówią same za siebie.

Ach, więc będzie to kolejny wieczór z Eurodziecinami. Cokolwiek to znaczy. A ze spraw bardziej istotnych, co powinnam włożyć? Elisa i ekipa obracali się w pracy w kręgu czarnych spodni, czarnych spódnic i czarnych sukienek, więc prawdopodobnie bezpiecznie będzie trzymać się tej formuły. Zadzwoniłam do banku, do Penelope.

– Hej, to ja. Jak leci?

– Uch. Masz niewiarygodne szczęście, że porzuciłaś tę nieszczęsną wyzyskiwalnię. Czy Kelly nie szuka pracowników?

– Taa, chciałabym. Ale słuchaj, co myślisz o tym, żeby wszystkich dzisiaj poznać?

– Wszystkich?

– No, nie wszystkich, tylko moich bezpośrednich współpracowników. Wiem, że miałyśmy inne plany, ale ponieważ zawsze chodzimy do Black Door, pomyślałam, że byłoby zabawnie pójść z nimi na kolację. Masz ochotę?

– Jasne – powiedziała Pen głosem, który sugerował, że jest zbyt zmęczona, żeby się ruszyć. – Avery wychodzi dzisiaj z przyjaciółmi z liceum, a ja mam na to zerową ochotę. Kolacja brzmi zabawnie. Gdzie?

– Cipriani w śródmieściu. Byłaś?

– Nie, ale moja matka obsesyjnie o tym opowiada. Nie może się doczekać, kiedy wypróbuję to miejsce.

– Czy powinnam denerwować się faktem, że twoja matka i mój wujek najwyraźniej znają każde modne miejsce w mieście, a my nie mamy o niczym pojęcia?

– Witaj w moim życiu – westchnęła. – Avery jest taki sam… zna wszystkich i wszystko. Ja się nie mogę zmusić. Sam wysiłek związany ze zwykłym życiem jest zbyt wyczerpujący. Ale dzisiaj będzie zabawnie. Naprawdę chciałabym poznać ludzi, którzy zarabiają na życie urządzaniem przyjęć. I podobno jedzenie mają tam wspaniałe.

– Cóż, nie jestem pewna, czy dla tej ekipy ma to znaczenie. W tym tygodniu spędziłam z Elisą czterdzieści godzin i nie widziałam, żeby cokolwiek jadła. Wygląda na to, że żyje papierosami i colą light.

– Dieta modnej dziewczyny, co? Brawo. Taki poziom poświęcenia zasługuje na oklaski. – Penelope westchnęła. – Zaraz jadę do domu. Bierzemy jedną taksówkę do miasta?

– Świetnie. Zabiorę cię z rogu Czternastej i Piątej chwilę przed dziewiątą. Zadzwonię, kiedy złapię taksówkę – powiedziałam.

– Brzmi dobrze. Będę czekała na dole. Pa.

Pospiesznie udałam się do szafy. Po dywagacjach i przymiarkach zdecydowałam się na obcisłe czarne spodnie i zwykły czarny top. Wygrzebałam jakieś buty na odpowiednio wysokim obcasie, kupione podczas wyprawy na zakupy do Soho, i poświęciłam trochę czasu na artystyczne rozburzenie moich bardzo gęstych czarnych włosów. Odziedziczyłam je po mamie. Wzbudzały powszechny entuzjazm do chwili, kiedy człowiek zda sobie sprawę, że z trudem daje się je ściągnąć w koński ogon i dodają pół godziny do czasu potrzebnego na przygotowanie się do wyjścia. Spróbowałam nawet zrobić sobie szczątkowy makijaż, co zdarza mi się tak rzadko, że szczoteczkę do tuszu miałam całą w grudkach, a kilka szminek zaschło w pojemnikach. Wszystko jedno, pomyślałam, śpiewając razem z Mikiem & the Mechanics The Living Years i pracując nad twarzą… To nawet dość zabawne. Musiałam przyznać, że efekt końcowy był wart dodatkowego wysiłku: nic nie zwisało mi znad paska do spodni, piersi zachowały krągłość jak u tęgiej dziewczyny, mimo że reszta skurczyła się, a tusz, którym niedbale posmarowałam rzęsy, przypadkiem idealnie się rozmazał, dając moim matowym szarym oczom seksowną przydymioną oprawę.

Penelope czekała na dworze dokładnie za dziesięć dziewiąta i zostałyśmy dowiezione pod wskazany adres na czas. Na Zachodnim Broadwayu znajdowały się setki restauracji i wydawało się, że wszyscy zgromadzili się przy stolikach na zewnątrz, pod ogrzewającymi lampami, sprawiając wrażenie wymytych do połysku i onieśmielająco szczęśliwych. Miałyśmy trochę kłopotu ze znalezieniem właściwego miejsca, ponieważ kierownictwo restauracji nie zadało sobie trudu, żeby postawić znak. Być może to kwestia praktycznego podejścia: ponieważ popularność większości modnych miejsc w Nowym Jorku trwa krócej niż sześć miesięcy, ma się jedną mniej rzecz do usuwania przy likwidacji interesu. Na szczęście pamiętałam numer z poszukiwań w Internecie i wypatrzyłyśmy wejście zza rogu. Grupa skąpo, acz kosztownie ubranych kobiet zgromadziła się przy barze, gdzie starsi mężczyźni napełniali im kieliszki, ale nie zauważyłam Elisy ani nikogo z biura.

– Bette! Tutaj! – zawołała Elisa z kieliszkiem szampana w jednej ręce i papierosem w drugiej. Rozsiadła się wśród stolików na dworze, przechylona kusząco przez jedno z ogrodowych krzeseł, jej patykowate kończyny wyglądały, jakby lada chwila miały się połamać. – Wszyscy są w środku. Tak się cieszą, że przyszłaś!

– Jezu Chryste, ależ chuda – mruknęła pod nosem Penelope, gdy szłyśmy w stroną stolików.

– Cześć – rzuciłam i pochyliłam się, żeby pocałować Elisę na powitanie. Odwróciłam się, żeby przedstawić ją Penelope, ale zauważyłam, że wciąż czeka z nastawionym policzkiem i zamkniętymi oczami. Oczekiwała tradycyjnego, europejskiego, podwójnego pocałunku, a ja przerwałam w połowie. Czytałam ostatnio niezły artykuł w „Cosmo”, określający podwójny pocałunek jako głupie, sztuczne zachowanie, i postanowiłam zawalczyć: żadnych więcej podwójnych pocałunków w moim wykonaniu. Jak mawia Oprah: „Każda kobieta ma szansą zostać bohaterką każdego dnia”. Teraz przyszła moja kolej na bohaterstwo. Zostawiłam ją w oczekiwaniu, ale powiedziałam: – Dzięki za zaproszenie. Uwielbiam to miejsce!

Szybko się pozbierała.

вернуться

* Zagat – najpopularniejszy amerykański internetowy przewodnik po restauracjach.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)